Rejestracja | Logowanie »


Warrior grzęźnie w błocie

48 komentarzy | 10 marca 2011
Na górze widać jeszcze zimę w całej okazałości.../fot. Marcin Wojcik

Na górze widać jeszcze zimę w całej okazałości.../fot. Marcin Wojcik

Choć blog “zAfganistanu.pl” to projekt autorski, od czasu do czasu pozwalam sobie na prezentację zdjęć kolegów. Pisałem Wam już o wyprawie reporterskiej mojego redakcyjnego współpracownika, Marcina Wójcika.

Marcin jest aktualnie w Warriorze – oto kilka ciepłych jeszcze zdjęć jego autorstwa.

Wszystkie fotografie zrobiono aparatem Canon EOS 7D.

... lecz na dole widać, że ma się ku końcowi/fot. Marcin Wójcik

... lecz na dole wszystko wskazuje na to, że ma się ku końcowi/fot. Marcin Wójcik

W nocy temperatura spada poniżej zera.../fot. Marcin Wójcik

W nocy temperatura spada poniżej zera.../fot. Marcin Wójcik

... w dzień skacze w górę; w efekcie wszystko - i wszyscy - grzęźnie w błocie/fot. Marcin Wójcik

... w dzień skacze w górę; w efekcie wszystko - i wszyscy - grzęźnie w błocie/fot. Marcin Wójcik

Poza bazą nie jest wcale lepiej. Pieszy patrol to również walka z błotem.../fot. Marcin Wójcik

Poza bazą nie jest wcale lepiej. Pieszy patrol to również walka z błotem.../fot. Marcin Wójcik

M jak mundury

97 komentarzy | 06 marca 2011
Patrol PRT na jednej z ulic Ghazni/fot. Marcin Ogdowski

Patrol PRT na jednej z ulic Ghazni/fot. Marcin Ogdowski

- O w mordę… – chorąży już wiedział, że zatrzymujący się samochód oznacza kłopoty.

Szliśmy właśnie do DiFAC-u – moi wojskowi koledzy „na lekkiego luzaka”, w mundurach, ale z pochowanymi po kieszeniach beretami.

- Panowie, a gdzie regulaminowe nakrycia głowy!? – zapytał z widoczną przyganą w głosie prowadzący dżipa żandarm.

Chłopcy wyjęli berety, a gdy „empik” odjechał, ulżyli sobie pokaźną wiązką przekleństw i niecenzuralnych komentarzy…

Ta sytuacja wydarzyła się w Bagram późną jesienią zeszłego roku. Jako cywil, przyglądałem się jej z rozbawieniem, choć równie śmieszna zdawała się być myśl, która wówczas przyszła mi do głowy – że ów żandarm zapewne zemdlałby z wrażenia, gdyby trafił do bazy z prawdziwego zdarzenia.

Generalnie bowiem misyjne wojsko chodzi jak i w czym chce – jedni noszą mundury „pustynne”, drudzy zielone, jeszcze inni uniformy z wzorem kamuflażu dopiero co wprowadzanym do US Army. Większość misjonarzy zakłada mundury dwuczęściowe, inni kombinezony, jedni charakterystyczne ciemne polary, niektórzy w kolorze khaki. Wiele mundurów nosi ślady indywidualnych przeróbek, niektóre wręcz szyte są na zamówienie. Część żołnierzy zakłada buty piaskowe, inni czarne – w obu przypadkach może to być obuwie z przydziału bądź kupione w PX-ach z sortów armii amerykańskiej.

O zróżnicowanym wyposażeniu – typu kamizelki, hełmy, czy ładownice – już na tym blogu pisałem.

Czy taka indywidualizacja umundurowania to coś złego? Cóż, jeśli komuś tak wygodniej – a na wojnie ma to przecież ogromne znaczenie – to czemu miałby postępować inaczej?

Ale uwaga – dowódca „Alfy” zbliżającej się IX zmiany – którego poznałem na wyjeździe rekonesansowym kilka miesięcy temu – dał mi do zrozumienia, że jemu ta różnorodność nie odpowiada. I że dopilnuje, by wojsko wyglądało jednolicie.

Czyżby więc, przynajmniej w „bojówce”, szykowała się mundurowa rewolucja?

