Rejestracja | Logowanie »


Rozmowy kontrolowane?

27 listopada 2009

Oto sytuacja sprzed kilku dni: stacjonujący w Afganistanie żołnierz dzwoni do żony w Polsce. Mówi, że na miejscu jest kiepska woda. I w tym momencie – choć nie minął jeszcze przydzielony czas – rozmowa zostaje przerwana.

- Orwell i Jaruzelski wysiadają. Po co w ogóle te 4 minuty, skoro nic nie wolno mówić, poza formułką: powiem Ci kochanie, jak wrócę do kraju? – zastanawia się użytkownik naszego bloga.

Przypadek czy rzeczywiście celowe działanie? Nie przesądzam, ale to już któryś raz z kolei, gdy dostaję od Was informację o dziwnych zdarzeniach podczas rozmów telefonicznych, jakie żołnierze w Afganistanie przeprowadzają z rodzinami w Polsce.

Czy ktoś jeszcze ma podobne doświadczenia?

fot. Marcin Ogdowski

fot. Marcin Ogdowski





58 komentarzy do “Rozmowy kontrolowane?”

  1. Takie rzeczy Marcinie zdarzają się notorycznie niestety a nie są pojedyńczymi przypadkami. Rozmowę ucina jak mówi się nawet o tym że jedzonko było na kolacje kiepskie. Generalnie może mówić chyba tylko że tęskni i kocha … dlatego My nie korzystamy od jakiegoś czasu z tych 4 minut. Skype jest o wiele bardziej ‘ wygodny ‘ ; ))


  2. Hmm, to fakt, dokładnie jest tak.Jednego złego słowa powiedzieć nie można, bo ci przerwą rozmowę. I ciągle w rozmowie tylko jest, że się tęskni ,kocha, i takie tam pierdoły o dupie Maryny. Szok


  3. My się nauczyliśmy jeszcze w Iraku, że służbowego numeru nic mi nie może powiedzieć… Raz próbował mi powiedzieć, że sobie spalił plecki i było po rozmowie… Kiedyś pożalił się, że kiepsko się czuje po jakimś szczepieniu i też po rozmowie… Skończyło się tak, że ja przez te 4 min. nawijałam o wszystkim, co się w domu dzieje a On tylko:kocham Cię, pogadamy jak wrócę:) Tym razem jest tek samo. Dlatego teraz zawsze jeździ ze swoim tel. A na giro niestety skype nie hula…


  4. A to wszystko po to, żeby nikt nawet nie pomyślał, że im tam może być nie do końca dobrze :) Bo jak się pożali któryś to wielką tajemnicę państwową zdradzi :) I żeby takich artykułów nie było, bo to wizerunek armii psuje :) A nuż ktoś chciał pojechać, a tu się dowiaduje, że tam kiepskie warunki socjalne, zachorować można, albo nawet się opalić za bardzo ;) (Bo że zginąć można to każdy chyba wie…) I co? Delikwent zrezygnuje i będzie problem.


  5. My nie korzystaliśmy z telefonu. Wystarczyło nam gg i skype (jak się udało w środku nocy połączyć albo nad ranem). przynajmniej mogliśmy gadać o wszystkim. a i tak, żeby mnie nie denerwować i żebym się nie martwiła słyszałam tylko “opowiem Ci jak wrócę…” No i wrócił i opowiadał to wszystko… brak słów mi już na to wszystko co się dzieje tam…


  6. sb


  7. W Giro nie mogą korzystac ze Skype`a. Przerywanie to pół biedy…. Jak zaczyna pani (i z tego miejsca ją pozdrawiam) sapac do słuchawki to się robi nie ciekawie. Albo jak zaczyna komentowac.

    Pozdrawiam


  8. Normalka!!!
    Podczas rozmowy niby nic nadzwyczajnego (w tle) nie słychać, ale wystarczyło (dzwoniąc do koleżki w kraju po linii wojskowej) wspomnieć o głupawym zachowaniu co niektórych “misyjnych pryncypałów” i natychmiast rozmowę przerywało.
    Ale to pewno za każdym razem był przypadek:))))
    Pozdrawiam


  9. Ha ha! Przecież to rzeczywistość. PRLowska ale rzeczywistość. Ja np miałem przyjemność to sprawdzić. Podczas rozmowy telefonicznej celowo zadawałem pytania: W TV mówili że nie macie co jeśc, czy to prawda? A że woda brudna i wszyscy mają …rozwolnionko?, itd. W momecie kiedy zadałem pytanie oczywiscie nie usłyszałem odpowiedzi bo nagle rozmowa się urywała, słychać były jakieś szumy, świsty. Jedyne co usłyszałem to to że:” my mamy polskiego kucharza i mamy dobre jedzenie”.


  10. Skypea nie ma ale jest GG (co chwilę zrywa połączenie). Lepsze niż telefon. Można sobie pogaworzyc. No ale pewnie GG tez jest obstawione esbekami.


  11. To trochę nie na temat ale warto wiedzieć:-)

    Tysiące kamienują szatana
    TRWA PIELGRZYMKA DO MEKKI

    Uczestnicy hadżu – islamskiej pielgrzymki do Mekki odprawiali w piątek rytuał kamienowania szatana. Obrządek będzie powtarzany przez dwa następne dni.
    Pielgrzymi kamienowali szatana w dolinie Mina, niedaleko świętego miasta. Rzucali kamieniami w stronę trzech kamiennych steli, które symbolizują kuszenie Abrahama.
    Kamienowanie jest niewątpliwie jednym z najbardziej niebezpiecznych elementów pielgrzymki. Świadczyć o tym mogą liczne wypadki, do których dochodziło podczas poprzednich. W 2006 roku zadeptanych zostało ok. 360 pielgrzymów, a w roku 2004 – ok. 250.
    Aby zapobiec kolejnym wypadkom saudyjskie władze zdecydowały się przebudować most, skąd wierni mogą ciskać kamienie.

    Obcinali włosy, golili głowy

    Kamienowanie szatana nie było jedynym odprawianym dzisiaj rytuałem. Na znak odnowy pielgrzymi golili głowy lub też obcinali kosmyki włosów.
    Pierwszy dzień kamienowania szatana to także rozpoczęcie Święta Ofiar. W trakcie tego święta, muzułmanie na całym świecie dokonują rytualnego uboju zwierząt: wołów, byków, kóz lub owiec; ich mięso rozdawane jest wiernym.
    Przed pielgrzymami jeszcze najważniejszy moment – siedmiokrotne okrążenie świątyni Al-Kaba w sercu Świętego Meczetu w Mekce, z wmurowanym w narożniku Czarnym Kamieniem. Czarny Kamień to największa świętość islamu.

