Rejestracja | Logowanie »


Zapomnijmy o schematach

21 października 2009

Kobieta w niebieskiej burce najwyraźniej czegoś ode mnie chce. Przed chwilą wyprzedziła mnie i stanęła naprzeciwko, tarasując drogę. Dziecko na ramieniu beczy, a w pobliżu pojawia się charakterystyczny pick-up afgańskiej policji.

„Nie zaczepiaj, a już w żadnym razie nie dotykaj afgańskich kobiet! W ten sposób urazisz ich mężów, braci, ojców, a ci takich rzeczy nie puszczają płazem” – radził mi kiedyś stary dziennikarski wyjadacz, który w krajach muzułmańskich spędził kilka lat życia.

„Unikaj afgańskiej policji. Tak po prostu cię nie zwiną. Ale dasz im pretekst, by zabrali cię do paki, to już z niej nie wyjdziesz. Chyba że z workiem na głowie, w towarzystwie brodatych turbaniarzy” – to z kolei zaprzyjaźniony oficer wywiadu, skądinąd negatywnie zweryfikowany, mimo lat spędzonych w Afganistanie.

„Upss” – myślę sobie, kątem oka widząc, że zielony pick-up zatrzymuje się na naszej wysokości. „Potrąciłem ją, zbyt szybkom idąc zatłoczonym chodnikiem? Krzywo spojrzałem?” – zastanawiam się.

Kobieta coś do mnie mówi, ale niestety, w pasztu znam najwyżej kilka słów i żadnego z tych, które słyszę.

Ratunek przychodzi ze strony chłopca, którego jeszcze kilka minut temu przeklinałem jako natręta. Łazi za mną od hotelu, usiłując wcisnąć paczkę gum do żucia. Ale na szczęście zna angielski…

Co za ulga – nikogo nie potrąciłem, a kobieta – widząc aparat na mojej szyi – wyczuwa szansę na zarobek. Za jednego dolara mogę zrobić jej zdjęcie! Tak po prostu…

Waham się, bo nie widzę żadnego jej opiekuna. To znaczy wokół nas zebrał się już całkiem pokaźny tłumek, ale czy któryś z tych mężczyzn jest krewnym bądź mężem kobiety w burce?

„Śmieją się, więc chyba ok” – myślę sobie, choć ostatecznie przekonuje mnie odjeżdżający policyjny pick-up. Podnoszę aparat, robię zdjęcie, płacę…

*          *          *

Ta historia przytrafiła mi się dwa lata temu. Wspominam ją, sprowokowany waszymi komentarzami na temat sytuacji kobiet w Afganistanie. Jak chyba wszystko w tym kraju, i ta sfera życia wymyka się utrwalonym w naszych zachodnich głowach stereotypom.

Nieznajoma kobieta z dzieckiem - bohaterowie mojego wpisu/fot. Marcin Ogdowski

Nieznajoma kobieta z dzieckiem - bohaterowie mojego wpisu/fot. Marcin Ogdowski





70 komentarzy do “Zapomnijmy o schematach”

  1. No na pewno Marcinie Twoja adrenalina wówczas dosięgła zenitu…


  2. witam
    no marcin widze ze miales te historie a w takich momentach czasami jest sie glopim i samemu nie wiadomo co robic a z policja niema zartow ….


  3. Najgorsza jest jednak sytuacja chrześcijan w Iraku, bo w Afganistanie ich chyba nie ma, ze względu na karę śmierci, za zmianę religii. To ohydne, że wprowadzając “demokrację” nie wprowadza się wolności religii, w Iraku za Saddama, przynajmniej ona była.


  4. @Twardy 3
    Chrześcijanin, Tarik Aziz, był nawet ministrem spraw zagranicznych za Saddama Husajna.

    A najeźdźcom na Irak nie zależało przecież na ustanowieniu tam demokracji, tylko marionetkowego, proamerykańskiego rządu.


  5. Marcinie, sytuacja niezbyt komfortowa, ale dość powszechna. Każdy sposób na zarobienie dolara jest dobry. Z tego co się orientuję to najczęściej (aczkolwiek nie zawsze) tak postępują kobiety nie mające swoich opiekunów. Żyć z czegoś trzeba.


  6. Szef misji ONZ w Afganistanie Kai Eide ocenił w środę, że druga tura wyborów prezydenckich w tym kraju, przewidziana na 7 listopada, “nie będzie idealna”.
    W Afganistanie ruszyła druga tura wyborów prezydenckich. Kandydat na prezydenta, były minister spraw zagranicznych Afganistanu Abdullah Abdullah skomentował tę decyzję w rozmowie z dziennikarzami
    “Druga tura nie będzie doskonała. Jesteśmy w kraju, w którym toczy się wojna, i trzeba o tym pamiętać” – powiedział w wywiadzie dla arabskiej telewizji Al-Dżazira.
    W pierwszej turze afgańskich wyborów prezydenckich 20 sierpnia ustępujący prezydent Hamid Karzaj otrzymał 49,67 procent głosów, a nie 54,6 proc., jak mówiły wyniki wstępne. Aby zapewnić sobie reelekcję w pierwszej turze, musiałby zdobyć ponad 50 proc.
    Były minister spraw zagranicznych Afganistanu Abdullah Abdullah, który uplasował się na drugiej pozycji, zebrał 30,59 procent głosów.
    Podczas pierwszej tury wyborów, w klimacie zagrożenia przemocą ze strony rebeliantów, frekwencja była bardzo niska i wyniosła 38,7 proc.; doszło również do licznych fałszerstw wyborczych.
    Ostateczne wyniki afgańska Niezależna Komisja Wyborcza (IEC) podała we wtorek i środę, weryfikując rezultaty z powodu ponad miliona przypadków oszustw na około 5,7 mln oddanych głosów.
    Aby nie dopuścić do kolejnych fałszerstw podczas drugiej tury, zwolniona zostanie połowa najstarszych rangą pracowników lokalnych komisji wyborczych – podali w środę pracownicy misji ONZ, która pomaga w operacjach związanych z wyborami.
    Rzecznik misji ONZ w Afganistanie Alim Siddik powiedział, że wymienionych zostanie 200 z 380 przewodniczących lokalnych komisji wyborczych, na których skargi złożyli kandydaci w wyborach i niezależni obserwatorzy.
    Afganistan czeka teraz logistyczny koszmar, ponieważ na przygotowanie drugiej tury ma nieco ponad dwa tygodnie, przed zbliżającą się surową zimą, która odcina od świata wielką część kraju.
    Problemem jest też bezpieczeństwo, talibowie bowiem wzrośli w siłę. Chociaż ich ataki nie zdołały całkowicie zdezorganizować wyborów 20 sierpnia, powstrzymały jednak wielu wyborców od udziału w głosowaniu.
    Jak powiedział Siddik, lokale wyborcze w rejonach, w których frekwencja była bardzo słaba z uwagi na stan bezpieczeństwa i gdzie doszło do wielu fałszerstw, prewencyjnie nie zostaną otwarte. Wyborcy będą musieli udać się do innych, pobliskich.
    Wyraził nadzieję, że czynnych będzie około 1600 lokali wyborczych. W sierpniowej turze działało ich około 25 tysięcy.
    Koszt przeprowadzenia dwóch tur wyborów sięgnie 379 mln dolarów – powiedział w środę na konferencji prasowej przewodniczący IEC Azizullah Ludin.(PAP)


  7. Śliczny chłopczyk :) „Nie zaczepiaj, a już w żadnym razie nie dotykaj afgańskich kobiet! W ten sposób urazisz ich mężów, braci, ojców, a ci takich rzeczy nie puszczają płazem” – to mi się podoba!


