<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Z Afganistanu</title>
	<atom:link href="http://zafganistanu.pl/?feed=rss2" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://zafganistanu.pl</link>
	<description>Dziennik Marcina Ogdowskiego</description>
	<lastBuildDate>Wed, 01 Sep 2010 11:35:26 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.8.4</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Polaków atakują gangsterzy</title>
		<link>http://zafganistanu.pl/?p=1572</link>
		<comments>http://zafganistanu.pl/?p=1572#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 01 Sep 2010 11:34:49 +0000</pubDate>
		<dc:creator>marcin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zafganistanu.pl/?p=1572</guid>
		<description><![CDATA[ [caption id="attachment_1573" align="alignnone" width="640" caption="Zwykły żołnierz, w czasie akcji, nie ma czasu zastanawiać się, czy walczy z bojownikiem czy gangsterem.../fot. Adam Roik, Combat Camera DOSZ"][/caption]

Wojna partyzancka i narkotyki – oto dwie zmory Afganistanu. Obie mocno ze sobą powiązane. I nie chodzi tylko o to, że za pieniądze zdobyte na uprawie opium talibowie finansują swoją działalność. Bo partyzancką taktykę stosują również „zwyczajne” grupy przestępcze, ochraniające uprawy i/lub transporty narkotyków.

- Nie każdy brodacz z kałachem czy erpegiem to talib – przyznaje żołnierz, który w Afganistanie spędził dwie zmiany. – Czasem atakują nas zwyczajni bandyci.

- Highway 1 - droga, którą zabezpiecza m.in. nasz kontyngent - jest szlakiem przerzutowym, wykorzystywanym przez grupy zajmujące się handlem narkotykami. Nasza aktywność jest im nie na rękę… – potwierdza mjr Mirosław Ochyra z Dowództwa Operacyjnego Sił Zbrojnych.

Trudno z dostępnych statystyk wyodrębnić dane mówiące o działalności gangsterów. Wiadomo, że patrolują drogi, podkładają ajdiki, ostrzeliwują konwoje. Czasem atakują „prewencyjnie”, gdy szykuje się przerzut (na przykład, by zniechęcić Polaków do stawiania check-pointów), czasem z zemsty, choćby za utracony skład amunicji. Bywa, że do kontaktu dochodzi przez przypadek.

Gdy giną gangsterzy, oficjalny komunikat mówi o zabitych rebeliantach.

- My nie wnikamy w status poległych przeciwników. To zadanie afgańskich sił bezpieczeństwa. Używamy określenia „rebelianci” wobec wszystkich, którzy walczą z siłami ISAF, także przestępców z grup narkotykowych – mówi mjr Ochyra.

W ocenie Amerykanów, talibowie nie stanowią nawet połowy spośród wszystkich rebeliantów w Afganistanie. Większość  to zwyczajni gangsterzy.

I owszem, historia uczy, żeby dane amerykańskiego wywiadu traktować ostrożnie. Wojsko jednak wie swoje. ]]></description>
		<wfw:commentRss>http://zafganistanu.pl/?feed=rss2&amp;p=1572</wfw:commentRss>
		<slash:comments>20</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>I tak minął rok&#8230;</title>
		<link>http://zafganistanu.pl/?p=1566</link>
		<comments>http://zafganistanu.pl/?p=1566#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 30 Aug 2010 12:59:24 +0000</pubDate>
		<dc:creator>marcin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zafganistanu.pl/?p=1566</guid>
		<description><![CDATA[ 

Pierwszego dnia oficjalnej emisji „Z Afganistanu.pl” odwiedziło 51  osób. Dziś jest to znacznie więcej, z czego uzbierała się imponująca  liczba 2,3 miliona odsłon. Ta armia ludzi nie tylko czytała, o czym  świadczy blisko 10 tys. komentarzy pod wpisami i ponad 22 tys. postów na  forum.

Samo forum zaś może się dziś pochwalić ponad 1,4 tys.  zarejestrowanych użytkowników, a agenda blogu na Facebooku - więcej niż  800 fanami.

Nie wiem, jak na Was - na mnie te liczby robią wrażenie.

Dlaczego je wymieniam? Bo dziś mija rok, kiedy blog wyłonił się w  mniej więcej znanej nam obecnie formie. A jutro świętujemy rocznicę  wejścia na oficjalną emisję.