    Filar islamu

    Każdy muzułmanin powinien co najmniej raz w życiu odbyć pielgrzymkę. Hadż jest jednym z pięciu filarów islamu – obok modlitwy, wyznania wiary, jałmużny i postu.(PAP/TVN)

    Z okazji święta Eid al-Adha (Święto ofiarowania), życzenia od wszystkich polskich żołnierzy i pracowników wojska Polskich Sił Zadaniowych stacjonujących w prowincji Ghazni składali Afgańczykom, Ambasador RP w Islamskiej Republice Afganistanu Maciej Lang oraz dowódca Polskiego Kontyngentu Wojskowego gen. bryg. Janusz Bronowicz. W przeddzień święta, które przypada w dniach 27-30 listopada, w Departamencie ds. Pielgrzymek i Religii w Ghazni, został przekazany niecodzienny dar w postaci żywego byka. Zwierzę to obok barana czy kozy jest tradycyjnie składane w ofierze. Zgodnie z tradyją zwierzę dzielone jest na trzy części 1/3 przekazana potrzebującym, 1/3 krewnym i ostatnia część jest spożywana na wspólnej uczcie.


  12. Z jednej strony to się nie dziwię heh, bo gdybyście usłyszeli niektórych SPECBOLKÓW i ich opowiadania to niejeden scenarzysta filmów wojennych by się spalił ze swojego laicyzmu. Powiedzcie mi po co goście mówią że mają rozwolnienie, że dzisiaj było h….. jedzonko itd? Nie wiem szukają pożałowania, docenienia. Każda informacja od żołnierza o jego “złym” losie na pewno nie pomaga w tęsknocie najbliższym. Jest tyle rzeczy do obgadania… Jeżeli nie wiecie co porabia Wasz żołnierz na misji to na youtube jest wiele filmików więc napewno coś spasujecie do etatu Waszego żołnierza Pozdrawiam


  13. DISI

    - ‘ Nie wiem szukają pożałowania, docenienia. Każda informacja od żołnierza o jego “złym” losie na pewno nie pomaga w tęsknocie najbliższym. ‘

    … rozśmieszyłeś mnie.


  14. Wow!!
    I cóż w tym dziwnego??? Jak pisze że jedzenie nu nie smakuje to się naraża bo jakiś talib podeśle mu golonko lub bigos ze strychniną. Więc to dla ich bezpieczeństwa.
    A to że pryncypał nie jest zbyt mądrym? O, to już jest złamaniem tajemnicy wojskowej! Mogą to wykorzystać! Przyślą granat z napisem “Wyciąg zawleczkę” i nieszczęście gotowe.

    A tak na poważnie to brzmi mi to jak “Rozmowa kontrolowana , rozmowa kontrolowana…” przez idiotów ( Miś, film Bareji) .
    Ale pewnie takie mieli szkolenia…

    Pozdrawiam


  15. nie Ineska,to chyba nie jest śmieszne,bo oni tak samo chcą wiedzieć,że nam tu jest dobrze , jak my chcemy wiedzieć i słyszeć to że im tam jest tylko dobrze.Zresztą nauczona doświadczeniem z poprzednich misji wiem jak denerwował sie mój Skarbuś jak mu powiedziałam,ze coś jest nie tak,czasami była to jakaś błachostka ,nic ważnego ale mówione na odległość robi inne wrazenie niż taka rozmowa w cztery oczy.Tak samo jakby on powiedział mi ,że cos tam jest niedobrego albo niewygodnego to zastanawiałabym sie co i jak w jakim stopniu to uciążliwe i tak dalej.Dlatego nie pytam go o to teraz w trakcie trwania misji,bo -tak jak pisze Anula-”opowiem ci jak wrócę”i tego sie trzymam.Znam zasady jakie obowiązuja w takiej sytuacji i nie ma co narzekać,że podsłuchują ,to jest linia wojskowa i mają do tego prawo.


  16. Tori

    powiem Ci tylko tyle,
    nie da się ukamienować ducha, bo to duch
    na diabły to tylko święcona woda i modlitwa
    i oczywiście
    ksiądz egorcysta

    ciekawe czy prywatne telefony można namierzyć i podsłuchać,
    bo mnie też przerywa rozmowę,
    chociaż z Afganem nie koresponduję


  17. ps:

    Tori

    nasi się chcą zaprzyjaźnić?

    dobrze pomyślane z tym podarkiem, może bedzie bezpieczniej dla obu stron
    poza tym dobry gest – “rozmawiajmy ze sobą”

    A.


  18. Tori

    powiem Ci tylko tyle,
    nie da się ukamienować ducha, bo to duch
    na diabły to tylko święcona woda i modlitwa i post /chyba znalazłam funkcję cofania wypowiedzi … albo wyświatli się drugi raz, to się za chwilę okaże; strzałkami “cofnij do poprzedniego” i “przejdź do następnego” w pasku menu/
    i oczywiście
    ksiądz egorcysta

    ciekawe czy prywatne telefony można namierzyć i podsłuchać,
    bo mnie też przerywa rozmowę,
    chociaż z Afganem nie koresponduję


  19. jednak to nie jest funkcja cofania


  20. Cheesecake cytrynowy

    Coś pomiędzy sernikiem z Europy Wschodniej i amerykańskim cheesecake.
    Można wykonać ten deser w wersji naturalnejj, bez cytryny.

    Składniki:
    - 240 g twarożku (typu Kiri)
    - 250 g białego sera
    - 2 jajka
    - 80 g herbatników (waga powinna zostać oszacowana w stosunku do wagi opakowania)
    - 2 kulki masła (wielkości orzecha włoskiego)
    - 1 cytryna
    - 200 g cukru

    Czas:
    - przygotowanie: 15 min
    - pieczenie: 45 min

    Narzędzia:
    - wałek do ciasta lub butelka, lub mikser
    - forma do ciasta o średnicy ok. 18 cm
    - wyciskacz do cytryn
    - ubijaczka do piany lub mikser

    Sposób przyrządzania:
    Rozgrzać piekarnik do temp. 180 C.
    Pokruszyć herbatniki wałkiem do ciasta lub butelką, lub mikserem.
    Rozpuścić masło na małym ogniu. Wsypać pokruszone herbatniki, wymieszać i wyłożyć
    tą masą dno formy do pieczenia, dobrze ugniatając.
    Wycisnąć cytrynę. Za pomocą trzepaczki do piany lub miksera wymieszać cukier, twarożek, biały ser, jajka i sok z cytryny aż do uzyskania gładkiej masy.
    Włozyć masę na warstwę herbatników i wstawić do piekarnika na 45 min.
    Po upieczeniu ochłodzić i delikatnie wyjąć z formy. Jeżeli forma nie ma ruchomego dna, oddzielić ciasto od formy nożem, a następnie przykryć forme talerzem i odwrócić do góry dnem, by ciasto wyłożyć na talerz. Przykryć ciasto drugim talerzem i ponownie odwrócić.

    /czy da się ten adres strony “zasłonić”, żeby nie dało się tego odczytać na moim kompie,
    nie wychodzi mi nieczytanie bloga, a tym bardziej nie pisanie na nim/


  21. anka, ale to jest Islam, nie chrześcijaństwo. Chociaż dla mnie egzorcyzmy bardziej służą straszeniu wiernych niż wiążą się z wypędzeniem złego ducha. Każdy ma prawo do własnej interpretacji.


