Rejestracja | Logowanie »


“Grunt to wsparcie z kraju…”

64 komentarze | 31 maja 2012
"Czerwone berety" w akcji.../fot. PIO Afganistan

"Czerwone berety" w akcji.../fot. PIO Afganistan

… taki tytuł nosi list, który otrzymałem od kolegi, służącego w Afganistanie. Jak pewnie się domyślacie, jest w tym nagłówku przewrotność podszyta dużą dawką goryczy…
Ale do rzeczy:

„Na początku myśleliśmy, że to jakieś jaja” – pisze ów kolega, na co dzień żołnierz 6 Brygady Powietrznodesantowej, stanowiącej trzon obecnej zmiany kontyngentu. „Żadnemu z nas do łba by nie przyszło, że ktoś szyje nam takie portki. Człowiek nadstawia dupę w Afganie, a w kraju zastanawiają się, jakby mu tu zlikwidować miejsce pracy. Szok…”.

Tę reakcje wywołały informacje o planach Sztabu Generalnego, wedle których krakowska brygada miałaby ulec rozwiązaniu. Ocalałyby jedynie jej komponenty bojowe, które weszłyby w skład 1 Brygady Powietrzno-Manewrowej, zbudowanej w oparciu o istniejąca już 25 Brygadę Kawalerii Powietrznej. Kilkaset osób straciłoby pracę, wiele musiałby się przenieść z Małopolski i Śląska w okolice Tomaszowa Mazowieckiego.

Na szczęście to tylko koncepcja urzędników w mundurach, która – tak przynajmniej deklaruje szefostwo MON – nie ma szans na realizację. Szkoda tylko, że wysłanemu na wojnę wojsku po raz kolejny zafundowano strzał w plecy. Bo czymże innym jest wywołanie wśród misjonarzy poczucia zagrożenia, dotyczącego elementarnych spraw – pracy i miejsca zamieszkania?

A korzystając z okazji – na blogu pojawiły się pytania o paczki dla żołnierzy. Z moich ustaleń wynika, że możliwość ich przesłania pojawi się dopiero w sierpniu. Sierpień – wbrew plotkom krążącym w kontyngencie – nie będzie ostatnim miesiącem służby dla żołnierzy stacjonujących w Vulcanie. Afgańskie plany zagospodarowania terenu bazy są, lekko mówiąc, bardzo odległe, nikt więc nikogo nie będzie przedwcześnie rotował.

... "robimy dalej swoje" - zapewnia mnie autor cytowanego wyżej listu/fot. PIO Afganistan

... "robimy dalej swoje" - zapewnia mnie autor cytowanego wyżej listu/fot. PIO Afganistan

Zamiast słów: Groźnie i pięknie

125 komentarzy | 23 maja 2012
Operacja miała wspólny, isafowsko-afgański charakter/fot. Marcin Bilski

Operacja miała wspólny, isafowsko-afgański charakter/fot. Marcin Bilski

Surowe i groźne piękno Afganistanu było już nie raz przedmiotem zainteresowania na tym blogu. Ale świetnych fotek nigdy dość.

Te, prezentowane dziś, powstały w ciągu ostatnich kilku dni – podczas operacji „Shamshir II West” (wiem, wiem – ci, którzy w wojsku wymyślają kryptonimy, żyją w jakieś innej rzeczywistości…).

Miłego oglądania!

Surowo.../fot. Marcin Bilski

Surowo.../fot. Marcin Bilski

... burzowo/fot. Marcin Bilski

... burzowo.../fot. Marcin Bilski

... pięknie (choć czuć grozę na plecach)/fot. Marcin Bilski

... pięknie (choć czuć grozę na plecach)/fot. Marcin Bilski

Wozy, jakkolwiek gorzko to zabrzmi, wpisują się w kolor Afganistanu/fot. Marcin Bilski

Wozy, jakkolwiek gorzko to zabrzmi, wpisują się w kolor Afganistanu/fot. Marcin Bilski

A na koniec proza życia - poranek po nocy spędzonej "pod chmurką"/fot. Marcin Bilski

A na koniec proza życia - poranek po nocy spędzonej "pod chmurką"/fot. Marcin Bilski

Dziewczyny – dobrze, że jesteście

65 komentarzy | 12 maja 2012
Oto kobieta, która mi wówczas zaimponowała.../fot. Adam Roik

Oto kobieta, która mi wówczas zaimponowała.../fot. Adam Roik

Wezwanie przyszło nieoczekiwanie – gdy siedzieliśmy w ambulatorium, rozmawiając przy kawie o jakichś mało istotnych rzeczach.

- Na bramę przywieźli jakiegoś rannego Afgańca z ANY – mówił jeden z pielęgniarzy, stacjonujących w Warriorze. Chwilę później medyczny rosomak z ekipą ratowników był już na miejscu.