Rok w Sieci to dla bloga mało, bo sam znam kilka, które przetrwały  znacznie dłużej. A zarazem bardzo dużo, bo większość tego typu form  umiera śmiercią naturalną po kilku tygodniach, najwyżej miesiącach.

Taki los miał również spotkać „Z Afganistanu.pl”, które pierwotnie  zaplanowaliśmy jako przedsięwzięcie krótkookresowe. Ot, atrakcyjna forma  relacji wyprawy reporterskiej do Afganistanu. Jednak forma i tematyka  spotkały się z tak wielkim zainteresowaniem, że wykluczało to  zaniechanie działalności. Zgodnie z Waszymi sugestiami, blog  wzbogaciliśmy o forum, skupiające żołnierzy, ich rodziny oraz inne osoby  zainteresowane konfliktem w Afganistanie.

Ta autentyczna społeczność jest dziś drugą - obok moich wpisów -  twarzą „Z Afganistanu.pl”. Dla wielu użytkowników - szczególnie rodzin  służących w Afganistanie żołnierzy - stanowi grupę wsparcia. Dla innych -  prawdziwą kopalnię informacji na temat mniej lub bardziej zakulisowych  aspektów polskiej misji.

Znajdujące się na forum wątki wielokrotnie inspirowały zarówno  dziennikarzy INTERIA.PL, jak i innych mediów, do podejmowania tematów  związanych z afgańskim konfliktem. Z kolei dla wielu służących w  Afganistanie żołnierzy forum stało się wygodnym narzędziem do  komunikacji z najbliższymi w kraju.

I niech tak pozostanie! Dziękuję wszystkim - starym wyjadaczom,  którzy są tu od początku – i nowym, których wraz ze zbliżającą się  rotacją przybywa z dnia na dzień. Ta strona jest o Was, dla Was, ale  przede wszystkim dzięki Wam.

Współtwórzmy ją dalej.

[caption id="attachment_1567" align="alignnone" width="640" caption="fot. Adam Roik, Combat Camera DOSZ"][/caption] ]]></description>
		<wfw:commentRss>http://zafganistanu.pl/?feed=rss2&amp;p=1566</wfw:commentRss>
		<slash:comments>20</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Pożytki z talibanizacji twarzy</title>
		<link>http://zafganistanu.pl/?p=1559</link>
		<comments>http://zafganistanu.pl/?p=1559#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 26 Aug 2010 14:26:22 +0000</pubDate>
		<dc:creator>marcin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zafganistanu.pl/?p=1559</guid>
		<description><![CDATA[ 

Czytam i oczom nie wierzę - aż do Sądu Najwyższego trafiła sprawa oficera z misji w Afganistanie, oskarżonego o… niezgolenie brody. Komuś najwyraźniej zabrakło rozumu…

Pamiętam swój pierwszy kontakt z „brodatym wojskiem” – kilka lat  temu, w Iraku. Przywykły do wizerunku jeżyka na głowie i co najwyżej  wąsa pod nosem, patrzyłem na brodaczy z lekką przyganą. Szybko jednak  przekonały mnie argumenty przemawiające za „zapuszczeniem się”: idący w  parze z męskim zarostem szacunek u wyznawców Allaha oraz jego  właściwości kamuflujące.

Od tego czasu sam, przed każdym wyjazdem, zapuszczam lekką brodę, co w mojej rodzinie zyskało już miano „talibanizacji”.

Noszenie brody przez żołnierzy ma jednak również inny cel.  Początkowo, wzorując się na amerykańskich „specjalsach”, obfity zarost  fundowali sobie nasi komandosi. Później broda stała się modna wśród  CIMIC-owców, wymieszanego, cywilno-wojskowego towarzystwa. Aż z czasem  zyskała również przychylność zwykłego wojska. A konkretnie „indian” –  żołnierzy oddziałów bojowych, którzy w ten sposób chcą się odróżniać od  sztabowców i logistyków.

Niektórych „wodzów” na widok brodaczy trafia szlag. Sam widziałem majora rugającego szeregowca za „łajzowaty wygląd”.