  22. beybe – wiem ze chodzi o to zeby się nie martwić o ich warunki, żeby oni nie martwili się o nas … ale ja i tak przede wszystkim stawiam na szczerość. Czy to ze On mi powie że nie smakowały my na przykład krewetki czy jakąś fasola i w zamian zjadł 3 kawałki ciasta to będzie czymś strasznym ? Nie sądzę.


  23. Cenzura próbuje tłumić wszelkie skargi na warunki panujące na tzw. “misjach”, ponieważ obawia się reakcji opinii publicznej w kraju. I bez tego zdecydowana większość społeczeństwa jest przeciwna udziałowi polskich żołnierzy w tych działaniach.
    Celem ustanowienia swoistego “kordonu sanitarnego”, czyli filtra informacyjnego na wiadomości z Afganistanu jest ograniczenie dostępu do informacji dla środowisk przeciwnych działaniom takim, jak te w Afganistanie, aby środowiska te nie mogły ich wykorzystywać w celach propagandowych.
    W jakimś sensie wynika to z lekcji, jaką amerykańskie władze dostały podczas wojny w Wietnamie, którą przegrały na początek we własnych mediach.


  24. Tori
    wiem, ale jak sobie z niektórymi porozmawiasz, to czasem zaskakują
    co do egzorcyzmów, to nie tak do końca, podawałam kiedyś namiary strony na tekst, ale nie chciałaś czytać
    poza tym, nie widziałaś nigdy filmu “Egzorcyzm Emili Rose”?
    jest na faktach, bo są archiwa, w filmie zamieścili tylko 11 min. z taśm archiwalnych
    ten film jest we fragmentach na You tube,
    ale jak się zdecydujesz zobaczyć archiwa, to robisz to
    TYLKO I WYŁĄCZNIE NA WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ!!!
    / http://sanctus.pl/index.php?podgrupa=387&doc=336
    to sa namiary na artukuł o filmie i o dziewczynie – o jej historii, jest w miarę bezpieczny/
    i najlepiej wywieź gdzieś dziecko na ten czas z domu i zwierzątka też jeśli masz
    to jedna z tych rzeczy, tzn. są książki, które są podpisane: czytasz na własną odpowiedzialność, po których dowiedzeniu się, wszystko się zmienia
    jak nie chodzisz do kościoła, a nawet jak chodzisz, a zdecydujesz się zobaczyć ten film,
    to lepiej nie klikaj na materiał archiwalny
    jeśli masz słabo zabezpieczony dysk przed wirusami, to też tego nie oglądaj

    poza tym,
    są lepsze rzeczy do zobaczenia np:
    Brzydka Prawda – Gerarda Butlera
    http://www.youtube.com/watch?v=UjjY-Qwjbio&feature=fvsr
    świetny moim zdaniem, ale sama oceń
    /nie wiem czy to oparte na pychologii – instrukcja obsługi,
    czy kolejny schemat celowo poddany, do naśladownictwa,
    ale film sam w sobie jest ok
    dobre teksty tam lecą
    lepiej cieszyć się zyciem, póki się da/

    Ps: muszę coś dopisać, ten przepis który podałam, jest przekopiowany z jakiejś książki,
    więc nie wiem czy działa
    ja się na gotowaniu nie znam, to znaczy gotuję, ale na tyle, na ile samo się gotuje;
    ale jak będę kiedyś mieć możliwość, to czemu nie

    poprzedni tydzień bez bloga się nie udał, spróbuję jeszcze raz
    aż do skutku,
    w końcu kiedyś przestanę, chyba

    A.


  25. anka, tytuł mi coś mówi, ale ja takie filmy traktuję jako fikcję czy to literacką czy filmową. Archiwa kościelne pełne są rożnych dziwnych historii, w które wierzą tylko co co chcą w nie wierzyć. Dla mnie wszelkiego typu opętania są wynikiem zaburzeń lub chęcią zwrócenia na siebie uwagi. Przypuszczam, że większość tego typu zachowań można wytłumaczyć w bardzo racjonalny sposób. Podobnie jak większość cudów. Większość historii dotyczących egzorcyzmów pochodzi z czasów dużo wcześniejszych, w których strach był jednym z elementów władzy. Dlatego było tak dużo fresków przedstawiających piekło, szatana. Ich celem było wzbudzenie strachu wśród pospólstwa. Czasy się zmieniły. Większość osób w to nie wierzy. Natomiast bardziej wierzą w to, że piekło przechodzimy na ziemi, a po drugiej stronie nie ma nic.

    A gotowanie to fajna sprawa, a jedzenie smakołyków… Szczególnie jak ktoś nie ma tendencji do tycia:-) Cieszę się, że jestem w tej grupie.


  26. Tori

    przepraszam, trochę epsuję Ci smaczek,
    ale inaczej się widać nie da

    W poranek 1 lipca 1976 r. ładna, czarnowłosa dziewczyna zostaje znaleziona martwa w swym własnym łóżku. Jej zmaltretowane ciało, poraniona twarz i powybijane zęby świadczą o strasznym cierpieniu. Rozgorączkowane media, pokazowy proces i wyrok sądu: winny jest ksiądz, egzorcysta…
    Scenariusz filmu został napisany na podstawie prawdziwej, wstrząsającej historii opętanej dziewczyny, która została opisana, z całą naukową dokumentacją,

    przez prof. Felicitas D. Goodman, antropologa kultury i religioznawcę,

    w książce Egzorcyzmy Anneliese Michel, dostępnej od niedawna również w tłumaczeniu na język polski. Sam temat opętania i w ogóle istnienia szatana budzi niemałe zainteresowanie i emocje. Czemu umarła ta niewinna dziewczyna? Była chora psychicznie czy opętana?

    Od filmu przejdźmy do autentycznych wydarzeń. Anneliese była jedną z czterech córek państwa Michelów, ludzi bardzo prawych i pobożnych, mieszkających w Klingenbergu w Niemczech. Choć od dziecka delikatna i chorowita, to jednak „była całkiem normalna” – wspominają jej koleżanki; potrafiła być wesoła i razem z innymi robić kawały i żartować.
    Coś „nienormalnego” zaczęło się z nią dziać krótko przed szesnastą rocznicą
    urodzin, czyli na jesieni 1968 r. Według świadectwa jednej z koleżanek Anneliese nie mogła się ruszyć po koszmarnej nocy. Czuła się jakby ściśnięta przez jakąś przeogromną siłę, która nie pozwalała jej oddychać. Daremna próba wołania o pomoc, przemoczone łóżko, strach… Prawie rok później sytuacja się powtarza.
    Wizyta lekarska i dokładne badania neurologiczne nie wykazują żadnych zaburzeń. Mimo tego zostaje wysłana do sanatorium, gdzie jej towarzyszki z przerażeniem obserwowały, jak czerniały jej niebieskie oczy, jak zmieniały się jej ręce lub jak chwytał ją jakiś dziwny kurcz. Pomimo zarwanego roku szkolnego zdolna i pracowita dziewczyna zdaje maturę i przygotowuje się na studia w wyższej szkole pedagogicznej.