  8. “Wyraził nadzieję, że czynnych będzie około 1600 lokali wyborczych. W sierpniowej turze działało ich około 25 tysięcy.”

    Czyli uruchomią jedynie około 6,5% wcześniejszych lokali wyborczych? Jeśli to prawda, to dopiero będzie amerykańska demokracja!

    Tak, czy inaczej, nic to nie zmieni, a szkoda narażać życia wojaków dla tej farsy.


  9. Nord, też jestem tego zdania. Pierwsza tura była farsą, a druga będzie już olbrzymią. Tu pewnie chodzi o ty by nie tworzyć rządy tymczasowego, tylko w jakiś sposób doprowadzić do wyboru Karzaja – proamerykańskiego prezydenta. Już samo pozbawienie najstarszych Afgańczyków możliwości głosowania jest bardzo podejrzany.


  10. ta 2 tura jest to prosty przykład sterowanej wolności (mała demokracja)Nie wygrał pierwszym razem czyli oznacza to ze nie było kantowania wszystko jest czyste jak demokracja nakazuje robimy drugą turę by sprawiedliwości stało się za dość!wszystko pięknie ładnie a wynik jaki bedzie to już wszyscy wiemy!


  11. szkoda ze u bukmacherów nie można obstawiać bo bym sobie 2 zakłady postawił 1 na A.Gołotę w walce z Adamkiem a 2 na Karzaja pracownika-Central Intelligence Agency i bym wygrał :)


  12. Tori:
    Piszesz:”Już samo pozbawienie najstarszych Afgańczyków możliwości głosowania jest bardzo podejrzany.”
    Możesz podać źródło, na jakim opierasz swoje stwierdzenie?


  13. @12
    od wczoraj mało precyzyjnie się wyrażam. Sorry. Ale to chodziło o wymianę najstarszych przewodniczących komisji.


  14. Klich o spotkaniu NATO-wskich ministrów obrony

    operacja w Afganistanie, zagadnienia dotyczące tarczy antyrakietowej oraz kwestie finansów Sojuszu Północnoatlantyckiego, m.in. przyszłość programu inwestycji to – jak poinformował szef MON Bogdan Klich – główne tematy obrad nieformalnego spotkania ministrów obrony państw NATO w Bratysławie.
    Jeszcze w czwartek podczas wieczornej sesji ministrowie – jak powiedział PAP szef MON – będą rozmawiać o przyszłości Programu Inwestycji NATO w Dziedzinie Bezpieczeństwa – NSIP (ang. NATO Security Investment Program).
    Dyskusja na ten temat została zainicjowana przez Holendrów na poprzednim spotkaniu ministrów obrony propozycją, by znacznie ograniczyć środki przyznawane poszczególnym krajom na rozbudowę infrastruktury obronnej.
    Klich podkreślił, że już wtedy sprzeciwiał się temu pomysłowi. Od tego czasu powstały dwie koalicje. Pierwsza zawiązała się wokół propozycji Holendrów, wspieranych przez Duńczyków, Brytyjczyków i Stany Zjednoczone. Druga – zakładająca obronę tego, co jest w planie inwestycji wieloletnich NATO – reprezentowana jest m.in. przez Polskę, Turcję oraz “najmłodsze” kraje członkowskie Sojuszu.
    “Ci, którzy chcą ograniczyć wydatki na infrastrukturę mówią, że jest kryzys i konieczne są oszczędności. Wskazują oni, że priorytetowa jest misja w Afganistanie i w związku z tym inne zobowiązania mogą poczekać” – powiedział Klich.
    “My z kolei mówimy, że dla wielu krajów – w tym dla wszystkich, które przystąpiły do NATO w ostatniej dekadzie – inwestycje w bazy morskie i wojskowe lotniska, to czasem jedyny znak obecności Sojuszu na ich terytorium” – dodał.
    Minister przypomniał, że w Polsce są obecnie dwie instytucje NATO-wskie – Wielonarodowy Korpus Północ-Wschód w Szczecinie oraz Centrum Szkolenia Sił Połączonych w Bydgoszczy. Strona polska liczy na trzecią – batalion łączności. Decyzja w jego sprawie została podjęta w czerwcu, ale realizacja jeszcze się nie rozpoczęła.
    “Tamte dwie instytucje w Szczecinie i Bydgoszczy oraz inwestycje w bazy w Świnoujściu i Gdyni oraz Krzesinach i Łasku to najbardziej widoczne ślady tego, że jesteśmy członkiem Paktu Północnoatlantyckiego” – ocenił Klich.
    Minister podkreślił, że “z politycznego i ekonomicznego punktu widzenia zachowanie Programu Inwestycji NATO w Dziedzinie Bezpieczeństwa – NSIP jest sprawą priorytetową”.
    W kontekście operacji w Afganistanie, Klich zapowiedział, że będzie przekonywał państwa mniej zaangażowane wojskowo w misję do zwiększenia swojego udziału. “Spodziewam się, że po raz kolejny będą też o to apelować Amerykanie i Brytyjczycy” – dodał.
    Szef MON jest przekonany, że na spotkaniu ministrów z pewnością interesujące będą reakcje na raport generała Stanley’a McCrystala, który opowiada się za przejściowym zwiększeniem wysiłku wojskowego w Afganistanie, by szybciej osiągnąć cele operacji. “Opinie są podzielone. Ci, którzy są zaangażowani wojskowo – jak na przykład Polska – uznają raport za ważny i uważają, że powinien on być włączony do pakietu podstawowych, strategicznych dokumentów NATO dotyczących Afganistanu” – wskazał.
    Według ministra wszyscy czekają z zainteresowaniem na informacje, które o raporcie przekaże Robert Gates. “To będzie pierwsza okazja, żeby wysłuchać tego co ma do powiedzenia po opublikowaniu raportu McCrystala i czy zadeklaruje zwiększenie liczebności wojsk w Afganistanie, czy też tego nie zrobi” – powiedział.
    Szef MON ocenia, że z równym zainteresowaniem sojusznicy – poza Polską i Czechami, które mają już pewną wiedzę – czekają na informacje Gatesa na temat tarczy antyrakietowej.
    “Spodziewam się, że nowe propozycje zostaną przyjęte przez Sojusz pozytywnie” – powiedział Klich. Jak ocenił, “w większym stopniu odpowiadają one oczekiwaniom europejskiej części NATO, w zakresie jej bezpieczeństwa, niż wcześniejsze”. “Sądzę, że takie sceptyczne państwa jak Francja, czy – z innych powodów – Niemcy podczas tej sesji będą nowymi propozycjami usatysfakcjonowani” – dodał Klich.(PAP)