Nie chcę nikogo na siebie napuszczać, ale byłbym nieuczciwy, gdybym  tego nie napisał. Znałem tego szeregowca, a major mieszkał blisko mnie -  następnego dnia ów żołnierz wsiadł do rośka i pojechał na patrol. A  major wystawił leżak i opalał się przed kampem…

[caption id="attachment_1560" align="alignnone" width="640" caption="I komu przeszkadza taka broda?/fot. PKW Afganistan"][/caption] ]]></description>
		<wfw:commentRss>http://zafganistanu.pl/?feed=rss2&amp;p=1559</wfw:commentRss>
		<slash:comments>41</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Nie musi być proteza</title>
		<link>http://zafganistanu.pl/?p=1554</link>
		<comments>http://zafganistanu.pl/?p=1554#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 23 Aug 2010 13:42:55 +0000</pubDate>
		<dc:creator>marcin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zafganistanu.pl/?p=1554</guid>
		<description><![CDATA[ 

- Czego najbardziej się boję? – powtórzył moje pytanie szeregowy z  QRF-u. - Ajdików. Tego, że wybuch uszkodzi mi banię i będę jak warzywo.  Albo urwie rękę, nogę, czy nie daj boże obie, i zostaną inwalidą do  końca życia…

Kumple, którzy siedzieli obok, potakiwali głowami. Sam zresztą podpisałbym się pod tymi słowami obiema rękoma.

Nikt nie chce stracić ręki ani nogi, ale niestety - takie rzeczy na tej wojnie się zdarzają. Historia Pawła, sapera, którego IED pozbawił nóg, to tylko jeden z przykładów.

Jednak nie wszyscy ranni skazani są na protezy. Kilka tygodni temu głośno było o operacji przyszycia dłoni od zmarłego dawcy byłemu żołnierzowi GROM-u. Ten co prawda został ranny na poligonie, ale również w wyniku eksplozji.

Do przeszczepu doszło po trzech latach od wypadku, w szpitalu w  Trzebnicy, który – choć jest placówką powiatową – cieszy się coraz  większą renomą jeśli idzie o zabiegi transplantologiczne.

Porządnej klasy proteza kosztuje kilkadziesiąt tysięcy złotych,  wspomniana operacja zamknęła się w kwocie 150 tys. A człowiek ma dłonie,  które czują…

- Warto, byś o tym napisał na blogu – przekonuje mnie jeden z kolegów  pacjenta. – To jasne, że najlepiej, gdyby nasi nie wylatywali na  ajdikach. Ale to pobożne życzenie. A skoro tak, niech wiedzą, że gdyby  stało się najgorsze, jest dla nich szansa na prawie normalne życie.

[caption id="attachment_1555" align="alignnone" width="640" caption="Nawet najbardziej wzmożona czujność nie wystarczy. Zagrożenia IED do końca nie da się wyeliminować.../fot. Artur Weber"][/caption] ]]></description>
		<wfw:commentRss>http://zafganistanu.pl/?feed=rss2&amp;p=1554</wfw:commentRss>
		<slash:comments>28</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Uraz musi być widoczny…</title>
		<link>http://zafganistanu.pl/?p=1540</link>
		<comments>http://zafganistanu.pl/?p=1540#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 18 Aug 2010 14:40:14 +0000</pubDate>
		<dc:creator>marcin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zafganistanu.pl/?p=1540</guid>
		<description><![CDATA[ 

- Do czego można porównać wjazd na IED? – pyta mnie doświadczony misjonarz. I zaraz dodaje: – Do wypadku samochodowego.

- Co robi z tobą ekipa pogotowia ratunkowego, nawet jeśli wydajesz  się być cały? – mój rozmówca drąży temat wypadku. - Usztywniają cię i  wiozą do szpitala, bo a nuż masz jakieś wewnętrzne urazy, które dopiero  po czasie mogą cię zabić.

- A co dzieje się z żołnierzem, który nie ma widocznych urazów po  przygodzie z „ajdikiem”? – słyszę kolejne pytanie. – Wraca do bazy,  lekarz ogląda go raz jeszcze, spojrzy w oko, ostuka młoteczkiem i tyle.