    Gdy doszło w końcu do egzorcyzmów, nękane modlitwą kapłana demony zaczęły dawać o sobie znać. Zapiski ojca Arnolda Renza z pierwszego egzorcyzmu dają pewne wyobrażenie o walce, która na dobre się rozpoczęła: Najmocniej Anneliese lub demony reagują na wodę święconą. [Opętana] zaczyna wyć i miotać się. Trzymają ją trzej mężczyźni: pan Hein, Piotr i ojciec. Anneliese próbuje gryźć na lewo i na prawo, kopie nogą w moim kierunku. Od czasu do czasu wyje, szczególnie przy wodzie święconej. Czasami skomli jak pies. Powtarza: skończcie z tym gównem! ty, księże, zasrańcu! ty brudna świnio!

    Przesłuchując ten fragment taśmy magnetofonowej, prof. Goodman – wytrawna i doświadczona specjalistka z dziedziny religioznawstwa – przeżyła szok. Na marginesie stronicy w swej książce zapisała:
    To, co słychać, jest tak przygniatające i tak sugestywne, że musiałam wyłączyć magnetofon, aby się uspokoić i zwalczyć mdłości, które z trudem opanowałam (s. 186).

    Resztę, jak chcesz doczytaj sobie sama. podałam stronę.
    Ta dziewczyna właśnie po to się meczyła, żeby inni uwierzyli.

    Świecki antropolog i naukowiec oraz świeccy lekarze, to nie ksiądz,
    więc wszelkie argumenty, na zasadzie, mam własne zdanie tracą na znaczeniu i wiarygodności, przynajmniej dla mnie.
    Jestem katolem, ale ufam nauce – nauce, a nie propagandzie
    czy osobą, które podają fałszywe info, bo mają z tego kasę, jak np. niektóre koncerny farmaceutyczne, stiwerdzające, że pigułki antykoncepcyjne nie są szkodliwe,
    tylk później młoda dziewczyna czy kobieta w wieku płodnym zajść w ciążę nie może,
    bo te pigułki, które owszem mają zastosowanie w lecznictwie, brała w innym celu – seks bez ryzyka.
    In vitro sporo kosztuje, pobiera się jeden zarodek, resztę zamraża, spuszcza do zlwu czy gorzej, albo przeprowadza się na tym doświadczenia.
    Cóż stworzenie człowieka z jakimś % komórek np, byka, ma ten plus, że łatwo z niego wycisnąć nadludzką = nieprzeciętną dla człowieka siłę.coś mi się wydaje czy to wszystko zmierza do hodowli człowieka w określonych celach i do nieograniczonej kontroli nad ludźmi i ich ilością; zupełnie jakby ktoś miał się za Boga. Na szczęście, to absurd co piszę, tak myślę, że to absurd, ale tak sobie kiedyś pomyślałam.
    Bo teraz, to nawet biznes nie tylko na żywych, ale nawet na umarłych robią.


  27. ps, to co wpisałam, nie jest ciągiem artykułów tylko są to wybrane = powycinane fragmenty, więc nie można interpretować tych fragmentów jako całości i dyskutować nad nimi,
    dopiero nad całym artykułem coś można wypowiedzieć
    inaczej wszystko będzie błędne, a jesli coś będzie poprawne, to będzie to jedynie dziełem przypadku, a nie wnioskiem z całosci

    A


  28. ps II: Tori, ratuj i wrzuć coś na ruszt = o Afganistanie
    czeka mnie pewnie kolejny lincz
    nie dość, ze miałam nie pisać więcej, nawet nie czytać,
    to jeszcze nie pisałam o Afganie

    ciekawe czy tam jest tak zimno jak tu
    w mieście, w którym teraz jestem zanosi się na przymrozek, a nawet to zaryzykuję, że śnieg niedługo spadnie
    dobrze, że przynajmniej błota nie ma


  29. anka, zgodnie z życzeniem:-)

    “Amerykanie chcą skolonizować Afganistan”

    Mułła Mohammad Omar, najwyższy przywódca talibów, powtórzył po raz kolejny, że zamierza nadal walczyć przeciwko obcym wojskom. Przywódca talibów odrzucił również wszelkie oferty rozmów, nazywając je “amerykańskimi sztuczkami, mającymi na celu jedynie przedłużenie procesu kolonizacji Afganistanu”.
    Takie stwierdzenie pojawiło się w oświadczeniu zawierającym życzenia dla wszystkich rodaków z okazji Święta Ofiar. Przekazał je do mediów przez Qari Mohammad Jusuf, który podaje się za rzecznika Islamskiego Emiratu Afganistanu – takim mianem chcą oficjalnie być określani talibowie – stronnicy Omara. Nazwa ta ma jasno wyodrębnić zwolenników władzy sprzed 2001 roku od innych rebeliantów potocznie nazywanych “talibami”. Jednak terminu Islamski Emirat Afganistanu używają jedynie lokalne afgańskie media.
    W kilkustronicowym oświadczeniu, stanowiącym de facto orędzie do narodu, Omar poruszył wiele istotnych kwestii związanych z bieżącymi wydarzeniami w Afganistanie. Przede wszystkim, krótko lecz rzeczowo odniósł się do niedawnych wyborów prezydenckich, których bojkotu zażądał wcześniej od swych rodaków. Omar, przekonany o swym sukcesie, pochwalił społeczeństwo afgańskie za “udaremnianie amerykańskiego przedstawienia dzięki stronieniu od udziału w zmanipulowanych przez Amerykanów wyborach”.

    Rozmów nie ma i nie będzie

    “Ci, którzy okupują nasz kraj i biorą w niewolę naszych ludzi chcą podstępnie posłużyć się metodą negocjacji tylko po to, aby osiągnąć swe cele” – skomentował przywódca talibów doniesienia o zainicjowaniu rozmów między afgańskim rządem i siłami NATO a jego stronnictwem. “Jeśli chcą rozwiązania jakiejś kwestii w taki sposób, muszą zakończyć okupację Afganistanu.
    Amerykańscy najeźdźcy chcą, aby mudżahedini poddali się pod przykrywką negocjacji. To jest niemożliwe.” – stwierdził Omar.
    Przywódca talibów odpowiedział także na krytykę krwawej taktyki, jaką stosuje jego ugrupowanie. Wielu rodaków oskarża talibów, że przy zamachach samobójczych wymierzonych w swych wrogów nie liczą się oni z ofiarami po stronie ludności cywilnej. Mułła Omar zdementował, jakoby proponowane przez niego metody zakładały ofiary wśród postronnych osób: “Prawo muzułmańskie w żaden sposób nie znajduje usprawiedliwienia dla morderstwa, bądź ranienia niewinnych ludzi, nie ma miejsca dla takich uczynków w naszej świętej religii”.
    Omar zaapelował jednocześnie do wszystkich bojowników, szczególnie tych, którzy mają niebawem wziąć udział w misjach samobójczych: “Weźcie pod rozwagę ochronę publicznej i narodowej własności podczas działań militarnych, szczególnie w wypadku operacji męczeńskich. Skupcie się jedynie na najeźdźcach i ich personelu oraz innych konkretnych celach”.