  15. A powyższy post to jaki ma związek z tematem?


  16. Z Afganistanem? Opowiada o dwóch koalicjach w NATO, niepodsiadających różne koncepcje rozwoju sojuszu. Pierwszy – mówiący, że misja w Afganie jest priorytetem, i należy wszystko odłożyć, a druga – mówiąca o budowaniu wspólnych NATO-wskich przedsięwzięć. No i oczywiście poruszany watek raportu McCrystala.
    Chyba w miarę czytelnie?


  17. jak dla mnie logicznie powiązane… olej – nie czepiaj się:-)


  18. Jak dlamnie!hmmm “coś ci powiem kliencie kochany tyś jest przecież kompletnie zalany…”panie KLIch to woła o pomste do nieba a tutaj macie gościa był na kilku misjach to mój Wuj…http://www.youtube.com/watch?v=C_YvqSFFUJM&feature=email da się zyć da! cza tych skurwieli usadzić na dupsku!i koniec tematu!


  19. “Gazeta Wyborcza”: Rząd chce wiosną wysłać do Afganistanu o 600 żołnierzy więcej niż do tej pory, dowiedziała się “GW”.
    Według jej informatora z dowództwa polskiej armii – 2600 żołnierzy to jednak koniec naszych możliwości.

    “GW” dowiedziała się, że skompletowanie na wiosnę 2010 r. powiększonej o 600 osób zmiany będzie trudniejsze niż do tej pory.

    Na siódmą zmianę przygotowywali się żołnierze 1. Warszawskiej Dywizji Zmechanizowanej im. Tadeusza Kościuszki. Aby zwiększyć kontyngent trzeba będzie dobierać żołnierzy z innych jednostek, powiedział “GW” jeden z polskich dowódców.


  20. Misza, i pojedzie znów prawie ta sama ekipa – żołnierzy z zamiłowania, bo inni niestety trzęsą portkami – mój mąż wyjeżdża zawsze z nieswojej jednostki :) ponieważ nigdy nie skompletowali całego kontyngentu z jednostki obstawiającej daną zmianę więc w tym punkcie Wyborcza news’a nie zapodała…przynajmnie nie tym ze środowiska wojskowego


  21. @up – oj Kasia, masz problem w rodzinie skoro twój mąż jeździ na wojnę z zamiłowania.
    strach przed wojną to -chyba- normalny ludzki odruch?


  22. @21
    Kasia nie napisała, że wojna jest jego zamiłowaniem, tylko wojsko. służba. wojny boi się każdy. czytaj uważnie


  23. Brytyjski kontyngent wojskowy w Afganistanie będzie redukowany dopiero za pięć lat i to tylko w przypadku, jeśli umocni się lokalna armia – poinformował w wywiadzie dla BBC nowy szef sił zbrojnych Wielkiej Brytanii, generał David Richards. W zeszłym tygodniu premier Gordon Brown ujawnił, że Londyn prawdopodobnie wyśle do Afganistanu jeszcze 500 żołnierzy.
    Generał Richards, który od sierpnia jest nowym dowódcą naczelnym brytyjskiej armii, zgadza się z oceną sytuacji generała Stanleya McChrystala, amerykańskiego dowódcy sił międzynarodowych w Afganistanie, którego zdaniem potrzebne są tam znaczące posiłki wojskowe.
    - Liczebność wojsk koalicji można będzie redukować, gdy afgańska armia i policja będą w stanie przejąć odpowiedzialność za walkę z talibskimi rebeliantami – stwierdził Richards. – Teraz jesteśmy w okresie zagrożenia, w którym nie mamy na miejscu wystarczającej ilości wojsk, by robić to, co wszyscy uznajemy za konieczne – dodał. Jego zdaniem, dodatkowe siły są nieodzowne, by można było “odizolować” talibów i jednocześnie szkolić afgańską armię.
    Tysiące żołnierzy na froncie
    Siły Wielkiej Brytanii na froncie afgańskim liczą 9 tys. żołnierzy. Do nich w najbliższym czasie ma prawdopodobnie dołączyć jeszcze 500.
    Richards, były dowódca NATO w Afganistanie, wywołał w sierpniu spore kontrowersje, gdy stwierdził, że Wielka Brytania może być zaangażowana w Afganistanie przez następne “30 do 40 lat.(PAP/TVN)


  24. Nickczemnik, dokładnie tak jak napisała Tori – mój mąż pełni służbę z pasji, a nie z potrzeby kieszeni – i dlatego nie mamy problemów w rodzinie ani poza nią :-)

    a jak wiadomo – w pracy spędzamy minimum 1/3 życia więc to niezadowolenie z pracy jest przyczyną konfliktów i problemów, nie tylko w rodzinie :-)

    czyli jest dokładnie na odwrót aniżeli ty to odebrałeś………:):):)


  25. p.s. i każdy normalny odczuwa strach przed wojną i przemocą… mój też


  26. Bieda w armii i dziurawe buty pilotów:
    http://fakty.interia.pl/polska/news/bieda-w-armii-i-dziurawe-buty-pilotow,1386415,3

    A pieniądze podatnika są marnotrawione na awanturnicze misje poza granicami kraju.


  27. Nord, zapewniam Cię, że aż tak fatalnie nie jest. Jedno jest pewne, że nasze mundury czy buty są gorszej jakości niż amerykańskie (zdanie tych, którzy kupowali), ale rozmiarówka jest pełna


  28. @Tori 27
    Dobrze nie jest, a na pewno zawsze by mogło być gorzej ;-)

    Tylko czy Polska powinna w ogóle wydawać miliony złotych na jakieś obce awantury w Irakach, Czadach, czy Afganistanach, zamiast zadbać o armię w kraju. Ale to pytanie retoryczne, bo rządzący politycy podjęli decyzję, że powinna.