Młody, najwyżej 20-letni chłopak, cierpiał – widać to było po jego twarzy. Na której, obok bólu, rysował się też głęboki niepokój. Jak później wyjaśnił, bał się, że straci stopę. A ta rzeczywiście nie wyglądała najlepiej. Rana nie była urazem bojowym – żołnierz miał wypadek, w wyniku którego śródstopie prawej nogi zostało zmiażdżone.

Chłopaka błyskawicznie wniesiono do wozu, który ruszył w kierunku szpitala. Nim tam dotarł, przez kilka minut obserwowałem wspaniałą pracę trójki medyków, którzy oczyścili ranę, usztywnili stopę i podali znieczulenie pojękującemu żołnierzowi. Wiem, że to wytrenowana postawa, niemniej spokój, z jakim to wszystko robili, bardzo mi imponował. Zwłaszcza u Andżeliki, jedynej w tej grupie kobiety, która po wszystkim – choć niewiele starsza – potraktowała chłopaka z iście matczyną troską, gładząc go po głowie…

Nie bez powodu wspominam sytuację, której byłem świadkiem w marcu tego roku. Dziś bowiem jest Dzień Pielęgniarki i obok tysięcy kobiet w Polsce, swoje święto ma też kilkanaście dziewczyn stacjonujących w Afganistanie. Rzadko się o nich mówi i pisze, tak zresztą, jak o pozostałych członkach służb medycznych. Tymczasem bez tych ludzi trudno wyobrazić sobie normalne funkcjonowanie kontyngentu.

Korzystam więc z okazji, by o tym wspomnieć. I w imieniu wszystkich „złożonych do kupy” dzięki ofiarnej pracy, podziękować – dziewczyny, dobrze, że jesteście!

Na pomoc służb medycznych kontyngentu mogą również liczyć Afgańczycy/fot. Dominika Karasek, PIO Afganistan

Na pomoc służb medycznych kontyngentu mogą również liczyć Afgańczycy/fot. Dominika Karasek, PIO Afganistan

W szpitalu w Ghazni/fot. Dominika Karasek, PIO Afganistan

W szpitalu w Ghazni/fot. Dominika Karasek, PIO Afganistan

Święto to okazja także i do wspólnego zdjęcia/fot. Dominika Karasek, PIO Afganistan

Święto to okazja także i do wspólnego zdjęcia/fot. Dominika Karasek, PIO Afganistan

Zamiast słów: Wspomnienie pewnej zimy

26 komentarzy | 08 maja 2012
Zacznijmy od Amerykanów i ich MEDEVAC-u.../fot. Łukasz Widziszowski

Zacznijmy od Amerykanów i ich MEDEVAC-u.../fot. Łukasz Widziszowski

Wybaczcie, że nie piszę ostatnio o rzeczach bieżących – wkrótce się to zmieni. Póki co chciałbym Wam zaprezentować galerię zdjęć Łukasza Widziszowskiego, świetnego fotografa, który był w Afganistanie zimą zeszłego roku.

Tych, którzy poczują niedosyt, odsyłam do profilu blogu na Facebooku – zamieściłem tam już kilka innych zdjęć Łukasza, niebawem pojawią się kolejne.

... i dla równowagi nasze "śmigła"/fot. Łukasz Widziszowski

... i dla równowagi nasze "śmigła"/fot. Łukasz Widziszowski

Taki Afganistan zostaje w pamięci na zawsze.../fot. Łukasz Widziszowski

Taki Afganistan zostaje w pamięci na zawsze.../fot. Łukasz Widziszowski

... nie tylko jego surowe piękno... /fot. Łukasz Widziszowski

... nie tylko jego surowe piękno... /fot. Łukasz Widziszowski

Ale nie zapominajmy, że trwa tam wojna, w której biorą udział również nasi żołnierze (nz. w czasie strzelań na strzelnicy)/fot. Łukasz Widziszowski

Ale nie zapominajmy, że trwa tam wojna, w której biorą udział również nasi żołnierze (nz. w czasie strzelań na strzelnicy)/fot. Łukasz Widziszowski

Śnieg, nie śnieg - "robotę robić" trzeba/fot. Łukasz Widziszowski

Śnieg, nie śnieg - "robotę robić" trzeba/fot. Łukasz Widziszowski

A po robocie czeka własny wóz w bichacie/fot. Łukasz Widziszowski

A po robocie czeka własny wóz w bichacie/fot. Łukasz Widziszowski

Polski symbol tej wojny - rosomak/fot. Łukasz Widziszowski

Polski symbol tej wojny - rosomak/fot. Łukasz Widziszowski