    Co święto to oświadczenie

    Święta religijne to dla afgańskich rebeliantów okazja do regularnego wystosowywania kolejnych oświadczeń. Przywódcy ugrupowań rebelianckich komentują w nich bieżące i minione wydarzenia polityczne oraz odpowiadają na atakujące ich doniesienia medialne i spekulacje. Poprzednie oświadczenie Omara pojawiło się we wrześniu z okazji święta przerwania postu.
    Przywódca talibów od ośmiu lat uparcie ostrzega rodaków przed współpracą z obecnymi władzami Afganistanu, gdyż jest to jego zdaniem “działanie przeciwko religii, ojczyźnie i narodowi”. Przywódca talibów zapewnia, że będzie walczył z siłami NATO do momentu, aż opuszczą Afganistan i formalnie zaakceptują Islamski Emirat Afganistanu z władzą talibów.
    Mułła Omar czuje się niewątpliwie podbudowany tym, że mimo starań, ogromnych sum pieniędzy i wzrastającej liczby żołnierzy, Sojusz Północnoatlantycki wciąż nie jest w stanie zapanować nad afgańską rebelią. Argumentów o “złej drodze”, na której znajduje się jego kraj, dostarczyły byłemu szefowi państwa także niedawne wybory prezydenckie, których przebieg odcisnął się krwawym piętnem na wielu Afgańczykach.

    Rebelianci, którzy rezygnują z walki

    Mimo apeli Omara i jego przekonania co do wierności podlegających mu bojowników, pojawiają się też doniesienia o spontanicznej akceptacji rządu przez niektórych dowódców talibów z innych ugrupowań rebelianckich. Ostatnia taka wiadomość została podana przez afgańską agencję AVA, kiedy to w prowincji Herat złożyło broń i przeszło na stronę rządową dziewięćdziesięciu ludzi. Do takich sytuacji dochodzi jednak stosunkowo rzadko w południowych prowincjach, które graniczą z Pakistanem. To tam toczą się regularne walki, a działalność rebeliancka jest najlepiej zorganizowana. Niemniej w Afganistanie przez cztery ostatnie lata złożyło broń około ośmiu tysięcy bojowników. Rząd zachęca wszystkich afgańskich bojowników do przystąpienia do Programu Pojednania Narodowego i w zamian obiecuje włączenie ich do społeczeństwa.
    Po dwumiesięcznym zamieszaniu wyborczym konflikt znów staje się najważniejszym tematem związanym z Afganistanem. Przywództwo talibów jest bardzo konsekwentne i zdeterminowane – najpierw wycofanie sił amerykańskich, potem rozmowy. Rząd afgański nie może przyjąć takiej oferty, bo byłby to dla niego prawdopodobnie wyrok śmierci. Afgańskie wojsko i policja są wciąż bardzo słabe.
    Natomiast kraje NATO będą prawdopodobnie zwiększały liczebność kontyngentów oraz zmieniały strategię w kierunku szkolenia afgańskich sił wojskowych (ANA) oraz policji (ANP). Coraz większa część afgańskiego społeczeństwa zupełnie biernie przygląda się sytuacji w kraju. Nietrudno przewidzieć, że wycofanie się wojsk koalicyjnych z Afganistanu wobec silnej pozycji talibów doprowadziłoby do odsunięcia od władzy rządu Hamida Karzaja i prawdopodobnie szybkiego powrotu do sytuacji sprzed ośmiu lat, z jedną różnicą: talibowie czuliby się zwycięzcami.

    Jakub Gustaw Gajda, z serwisu Afganistan.waw.pl dla Wirtualnej Polski


  30. @28 Anka

    Masz rację,
    teraz Tobie mozna zwrócić uwagę, że ten Blog jest na inny temat, więc zmien blog albo stwórz swój własny i tam dyskutuj!
    Albo prwatnie na maila.
    :( (((((( Nie można odszukać właściwych postów.


  31. ŁŁŁŁŁŁŁŁŁŁŁŁŁŁŁŁał dziewczyny nie było mnie pare dni i ni potrafie sie połapać o co chodzi anak luzik sp[oko , ja znowu meczyłem stare zasoby filmowe na kompie nie miałem neta … pooglądałem 9 rotę parę innych Ruskich filmów Wojna rosyjsko-czeczeńska. Film widzimy oczami Iwana Jermakowa, Wojna (Vojna) ,, A “Rozmowy kontrolowane?”???????????????
    Chłopaki muszą pamietać o tym co mówią przez oficjalną telefonię hehhehe , takie ŻYCIE i służba
    VI zmiana jeszcze sto i parę dzionków i nazad w damoj kak gawarił Starszyna
    ps, Misjonarze pamiętajcie w Domu czekają Wasze MISJONARKI , Na całych i zdrowych
    sie cholewcia rozpisałem znowu zamiast czytać

    pozdro jak zwykle weteran
    ps>2 zawada a jak tam u ciebie??????????


  32. anka luzik sorki a nie “anak luzik”


  33. Weter nic nie szkodzi, ja cały czas tak piszę
    nie mam ochoty nosić okularów jeszcze po powrocie
    ale się rozkręciłeś
    pewnie widziałeś film, albo Ty też popiłeś, albo
    już późna pora, więc pewnie widziałeś
    żonę
    dobrej, a może raczej udanej / w sensie nie udawanej… nocki/
    trzym się

    / w tym tygodniu nie udało mi się, ale będę dalej walczyć żeby nie pisać i nie czytać bloga;
    przyznam, że ten tekst o zmianie płci mnie podjudził – temat nie schodzi ze mnie, gdyby tak Cię zobowiązać i zrobić dowcip – czy by była z Ciebie całkiem całkiem Weteranka?…

    spokojnego wypoczynku/

    Anka

    @Tori

    dzięki za ratunek
    ja już chyba nie przestanę
    oglądałaś “Brzydką prawdę”?
    ciekawe czy to prawda
    cóż, noszę kucyka, a do tego okulary…
    może sie ułoży i skończę przy operatorach /niż kuwetach/
    szkoda, że tacy przyjaciele, jak na filmie, nie zdarzają się w realu…
    ale przynajmniej jest ekranizacja
    ciekawe czy ta instrukcja obsługi faceta, to prawda

    @ sorry B.

    a wracając do Afganistanu
    jutro niedziela,
    to może dają spokój żołnierzom, chociaż raz w tygodniu


  34. Anka a my zaraz po “zatopieniu ” Tytanica (widzimy to z małżowinką chiba po raz 12}
    będziemy męczyc “zmierzch”
    niestety …………….
    ‘pechozol ‘ moja połowica ni cierpi filmów o wojence ….
    a odnoście popicia … niech Chłopaki napiszą czego im brakuje w Afganie ..
    nie mówię o rodzinie ,, ……………….
    Oficjalnie informuję Misjonarzy VI zmiany została przygotowana niespodzianka na wasz Powrót
    http://www.wzgnatrawie.pl/ i nie jest to reklama skosztowałem i wiem .że dobre
    Marcin sorki ale Chłopakom sie cosik należy na poprawę samopoczucia


  35. anka, polecam się na przyszłość:-)


  36. Że jest to świńskie,ohydne i takie bleee to wiemy!Ale czy jest to zgodne z prawem i z zawartym kontraktem?!Jestem pewien ze Talibscy wojownicy maja lepiej niż nasi żołnierze!Przecież to nie jest wojna :) tylko misja to na misji zaplecze powinno być ful wypas!To MON się chwali że żywność-wodę rozdają narzędzia do pracy rozdają pomagają w budowie,a w bazie nie ma gdzie srać,gęby ogolić!To Żołnierze na patrol maja jechać ze sraczką?Paranoja!Ciekawe czy Niemiecki wojak pozwolił by sobie na coś takiego?!Polak zagranicą w pracy jest poniewierany i na misji POKOJOWEJ :) również ma marne warunki pracy,Wracać do domu dozbroić się zadbać o zaplecze i logistykę i dopiero jechać na niby misję która tak naprawdę jest wojną!
    P.S.Podobno w poznańskim Muzeum Broni Pancernej znajduje sie sprawny Sturmgeschuetz IV może by tak naszym podesłać do Afganistanu na pewno by sie przydał!