Mój rozmówca wie, co mówi - sam „zaliczył ajdika”. Miał jednak  szczęście – w Giro natrafił na lekarza, który nie czekając na objawy  wewnętrznych urazów, wystawił mu skierowanie do szpitala. Medyk był na  świeżo po rozmowie z amerykańską lekarką, która opowiedziała mu o  zasadach opieki nad poszkodowanymi przez IED wojskowymi z US Army.  Zgodnie z tymi regułami żołnierz, nawet jeśli wydaje się być cały, musi  przejść kompleksowe badania, w tym EEG i tomografię głowy.

Zwłaszcza ta ostatnia jest istotna i musi zostać wykonana jak najszybciej.

Takie postępowanie zaleca też dowództwo ISAF. Niestety, najbliższy  tomograf znajduje się w szpitalu w Bagram. Z Ghazni względnie łatwo tam  dotrzeć, z mniejszych baz już nie…

[caption id="attachment_1541" align="alignnone" width="640" caption="&#34;Śmigło&#34; daje gwarancję, że nie wjedzie się na IED. Niestety, &#34;wiatraków&#34; jest w Afganistanie wciąż za mało.../fot. Adam Roik, Combat Camera DOSZ"][/caption] ]]></description>
		<wfw:commentRss>http://zafganistanu.pl/?feed=rss2&amp;p=1540</wfw:commentRss>
		<slash:comments>69</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Ofiary brutalnej wojny</title>
		<link>http://zafganistanu.pl/?p=1532</link>
		<comments>http://zafganistanu.pl/?p=1532#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 12 Aug 2010 12:09:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>marcin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zafganistanu.pl/?p=1532</guid>
		<description><![CDATA[ 

Sylwetka afgańskiego starca mignęła nam na monitorze zamontowanym  wewnątrz rosomaka. Kamera uchwyciła siedzącego mężczyznę, gdy  transporter przejeżdżał obok niego. Chwilę potem usłyszeliśmy głuchy  odgłos, a w radio poszła wiadomość, że jeden z rośków wjechał na ajdika…

- Szczerbinka, szczerbinka! Widziałeś tego starego!? – pytał mnie  jeden z żołnierzy. Nie bardzo wiedziałem, o co mu chodzi, ale kiwnąłem  głową, bo starca rzeczywiście widziałem. Co stało się z nim później, nie  mam pojęcia, bo po ataku jakby zapadł się pod ziemię.

Ale dlaczego szczerbinka? Bo to słowo najlepiej oddaje sytuację, w  której żywy człowiek staje się częścią prymitywnego systemu  celowniczego. Bojownik, który zamierza zdetonować IED, najczęściej nie  jest samobójcą. Chcąc przeżyć atak, musi to zrobić z bezpiecznego  miejsca. I nie chodzi tyle o ochronę przed odłamkami, co o możliwość  ucieczki przed żołnierzami koalicji.

Im jednak dalej, tym gorzej widać miejsce, gdzie ukryta jest bomba. A  tę trzeba zdetonować dokładnie wtedy, gdy pojazd przejeżdża obok.

Jeśli zamachowiec działa w terenie miejskim czy przy uczęszczanej  drodze, łatwo mu znaleźć jakiś punkt odniesienia – słup, drzewo,  fragment bariery itp. Jednak na „off-roadzie” musi kombinować. I stąd  pomysły na rozmaite szczerbinki – od kupek kamieni po żywego człowieka.

Sadza się go w linii prostej od podłożonego ładunku, samemu chowając  się dalej na jej przedłużeniu. I gdy pojazd koalicji mija żywą  szczerbinkę, wystarczy odpalić ajdika. Oczywiście, szczerbinka zwykle  nie siedzi na linii dobrowolnie, tylko pod lufą…

Ta historia wróciła do mnie, gdy usłyszałem o raporcie ONZ na temat strat cywilnych w Afganistanie. Mowa w nim m.in. o tym, że miażdżąca większość zabitych Afgańczyków to ofiary talibów. Ci bowiem, by dopaść żołnierzy koalicji, nie cofną się przed niczym – nawet przed narażaniem i odbieraniem życia pobratymcom.

Historia ze szczerbinką to tylko maleńki dowód na potwierdzenie tych słów.

[caption id="attachment_1534" align="alignnone" width="640" caption="IED dziesiątkują nie tylko żołnierzy koalicji, ale przede wszystkim cywilnych Afgańczyków.../fot. Adam Roik, Combat Camera DOSZ"][/caption] ]]></description>
		<wfw:commentRss>http://zafganistanu.pl/?feed=rss2&amp;p=1532</wfw:commentRss>
		<slash:comments>59</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Te przeklęte IED&#8230;</title>
		<link>http://zafganistanu.pl/?p=1524</link>
		<comments>http://zafganistanu.pl/?p=1524#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 06 Aug 2010 14:19:56 +0000</pubDate>
		<dc:creator>marcin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zafganistanu.pl/?p=1524</guid>
		<description><![CDATA[ [caption id="attachment_1525" align="alignnone" width="640" caption="Większość zabitych Polaków to ofiary IED.../fot. Adam Roik, Combat Camera DOSZ"][/caption]

Szymon Słowik, Hubert Kowalewski, Grzegorz Politowski, Robert Marczewski, Waldemar Sujdak, Paweł Brodzikowski, Paweł Szwed, Marcin Poręba, Artur Pyc, Szymon Graczyk, Radosław Szyszkiewicz, Miłosz Górka, Paweł Stypuła. Co łączy te nazwiska? To żołnierze Polskiego Kontyngentu Wojskowego w Afganistanie, którzy zginęli na skutek wybuchu IED.

Dziś do tej listy musimy dopisać kolejne nazwisko - Dariusza Tylendy.

Słowik i Kowalewski zginęli w tym samym hummerze, później ten sam los spotkał Szweda, Sujdaka i Brodzikowskiego. Poręba był pierwszym żołnierzem, który poniósł śmierć w rosomaku, Pyca nie uchroniła unikalna konstrukcja MRAP-a - co prawda kilka miesięcy po ataku, zmarł jednak w szpitalu. Stypuła, jak wiele razy wcześniej, usiłował rozbroić „ajdika”. Nie wyszło...

14 z 20 poległych Polaków to równe 70 proc. wszystkich strat. Czyli nieco więcej niż wyniosła zeszłoroczna średnia dla całości sił ISAF.

„Musimy ograniczyć straty, a zwłaszcza liczbę zabitych po użyciu IED. To jeden z priorytetów generała” - mówił mi w zeszłym roku jeden z doradców ówczesnego dowódcy sił koalicyjnych, gen. McChrystala.

Cóż, widać talibowie też mają swoje priorytety.

Rodzinie i Najbliższym Dariusza Tylendy składam najszczersze kondolencje.

[caption id="attachment_1527" align="alignnone" width="219" caption="Dariusz Tylenda/fot. PKW Afganistan"][/caption] ]]></description>
		<wfw:commentRss>http://zafganistanu.pl/?feed=rss2&amp;p=1524</wfw:commentRss>
		<slash:comments>91</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Paczki wylecą już wkrótce</title>
		<link>http://zafganistanu.pl/?p=1520</link>
		<comments>http://zafganistanu.pl/?p=1520#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 05 Aug 2010 09:47:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>marcin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zafganistanu.pl/?p=1520</guid>
		<description><![CDATA[ 

Dobra wiadomość dla tych, którzy paczki wysłali, i dla tych, którzy  na nie oczekują. Z zapewnień Dowództwa Operacyjnego wynika, że wszystkie  – ponad tysiąc sztuk – trafią do Afganistanu do połowy sierpnia.

Martwić nie muszą się też te rodziny, które oddały paczki po 10 lipca  – mimo, że dotarły do miejsca składowania po terminie, one również  zostaną wysłane.

O tym, jak będzie wyglądała dystrybucja na miejscu, postaram się  napisać później.

[caption id="attachment_1521" align="alignnone" width="640" caption="- Czekamy na te paczki jak dzieciaki na Mikołaja - przyznaje jeden ze służących w Afganistanie żołnierzy/fot. Adam Roik, Combat Camera DOSZ"][/caption] ]]></description>
		<wfw:commentRss>http://zafganistanu.pl/?feed=rss2&amp;p=1520</wfw:commentRss>
		<slash:comments>22</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Badania jeszcze w Afganie</title>
		<link>http://zafganistanu.pl/?p=1508</link>
		<comments>http://zafganistanu.pl/?p=1508#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 03 Aug 2010 09:48:58 +0000</pubDate>
		<dc:creator>marcin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zafganistanu.pl/?p=1508</guid>
		<description><![CDATA[ 

Na waszą prośbę próbowałem zasięgnąć języka w sprawie procedury medycznej, jaka czeka wracających do kraju żołnierzy. A wszystko przez węgorka jelitowego, pasożyta, którego wykryto u żołnierzy poprzedniej zmiany.