    Ale ten temat już był i to nieraz…


  29. Nord, był ten temat poruszany wielokrotnie. My na żadne decyzje wpływu nie mamy. Wiadomo, że lepiej byłoby gdyby naszych żołnierzy tam nie było, ale skoro są to niech mają to co mieć powinni. Tylko że tym na miejscu też powinni zagwarantować porządne wyposażenie i umundurowanie. Do ideału nam daleko.
    Znalazłam książkę:-)


  30. @25 – więc nie dziw się że ludzie nie pchają się na “misję” do Afganistanu bo – jak to określiłaś -
    trzęsą portkami. można być żołnierzem z zamiłowania również w kraju. jeżeli kogoś nie zmuszają do wyjazdu oraz nie widzi potrzeby podreperowania domowego budżetu, to po co miałby narażać własne życie na wojnie? zostaje w kraju, ale to nie powód by z niego szydzić.


  31. Nord Dupowłazy Amerykańskie sądzą inaczej!


  32. Można pojechać do Czadu na półroczne wakacje.


  33. A co do kasy to te 1,95 to powinno być dla wojska, a na misje powinien być osobny budżet. Wtedy by można było zaplanować jakieś zakupy.


  34. ja już wczesniej pisałem Bieda Bieda i syf i tyle wojować może sobie Wielka Brytania,USA ale nas po prostu na to nie stać ok jest NATO mamy zobowiązania ale mogliśmy tam wysłać jakieś wsparcie a nie bataliony wojska bo po prostu jesteśmy za biedni na to!


  35. @Tori 29
    W takim razie jestem ciekaw Twojej opinii na ten temat, jak już ją przeczytasz.


  36. @NICKczemnick 30
    Teoretycznie masz rację. Praktyczny problem jednak w tym, że jeśli ktoś wiąże swoje plany życiowe z zawodową służbą wojskową, raczej musi się zgłaszać na wyjazdy na takie misje. W innym wypadku jego dalsza kariera w wojsku stoi pod znakiem zapytania. No, chyba, że ma jakieś odpowiednie koneksje ;-)


  37. chwileczkę – chyba coś komuś się poprzestawiało…. to po jaką choinkę ktoś idzie pełnic służbę wojskową skoro nie zamierza jej tak naprawde odbyc???

    ,,co to za lekarz który nie widział pacjenta na oczy???” – i tacy się lekarzami zwią…

    więc tacy z nich później żołnierze – najczęściej ,,eksperci wojskowi”

    pozdrawiam


  38. Kasiu, to są tzw. plecaki, co po plecach wujka, ojca, dziadka itp. trafiają najczęściej do szkół oficerskich i “robią karierę” w woju, bo ze służbą to nie ma nic wspólnego. A później my się dziwimy, że zakupy nie takie, że zamówienia nie idą itd.


  39. o tym właśnie mówie Tori – bo oni nigdy w walce udziału nie brali a poligony znają jedynie z raportów….


  40. Na forum, w sekcji Co się dzieje w WP, umieściłem komentarz, jaki wysłano mi z SGWP, z prośbą o publikację. To odpowiedź wojska na raport NIK o nędzy w armii.
    Zachęcam do lektury


  41. gdyby nie Afganistan i Irak to twój mąż nie mógł by się sprawdzić jako żołnierz? trzeba by było sprowokować któregoś z sąsiadów do potyczki zbrojnej, żeby twój mąż nie był jak ten lekarz, co pacjenta nie widział. gratuluje takiego toku myślenia.


  42. a nie z telewizji?


  43. Nikczemmnik, wolę miec męża który jest żołnierzem z powołania aniżeli plecaka bez honoru i odwagii – co się ślizga

    Kwestia systemu wartości jaki któś wyznaje lub jego braku


  44. wolę miec męża który jest żołnierzem z powołania aniżeli plecaka bez honoru i odwagii – co się ślizga

    Kwestia systemu wartości jaki któś wyznaje lub jego braku


  45. Masz rację Kasiu. Nie lubię takich ludzi, a znam…


  46. według mnie to jest udawanie że jest się kimś kim naprawde się nie jest….Tori, ale wielu nie rozumie :-)


  47. Wiem Kasiu, i dlatego nie ma sensu na siłę ich uświadamiać, bo niczego i tak nie osiągniemy


  48. :-)


  49. Nie rozumiem facetow wypowiadajacych sie na tym forum. Dla mnie to jest oczywiste ze jezeli wybieram wojsko jako moja droge zycia to po to zeby walczyc, sprawdzic sie w sytuacjach zagrozenia zycia a moze po prostu bo potrzebuje stalego doplywu adrenaliny i to jest to czego oczekuje od wojska. Tak jak Adamek i Golota – poto wybrali piesciarstwo zeby sie sprawdzac przeciwko innemu bokserowi. Redooo, Nord na jakim swiecie zyjecie, Reedoo jest mlodziutki to juz wiem, wiec opowiada glupoty i jak slysze te opowiesci o najemnikach, wlazeniu w dupe amerykanom to mi zyla peka. I trzeba byc naprawde sporego formatu kiepem zeby pisac kobiecie ktorej maz jest na misji ze pewnie maja problemy. Ale tak bylo zawsze: samce alfa na wojnie a szaraczki sie wymadrzaja


  50. kilof, nastawiłam się na ignorancje osób o których piszesz…szkoda miejsca na takim fajnym blogu, a oni i tak nie zrozumieją :)

    pozdrowionka


  51. @kilof 49
    Może mnie nie rozumiesz, a może nie czytasz dokładnie.

    Ja z pewnością nie jestem pacyfistą, wprost przeciwnie. Do tego stopnia, że jestem zwolennikiem szkolenia wojskowego nie tylko dla mężczyzn, ale i dla kobiet. Oczywiście powszechnego dla obywateli, a nie jedynie ochotniczego.
    Jak też już zaznaczyłem, rozumiem wyjeżdżających na misję, a to nie oni podjęli decyzję o udziale polskiego wojska w tej awanturze, co jest wbrew polskiej Racji Stanu. Polska w zasadzie praktycznie nigdy, a już z pewnością od bardzo dawna nie była agresorem, a teraz, przynajmniej od czasów Iraku, już jest. Na dodatek nic z tego nie ma, jedynie koszty ponoszone przez obywateli.

    Może źle Ciebie oceniam, bo napisałeś tylko kilka słów, więc się nie obraź, ale czytając to, co napisałeś, nasuwa mi się kilka refleksji.
    Po pierwsze, że takie osoby, które mają “nadmiar energii” pewnego typu należy trzymać na krótkiej smyczy, bo inaczej zdarzają się “My Lai” i “Nangar Khel”.
    Po drugie – że tak piszesz, bo to, w czym uczestniczysz, to w gruncie rzeczy zabawa, a nie wojna. Zabawa niebezpieczna – bo można w niej zginąć, ale można też zginąć na ringu, albo uprawiając sporty ekstremalne. Gdybyś uczestniczył w prawdziwej wojnie, gdzie siły przeciwników są choć mniej więcej porównywalne, raczej byś marzył o tym, aby szybko się skończyła, tak jak ci, którzy mieli okazję tego doświadczyć na własnej skórze.

    A co do samców alfa, to nie są na wojnie za horyzontem przez pół roku, tylko pilnują swoich samic i stada.


  52. Nord, jesteś zwolennikiem szkolenia wojskowego?
    Możesz przybliżyć swój pogląd?
    Bo widzisz jest problem.
    Jak przygotować rezerwy na czas wojny? U nas w Polsce.
    Jak wiesz Armia stała się zawodowa.
    Z czasem, nie tak odległym, rezerwy się wykruszą.
    W szkołach ponadgimnazjalnych pojedyncze klasy o specjalności wojskowej w zasadzie przygotowują z grubsza młodzież do zawodowej służby wojskowej.
    A co z rezerwą? Zwłaszcza z rezerwą oficerską?
    A taki niuans jak zabezpieczenie medyczne pola walki?
    W misjach, bywa, nie sposób wyleczyć kanałowo zęba :(
    O nowoczesnych metodach leczenia stomatologicznego z wykorzystaniem sprzętu komputerowego nikt w armii nie słyszał? No cóż… taki jeden “przyrząd” kosztuje 240 000 zł. Tylko.
    Warto sprawdzić, jak powinno wygladać zabezpieczenie stomatologiczne. Takich jak pani Lidia na Zachodzie bez liku, a u nas? (Nasi stomatolodzy na saxsach np. w Irlandii zakładają biedakom amalgamat i usuwają kamień z zębów…. do nowoczesnego sprzętu nikt ich nie dopuszcza…)
    http://www.collegiumtherapeia.pl/
    A lekarzy chirurgów z doświadczeniem uzyskanym na polu walki ze świecą szukać. Sorry…znam jednego.
    Wykształcił się w Iraku u Amerykanów.
    Och, jak cudnie składa kończyny. Majstersztyk. Serio.
    Jest z innej półki! Więc można, ale jaskółka wiosny nie czyni.
    Nawiązując do wątku o powołaniu do służby wojskowej.
    Biblia nie potępia żołnierzy i nie wprowadza zakazu służenia w wojsku.
    Chrystus uzdrawiając sługę setnika, nie nakazuje mu porzucenia służby, lecz chwali jego wiarę
    Jan Chrzciciel, którego głowa spoczywa w tomb’ie, w musku Omajjadów, wskazuje żołnierzom drogę postępowania, nie potępiając ich: “Nad nikim się nie znęcajcie i nikogo nie uciskajcie, lecz poprzestawajcie na swoim żołdzie” Łk 3:14. Por. Dz 10:7 (pobożny żołnierz) itd. bo nie chcę przynudzać.
    Żołnierz z powołania?
    Najwięcej znam takich, których powołały… WKU hehhheee
    A serio powołania nie należy mylić z parytetem RAMBA.
    Co do plecaków.
    Syn lekarza idzie na medycynę.
    Syn prawnika idzie na prawo.
    Czy syn żołnierza nie może kontynuować rodzinnych tradycji?
    A ilu podoficerów, chorążych szczyci się synem oficerem?
    Nie w stopniu zresztą problem tylko w predyspozycjach i zamiłowaniu do służby.
    Ten się w pełni zrealizuje w Armii, który zrozumienie i oparcie znajdzie w żonie swojej.
    To żonom żołnierzy należą się medale i gratulacje.
    Ich geheny cywil nie zrozumie a MON nie docenia?
    Wszystkim kobietom, których mężczyźni są na Misjach, a w Afganistanie w szczególności
    życzę spokoju serca, wiary, wtrwałości i miłości prawdziwej.
    Miłość to nie pojedynczy uczynek, lecz pewien klimat, w którym żyjemy, to podejmowane przez całe życie ryzyko, dzięki któremu nieustannie się uczymy, odkrywamy, wzrastamy.
    Miłość jest klimatem – klimatem serca. (Ardis Whitman)


  53. Kilof człowieku! Jaka wojna? To jest wojna? To jest w standardach wojskowych luksusowa wojenka z mega wypasem. I jakie samce alfa? I co ta misja ma wspólnego z sprawdzaniem siebie? Jak długo wytrzymasz w rosomaku bez sikania? Wyzwanie to by było jakbyście tam w honkerach jeździli a wasi przeciwnicy dysponowaliby taką samą techniką wojskową jak wy.


  54. PS. Tylko wtedy żaden samiec alfa by tam nie pojechał no bo wiadomo, jest dorosłym człowiekiem, musi dbać o żonę i dzieci…


  55. Buahahaha. To jest wywiad na oficjalnej stronie ISAF. Jakby mu kazali to by powiedział że niebo nad Ghazni jest różowe.


  56. Ta strona podaje, że w Afganistanie służy 1600 polskich żołnierzy, wszystkich żołnierzy ISAF jest 62 tysiące a w linku jest oficjalny dokument ISAF który podaje że jest ich 64500. I takich baboli jest tam mnóstwo. Gratuluję wiarygodnego źródła informacji. Buahahahaahaha.


  57. @Kasia 55
    Wywiad jest interesujący, choć słowa, które tam padają nie są dla mnie zaskakujące. Może dlatego, że moje wyobrażenia o tego typu akcjach nie opierają się na pseudo-filmach wytwórni Menachem-Golan-Globus z Chuckiem Norrisem w roli głównej. Nie mam też skłonności do “upodabniania się do amerykańskiej Delty” poprzez naszywanie sobie jakichś trupich główek i udawanie twardziela.
    Jak wiadomo, odwaga nie polega na nieodczuwaniu strachu, tylko na zdolności do efektywnego działania mimo strachu, który jest naturalną reakcją w sytuacji zagrożenia życia.

    Oby nasi mieli jak najmniej podobnych sytuacji, jak ta opisana w wywiadzie. Z drugiej strony, obiektywnie biorąc, nie była to żadna wielka bitwa, tylko potyczka. Na realnej wojnie znacznie gorsze sytuacje od tamtej, to przykra codzienność. Dlatego nikt, kto to poznał, nie czeka z utęsknieniem na kolejną, “aby mógł się sprawdzić”. Tak może napisać tylko ktoś, kto prawdziwej wojny nie doświadczył.

    Zaś ogólnie co do Afganistanu, swoją opinię już wyrażałem, więc nie będę się powtarzał.
    Z powodów formalno-prawnych dla żołnierzy na misji lepiej, gdyby uznano ich działania za udział w wojnie. Jednak irytuje mnie, gdy ktoś próbuje dmuchać balon z tym związany. W istocie działania naszego kontyngentu mają bardziej charakter okupacyjno-pacyfikacyjny, co niektórzy nazywają działaniami “stabilizacyjnymi”.
    Rozumiem też narzekanie na warunki socjalne, bo zawsze chciałoby się mieć lepiej, niż się ma, ale zastanawiam się czasem, jak się muszą śmiać weterani wojen światowych, gdy o tym czytają.


  58. Nord, do polityki ja się nie mieszam, ale wywiad jak najbardziej prawdziwy – na misję nie wpuszcza się oszołomów,którzy chcą sobie to talibów postrzelac tylko poważnych i dojrzałych żołnierzy, którzy wykonują swoje obowiązki z racji zawodu jaki sobie wybrali – nie dywagując na temat politycznych aspektów

    co do wyrażenia ,,aby mógł się sprawdzić” – zwróc uwagę że to jest zawodowy żołnierz, a nie polonista, więc zdanie może zabrzmiało niefortunnie,ale miał zapewne na myśli, że poprostu jest żołnierzem z pasją, a nie plecakiem robiącym stołkową karierę

    Pozdrawiam


  59. @Kasia 59
    Pisząc o tym, że ktoś “chce się sprawdzić” w takim sensie, że “tęskni za wojną”, nie miałem na myśli bohatera tego wywiadu, bo nie odnoszę wrażenia, aby był jakimś oszołomem.
    Wojna to nie poligon, tylko tragedia, w której ból jest po obydwu stronach, a każda ze stron ma swoje racje.
    Oby było natomiast tak, że “na misję nie wpuszcza się oszołomów”. Może dziś jest lepiej, niż wcześniej, bo z tym bywało różnie. Kiedyś sitko miało bardzo duże oczka.


  60. Nord, mój mąż jest kadrowcem – uwierz mi, że nie chcą ryzykowac – nie wiem na ile jesteś z wojskiem na czasie, ale doświadczenie Iraku wiele nauczyło wojskowych:):):)


  61. (…)”Musimy odnieść sukces w Afganistanie z wielu powodów, ale jeden z nich jest ważniejszy od innych: świat odszedł już kiedyś z Afganistanu, a kraj ten zamienił się wówczas w kocioł przemocy, nienawiści i potwornego łamania praw człowieka, stając się bazą dla najgorszych w historii ataków terrorystycznych na naszej ziemi.
    Oto dlaczego możemy, i musimy, wygrać tę wojnę”(…)


  62. @28 Nord z wątku “Wspominająć zmarłych”
    Panie Nord.
    Wpisuję swój post “W zapomnijmy o schematach” zamiast w “Wspominając zmarłych” bo zmarłych należy zostawić w spokoju.
    To nie polemika z @ 28 tylko luźne refleksje.
    Prof. dr hab. Zdzisław Maciej Rurarz, b. ambasador PRL w Japonii napisał do gen. W.J. list otwarty w dniu 23 grudniu 1981 r.
    “Z dniem dzisiejszym wymawiam służbę dla PRL i występuję z partii. Przez ponad 36 lat byłem aktywnym działaczem polskiego ruchu komunistycznego. Miałem 15 lat, kiedy wstępowałem w 1945 r. do ZWM, i tylko 16 lat, kiedy wstępowałem do PPR. Pracowałem na różnych szczeblach życia politycznego i zawodowego, nie wyłączając pracy dla wywiadu wojskowego PRL.
    Nigdy nie miałem złudzeń, czym jest polski ruch komunistyczny i czym naprawdę jest PRL. Uważałem jednak, że w przypadku Polski nie bardzo mogło być inaczej. Zostawieni na pastwę imperializmu sowieckiego mogliśmy z nim walczyć na śmierć i życie albo próbować jakoś przeżyć, oczekując przysłowiowych lepszych czasów.
    Wybrałem tę drugą drogę. Dziś widzę, że był to życiowy błąd. Możliwe, że gdybym wybrał pierwszą drogę, a mogłem, to nie byłoby mnie dziś wśród żyjących, choć co prawda ta druga też groziła mi utratą życia, ale zapewne nie przeżywałbym dziś wstydu i hańby, jakie mi zgotowała właśnie ta druga droga.
    Łudziłem się, że komunizm dojrzeje z czasem. Że podlegając ewolucji, jak wszystko w świecie, stanie się on mniej agresywny, a bardziej ludzki. Łudziłem się też, że ZSRR również stanie się z czasem krajem bardziej normalnym, wyzbędzie się imperialistycznych zapędów i wejdzie na drogę prawdziwie demokratycznych przemian. (…)
    Panie Generale, wydając rozkaz użycia Wojska Polskiego przeciwko polskiemu narodowi, zapewnił Pan sobie miejsce w naszej krwawej historii jako oprawca tegoż narodu. (…)
    Nie jest też Panu, Generale, chyba obojętna forma śmierci. Śmierć żołnierska w obronie ojczyzny była zawsze dla Polaka honorem najwyższym. Pan, Generale, zaszczytu tego już nie dostąpi. Może kiedyś dosięgnie Pana karząca ręka sprawiedliwości i nie umrze Pan bohaterską śmiercią na polu chwały, ale zawiśnie Pan na szubienicy jak zwykły łotr. (…)
    Polacy, Panie Generale, zawsze walczyli o wolność „waszą i naszą”. Pańskie rozkazy pchnęły żołnierza polskiego nawet do walki z naszą wolnością, która wreszcie zaczęła majaczyć na horyzoncie, i tym samym pchnęły go do walki przeciw wolności innych.
    Naród polski to jednakże nie zgraja zdrajców ogłupiających chwilowo zdezorientowanego żołnierza polskiego. Naród polski to przede wszystkim bohaterscy robotnicy, patriotyczni chłopi i głęboko postępowa inteligencja, a nade wszystko wspaniała młodzież polska! To ten naród, na który podniósł Pan rękę, Generale, nie ugnie się przed brutalną przemocą!
    Prawdziwi Polacy wysoko poniosą sztandar Walki i Honoru! To oni krwią oczyszczą skalany hańbą mundur żołnierza polskiego!”
    Przytoczyłam powyżej ponad 50 % treści mało znanego listu.
    Najbrutalniejszych stwierdzeń zawartych w liście nie przytaczam bo nie o to chodzi.
    Dlaczego o tym napisałam?
    Ludzie są słabi co widać na szczytach obecnej władzy … w końcu POSTSOLIDARNOŚCIOWEJ?
    Żołnierz to też człowiek.
    “Anioł nigdy nie upada. Diabeł upada tak nisko, że nigdy się nie podniesie. Człowiek upada i powstaje.” Fiodor Dostojewski
    Z kolei Jonathan Carroll stwierdził:
    “Człowiek może postąpić dziesięć razy źle, potem raz dobrze i ludzie z powrotem przyjmują go do swoich serc. Ale jeśli postąpi odwrotnie: dziesięć razy dobrze, a potem raz źle, nikt już więcej mu nie zaufa”…
    Archiwa MON skrywają wiele wstydliwych spraw “hańbiących” mundur począwszy od I Zmiany w Egipcie!!!
    Jest wina będzie kara?
    I tu moja wątpliwość……………………………………………………………………..
    Kto będzie karał?
    Czy karząca ręka sprawiedliwości wojskowej pozostała czysta i niewinna po grudniu 1981 r.?
    Czy ta ręka ma sumienie, etykę i osądzi winnych surowo, ale sprawiedliwie?
    Czy tą ręką nie pokierują wytyczne politykierskie, które wskażą nie tyle karę ile środek karny?
    Jestem przeciwna ZEMŚCIE SĄDOWEJ~
    JESTEM PRZECIWNA STOSOWANIU ŚRODKA KARNEGO DEGRADACJI PRZY WYROKACH
    W ZAWIESZENIU!!!
    Kryteria zastosowania tego środka karnego NIE MOGĄ się różnić od kryterii zapisanych
    w komentarzu do Kodeksu Karnego a dotyczących środka karnego “Pozbawienia Praw Publicznych”.
    Czy rozumieją o czzym napisałam sędziowie Izby Wojskowej Sądu Najwyższego?
    Jeżeli panoiwe oficerowie, Sędziowie IW SN, jesteście bez winy to rzućcie w tych “zhańbionych” COMANDOSÓW kamieniem!
    P.S.
    Wiem, wiem..powiecie, że kobieta ma serce miękkie ale…
    “Człowiek jest tak cudownie skonstruowany, że zawsze zrzuca winę na innych. Albo przynajmniej wynajduje sobie okoliczności łagodzące.”
    Éric-Emmanuel Schmitt
    Mimo to o łaskę dla COMANDOSÓW proszę.


  63. @Casium 63
    Szanowna Pani Casium!
    Jedną z najgorszych rzeczy, jakie mogą spotkać wojsko, jest upadek dyscypliny i autorytetu dowódców, tak jak utrata społecznego zaufania. Osoby, które dopuściły się czynów, które w nie godzą, powinny zostać zdegradowane i usunięte z armii. Kary należy oczywiście różnicować w zależności od stopnia winy. Nie można na siłę tłumaczyć sprawców, że “ludzie są słabi”, bo to żadne usprawiedliwienie.
    O dekownikach “wokół sztabów” pisali nawet wcześniej na tym blogu żołnierze kompanii szturmowych. Jednak wpisywanie fikcyjnych patroli, to coś znacznie gorszego od dekownictwa.

    Ale przede wszystkim podzielam cytowany pogląd byłego dowódcy GROM-u gen. Polko, że “już sam pomysł dodatkowego płacenia za to, że ktoś odważy się wyjechać z bazy, pokazuje dlaczego ta misja jest tak mało skuteczna.” A za ten pomysł odpowiedzialność ponoszą Ci, którzy to wymyślili. Dlatego napisałem, że “osoby kierujące resortem demoralizują polskie wojsko” i mam nadzieję, że kiedyś za to odpowiedzą…

    PS
    Co do PRL, “Solidarności” i stanu wojennego z 1981r, to zupełnie osobny i bardzo szeroki temat, więc bym go tu nie mieszał. Dla mnie to wszystko nie jest takie jednoznaczne, czarno-białe. Obawiam się, że “Solidarność”, za sprawą osobników, którzy przejęli w niej władzę, nie była tym, czym dla jej członków miała być i nie doprowadziła ich do miejsca, do którego chcieli dojść.
    BTW: Polecam Ci francuski film dokumentalny pod polskim tytułem “Jak się robi rewolucje”, o ile nie znasz.


  64. Upadek cesarstwa zachodniorzymskiego był procesem długim i skomplikowanym.
    Miało w nim udział wiele różnorakich czynników, zarówno wewnętrznych, jak i zewnętrznych.
    Gdyby rozpatrywać upadek na płaszczyźnie militarnej, to można powiedzieć, że został spowodowany nie tyle słabością samej armii, ale jej przywódców. W aspekcie politycznym główną rolę odegrał upadek autorytetu władzy cesarskiej, natomiast gospodarczym – brak funduszy na rozwój państwa i budowę silnej armii oraz niedostatek taniej siły roboczej
    w postaci niewolników.
    Zmasowane najazdy barbarzyńców dopełniły reszty.
    A jak wyglądała dyscyplina w szeregach Wehrmachtu? (wybór Wehrmachtu świadomy bo skrajny).
    Uderza liczba surowych kar wymierzanych żołnierzom.
    O ile w latach 1914–1918 na karę śmierci skazano 48 żołnierzy niemieckich, o tyle w czasie drugiej wojny los taki spotkał 15–20 tys.
    Rzecz charakterystyczna, że kary orzekano za niesubordynację i ustępowanie przed wrogiem, a nie za przestępstwa wobec ludności cywilnej. Na te ostatnie nie reagowano.
    Cierpiący na braki w zaopatrzeniu wskutek długich linii komunikacyjnych Wehrmacht musiał żyć kosztem zdobytego kraju, a to oznaczało rabunki na bezpośrednim zapleczu.
    Siłą utrzymującą dyscyplinę w Wehrmachcie nie były od 1943 r. silne więzi wewnątrz jednostek, lecz drakońskie kary, połączone z przyzwoleniem na rabunki i zbrodnie.
    Te z kolei przyczyniały się do rozluźnienia dyscypliny, co musiało skończyć się eskalacją represji.
    Generałów za zwycięskie bitwy czy kampanie Adolf H. nagradzał wieloma przywilejami
    i gratyfikował nie tylko awansami, ale posiadłościami i kasą.
    Nie szczędził też strun fortepianowych za zdradę Racji Stanu.
    Generał Polko (heh) napisał w swojej książce znamienne zdanie:
    “Wojsko musi być surowo mądre… Ileś zasad obowiązuje bez zapisywania ich w regulaminach
    i rozkazach, powinny one wynikać z wychowania…”
    Czy nasze Wojsko jest inne niż społeczeństwo?
    Zgadzam się, że:”Demokracja i bezstresowe wychowanie w wojsku się nie sprawdzają (…) Regulamin dyscyplinarny jest niezbędny, a podwładny musi się liczyć z karą za złe wykonanie obowiązków lub za czyny niedopuszczalne.
    Karność jest elementem niezbędnym wojska, brak tego elementu wypacza sens tej instytucji.”
    Ale dyscypliny nie rozkładają tylko żołnierze bo ryba psuje się od głowy.
    Natomiast najłatwiej oskarżyć i skazać na “śmierć cywilną” najsłabszego i ręce umyć.
    Co do twojego Nord P.S.
    Nie przeczytałeś @63 ze zrozumieniem, albo po prostu nie zrozumiałeś intencji.
    Pozdrawiam.
    P.S.
    Albert Einstein
    “Charakterystycznym rysem mentalności wojskowej jest to, że czynniki materialne (bomby atomowe, bazy strategiczne, wszelkie typy broni, posiadane surowce) traktowane są jako podstawowe, podczas gdy człowiek, jego myśli i pragnienia – krótko mówiąc, czynniki psychologiczne – uważane są za nieistotne i drugorzędne. [...] Jednostka zostaje zdegradowana [...] do roli materiału ludzkiego”


  65. A. Pinochet, Jose Pinera, PZU i machnięcie ręką)))
    Augusto Pinochet nie prowadził polityki sam, lecz pozwolił ją prowadzić ludziom, którzy na gospodarce znali sie lepiej. Byli to wychowankowie wydzialu ekonomii uniwersytetu z Chicago znani jako Chicago Boys, “chlopcy z Chicago”. Wprowadzili liberalne reformy, przede wszystkim prywatyzacje upaństwowionych przez Allende przedsiębiorstw. Dzięki tym zmianom gospodarka ozdrowiala. Sa tacy, którzy mówia, że w Chile zdarzyl się cud gospodarczy.
    Profesor Milton Friedman laureat nagrody Nobla odwiedził Chile w 1975 roku. Spotkal się z generalem Pinochetem, ale – jak twierdzi – nie doradzal ani Pinochetowi, ani rządowi wojskowych. Robili to jego uczniowie. To właśnie Milton Friedman ukuł powiedzenie “chilijski cud gospodarczy”.Cudem wg Friedmana nie bylo wyprowadzenie Chile z zapaści, lecz to, że wojskowi pozwolili dzialać “chlopcom z Chicago”.
    Polacy niewiele znaja chilijskich nazwisk, ale jednym z nich jest José Pinera, którego nasi liberałowie wynoszą na piedestał za reformę ubezpieczeń emerytalnych.
    Co zrobił Pinera i jakie są tego skutki do dzis?
    José Pinera to jeden z bardziej znanych u nas Chilijczykow. Szkoda, że nie tak znany, jak Pablo Neruda, ale to się musi zmienić.
    Pinera byl jednym z “chłopców z Chicago”. Przeprowadzil reformę ustroju emerytalnego. Polegała ona na tym, że 25 lat temu system, ktory opierał się na dzieleniu pieniędzy dla emerytów przez państwo, zastąpiono systemem opartym na indywidualnym gromadzeniu kapitału, zarzadzanego przez firmy prywatne. Pinera twierdzi dzis, że emerytury w nowym ustroju są od 50 do 100 proc. wyższe niz w dawnym ustroju państwowym.
    Na chilijskiej reformie ubezpieczeń społecznych miała być na wzorowana także reforma polska. Ostatecznie niewiele jednak z tego wyszlo.
    Podobno, gdy Pinera usłyszal, że Zakład Ubezpieczeń Społecznych nadal będzie dzielił pieniądze, zniechęcony tylko machnął ręką :-) ))


  66. do Nord,
    można tak w nieskończoność Nord…. czy trochę lepiej poznałeś życiorys Pinocheta? czy czytałeś opinie innych jemu współczesnych na temat tego co robił i jakim człowiekiem, ba, żołnierzem był? (choćby opinia gen.C. Pratza) i jak dokładnie wyglądały przyczyny i skutki junty wojskowej? a tajna policja? a porblemy z wprowadzaniem demokracji :) ))

    oczywista oczywistość że Pinochet nie był ojcem chilijskiego cudu gospodarczego :) )))
    tylko niewielu chce rozpatrywać go na wielu płaszczyznach, wygodnie jest przyjąć że był wielce zasłużonym i to tylko dlatego że walczył z komunizmem…. nie da się tylko w taki sposób interpretować tamtej latynoamerykańskiej rzeczywistości z punktu widzenia (jakże ograniczonego jednak) doświadczenia Polski….
    bo nawet Chile nie jest wyjątkowym przykładem samo w sobie
    powinno spojrzeć się przez pryzmat tego co działo się w całej Ameryce Łacińskiej….. Nord czy uważasz że gen Videla też zasługuje na peany?????? czy jesteś władny temu żeby powiedzieć że wszystkie ofiary tamtych czasów nie były przypadkowe? a może za bardzo wchodzisz w rolę boga?????? to proszę idź na Plaza Mayor i powiedz to wszystkim głośno i wyraźnie….
    a wracając do oceny Pinocheta, ocenili go już dawno sami Chilijczycy…. nie wypadł dobrze ;)
    i myślę że tylko Ci którzy przeżyli koszmar tortur jak Bachelet, obecna prezydent CHile, może wydać ocenę moralną tego co się tam działo…..
    naprawdę Nord, nie było moją chęcią wchodzić w tak rozległy obszar jakim jest poruszony temat, ale nie mogę zgodzić się w głębi serca z życzeniem aby na czele naszej armii stały osoby pokroju Pinocheta…. choćby w Twoich oczach wątek przekrętów finansowych był małoznaczący…..


  67. Witam,

    Bardzo podoba mi się Twój blog. Poruszasz ważne i interesujące tematy, aż chce się czytaj więcej i więcej. Dziękuję i pozdrawiam.


  68. Kabir Chan
    Bez konsultacji z ARABISTAMI też można napisać przewodnik przyzwoity)))

    Na co i w jaki sposób kilkuset pracowników cywilnych MON (stosownie wykształconych
    i doświadczonych?) zabezpieczających zadania ujęte w ZARZĄDZENIE Nr 39/MON
    MINISTRA OBRONY NARODOWEJ z dnia 20 listopada 2006 r. wydaje pieniądze podatnika?
    Bo przeznaczając część z działki finansowej tylko pracowników realizujących zadania wynikające z § 37. np. na georadary to, tak sądzę, pożytek byłby namacalny a żołnierz nie odczułby różnicy w działalności szacownych specjalistów od realizowania zadań wychowawczych, dyscypliny wojskowej, profilaktyki psychologicznej, edukacji obywatelskiej, działalności kulturalno-oświatowej itd.
    Nie mam do nich pretensji za wypaczenia i brak skutecznej profilaktyki.
    W końcu GZP LWP tyżżż dyscyplinę rozwalał? a chciał dobrze tylko… dobrymi chęciami piekło wybrukowane?
    Wracając do przewodnika… za nim zredagowali powinni wprzódy załapać się z Afgan Guide na podróż wojskowo – historyczną?
    Podróże kształcą …
    http://www.afghan-guide.com/pl/afganistan/
    P.S.
    Czytałam Twój “List otwarty” z 13.10.2009 r.
    Gratuluję zapału i pozdrawiam!


  1. Napisali o tym:

  2. Afganistan: Zapomnijmy o schematach | Polityka