  37. Redoo, sztuka jest sztuka. Lepszy rydz niż nic :-)


  38. Ten ‘StuG IV’ wydobyty w połowie 2008r z Rgilewki w Grzegorzewie, to jeden z dwóch zachowanych egzemplarzy na świecie. Na dodatek, dzięki wysiłkowi pasjonatów i wojska, m.in. poznańskiego CSWL, przywrócony dziś do stanu praktycznie fabrycznego. Jest na ten temat sporo w sieci.
    Bundesrepublika dużo by za niego dała, pewnie nawet nowego Leo2 ;-)
    Drugi znany egzemplarz StuG IV też jest w Polsce, choć nie jest kompletny.


  39. Nord masz rację!Ale skoro nie mamy kasy na sprzęt to może do zbroić się tym z II Wojny Światowej Jest tego troszku hehe oczywiście żartuję.


  40. Afganistan: Atak na punkt graniczny
    PAP |
    27 talibów zginęło w nocy z soboty na niedzielę podczas ataku na punkt graniczny w prowincji Chost przylegającej do Pakistanu – poinformowała policja afgańska.
    Afganistan
    “Talibowie zaatakowali ostatniej nocy jeden z naszych punktów. Odpowiedzieliśmy przy wsparciu koalicji międzynarodowej z powietrza. Walki trwały kilka godzin” – powiedział przedstawiciel służb granicznych w prowincji Chost, Szer Ahmad Koczi.
    “Według naszych szacunków zginęło 27 rebeliantów, w większości cudzoziemców. Dziś rano na polu bitwy znaleźliśmy ciała 13 z nich. Schwytano także rannego Czeczena” – dodał.

    Liczby zabitych nie udało się potwierdzić z niezależnych źródeł.

    Mimo obecności w Afganistanie 100 tys. zagranicznych żołnierzy kraj ten nękany jest atakami talibów. Rok 2009 r. był najtragiczniejszy, jeśli chodzi o liczbę ofiar, od obalenia rządów talibów w 2001 r.


  41. Tori statystyki naginane!”Mimo obecności w Afganistanie 100 tys. zagranicznych żołnierzy kraj ten nękany jest atakami talibów. Rok 2009 r. był najtragiczniejszy, jeśli chodzi o liczbę ofiar, od obalenia rządów talibów w 2001 r.” a jak myślisz dlaczego!?(czyżby komuś na tym zależało)na modre połowa świata zwiesiła się na Afganistanie i nie mogą wykurzyć kilku set talibów buhaaa to jest śmieszne komuś porostu zależny by ta wojna pod kryptonimem misja trwała jak najdłużej!GSG 9-Spezialeinsatzkommando,Sas,
    Bundesnachrichtendienst ,Grom,OIF,OEF i wielu wielu innych nie umieją poradzić sobie z Talibami to jest śmieszne przejrzyjcie na oczy!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!


  42. Redoo, sprawa byłaby załatwiona już w 2001 roku, gdyby Amerykanie po zepchnięciu talibów w góry, dokończyli to. Wtedy była szansa na ujęcie bin Ladena. A tak ciągnie się to do tej pory. Ciekawe jeszcze jak długo?
    http://www.tvn24.pl/12691,1631108,0,1,mogli-zlapac-bin-ladena–ale-odpuscili,wiadomosc.html


  43. Tori,dla USA Wojna = Kasa $$$$$$$$$$$$$$$$ i tutaj masz odpowiedź jak chcesz żebym uzasadnił to uzasadnię!


  44. Obama skonsultował się z sojusznikami
    W SPRAWIE NOWEJ STRATEGII AFGAŃSKIEJ
    W niedzielę w nocy prezydent USA Barack Obama poinformował swoich sojuszników o nowej strategii wojny w Afganistanie. Z informacji Białego Domu nie wynika, by na liście rozmówców prezydenta znalazł się przedstawiciel polskich władz.
    Bezpośrednio od Obamy o nowej strategii dowiedział się premier Australii Kevin Rudd, który wizytuje Waszyngton. Przez telefon nowe plany Amerykanów poznali zaś brytyjski premier Gordon Brown, francuski prezydent Nicolas Sarkozy i przywódca Rosji Dmitrij Miedwiediew.
    Silvio Berlusconi o planach dowiedział się już tydzień temu. Według informacji Białego Domu w tej sprawie Obama ma zamiar zadzwonić jeszcze do prezydenta Chin Hu Jintao i kanclerz Niemiec Angeli Merkel.

    Trzy miesiące oczekiwania

    Wszystkich tych polityków – jak i wysokich dowódców armii – Obama poinformował lub poinformuje o planie, który publicznie przedstawi we wtorek w nocy. Według ludzi z otoczenia prezydenta strategia zakłada wzmocnienie amerykańskich sił w Afganistanie o 30 tys. żołnierzy.
    Mają oni zabezpieczać największe miasta Afganistanu, przyczynić się do pokonania talibów i wytrenować afgańskie siły bezpieczeństwa.
    Jak dodaje pragnący zachować anonimowość wysoki amerykański urzędnik, Obama ma też zaproponować harmonogram redukcji wojsk amerykańskich, który rozpocznie się po zakończonym sukcesem wzmocnieniu sił.
    Wtorkowa decyzja Obamy zakończy okres wahania prezydenta, który trwa już trzy miesiące – od czasu, gdy dowódca sił w Afganistanie gen. Stanley McChrystal ujawnił publicznie swój plan zwiększenia ich liczebności o co najmniej 40 tys. bez uprzedniej konsultacji z prezydentem.
    (PAP/TVN24)

    Redoo, kasa? Raczej wydatki zbrojeniowe i próbowanie nowego uzbrojenia.