Jedni noszą mundury piaskowe, inni zielone/fot. Marcin Ogdowski

Jedni noszą mundury piaskowe, inni zielone, jeszcze innym - zamiast mundurowej bluzy - wystarcza polar/fot. Marcin Ogdowski

Bo liczy się wygoda.../fot. Marcin Ogdowski

Eklektycznie? I co z tego? Przecież liczy się wygoda.../fot. Marcin Ogdowski

Różnice widać też na przykładzie takiego wyposażenia jak kamizelki czy ładownice/fot. Marcin Ogdowski

Różnice widać też na przykładzie takiego wyposażenia jak kamizelki czy ładownice/fot. Marcin Ogdowski

Coraz więcej żołnierzy nosi tego rodzaju mundury/fot. Marcin Ogdowski

Coraz więcej żołnierzy nosi tego rodzaju mundury/fot. Marcin Ogdowski

Na przykładzie tego zdjęcia widać również zróżnicowanie jeśli idzie o obuwie/fot. Marcin Ogdowski

Na przykładzie tego zdjęcia widać również zróżnicowanie jeśli idzie o obuwie/fot. Marcin Ogdowski

Wpis trochę nietypowy…

33 komentarze | 01 marca 2011
Dzieci opiekujące się dziećmi - typowy dla Afganistanu widok.../fot. Wojciech Kluczewski

Dzieci opiekujące się dziećmi - typowy dla Afganistanu widok.../fot. Wojciech Kluczewski

… dlaczego? Zaraz się przekonacie.

Dziś zadebiutowałem w roli przełożonego, który wysyła podwładnego na wojnę. Trochę to dziwne uczucie…

Ale mniejsza o moje przeżycia – na swój pierwszy wyjazd reporterski do Afganistanu wybrał się właśnie mój redakcyjny kolega, Marcin Wójcik. Marcin będzie pracował na własne konto, ponieważ jednak jest świetnym fotografem, na tym blogu nie zabraknie miejsca dla jego zdjęć. Oczywiście, będę Was na bieżąco informował o kolejnych jego korespondencjach, które ukażą się w INTERIA.PL.

Wierzę też, że podczas kilkutygodniowej wyprawy Marcin znajdzie trochę czasu dla naszej społeczności.

No i Marcinie, mam nadzieję, że nie „wyfotografujesz” wszystkiego. Że zostawisz coś dla mnie…

A skoro o zdjęciach mowa – chor. Wojtek Kluczewski na co dzień stacjonuje w bazie Warrior. Poza żołnierką, jego pasją jest fotografia, co widać na załączonej do wpisu galerii.

Wszystkie te fotografie powstały podczas jednego z patroli. Ich autor, przekazując mi je do publikacji, przyznał:

- Chcę pokazać ludziom, jak tu jest.

Wojtku, przy pomocy zdjęć, lepiej niż Ty zrobić tego nie można było…

Proszę zwrócić uwagę na fakturę skóry małego przecież dziecka.../fot. Wojciech Kluczewski

Proszę zwrócić uwagę na fakturę skóry małego przecież dziecka.../fot. Wojciech Kluczewski

Tych mężczyzn trudno posądzić o niezaradność/fot. Wojciech Kluczewski

Tych mężczyzn trudno posądzić o niezaradność/fot. Wojciech Kluczewski

Obiektyw budzi zainteresowanie. I niepokój.../fot. Wojciech Kluczewski

Obiektyw budzi zainteresowanie. I niepokój.../fot. Wojciech Kluczewski

I znów te smutne, głębokie oczy.../fot. Wojciech Kluczewski

I znów te smutne, głębokie oczy.../fot. Wojciech Kluczewski

Nad wodą.../fot. Wojciech Kluczewski

Nad wodą.../fot. Wojciech Kluczewski

MaTV nie wytrzymał…

11 komentarzy | 01 marca 2011
... kontaktu z IED. Co prawda na tym zdjęciu (celowo skadrowanym) nie widać skali zniszczeń, jednak siła wybuchu musiała być sporo, skoro jedna osoba nie żyje, a cztery zostały ranne.../fot. z archiwum bloga

... kontaktu z IED. Co prawda na tym zdjęciu (celowo skadrowanym) nie widać skali zniszczeń, jednak siła wybuchu była na tyle duża, że zabiła jedną osobę, a cztery raniła.../fot. z archiwum bloga

Miniona sobota okazała się tragiczna dla służących w prowincji Ghazni Amerykanów – w eksplozji miny-pułapki stracili jednego zabitego i czterech rannych.  Do ataku na kolumnę MRAP-ów doszło w cieszącym się złą sławą dystrykcie Andar.

To kolejni Amerykanie, zabici w tym roku w polskiej strefie odpowiedzialności.

Takich informacji służby prasowe PKW zwykle nie podają. Formalnie nie mają takiego obowiązku, bo sprawa nie dotyczy Polaków. A szkoda, bo bez takich danych trudno mówić o pełnym obrazie sytuacji w prowincji Ghazni.

Sytuacji, która jak na zimę najlepsza nie jest…