Formalnie wracający z Afganistanu żołnierze powinni być najpierw  badani, a dopiero później puszczani do domów. W praktyce wyglądało to  tak, że od razu wracali do najbliższych, a na badania stawiali się po  kilku dniach.

Co czeka żołnierzy VII zmiany?

Plan jest następujący – wszyscy żołnierze mają zostać zbadani jeszcze  w Afganistanie, tuż przed wylotem do Polski. Ale czy uda się na czas  zorganizować medyków i ich przerzut? – tego na razie nie wiadomo.

Od moich rozmówców usłyszałem tylko, że zarówno w Afganistanie, jak i  w kraju, są wystarczające zapasy leków, które w ciągu tygodnia  skutecznie eliminują pasożyta.

[caption id="attachment_1509" align="alignnone" width="640" caption="W Afganistanie zagrożeniem są nie tylko talibowie/fot. Adam Roik, Combat Camera DOSZ"][/caption] ]]></description>
		<wfw:commentRss>http://zafganistanu.pl/?feed=rss2&amp;p=1508</wfw:commentRss>
		<slash:comments>14</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Drobne niedogodności służby?</title>
		<link>http://zafganistanu.pl/?p=1495</link>
		<comments>http://zafganistanu.pl/?p=1495#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 02 Aug 2010 10:04:26 +0000</pubDate>
		<dc:creator>marcin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://zafganistanu.pl/?p=1495</guid>
		<description><![CDATA[ 

Nie pamiętam imienia tego żołnierza - a szkoda. Szkoda, bo imponował  mi wówczas jak diabli. Parę dni wcześniej jechał rosomakiem, który  zaliczył ajdika. Został ranny, poruszał się o kulach. I przez te kule  czekała go rotacja do Polski.

- Najchętniej zostałbym w Afganie - mówił. A ja czułem, że nie ma w  tym ani krzty fałszu. Znam argumenty o kasie - zapewne miała znaczenie.  Ale zbyt wiele widziałem w Afganistanie, by nie wierzyć w żołnierską  solidarność. - Przecież tu zostają moi kumple - wyjaśniał mój rozmówca. -  Pierdolone kule… - nie krył złości.

Ta historia przypomniała mi się po lekturze dzisiejszego tekstu w „Rzeczpospolitej”, na temat  rannych. To prawda – wśród rotowanych do kraju poszkodowanych żołnierzy nie  brakuje takich, którzy mimo wszystko woleliby zostać w Afganie.

Lecz we wspomnianym tekście nie ten wątek był najważniejszy, a  rozbieżności w statystykach poświęconych rannym. Śmiać mi się chciało,  gdy przeczytałem, że według danych Inspektoratu Wojskowej Służby Zdrowia  mieliśmy 40 rannych, począwszy od 2003 r. W samym Dowództwie  Operacyjnym przyznają, że tylko w ciągu ostatnich trzech miesięcy w  Afganistanie rannych zostało 71 żołnierzy.

Skąd ta rozbieżność? Urzędnicy IWSZ opierają się na statystyce, wedle  której  żołnierzy rotowanych do kraju z przyczyn medycznych  rzeczywiście było  40. Jednak tych, których leczono na miejscu, w tym  zestawieniu nie uwzględniono.

Czyżby na miano rannego zasługiwał tylko ten, kto utracił jakieś  narządy bądź kończyny? A reszta urazów to drobne niedogodności służby?

Mam nadzieję, że się mylę...

[caption id="attachment_1499" align="alignnone" width="640" caption="Z danych Dowództwa Operacyjnego wynika, że w ciągu ostatnich 3 miesięcy rannych zostało 71 żołnierzy. Wielu na skutek eksplozji IED.../fot. Adam Roik, CCDOSZ"][/caption] ]]></description>
		<wfw:commentRss>http://zafganistanu.pl/?feed=rss2&amp;p=1495</wfw:commentRss>
		<slash:comments>18</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