  45. Decyzja w sprawie Afganistanu – na przełomie roku
    Premier Donald Tusk poinformował we wtorek, że decyzja o ewentualnym zwiększeniu polskiego kontyngentu w Afganistanie zapadnie na przełomie roku. Szef rządu nie przesądził jednoznacznie, czy wyślemy do Afganistanu więcej żołnierzy, ale powiedział, że podejmie taką decyzję, jeśli “nie będzie innego wyjścia”.
    Tusk pytany w radiowej Trójce czy zwiększy się polski kontyngent w Afganistanie, powiedział: “Jeśli będzie trzeba taką decyzję podjąć, jeśli nie będziemy mieli de facto innego wyjścia, to trzeba będzie tę decyzję podjąć”.
    Dopytywany, o ile mógłby zostać zwiększony polski kontyngent odparł, że “oczekiwania dotyczą od kilkuset do tysiąca żołnierzy”. Zapewnił, że Polska będzie podejmować tę decyzję “absolutnie autonomicznie”.
    “Podejrzewam, że wiosna to termin, kiedy trzeba będzie myśleć już o technicznym aspekcie, tzn. o możliwości wysłania. (…) Decyzje polityczne – przełom roku” – powiedział szef rządu.
    Zaznaczył jednocześnie, że decyzja o wysłaniu dodatkowych żołnierzy do Afganistanu jeszcze nie zapadła.
    “Na razie jesteśmy po rozmowach z przywództwem politycznym NATO, znamy opinie Amerykanów, znamy opinie przywódców innych państw zaangażowanych w tę misję. Ja znam także możliwości organizacyjne, bo przepytałem szczegółowo ministra obrony Bogdana Klicha, czy to jest w ogóle możliwie z punktu widzenia finansowego, logistycznego, ludzkiego. Znam też opinię prezydenta, zwierzchnika sił zbrojnych, który jest zwolennikiem zwiększenia polskiego kontyngentu” – mówił szef rządu.
    Dopytywany, czy on sam podziela w tej sprawie poglądy Lecha Kaczyńskiego, powiedział, że nie jest “entuzjastą” tej misji, natomiast uważa, że “z punktu widzenia polskiego bezpieczeństwa musimy wykazywać solidarność w duchu artykułu piątego Traktatu Waszyngtońskiego”.
    “Główną zasadą NATO, z którą Polska się identyfikuje, jest solidarność pomiędzy państwami. Jeśli ktoś z NATO jest zaatakowany – a uznaliśmy jakiś czas temu, że 11 września był aktem agresji na Stany Zjednoczone, to może liczyć na solidarną pomoc każdego państwa członkowskiego. Odpukać, ale być może my kiedyś w przyszłości też będziemy takiej solidarności potrzebowali” – zaznaczył szef rządu.
    Tusk ocenił też, że potrzebna – i możliwa – jest pełna współpraca rządu z prezydentem w tej sprawie. Zwiększenie kontyngentu – mówił – nie może być przedmiotem “gorszącego sporu” na scenie politycznej.
    Szef rządu zaprzeczył, pytany, czy rozmawiał o zwiększeniu polskiego zaangażowania w Afganistanie z prezydentem USA Barackiem Obamą.
    We wtorek prezydent Stanów Zjednoczonych ma ogłosić, ilu kolejnych żołnierzy wyślą do Afganistanu USA. Amerykańskie media podają, że deklaracja będzie dotyczyć 25-35 tys. żołnierzy. Amerykańska administracja chce też, by swoje zaangażowanie wojskowe zwiększyli sojusznicy. W misji ISAF uczestniczą 42 państwa – oprócz członków NATO także 14 państw spoza Sojuszu. Na początku grudnia ministrowie spraw zagranicznych NATO będą rozmawiać m.in. o zwiększeniu liczebności wojsk sojuszu w Afganistanie.
    W prowincji Ghazni przebywa obecnie ok. 2 tys. polskich żołnierzy w ramach szóstej zmiany kontyngentu, której rotacja wypada w kwietniu.(PAP)

    A miało nie być tego typu rozważań. Czyli ambasador USA miał rację.


  46. A zdarza się często że Pani na centrali po prostu nie łączy rozmowy , nie zgłasza się i już !!!!


  47. Bo to zła kobieta jest ; D


  48. Maro Maro świetna fota :) ile tam tych służb na 3 walnąłeś?


  49. List z wojska… i kto twierdzi, że wojsku tylko narzekają???)))
    “Droga Matulu, Drogi Tatku!

    Dobrze mi tu. Mam nadzieję, że Wy, wujek Józek, ciotka Lusia, wujek Antoś, ciotka Hela, wujek Franek, ciotka Basia, wujek Rysiek oraz Heniek, Stefan, Garbaty Bronek, Mańcia, Rózia, Kachna, Stefa, Wandzia ze swoim Zenkiem i mój Zdzisiek też zdrowi.
    Powiedzcie wszystkim, że to całe wojsko to super sprawa. Nasze Rokicice Górne się nie umywajo. Niech szybko przyjeżdżajo i się zapisujo, póki som jeszcze wolne miejsca. Najpierw było mi troche głupio, bo trza się w wyrku do 6-tej wylegiwać, że aż nieprzyzwoicie człowiekowi… Żadnych bydląt karmić, doić, gnoju wywozić, ognia w piecu rozpalać… Powiedzcie Heńkowi i Stafanowi, że trza tylko swoje łóżko zaścielić ( można się przyzwyczaić ) i parę rzeczy przed śniadaniem wypolerować. Wszystkie facety muszo się tu codziennie golić, co nie jest jednak takie straszne, bo -uwaga- jest ciepła woda. Zawsze i o każdy porze!
    Powiedzcie mojemu Zdziśkowi, że jedynie śniadania dajo tu trochę śmieszne, nazywajo je europejskim. Oj cinko się musi w tej Europie prząść, cinko… Jedno jajeczko, parę plasterków szynki i serka. Do tego jakieś ziarenka, co to by ich nawet nasze kury nie ruszyły, z mlikiem. Żadnych kartofli, słoniny, ani nawet zacierki na mliku! Na szczęście chleba można brać ile dusza zapragnie.( Koledzy przezywajo mnie od tego Bochenek…) Na obiad to już nie ma problemów. Co prowda porcje jak dle dzieci w przedszkolu, ale miastowe to albo mało jedzo, albo mięsa wcale nie tkną… Chore to jakieś czy co..? Tak więc wszystko czego nie zjedzo przynoszą do mnie i jest dobrze.
    Te miastowe to w ogóle dziwne jakieś som…Biegać to to nie potrafi. Bić się też nie… Mamy tu takie biegi z ekwipunkiem. No tak jak u nas co ranek, ino nie z wiadrami. Krótkie takie. Jak z naszy remizy do kościoła w Rokicicach Dolnych. Po dobiegnięciu na miejsce to miastowe tylko gały wybałuszajo i dyszo jak parowozy. Nie wiadomo dlaczego ale wymiotujo przy tym, i to czasami z krwią. Po 5-ciu kilometrach i to jeszcze w maskach ochronnych! A potem to trzeba ich z powrotem do koszar ciężarówkami zawozić, bo się już do niczego nie nadajo. Na ćwiczeniach z walki wręcz to lekko takiego ściśniesz …i już ręka złamana! To pewnie z ty kawy co ją litrami chlejo, i przez to mięso, co go to nie jedzo…! Najsilniejszy jest u nas taki Kozłowski z Rembowic koło Gałdowa, potem ja. No, ale un ma 2 metry i pewnie ze 120 kg, a ja 1,66 m i chyba z 72 kg…bo trochę mi się łostatnio od tego wojskowego jedzenia przytyło..
    A teraz uwaga, będzie najśmieszniejsze! Koniecznie powiedzcie o tym wujkowi Ryśkowi, Garbatemu Bronkowi i mojemu Zdziśkowi. Mam już pierwsze odznaczenie za strzelanie!!! A tak mówiąc szczerze, to nie wiem za co… Ten czarny łeb na tej ich tarczy wielki jak u byka. I wcale się nie rusza jak te nasze dziki i zające. Ani nikt nie strzela do ciebie nazad, jak to u nas bracia Bylakowie, z tych ichniejszych dubeltówek. Naboje – marzenie…i w dodatku nie trzeba ich samemu robić! Wystarczy wziąć te ich nowiutkie giwery, załadować, i każdy co nie ślepy trafia bez celowania!
    Nasz kapral to podobny do naszej belferki Gorcowej z Rokicic. Gada, wrzeszczy, denerwuje się, a i tak nie wiadomo o co mu chodzi. Trochę się z początku na mnie zawziął i kazał biegać w samym podkoszulku, w deszczu, po placu apelowym. Dostał jednak raz ode mnie szklankę tego samogonu od wujka Franka i go o mało szlag nie trafił. Ganiał potem cały czerwony na pysku po tym samym placu, a potem przez pół dnia nie wychodził z kibla. Kazał mi następnego dnia rano butelkę tego frankowego samogonu do samego dna wypić. Na raz. No i co? I nic! Normalny samogon, taki jaki znam od dziecka. Kapral znowu wybałuszył gały, a tera ciągle gapi się na mnie podejrzliwie, ale mam już święty spokój.
    Powiedzcie wszystkim, że to całe wojsko to super sprawa. Niech szybko przyjeżdżają i się zapisują, póki są jeszcze wolne miejsca.

    Całuję Was wszystkich mocno (a szczególnie mojego Zdziśka)

    Wasza córka Marysia”

    Maria – Anna w militarnej sesji zdjeciowej:
    http://www.strykowski.net/militaria.php
    hey


  50. @escobar
    A co ta pobrudzona jakimś czarnym smarem kobita z linku ma wspólnego z “militariami”?
    Nie mogła się umyć do zdjęć? ;-)


  51. Maxyma Pawła Strykowskiego – fotografa amatora – brzmi: “Cały czas szukam sensu fotografii – tak aby mi się nie znudziła. Czasami pewne przemyślenia są na tyle idiotyczne, że warto się nimi podzielić”.
    Widocznie trzeba być artystą, żeby artystę zrozumieć?
    “Kobita z linku” wdzięczy się na tle siatki maskujacej… + nietuzinkowy makijaż to juz elementy militarne)))
    Trzeba luzu i duszy Słowackiego, żeby skojarzyć szeregową Marysię z Rokicić Górnych z “niedomytą kobitą z linku”)))
    Panie Nord.
    Luzu nam trzeba, uśmiechu na codzień i życzliwości dla człowieka.
    …”Gdy słyszysz śpiew – tam idź!
    Tam ludzie serca mają.
    Źli ludzie, wierzaj mi, nigdy nie śpiewają”)))


  52. Dawno mnie tutaj nie było, bo nie miałam internetu w domu :( dość długo i zanim nadrobie czytanie to mnie noc świętojańska zajdzie :) . Ale przeczytałam tego posta i pytanie końcowe. I chciałam podzielić się też moim doświadczeniem…

    Mnie i mojemu żołnierzowi zdarzyło się to już 3 razy… a wcale nie ujawniał jakiś tajnych informacji. Za pierwszym razem jak zapytałam “kochanie jak tam jest” on chciał powiedzieć po prostu “nie martw się jest spokojnie” a usłyszałam pisk słuchawce i nic więcej :/. Potem ta sama sytuacja gdy zapytałam o warunki spania i higieny :/. Wychodzi na to, że nasze rozmowy powinny wyglądać “hej” – “hej”; “co u Ciebie” – “a kochanie po staremu zima idzie i tyle” itp. W czym jeszcze dostaliśmy raz upomnienie “proszę nie ujawniać informacji tajnych ponieważ rozmowa zostanie przerwana” – a mój żołnierz w tym czasie mówił mi, że po prostu łazi tam dużo szuszfoli i nie jest zbyt miło … nie wiem co w tym było tajnego :/

    Nie wiem jak wy, ale ja mam już tej całej misji dość :(


  53. Chciałam powiedzieć tylko tyle, że powinniście zrozumieć że oni są na wojnie i im nie wolno opowiadać tego co tam się dzieję!! i tak uważam że nie każdy żołnierz który tam jest to rozumie a tym bardziej rodziny tutaj w Polsce, ale w końcu obowiązuję ich tajemnica służbowa a to wszystko przez to że potem chodzą plotki że są kobiety do towarzystwa zamawiane na bazy!! to już normalnie szczyt głupoty opowiadać takie bzdury ale tak jest i robią to własnie niektórzy żołnierzy, którzy chcą zaimponować kolegom po powrocie. I jak tu później myśleć racjonalnie o pewnych sprawach bo ja sama nie wiem?? Mimo to że wiem że to nieprawda i uważam że mają prawo przerwać rozmowę jak coś zaczynają mówić za dużo, bo później tworzą się tylko plotki:) sama nie mogłam tego do pewnego czasu zrozumieć ale teraz to rozumiem i to bardzo dobrze i mój facet też to wie i jakoś nie mamy problemów o czym rozmawiać żeby nas nie rozłączyli:) także proponuję przedewszystkim więcej cierpliwości. i powiem jeszcze jedno wyznaje prostą zasadę IM MNIEJ WIESZ TYM LEPIEJ ŚPISZ:)


  54. Panie Marcinie.
    W saloonie24 to mają pod górkę:-)))
    U Pana to jest Francja _elegancja.
    http://kashmir.salon24.pl/107551,smootnyclown-ofiara-irracjonalnych-wybrykow-administracji-s24
    Pozdrawiam.


  55. Byłem w AFG w 2009 r,nie był to co prawda mój pierwszy wyjazd ale pierwszy jako pracownik cywilny.Po doswiadczeniach z misji pokojowych ONZ w latach 92-96 wrażenia były niesamowite.
    Po pierwsze ogromne wrażenie zrobiło zabezpieczenie socjalne jakie oferowane jest obecnie,trudności jakie są tu przytaczane są niczym do lat ubiegłych gzie np.rozmowę telefoniczną prowadziło się z krajem za pomocą radiostacji i wszyscy w okolicy słyszeli o czym się rozmawiało.Po drugie wyżywienie nie do porównania ale to zasługa chyba tego że podlega ono amerykanom a nie naszym logistykom(kompletny brak oszczędności).Wyposażenie,nie mówię tu o żołnierzach ale o pracownikach cywilnych,jak na mój gust wystarczające a nawet bardzo dobre.Narzekanie na braki jest chyba zwykłym malkontenctwem.


  1. Napisali o tym:

  2. Afganistan: Rozmowy kontrolowane? | Polityka
  3. Afganistan: Rozmowy kontrolowane? | :. ??? .: