Rejestracja | Logowanie »


„Zwyczajna” śmierć, „zwykły” wypadek

09 stycznia 2010

Kilka dni temu pod bramą bazy w Ghazni pojawiło się kilku Afgańczyków. Na taczce, którą przypchali, leżał mężczyzna – jak się okazało, rowerzysta, potrącony przez samochód, którego kierowca – zdaniem świadków – uciekł z miejsca wypadku.

Mężczyzna, poważnie wykrwawiony, z urazem głowy i kręgosłupa, miał jednak sporo szczęścia.  Prosto z bramy, karetką, trafił do punktu medycznego, gdzie zajęli się nim polscy i amerykańscy medycy. Przeżył, a po obserwacji został przewieziony do lokalnego szpitala.

Szczęście za to nie dopisało pewnemu irackiemu chłopakowi, którego ciało zobaczyłem gdzieś między Diwaniją a Hamzą, jesienią 2005 roku. Auto, którym jechał, na łuku wypadło z drogi wprost do niewielkiego zbiornika wodnego. Gdy się tam pojawiłem, tkwiło wbite w dno, na dwie trzecie długości zanurzone w wodzie. Wokół zebrał się tłum gapiów, kilku mężczyzn nurkowało przy wraku, a trzech wspinało się po skarpie, niosąc zabitego kierowcę (pasażera?). Myślę, że nie miał więcej niż 20 lat…

Ktoś, kto nigdy nie był w takim miejscu, pewnie puknie się w czoło, ale pal licho – mnie wydawało się wówczas szczytem absurdu to, że w kraju ogarniętym wojną można zginąć w ZWYCZAJNYM (takie słowo pętało mi się wtedy po głowie), wypadku samochodowym!

A jednak można. Można też paść ofiarą drogowego pirata – czego najlepszym dowodem historia z Ghazni.

Mimo tego, że w wojnie staram się dostrzegać jej codzienność – pełną przecież zwyczajnych sytuacji – nadal tli się we mnie odrobina niedowierzania.

Na "wojennym myśleniu" łapałem się wielokrotnie. Ten widok, w pierwszym odruchu, wywołał skojarzenia z ofiarami zamachu. Tymczasem ci mężczyźni po prostu odpoczywają. W cieniu drzew, wzdłuż jednej z kabulskich ulic.../fot. Marcin Ogdowski

Na "wojennym myśleniu" łapałem się wielokrotnie. Ten widok, w pierwszym odruchu, wywołał skojarzenia z ofiarami zamachu. Tymczasem ci mężczyźni po prostu odpoczywają. W cieniu drzew, wzdłuż jednej z kabulskich ulic.../fot. Marcin Ogdowski





101 komentarzy do “„Zwyczajna” śmierć, „zwykły” wypadek”

  1. Marcinie, wszędzie można zginąć czy w Afganie ,Iraku, w Polsce
    “człowiek strzela, Pan Bóg kule nosi” czy w domu czy na misji,,
    co więcej dodać???????


  2. Zgadzam się z weteranem w 100% a już jak jesteśmy przy temacie śmierci proponowałbym Marcinie poruszyć inny problem a mianowicie to co dzieje się z nami uczestnikami kilku misji w kwestii znieczulicy na sam aspekt śmierci jak i widok zabitych czy rannych ludzi.
    Ciekawi mnie czy inni również dostrzegają podobne zjawisko w swoim codziennym życiu?
    Pamiętam że na pierwszej misji w Iraku widok spalonego ciała zamachowca-samobójcy czy też innych zwłok których notabene było wiele w przydrożnych rowach budził we mnie wstręt,obrzydzenie a w nocy powodował koszmary i pobudki z obrazem przed oczyma tego co niedawno zobaczyłem.
    Teraz spoglądam na to jak na coś całkiem normalnego,codziennego i w ogóle wewnętrznie nie odczuwam jakiś negatywnych wrażeń.Po prostu stało się i już.
    Smutne to ale prawdziwe i myślę że to wojna powoduje w nas takie a nie inne zachowania że powoli stajemy się “cyborgami” którzy mają zadanie do wykonania i tylko na nim się skupiają a cała otoczka tego wszystkiego z wszystkimi negatywnymi dla zwykłego człowieka aspektami gdzieś się wytrąca.
    Oczywiście w domowym zaciszu wśród naszych ukochanych jesteśmy jak najbardziej normalnymi ludzmi ale odczuwa się to że nie jesteśmy już tacy jak dawniej gdzie widząc w telewizji ciała ludzi po np.trzęsieniu ziemi odwracaliśmy głowy i zastanawialiśmy się dlaczego to się stało?


  3. Sako… jesteś bardzo inteligentną osobą…


  4. Weteranie,
    o ile mnie pamięć nie zawodzi, to byłeś w Kosowie? czy innym miejscu, gdzie widziałeś tą inną rzeczywistość….
    pamiętam swój stan “rozdwojenia”, kiedy dowiedziałam się że bliska mi osoba jest w Afganistanie, wprawdzie z krótką “wizytą”, ale dla mnie było dziwnym że świat dookoła mnie się nie zmienił, rzeczywistość którą postrzegałam była niezmieniona, a jednak druga część mnie czuła się inaczej kiedy otrzymałam sms-a “jestem na patrolu”, druga część mnie była na wojnie…
    chodzi mi o to, że przyzwyczajeni jesteśmy do konkretnej rzeczywistości, do poukładanego w jakiś sposób świata, do jakiś przewidywalnych sytuacji które stają się normalne przez fakt swojej powtarzalności …. przyzwyczajamy się do nich?
    może dlatego dla młodego pokolenia Polaków, które nie doświadczyło wojennej rzeczywistości tak trudno zrozumieć zawód Żołnierza, zrozumieć i docenić poświęcenie i trudy tego zawodu…
    bo to się nie mieści w znanej i doświadczanej przez miliony codzienności???
    przyszła mi na myśl refleksja – to tak jak trudno zrozumieć co czuje się słysząc “wyrok” u lekarza – podejrzenie nowotworu… z autopsji wiem jak trudno osobom postronnym wyobrazić sobie co się wtedy czuje….
    chyba za mało w dzisiejszych czasach empatii……


  5. @Sako,

    chciałam Ci podziękować za to co piszesz,
    bo moja Żołnierska Miłość niewiele chce mówić,
    a ja niestety jestem osobą która potrzebuje rozumieć żeby w pełni akceptować…
    Miłość do Żołnierza jest wymagająca :) )) ale jak piękna :) ))

    bardzo dziękuję


  6. Weteranie nie obraz się ale temat który poruszył Marcin ma chyba głębsze przesłanie i chyba nie do końca pojąłeś o co autorowi chodziło:)
    Ale to co napisałeś to 100% racja choć warto się zastanowić nad głębszą refleksją zawartą w tym artykule.
    Ja nie wiem czy jesteś żołnierzem czy też byłeś i nie wiem gdzie wojowałeś wcześniej więc nie będę się wdawał w polemikę.Sądząc po nicku jesteś doświadczonym mężczyzną i czytałem kilka Twoich wypowiedzi i się z nimi zgadzam więc nadajemy podobnie choć nie do końca jak widać:)
    Do Aneczki mam prośbę by nie oceniała mojej inteligencji na podstawie jednego czy kilku wpisów i nie słodziła mi bo jeszcze mi się w głowie poprzewraca i nie dotrwam do tego upragnionego kwietnia:)
    A do Mitruś tylko tyle:Twoje wpisy wprowadzają w moje wnętrze odrobinę spokoju co tutaj gdzie jestem jest dla mnie bardzo przydatne:)
    Pozdrawiam i czekamy na dalsze odczucia innych w tym jakże ciekawym choć smutnym temacie…


  7. oj Sako….taka już jestem. sprawdz prosze poczte…….


  8. moi drodzy śmierć jest cześcią życia ,nie jest niczym niezwykłym


  9. Aneczko napisz mi w wiadomości na skrzynkę swój adres mailowy(mój też będziesz miała w odpowiedzi).
    Choć w sumie odpowiedz na to co napisałaś nie zawiera żadnej tajemnicy wojskowej więc mógłbym odpowiedzieć tutaj ale temat tego bloga jest zbyt poważny by urządzać tutaj tzw.prywatę:)
    Czekam na maila z adresem i postaram Ci się wytłumaczyć co w Twojej sytuacji jest najlepsze.


  10. Amifil zgadzam się z Tobą ale już jej widok i okoliczności w jakich do niej dochodzi w warunkach wojennych już takie zwykłe dla człowieka nie mającego z tymi strasznymi realiami do czynienia nie są.
    Poza tym zastanówcie się głębiej nad artykułem Marcina i zadajcie sobie pytanie co chciał przez ten artykuł nam powiedzieć.
    Z mojego toku myślenia nie chodzi w nim o to żeby przedstawić śmierć jako coś nadzwyczajnego.
    Nie sądzisz Amifil(ko)?:)


  11. sako.. dostałeś maila czy znowu coś nie gra?


  12. Sako,oczywiscie nie chodzi tu o stricte śmierć….
    raczej brak szacunku do życia i śmierci,nie wiem czy mozna sie do tego przyzwyczaic…do teo widoku…


  13. Do widoku nie. Każda śmierć jest inna … choć każda taka sama. Można się jednak przyzwyczaić podstawowych kolei życia. Zrozumieć istotę śmierci jako czegoś naturalnego i nieuchronnego … Rozum to wszystko po jakimś czasie zrozumie, ale serce nigdy …


  14. Jedyna pewna rzecz na tym świecie…..


  15. Dobrze drogie i piękne Panie.
    Zakończmy ten temat bo powiało grozą a macie na tym forum tryskać energią,miłością i optymizmem by troszkę tej Waszej radości wypełniło nasze smutne serca z tęsknoty za Wami:)
    Trzymajcie się cieplutko wszystkie i odliczajcie:)


  16. refleksyjnie się zrobiło…
    wszyscy się zgadzają co do faktu że śmierć jest zjawiskiem nieuchronnym, jedyną sprawiedliwością dla każdego bez względu na urodzenie…
    i jak trafnie zauważył Sako,
    wszystko zależy od czasu, miejsca i okoliczności w jakiej znajduje się osoba której ten fakt dotyczy jak też i obserwator….
    oceniamy wydarzenia i ludzi z perspektywy własnego sposobu postrzegania otaczającego nas świata – najczęściej przez pryzmat własnych doświadczeń/ lub ich braku…
    stąd tak wiele niezrozumienia…
    dużo przemyśleń dostarczył mi ostatnio film reż. Samuela Maoza “Liban”…. i choć widziałam wiele filmów o tematyce wojennej, to ten film był bardzo wyjątkowy
    reżyser zmienił perspektywę – nie patrzy się na pole walki…. można poczuć się uczestnikiem… bardzo pouczające doświadczenie, choć i tak przez czas trwania seansu miałam pełną świadomość tego że siedzę jednak bezpiecznie “wbita” w kinowy fotel…
    a zmierzam do tego, że możemy mieć różne wyobrażenia, ale dopóki nie znajdziemy się w konkretnej sytuacji zaangażowani emocjonalnie w wydarzenia, to możemy tylko przypuszczać … reakcje, uczucia z tym związane do chwili zaistnienia sytuacji będą dla nas samych nieznane….
    ogromny SZACUNEK dla wszystkich Żołnierzy….
    dla mnie jesteście Bohaterami, nie dlatego że biegacie z karabinem narażając swoje cenne życia, ale dlatego że pomimo wojennych doświadczeń jest w Was radość życia… miłość… szacunek dla innych… uśmiech… piękne słowa mądrych refleksji….
    dziękuję Wam za to że JESTEŚCIE…..


  17. Trzymamy sie…. tylko zimno pieruńsko:)))


  18. A ja skromnie dodam że dziękuję Wam wszystkim kobietom za to że jesteście z nami i że wlewacie w nasze serca radość, miłość i wiarę w to że jednak ktoś dostrzega to że pomimo tego że jesteśmy na wojnie, walczymy to jesteśmy takimi samymi ludzmi, którzy przeżywają radości jak i smutki, czasami uronią łzy i kochają przez duże K…


  19. no to teraz się nie zgodzę :)
    nie jesteście takimi samymi ludźmi :) ))
    z własnego skromnego czasowo doświadczenia powiem tak

    JESTEŚCIE WYJĄTKOWI !!!!!!!!!

    bardzo :) )))


  20. sako. to bardzo refleksyjne. mam nadzieję , że mojego zielonego nie zabiorą na misję, chociaż pełni międzynarodowy dyżur. Jak to życie przynosi niespodzianki


  21. Ja ODLICZAM z uśmiechem na twarzy ! ; )) z dnia na dzień coraz bliżej.

    http://www.youtube.com/watch?v=6bK-P5ZXl3Y


  22. Do niedawna byłam związana z żołnierzem, który uważał,że smierci trzeba sie śmiać prosto w twarz, i że trzeba z nią być za pan brat.


  23. Każdy jest przekonany, że jego śmierć będzie końcem świata. Nie wierzy, że będzie to koniec tylko i wyłącznie jego świata…

    — Janusz Leon Wiśniewski
    Los Powtórzony


  24. Mój Żołnierz przed wyjazdem wielokrotnie powtarzał mi,że przecież rónie dobrze może przechodzić będąc tu, w kraju, przez ulicę i może spotkać go wtaki właśnie ZWYCZAJNY wypadek – jeśli coś ma się zdarzyć to i tak się zdarzy, niezależnie gdzie.
    Podczas jednego wybuchu w kopalni ginie mnóstwo ludzi, podczas rozbicia się samolotu itd. itp. Dziś, po 3 miesiącach, ‘JUŻ’ wiem dlaczego to on poleciał, dlaczego tam jest… i jestem z niego dumna,choć wszechobecny stres często nie daje mi normalnie żyć., a przecież nie stresowałabym się tak, gdyby był u siebie w jednostce no dolnym śląsku,a ja w innym województwie, w mieście, gdzie studiuję… słowo AFGANISTAN czy też WOJNA wzbudza w nas grozę, czytając wiadomość z Afganu każdą z nas czy też każdego od razu ściska w żołądku, bo to tak bardzo nas dotyczy….
    ale dotyczy nas też to,że życie…. to taka śmiertelna choroba….

    pozdrawiam gorąco i życzę,aby ten czas płynął jak nejszybciej!:)
    Marcinie – dziękuję za to,że ‘TO’ stworzyłeś :)
    a WAM dziękuję,że mogę czytać o tym co czujecie…:)


  25. @ 21

    Ineska,

    właśnie takich POWROTÓW życzę Wszystkim :)


  26. tak na dowód tego jak Wyjątkowi potrafią być Żołnierze, pomimo……

    http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Zolnierze-z-Afganistanu-szukaja-domu-dla-psa,wid,11842409,wiadomosc.html

    z życzeniami spokojnego dnia :) )))


  27. @6 sako, masz rację ale wyobraź sobie wracasz do domu na urlop( tak mieliśmy urlopy UNPROFOR Chorwacja) i kumple śmieja sie , że nie chodzisz po trawnikach ,Tylko po ulicy lub chodniku ,i uważasz jak stawiasz nogę i gdzie ,mój porucznik Qwą był (tak mi się wtedy zdawało) oszołom ,mówił chłopaki uwaga gdzie chodzicie i gdzie ….. na patrolu .
    Dopiero po wypadku podziekowałem mu Duchu ,
    że nam cały czas tłukł do głowy co i jak, gdyby nie jego dziamganie co rano i wieczorem to może już od iluś tam lat ,,, nie ważne ,ważne że jestem” szkoda mi tylko .że nie było wtedy takiej komunikacji między misjonarzem a domem, ( a może to i lepiej) listy się lepiej czytało niż klikało na kompie , ale to tylko moje zdanie .
    dziewczyna , czy Żona nie martwiła sie ,że nie pisze na kompie itd , ja starałem sie pisać listy ,jak miałem chwilę wolnego po patrolu czy po wartowni , a jak przyjechał “sierśc : z listami ,paczkami szkoda że nie było kamery ,to była radocha ,ale było mineło
    najważniejsze aby VI zmiana wróciła spoko do domu, (i tak ma byc jak mówił Mój porucznik..
    Kapralu ….zrozumiano tak ma być i mnie to Qwa nie interesuje ,ja pilnuję waszej d… wy pilnujecie d… drużyny i mojej)
    się znowu rozpisałem sorki , trzymajcie się dziewczyny już bliżej jak dalej


  28. Witam weteran.
    Czyli reasumując doświadczenia moje i Twoje jasno widzimy że jednak jakaś skaza na psychice zostaje i niestety tak najwidoczniej musi być.
    Każdy z nas miał przykre doświadczenia i był świadkiem wielu tragicznych wydarzeń i chcąc nie chcąc ślad na psychice musi pozostać:(
    Nie jesteśmy robotami tylko normalnymi ludzmi którzy może troszkę mają silniejszą psychikę i większą odporność na stres ale wszystko ma swoje granice wytrzymałości.
    Dobrze że jesteś tutaj z nami i wspierasz nas wiedząc co nieco o działaniach wojennych choć teraz chyba troszkę to się różni od misji sprzed lat typu Chorwacja,Bośnia czy Kosowo.
    Pozdrawiam


  29. Sako tak to właśnie wyglada , jechaliśmy jako ochotnicy i warjaci tak, o nas mówiono(a nie najemnicy itd) ,ale było do wyboru albo słuzba w ŻAGANIU albo, misja człowiek młody chciał zobaczyć co i jak (bylyśmy poborowymi nie zawodowcami }, siedzieć w koszarach????????/
    i co rano ,,,,, na kompani pobóbka …wstać?
    nie to nie było dla mnie i dla kilku kumpli z kompanii ,albo wóz albo przewóz , pojechaliśmy
    miesiąc przygotowania w Opolu , tak miesiąc i wyjazd
    Linię demarkacyjną pomiedzy Chorwatami i Serbami przekraczalismy z kałasiami ale bez pestek (szły innym transportem) i i gdyby nie nasz QWa porucznik (ten facet potrafił załatwic wszystko nawet po dwa magazynki pestek na łebka policz pluton i lewizna pestek przewieziona z Polski
    Chyba jako jedyni jechaliśmy z amunicją przy Kałachach z Naszego kontyngentu tylko to było naście lat temu


  30. ok weteran proponuję już zamknąć temat bo znowu odbiegamy od meritum sprawy a może jeszcze ktoś inny podzieli się z nami opinią na temat rzucony przez Marcina.
    To nie jest miejsce aby opisywać swoje wspomnienia z misji bo gdyby tak było to nie wiem czy swoje wspomnienia z kilku misji bojowych zdążyłbym opisać do momentu zlotu stąd:)
    Pozdrawiam i zapraszam kolejne osoby do podzielenia się swoimi odczuciami na temat”zwyczajnej śmierci”.
    Pozdrawiam piękne Panie na tym forum:)


  31. sako piszesz i masz pozdro
    weteran


  32. szkoda :(
    co tu ukrywać, takie opowieści są niezmiernie interesujące…


  33. Mitruś są interesujące i wyobraz sobie że nie tylko dla Ciebie ale też dla wielu innych mundurowych którzy nigdy nie przeżyli i nie przeżyją tego co my.
    Ale takie zwierzenia czy też opowieści są dobre przy innych okazjach typu wspólne spotkania wśród grona znajomych przy piwku czy też innym trunku a ten blog nie jest do tego dobrym miejscem zresztą też ma inne zadanie niż być pamiętnikiem innych żołnierzy.
    Do weterana:
    Mam nadzieję że rozumiesz mnie i nie chodzi o to że mnie nudzisz swoimi opowieściami bo ja też chętnie lubię sluchać i wymieniać się doświadczeniami ale sam rozumiesz że miejsce to jest z deczka nieodpowiednie:)
    Liczę że spotkamy się przy kolejnym ciekawym temacie który poruszy Marcin i tam damy upust swoim emocjom i rozważaniom.
    Pozdrawiam piękne Panie na tym forum..


  34. mam pytanie jak sobie rdziecie z PTSD?czy nadal problem ne istnieje?


  35. Najlepszym lekarstwem na PTSD są nasze ukochane żony i dzieci:)


  36. tak jest!!!!
    zakupię sobie książkę i poczytam ;) żeby zaspokoić swoją ciekawość, ale nie taką ot… tylko to wszystko przez chęć zrozumienia co czujecie i z czym się potem zmagacie, jak takie sytuacje wpływają na charakter….
    to tak jak mój – pokazać bliznę, nastraszyć że o mało nie zginął w Iraku i nic więcej…. hmmmm ile można tylko słuchać o tym jak kocha i tęskni???? dla mnie Wasz świat jest Wielką Tajemnicą, a że kocham to znaczy chcę poznać tyle ile mogę…. ot i cała historia mojej ciekawosci….
    ale już przestaję :)


  37. Problem istniał, istnieje i będzie istniał. Tylko niektórzy przechodzą go w bardziej a inni w mniej widoczny gołym okiem sposób. Jak sobie radzić ? Słuchać nas ! – swoje Żony ! Bo nikt tak jak My nie powie – ‘ weź się w garść bo ja tutaj czekam na Ciebie kochanie. ‘ Największym problemem hest to że żony chcą pomagać w trudnych chwilach ale problem staje się być w tym wypadku mężczyzna. Które nie chce jej martwić i milczy … ograniczając często kontakt do minimum czyli rozmowy o pogodzie.


  38. aha czyli nadal prblem nie istnieje….ukochae zony i dzieci wstarczaja na krotko i to tylko w domu,a jak to jest z dala od domu????


  39. normalnie jest Pani doktor amifil:)


  40. ;) )… Tak…”normalnie”…..
    zgadzam sie Ineska doskonale to ujęłaś….kompletny brak kontatu czy minimalny i rozmwy o bzdetach nie pomagaja…..


  41. Nie pomagaja. Dlatego proszę … wszystkich panów którzy są teraz bądź będą kiedykolwiek na misji … ni duście w sobie uczuć. Nie mówcie kobietom swojego życia że nie macie czasu na rozmową – choć 10 minutowa w trakcie dnia bo wszyscy wiemy ze to nieprawda. Chcecie im zaoszczędzić tym stresu mówiąc że odezwiecie się za kilka dni a tylko utrudniacie ! Mówcie o tym co was boli … cholera – płaczcie wtedy kiedy macie na to ochotę a nie zgrywajcie twardzieli bo nimi nie jesteście ! Nie jesteście nimi bo macie rodziny które kochacie … i za którymi tęsknicie – cholernie tęsknicie a do czego często nie chcecie się przyznać. A My czasami tak bardzo tego potrzebujemy … zwyczajnego słowa – tęsknie …


  42. Widzę amifil że rzeczywiście Twój partner ma poważne objawy stresu pola walki ale na podstawie jednostki nie możesz oceniać całości.
    Ja ze swoją żonką rozmawiam o wszystkim i lubie rozmawiać co zresztą na tym blogu widać i nie sądzę że tylko o pogodzie bo poruszanych jest tu wiele ciekawych tematów.
    Jeśli komuś nie pomaga kontakt z bliskimi to są kliniki w Polsce specjalizujące się wlaśnie w zwalczaniu czy też zmniejszeniu skutków PTSD i sprawa jest rozwiązana.
    Mnie osobiście wystarcza najbliższa rodzina i nigdy nie korzystałem z porad psychiatry czy też specjalnych ośrodków.
    A jak facet coś ukrywa przed żoną,dziewczyną to znaczy że nie ma do niej zaufania i tu już problem leży gdzie indziej.
    Zresztą znowu odbiegamy od tematu głownego:)Nie będę się wypowiadał w imieniu innych.Jak są na tym blogu to może się sami wypowiedzą(jeśli oczywiście mają chęć:)
    Pozdrawiam i spokojnej nocy życzę..


  43. Ineska i Ty również masz problem ze swoim partnerem?
    Widzę że problem jest poważniejszy niż myślałem ale nie mnie tu dywagować nad Waszymi relacjami w związku.
    Myślę że w takiej sytuacji tylko szczere rozmowy w cztery oczy mogą Wam pomóc bo nic innego nie przychodzi mi do glowy.
    A odnośnie twardzieli już wcześniej napisałem jakimi to jesteśmy twardzielami:)
    Także samo to chyba jest dowodem na to że jeszcze nie jest ze mną zle:)
    Pozdrawiam…


  44. wlasnie Panowie…..kontakt z rodzina i rozmowa czesta bo obie strony tego potrzebuja….
    sako….. to o czym pisza ukochane żony to jest klasyczny pryklad PTSD…i dobrze o tym wiesz,
    wydaje mi sie ,ze trzeba o tym mowic.


  45. @41

    Masz rację ineska i w 100% podpisuje sie pod tym co napisałaś.

    Ale mnie sie wydaje, że im ciężko się przemóc i często dużą rolę odgrywa wychowanie płci męskiej na tzw. “twardzieli”. A tam przebywają w zasadzie w towarzystwie męskim i sami się “nakręcają” i uważają, że nie moga okazać własnych uczuć w tym przypadku.
    Z drugiej strony same chcemy mieć w nich oparcie i chyba po mału kółko sie zamyka.


  46. Niestety często jest tak – wynika to z mojej obserwacji ze mężczyźni nie mówią o ‘ złych ‘ rzeczach związanych z ich pobytem daleko od domu bo nie chcą martwić. Tyle ze nie zdają sobie sprawy z tego, że dla nas niewiedza jest 1000 razy gorsza.

    Ale wracając do tematu ; )) he he – Śmierć bliskiej osoby zawsze jest niezwyczajna w naszym mniemaniu … każdy inny człowiek odczuwa ją inaczej.

    Spokojnej nocy ! ; )


  47. Sako – nie ; )) Ja z moim partnerem kontak mam doskonały ; )) Rozmawiamy o wszystkim co czujemy … bo to chyba jest według mnie pdstawa udanego partnerstwa. Czasami też razem popłaczemy … choć w takich chwilach tęsknie milion razy bardziej cieszę się że mam go – choć jest na drugim końcu świata czuje że jestem mu potrzebna ! To buduje ; )) A rozłąka staje się poznawaniem siebie i bliskiej osoby jakby w innym wymiarze ; ))


  48. @41 i @45

    bardzo prawdziwe…
    od siebie dorzuciłabym – czasami na tyle na ile się da wytłumaczcie swój świat, może mniej byłoby na tym forum zaniepokojonych pytań…..
    powody dla których nie chcecie mówić, to nie tylko brak zaufania, czasem jest to obawa przed niezrozumieniem i odrzuceniem….
    i faktycznie kółko się zamyka…
    relacje z reguły są trudne, a gdy dodać dwie zupełnie różne codzienności, naszą tu, i waszą tam…. o nieporozumienia nie trudno….


  49. oooj nie trudno ; )) Dlatego tak wiele kłótni czasami o rzeczy błahe i tutaj na miejscy wydawałoby się nic nie znaczące. Najważniejsze to nauczyć się rozmawiać … teraz wiem jak trudno wyrazić tęsknotę, miłość i chęć opisania mojego świata poprzez te 4 minuty dziennie czy literki na gg. Kiedy jest się razem, obok siebie – wystarczy słowo, przytulenie … 4 tys kilometrów sprawiają ze problemem może być wszytko, jedno źle zrozumiane słowo które potem napędza siebie nawzajem. Ja już po prawie 4 miesiącach rozmów internetowych mogę śmiało powiedzieć , że znalazłam z moim żołnierzem wspólny internetowy język ; )) Teraz kłócimy się tylko o to kto kogo kocha bardziej a nie tak jak było to przez pierwsze 2 miesiące o wszystko o co się tylko dało ; )) Jestem z nas dumna ! Do powrotów zostało już tak niewiele czasu … z każdą minutą są bliżej nas, obok. Najważniejsze jest to żeby wierzyć sobie wzajemnie. Wierzyć i ufać bezgranicznie. Wszystkim życzę takiej szczerości w związku. Gdzie łzy łączą a nie dzielą ; ))


  50. amifil mówić trzeba tylko wydawało mi się i odebrałem Twój wcześniejszy wpis jako próbę udowodnienia mi że nie czuję się normalnie tutaj i na pewno PTSD już mną zawładnęło tak jak i innych moich kolegów a zapewniam Cię że z wieloma jestem tu nie pierwszy raz i z tego co wiem relacje z żonami i bliskimi nie zmieniły się więc nie jest tak zle:)
    Ale oczywiście jeśli któraś z Was ma ten problem z partnerem to jak najbardziej mówcie o tym ale ja już w tej kwestii głosu nie zabiorę bo za bardzo ten temat mnie nie dotyczy.


  51. Sako – i oby takich jak Ty było wiecej ! ; )


  52. tym wpisem chciałam podziękować za wsparcie i poszerzanie myślowych horyzontów jeżeli chodzi o świat, który był mi do niedawna zupełnie obcy :)
    dziękuję zwłaszcza Tobie, Inesko że masz dla innych kobiet tak wiele zrozumienia i chęci pomocy na różnych obszarach..
    Sako, Tobie że jesteś tutaj z nami i pozwalasz choć trochę zobaczyć i zrozumieć to o czym niektórzy nie potrafią z różnych względów mówić….
    jeżeli chodzi o mój przypadek :) Miłości Żołnierskiej, to wydawał mi się trudny na początku choćby z tego względu że poznaliśmy się na takich etapach, gdzie każde z osobna przeżyło już jakąś ilość doświadczeń… co wpływa na inne postrzeganie rzeczywistości
    i pomimo tego że cieszą lub smucą go takie same sprawy jak innych funkcjonujących w “normalnych realiach” jest on z kategorii tych mężczyzn, których wykonywany zawód bardzo jednak warunkuje…ale na szczęście większe zrozumienie tematu przeze mnie gwarantuje nam więcej radości i szczęścia z Miłości jaka pomiędzy nami jest….
    i rozbawiają mnie trochę komentarze że wiedziałam z czym wiąże się miłość do Żołnierza….. zakochałam się w człowieku, mężczyźnie…nieświadoma tego jak odpowiedzialna jest to Miłość i ile potrafi dać radości …. bo jakoś tak bardziej docenia się drobne, oczywiste :) gesty, które w codzienności w której funkcjonuje większość społeczeństwa są tak normalne że na ogół się o nich zapomina……..

    pozdrawiam Wszystkich i życzę bardzo spokojnego :) i niezwykle miłego :) rozpoczynającego się tygodnia


  53. Nie dziękuj – Ineska już taka jest ; ))


  54. Naprawdę chylę czoła przed wszystkimi kobietami, których mężczyźni są w Afganistanie. W roku 2010 życzę sił i spokoju ducha. Bez Was i Waszego wsparcia nasi chłopcy mieliby znacznie gorzej w tym paskudnym miejscu.


  55. @53
    Ineska,
    przepraszam za męczący nadmiar radości :)
    hmmm, wiesz jak dobrze że taka jesteś sobie tutaj :) dla wielu z czekających w utęsknieniu kobiet
    i skromnie przypomnę wspis Twojej Miłości, zupełnie na początku Twojego odliczania…. powiedział to czego czasami z niewiadomych względów nie mówią inni…
    a co dla kobiet kochających Żołnierzy jest tak ważne…..


  56. @55

    Prawda Mitruś.
    Jest to dla nas bardzo ważne, ale niestety nie każdy umie to przekazać.
    Dobrze, że czasami takie osoby jak C….. i Sako zagladają na bloga, spróbują nam przybliżyć ich rzeczywistość, punkt widzenia i myślenia oraz podtrzymają nas na duchu.

    Muszę odszukac i jeszcze raz przeczytać te wpisy, dawno to było……..:))
    DZIĘKI


  57. @ 55
    mitruś

    Pamiętasz ten wpis ? Nie wierzę ; )) he he Faktycznie wtedy ta ‘ moja miłość ‘ napisała coś co do dzisiaj pamiętam. – ależ ja wtedy ryczałam jak to czytałam he he ; )) – trzeba być dobrej myśli bo małe poddanie się na chwilę może mieć bardzo złe skutki ; ))
    Dziś mam chyba gorszy dzień … mój zielony miał się odezwać jak zawsze … niestety milczy. Wymyśliłam już 1000 historii o nawałnicy śniegu i kłopotach z internetem, o ponadwymiarowej służbie … eh – ale najbardziej wkurza mnie bezradność ze muszę czekać z niecierpliwieniem na jakikolwiek znak nie mogąc nic zrobić. Ale cóż – wytrzymaliśmy już tyle to ten cholerny finish też wytrzymamy ! Tyle że mój maleńki rozumek wszystko rozumie teraz i stara się tłumaczyć tą nieobecność … ale serduszko nie potrafi.


  58. „SAMOTNOŚĆ – odwieczny przyjaciel człowieka
    Nigdy cię nie opuści, nie zdradzi
    A co najważniejsze – zawsze milczy „

    Jednym z największych nieszczęść, jakie mogą spotkać człowieka, jest życie w samotności. Ten, kto jest samotny, nie zawsze musi być odizolowany od ludzi. Czasem po prostu jest dla nich obcy, nie potrzebują jego istnienia, odtrącają go. Można też świadomie odrzucić związki
    z innymi, ale jest to jednak wybór rozpaczliwy, prowadzący na ogół do jeszcze większego spustoszenia.
    Nie wszyscy ludzie samotni są nieszczęśliwi. …, ale TO dotyczy głęboko uduchowionych pustelników, którym obrzydł ten świat z jego podłością i małością, są samotni i szczęśliwi. Bogactwo ich duchowego wnętrza powoduje, że ta samotność nie jest absolutna.
    Dla tego, kto nie może istnieć bez związków z ludźmi – samotność jest piekłem.
    Można cierpieć z powodu samotności nawet w domu pełnym ludzi, jeśli nie rozumieją oni naszych problemów. Nie rozumieją naszego smutku rozstania, cierpienia, a nierzadko rozpaczy… Samotność jest dla nas okrutna tym bardziej , że została nam narzucona, więc stała się torturą..
    Zimowy dzień jakże jest ciężki dla tego, kogo nie ma kto pocieszyć.
    …Ale pamiętajcie Kobiety, że nasza samotność nie zalicza się do najgorszych bo… najtrudniejsza jest chyba samotność opuszczonej, starzejącej się kobiety, której nikt nie kocha, dla której za późno na gości.

    Nasza samotność obchodzi 100 –Dniówkę, więc jest nadzieja na jej szczęśliwe ZAKOŃCZENIE)))
    A kiedy się wypełnią dni, i wrócą w zdrowiu nasze chłopaki… to… w sercach muzyka ZAGRA)))

    „Najpiękniejsza dziewczyna, kiedy nikt jej nie widzi,
    Kiedy płacze i skacze, i tego się nie wstydzi.
    Nie wie, czemu wesoła, nie wie, czemu i smutna,
    Śmieszka, ptaszek, śpiewaczka, swawolnica, okrutna.
    Bez muzyki tańcuje po murawie trawnika,
    A na co jej muzyki? Ona sama muzyka.”
    Teofilek Lenartowicz


  59. No to odliczamy od 100 ! ; ))


  60. @56 i 57

    Inesko, ja ryczałam jak bóbr czytając słowa Cerbera :)
    i pamiętam do dziś, bo był to przełom w moim rozumieniu świata mojej Miłości :)
    bo takie właśnie dzielenie się swoimi jakże odrębnymi światami buduje, daje zrozumienie, spokój i radość z każdej chwili…. nawet tych w których Oni są tak daleko od nas…..

    dzięki temu blogowi i forum (Podziękowania dla Marcina) i dzieleniu się przeżyciami takich osób jak Wy, drogie Kobiety Kochające Swoich Żołnierzy i dzięki takim osobom jak Cerber, Sako, Senior69, Weteran i znalazłoby się kilku jeszcze (ale stanowczo za mało;)
    łatwiej zrozumieć i przyjąć “rozkazy” –
    jak nie dzwonię to nie znaczy że nie kocham tylko nie mogę ;)
    masz być twarda ;)
    nie despreruj ;)

    ech….. można by tak długo….

    dziękuję Wam Wszystkim, że Jesteście :) ))))))))))))))))


  61. A ja skromnie dodam że dziękuję wszystkim pięknym Paniom na tym forum że jesteście z nami na dobre i na złe i że nie kryjecie swych szczerych uczuć do nas jako do normalnych chłopaków, którzy pomimo tego co nieraz muszą robić(nie zawsze pozytywnie odbierane przez społeczeństwo)mają również serce wypełnione miłością, uczucia i pomimo odległości potrafią je przekazywać Wam drogie Panie bo jesteście po prostu tego warte i świat bez Was jak i nasze życie byłby po prostu wegetacją nie prowadzącą do niczego, bez perspektyw i motywacji do jakiegokolwiek dzialania.
    Pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję.


  62. zrobiło się miło :) )) w oczekiwaniu na kolejny temat, który da impuls do refleksji i pozwoli zbudować większe zrozumienie :) )) ……

    Sako, mam pytanie trochę poza tematem,
    wspomniałeś o kodeksie honorowym zawodowego żołnierza… o regulamin nie pytam :)
    ale ciekawi mnie czy ww.kodeks dotyczy (i czy i w jaki sposób wartości jakie w sobie zawiera są przekazywane wszystkim żołnierzom) określonej grupy zawodowych żołnierzy? bo ze swojej skromnej wiedzy wynoszę że tak, chyba że chodziło tylko o to że został on stworzony(skompilowany) i przyjęty przez …

    bardzo ciekawie ujął to Godebski w 1809 r o ile się nie mylę…. takie proste i oczywiste zasady w sumie powinny obowiązywać każdego…


  63. @ 60
    mitruś

    - a jak ja ryczałam ; ))

    Chciałoby się powiedzieć – Cerber – wracaj chłopie ! Bo bez Ciebue żyć nie mogę ; )) he he – już tak nie wiele. Już ‘ FINIIIIIIISZUJEMYB ‘ :D


  64. Popłaczmy jeszcze raz – ZNALAZŁAM ! ; ))

    Cerber
    Kocham Cię….Twój żołnierz
    Umieszczone: 15.10.2009 19:44
    Pewnie wszyscy z was pamiętają hostorię o smoku i księciu, rycerzu oraz damie. Dzisiaj nie widzicie książąt ale gdy spojrzycie pojawią się dwie postacie które żyją.
    Sam jestem jedną z nich a dróga jest ktoś kogo Kocham i widząc kiedy te wielkie niebieskie oczy są zapłakane, kiedy po policzku spływa złość połączona ze smutkiem i gdy dochodzi do końca twarzy kiedy spada i w blasku słońca to połączenie daje nadzieję. Na co?? Słowa ,,będzie dobrze,, wam wszystko powiedzą.Jeszcze krótkie spojrzenie szept do uszka Kocham Cię.. Później przytulenie głęboki oddech i zamykają się drzwi, postać wychodzi widać jeszcze jej cień kiedy znika gdzieś za rogiem. Zostaje sama,płacze i próbuje sobie odpowiedzieć na pytanie czemu?? Jak on mógł być takim egoistą?? Przeciez wszystko było takie piekne… Tak pewnie myśli wiele z was.
    Teraz wam jednak przedstawię coś czego pewnie żaden wasz facet nie powie chociaż by chciał. Kiedy tak płaczecie przy nim to mu się serce kraja i cierpi za dwoje, czemu cierpi. Odpowiedź jest prosta. On ma marzenia które chce zrealizować, ma pomysł na życie i ,,Ty,, w nim jesteś. I czy teraz dalej myślicie że jest egoistą. On ma gdzies narażanie się za decyzje tych którzy mają ludzkie życie za jedynie podpis na kartce po to by przypobodać się komuś innemu. Czy żołnierz walczy za kogoś….nie tylko chroni swoje życie i po drodze jeszcze próbuje coś zrobić dla innych. Kochamy chociaż nie zawsze mówimy o tym. Tęsknimy jak nikt na tej planecie,chociaż tego nie mówimy. Jesteśmy z wami zawsze po mimo że tego nie wiecie,a może czujecie. Piękno tkwi w tym że rozłąka przybliża po mimo oksymoronicznego oddalenia….jeżeli uważacie że chcecie jeszcze coś usłyszeć o tej histori to napiszcie, a może dokończę….ale niestety już z dalekiego Afganistanu..

    Ineska
    - Cerber -
    - te wielkie niebieskie oczy były zapłakane na pewno tylko i wyłącznie dlatego że widziały osobę którą kochają najbardziej na świecie ostatni raz przed wielkim wyzwaniem. To wyzwanie skończy się za pół roku i wtedy – gwarantuję Ci też będą leciały z tych samych oczu łzy – tyle że łzy niewyobrażalnego szczęścia ; ))
    Kobieta która żegna swojego żołnierza przed wyjazdem nie płacze dlatego że myśli o nim jak o cholernym egoiście. Na pewno nigdy tak nie pomyślała. Ona wie że jej książe robi coś co za pół roku zaowocuje pięknymi chwilami, domem z marzeń i może stworzeniem szczęśliwej rodziny. Płacze dlatego że boi się samotności. Tyle że jeszcze wtedy nie wie że ta samotność i rozłąka sprawi że wasza miłość nabierze siły ! Po takim wyzwaniu jakim jest w naszym życiu misja, związek jest w jakiś sposób umocniony ! Rozwiązywanie problemów jest o wiele łatwiejsze bo uczucie i więź jest o wiele głębsza.
    Dlatego kochajmy naszych żołnierzy miłością najczystszą ! Bo oni to wszystko robią dla naszego szczęścia !
    196 ! ; D
    Cerber
    Umieszczone: 18.10.2009 07:20
    Musicie tez wiedziec drogie Panie że nie zawsze żołnierz chce rozmawiac i pisać, czasem poprostu potrzebuje ciszy żeby uspokoić myśli i pobyć sam na sam z tym co sie dzieje do okoła niego. Koledzy są z nim i jak w piosence Lady Pank znanej misjonarzom Mała Wojna – paru kumli juz tam jest, mówią że krzyżyk piecze w usta….zawsze iść rozkaz który mam we krwi….z każdym z was walczyc do utraty tchu. Musicie tez pamiętac o tym że losu nie zmienicie i to co powiem może być przykre ale jest prawdziwe. Tam gdzie ma stac twój krzyż to i tak będzie stał nic tego nie zmieni więc po co się przejmować kiedy jak i gdize nikt nie wiem. Wiem że to może być smutne ale człowiek nie boi się śierci tylko myślenia o niej więc nie dopuszczajcie takich myśli do siebie…trzeba myślec o tym jak wielkie są skrzydła nadzieji która zawsze umiera ostatnia..pozdrawiam z Manas…
    Cerber

    Umieszczone: 18.10.2009 14:25
    Powiem wam że to trzeba przezyć, zobaczyć strach w ludziach u których nigdy go nie było. Poczuć smutek gdy odchodzi kolejny kolega wkur….ić się na zapapranych talibów którzy go zabili, chcieć się zemścić. Poczuć ten gniew który daje spokuj a później przejmuje władzę nad tobą chociaż tego nie czujesz. Te I wiele inncyh myśli słów a na końcu łez. Łez których nikt nie widzi bo albo się płacze w środku albo do poduszki tak żeby nikt nie widział żołnierz- twardziel nieskończenie odważny i nieśmiertelny jak jego blachy z numerem który jest do niego przyporządkowany jak ten Beryl z którego może komuś odebrać życia tak jak ktoś może mu. Powiem wam tylko jedno gdybym miał zabić kogoś i wybierać czy to dziecko czy dorosły to wolał bym zginąć a nie zabić dziecka niż żyć i je zabić….bo zycie jest jak płomyk przy świecce jest a nagle lekki wiatr i juz go nie ma podobnie jak ciebie…zostają tylko wspomnienia po tobie to jedyne co jest ważne jak cię zapamiętali…jak cię kochali i jak chcieli żebyś dalej żył.

    … no i ryczę ; )) Zaczaruj mnie i niech już będzie maj !


  65. @64
    Ineska :)

    trzymam kciuki za Nas (hihihi, po ponad roku zaczynam się w końcu identyfikować ;) KOBIETY
    kochające i wyczekujące…
    za Naszych Żołnierzy żeby bezpiecznie i szczęśliwie wrócili…

    i choć tak trudno wyrazić to pisanym słowem, anonimowo :) to szczególne podziękowania za wszelkie wsparcie, entuzjazm, radość, zrozumienie…. dla Ciebie i Twojej Miłości :) ))

    moja Żołnierska Miłość spadła na mnie jak grom z jasnego nieba… ;)
    i trochę zajęło czasu zanim odnalazłam się i zrozumiałam Wyjątkowość tej Wyjątkowej Sytuacji
    w czym pomogło mi bycie tutaj :)

    spokojnych dni do długo wyczekiwanych Wielkich Powrotów :) )))))


  66. Witaj mitruś.
    Nie będę się zgłębiał i pisał na forum co kodeks zawiera ale odpowiem krótko acz treściwie:)
    Kodeks honorowy żołnierza zawodowego od czasu jak mamy już tylko armię zawodową dotyczy każdego z nas niezależnie od korpusu.
    A jak jest przekazywany?Nie wiem czy tak jest wszędzie ale u mnie każdy żołnierz dostał do ręki taką malutką książeczkę i tam dokładnie w punktach jest wyszczególnione na czym nasza służba i postawa żołnierza powinna polegać.
    Poza tym są spotkania z oficerem wychowawczym i co jakiś czas jest analiza tego jak każdy żołnierz rozumie i odbiera wybrane punkty z w/wym kodeksu.
    W sumie przypomina to troszkę lekcje lub wykłady z filozofii gdzie rzucany jest temat i każdy może przedstawić swoją interpretację gdzie potem przedstawiana jest na końcu ta właściwa.


  67. Ineska,
    ryczę czytając i tak za każdym razem było,
    nic nie wypada przy takich Słowach mówić…..
    SZACUNEK dla wszystkich Bohaterskich Żołnierzy!!!!!!!!!!!!!!!!


  68. @67
    Sako, dziękuję za udzielenie odpowiedzi, która w pełni satysfakcjonuje moją ciekawość w tym temacie (przynajmniej na dziś ;)

    pozdrawiam i życzę spokojnych dni :) ))))


  69. @65 ineska
    Popłaczmy jeszcze raz
    ja sie nie popłacze, wyjde na spacer z Szyszynią powyje do księżyca,pobiegam
    moja miśka nie lubi jak sie rozklejam na” jakimś” forum,i czasami popłynie łezka w z oka
    Aczkolwiek nie ma mi za złe że siedzę i klikam czasami


  70. pytanie

    czy ktoś z zaglądających na forum był i widział i może podzielić się wrażeniami… planuję się wybrać…..

    http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,7443948,_Avatar__nie_podoba_sie_Marines__bo__przedstawia_ich.html


  71. @67
    Sako, dziękuję za udzielenie odpowiedzi, która w pełni satysfakcjonuje moją ciekawość w tym temacie (przynajmniej na dziś ;)

    pozdrawiam i życzę spokojnych dni :) ))))

    ps. może mógłbyś zasugerować jakiś temat refleksyjno-filozoficzny :) lub inny, który chcielibyście, Żołnierze stacjonujący w Afganistanie, poruszyć…
    ja osobiście chciałabym zadać wiele pytań, ale czuję się trochę jak na poligonie ;) o co nie zapytam to obszar podszyty słowem TAJEMNICA :) ))
    i w sumie to tracę koncept o co można tak na forum wypytać…
    bo tematy o Świetlistym Szlaku czy temu podobne zostawiam na rozmowy z ukochanym :) ))


  72. Ponieważ moje związek z kinem jest duży z pewnych względów mogę się wypowiedzieć ; )))

    Co do Avatara … film przesadnie reklamowany. Moim zdaniem nie wyróżniał się niczym od innych filmów produkowanych w wersji 3D. Oglądając go faktycznie – przez chwilę miałam wrażenie że jestem w środku akcji ale ta chwila była krótka i niestety ulotna. Kilka dobrych efektów lecz nic nadzwyczajnego. Oczywście dla kogoś kto nigdy nie idział projekcji filmu w werski 3D to ciekawe doświadczenie. Po przeczytaniu opisów przedpremierowych byłam nastawiona na wielki BUM, oczekując faktycznie niezapomnianych przeżyć i zapierającego w piersiach oddechu. Niestety przyznać muszę że rozczarowałam się. Choć film w wersji 3D warty obejrzenia dla tych kilku mocnych efektów. Wersja analogowa … śmiało mogę stwierdzić że jest ’słaba’. Sam motyw przewodni ciekawy … ale moim zdaniem nie to na co czekali sympatycy Camerona otrzymali idąc do kin.

    Pozdrawiam ; ))


  73. W sumie to mitruś nic nie przychodzi mi do głowy.
    Zresztą to forum jest dla Was drogie Panie a my jesteśmy tylko tutaj od czasu do czasu tłem:)
    Ale myślę że wkrótce Marcin coś wrzuci i będziemy mieli pole do popisu:)
    Pozdrawiam piękne i mądre Panie na tym forum:)


  74. @72
    pytam, bo widziałam reklamę w 3D i efekt przez tych krótkich parę minut był powalający…. ale właśnie zastanawiałam się czy oglądając całość, taki zachwyt pozostaje przez cały czas trwania seansu :)
    o swoich doświadczeniach z filmem 3D (żółwie z Galapagos) nie będę mówić ;)


  75. Aaa też widziałam ‘ żółwie z Galapagos ‘ ; )) To było dopiero coś he he he. Trajlery to tak naprawde złożenie w 3 minuty najmocniejszych momentów z filmu. Staram chodzić się na wszystkie nowe ‘ hity ‘ kinowe i praktycznie zawsze wychodzę rozczarowana, ponieważ po dobrze zrobionym ‘trajlerze’ film okazuje się być zazwyczaj całościowo słaby.

    Kilka dni temu wielka premiera CIACHA – ‘trajler’ MEGA śmieszny – całości lepiej nie komentować niestety. Eh … może kiedyś polskie filmy będą wszystkie porównywalne do filmów reżyserii pana Janusza Morgenstern. Ale na te lata świetności chyba jeszcze musimy trochę poczekać ; ))


  76. w oczekiwaniu na nowy temat na blogu :) ……….

    osobiście ze względu na własne fascynacje LatinAm (nie będę pisać o Fidelu Castro czy Che Guevarze ani o kryzysie rakietowym ;)

    poznałam trochę bardziej te obszary kina, polecam gorąco.
    oczywiście są bardzo ciekawe festiwale gdzie można zobaczyć coś więcej z pozostałych stron świata… właśnie tak trafiłam na “Liban”
    był też film o życiu powszednim w Kabulu, niestety nie zdążyłam :(


  77. :) ))
    trochę w temacie :) bo o “zwyczajnym” życiu w Kabulu

    film o którym mówiłam wcześniej to “Kabuli Kid”…
    więcej info

    http://sbccfilmreviews.org/?p=3857


  78. A ja na dobranoc jeśli pozwolicie drogie Panie też z innej beczki:)
    “W trakcie tegorocznego XVIII finału WOŚP w Afganistanie padł rekord. Zebrano największą jak do tej pory sumę pieniędzy: 10 876,5$, 1496,95zł., 1euro. W przeliczeniu na złotówki całość wyniosła ponad 32 tysiące złotych”
    Także myślę że malutką cegiełkę do leczenia chorych dzieci dołożyliśmy:)
    I tym miłym akcentem chciałem życzyć Paniom dobrej nocy:)
    Dobranoc…


  79. 32 tysiące podzielić na 2000 ludzi daje 32 zł na głowę. Co za hojność.


  80. Mam pytanie czy w życiu prywanym, też Kierujecie się kodeksem honorowym żołnierza zawodowego?


  81. to tylko dobra wola,intencje sie licza …..po co uogolniać…


  82. @81 xxx
    Władysław Boziewicz
    Polski kodeks honorowy
    http://univ.gda.pl/~literat/honor/index.htm

    Tylko HONOR wg Kodeksu Boziewicza ma sens!
    I nikt ŻOŁNIERZOWI nie plułby w twarz!

    Sory, ale i za Socjalizmu i za obecnej Demokracji broszurki z “honorem” są tylko pół_środkami.
    Pozdrawiam


  83. @80
    Zarazku, czytając blog i Twoje wypowiedzi muszę przyznać, nie wspominając o myśleniu, ale że z liczeniem u Ciebie też występują problemy.
    Jak już tak wyliczasz ile Nasi Żołnierze wyłożyli pieniędzy na WOŚP to weź kalkulator. Bo wydaje mi się że 32.000 zł podzielone na 2000 żołnierzy daje po 16 zł “na głowę” jak to pięknie ująłeś.
    Ciekawa jestem czy Ty w ogóle cokolwiek wrzuciłeś do puszki.
    No ale nie ważne…
    A reszcie czekających życzę tak samo jak sobie spokojnych dni do maja :)


  84. zaraz, policz ile Jurek zebrał w Polsce i podziel przez ilość Polaków i odpier….. sie wreszcie od misjonarzy bo to zaczyna byc już lekko niesmaczne (ujmując to delikatnie, i to tylko ze wzgledu na dziewczyny czytajace posty)


  85. Ponad 2400 cywilów zginęło w Afganistanie w 2009 roku. To największa liczba ofiar cywilnych wojny w tym kraju od ośmiu lat – wynika z opublikowanego w środę raportu ONZ.

    “Rok 2009 był najgorszy, jeśli chodzi o ofiary cywilne tego konfliktu zbrojnego. Misja ONZ w Afganistanie zanotowała największą liczbę ofiar cywilnych od upadku reżimu talibów w 2001 roku” – napisało w raporcie przedstawicielstwo ONZ w Afganistanie.

    Według raportu w 2009 roku w Afganistanie zginęło 2412 cywilów. Jest to wzrost o 14 proc. w porównaniu z 2008 rokiem, kiedy to śmierć poniosło 2118 cywilów.

    Około 70 proc. ofiar zginęło w zamachach i zabójstwach, których dopuścili się rebelianci. To wzrost o 45 proc. w porównaniu z 2008 rokiem, kiedy to z ręki “elementów antyrządowych” zginęła nieco ponad połowa ofiar cywilnych.

    7 stycznia talibowie odrzucili twierdzenie sekretarza generalnego ONZ Ban Ki Muna, że zabili oni trzy razy więcej cywilów niż siły rządowe i koalicyjne. Ich zdaniem to siły międzynarodowe są odpowiedzialne za większość ofiar cywilnych.

    Tymczasem liczba żołnierzy amerykańskich poległych w Afganistanie wzrosła w ubiegłym roku dwukrotnie – do 317 ze 155 w 2008 roku. (PAP)


  86. Każda śmierć jest tragedią, jednakże w konfliktach zbrojnych nie da się uniknąć ofiar wśród ludności cywilnej. Najsmutniejsze jest to, że zamachowcy-samobójcy zabijają niewinnych ludzi. W i mię czego? Religii? Żaden bóg nie jest tak żądny krwi, jak ten.
    Zastanawiam się tylko, czy w takim wypadku zwiększenie sił ISAF coś da, oprócz zwiększonego ryzyka śmierci naszych żołnierzy, większej tęsknoty i płaczu…
    Jedyne wyjście, to wpuścić tam Chińczyków. Podobnie jak talibowie nie przestrzegają praw człowieka i szybko sobie poradzą.


  87. … tyle niepotrzebnych śmierci.


  88. Śmierć przypadkowych osób cywilnych w czasie działań bojowych jest bolesna.
    Czy jednak można takie przypadki weeliminować w przyszłości?
    NIE!!!
    Kto używa broni ten prędzej czy później popełni błąd!
    Odpowiedzialność za taki błąd dotyka również, a może przede wszystkim polityków?

    Błąd łatwiej dostrzec niż prawdę, bo błąd leży na wierzchu, a prawda w głębi.
    Johan Wolfgang Goethe

    Każdy łatwo widzi błędy przełożonych, ale nie widzi przymiotów;.
    Wsobie zaś nie widzi wad, tylko zalety.
    Adam Mickiewicz
    Właściwością człowieka jest błądzić, głupiego – w błędzie trwać.
    Cyceron

    “KAŻDY MA PRAWO POPEŁNIĆ BŁĄD”.
    Czy człowiek, nawet dorosły, nie może popełnić błędu?
    Bywa, że znajdujemy się w sytuacjach ekstremalnych, w takich w których wcześniej nie byliśmy.
    Nie jest też prawdą, że tylko młodych ludzi spotykają sytuacje, z którymi sobie nie radzą.
    W każdym wieku o każdej porze możemy znaleźć się w oku cyklonu, w środku wydarzeń, których nie znamy, które są nam obce, których się boimy, w których nie wiemy jak zareagować.
    Człowiek uczy się całe życie i zmaga się z nowymi sytuacjami, co do których nie może zastosować jakichkolwiek znanych procedur postępowania.
    Nie można wymagać od osób dorosłych całkowitej nieomylności.
    Każdy ma prawo do błędu, ale dorosłość wymaga abyśmy potrafili je postrzegać, przewidywać, potrafili uczyć się na błędach
    ŻOŁNIERZ, jak każdy Człowiek, ma prawo do błędu!
    Honor jako skłonność do obrony godności jest jedyną rzeczą, która pozostaje, a nawet wzmacnia się, w ekstremalnie trudnych warunkach.
    Fundamentalnymi cnotami żołnierza zawodowego są: patriotyzm, męstwo, uczciwość, odpowiedzialność, sprawiedliwość, prawdomówność i SOLIDARNOŚĆ zawodowa!
    Żołnierz zawsze poczuwa się do odpowiedzialności za podjęte decyzje i działania.
    Nie obarcza winą innych.
    W uzasadnionych sytuacjach występuje w obronie innych żołnierzy zawodowych.

    ŻOŁNIERZU POLSKI… Otrzymane zadanie jest świętym, wykonujesz je do końca przestrzegając regulaminów wojskowych i konwencji międzynarodowych, a jeżeli trzeba to i za cenę własnego życia. Na polu walki działasz bez pasji i nienawiści, szanujesz pokonanych wrogów, nigdy nie opuszczasz zabitych lub swoich rannych, ani Twojej broni.

    DOWÓDCO… STOISZ MUREM ZA SWOIM PODWŁADNYM DOPÓTY, DOPÓKI SĄD WOJSKOWY NIE UDOWODNI WINY!
    Dowódco … jesteś bez honoru jeżeli opuściłeś żołnierza w potrzebie!!!

    Wojna jest ojcem wszystkich rzeczy.
    Heraklit z Efezu
    Wkrótce wyrośniemy także z wojen, które są w gruncie rzeczy pojedynkami narodów.. gwałt rodzi tylko nowe gwałty ze strony człowieka, na którym został popełniony…”.
    Lew Tołstoj
    W naszej epoce , w epoce potęgi atomowej, byłoby nonsensem uważać wojnę za odpowiedni środek przywrócenia naruszonych praw .
    Jan XXIII


  89. Cichy 79
    Nie wiem czy jesteś “cichy 79″ czy nie bo w necie są tacy, którzy podpisują sie Twoim nick’iem.
    Nie o to jednak mi chodzi.
    Nie polemizuję z przedstawionym TU przez Ciebie dossier bo nie znam faktów.
    Jednak wiele z Twoich postów daje do myślenia.
    Tak jak daje do myślenia viceadmirał Andrzej Karweta w poniższym komentarzu:
    http://www.pardon.pl/artykul/4450/wojsko_polskie_daj_malpie_brzytwe/5


  90. Cieszę się że moja praca nie idzie na marne i ktoś to czyta. Z samych informacji zamieszczonych na internecie można wyciągnąć wiele wniosków czy to odnośnie procesu czy sytuacji w armii.
    Moje działanie na internecie ma na celu dotarcie do popularnych portali,blogów itd i przedstawienie zebranego materiału.Po co? Dla nich-dla kolegów , żołnierzy na misjach.
    I może to walka z wiatrakami ale mam nadzieję że choć w znikomym stopniu uda mi się przyłożyć
    rękę do polepszenia warunków ich służby . Nie tylko na misjach-ale i tu w kraju.
    Skierować wzrok opini publicznej np. na bez sensowne a kosztowne utrzymywanie pustych koszar gdzie w zamian tego fundusze te można przeznaczyć np. na uzupełnienie wyposażenia żołnierzy na misjach a może tym samym poprawę ich bezpieczeństwa.
    Jeśli ktoś ma wątpliwości czy jestem tym prawdziwym cichym79 zapraszam na PW, i tu i na portalu nangar khel. Ewentualnie podam tam adres e-mail.Chętnie wymienię się informacjami lub jeśli ktoś się boi ( a były takie przypadki) to proszę pisać a ja to opublikuję.
    Serdecznie pozdrawiam.


  91. Witam. Przepraszam, że nie na temat, ale szukam kontaktu z kimś z Ghanzi.


  92. A o co chodzi ? Jestem w stałym kontakcie.


  93. Za talerz zupy? Polityka globalna.
    http://www.politykaglobalna.pl/2009/11/podroz-do-afganistanu-za-jeden-usmiech/

    Ciosy w miękkie podbrzusze logistyki. To aż tak źle?
    http://dyplomacjafm.blox.pl/2008/12/Afganski-koszmar.html


  94. Ineska czy mogłabyś skontaktować się ze mną poza forum?


  95. 12.20 na tvn24 dzisiaj :)
    w cyklu “Ewa Ewart poleca: Afganistan – o co walczymy?”

    spokojnej i miłej niedzieli


  96. Pozostając w temacie wpisu – giną także w taki sposób:

    28 ofiar śmiertelnych lawin pod przełęczą Salang

    Co najmniej 28 osób zginęło, ponad 70 zostało rannych, a 1500 uwięzionych przez lawiny, które zablokowały w nocy wloty do tunelu pod przełęczą Salang na trasie prowadzącej z Kabulu na północ – podało we wtorek afgańskie ministerstwo obrony.

    Lawiny, po kilku dniach obfitych opadów, zasypały w poniedziałek wloty tunelu na wysokości 3400 metrów, położonego w rejonie przełęczy Salang w Hindukuszu. Tunel ten, długości 2,6 km, jest punktem strategicznym; stanowi główną oś transportową między Kabulem a największym miastem Mazar-i-Szarif w północnym Afganistanie.

    Pasażerowie uwięzieni w tunelu informowali przez komórki, że panuje tam niska temperatura i że duszą się spalinami, a w niektórych samochodach leżą zmarli.

    Do akcji ratowniczej skierowano 600 żołnierzy, policjantów i służby ratownicze, 4 śmigłowce, karetki i buldożery. Udało się ewakuować 1500 uwięzionych z tunelu.

    Jak podało ministerstwo w oświadczeniu, ratownicy nadal odkopują setki samochodów koło tunelu.

    Prezydent Afganistanu Hamid Karzai, przejęty sytuacją, prosił ratowników o uczynienie wszystkiego co w ich mocy, by odkopać tunel i ratować ludzi.

    Według szefa afgańskiego centrum kryzysowego Abdula Matina Edraaka największe obawy budzi stan pasażerów, którzy utknęli w samochodach, wystawieni na przenikliwy mróz.

    “Martwimy się o około 50 samochodów, wystawionych na ekstremalną pogodę, a w środku tunelu nie jest aż tak źle” – powiedział. – Ludzie tkwią tam od 24 godzin i jeśli nie zejdą kolejne lawiny, mamy nadzieję, że uda się ich wydobyć do końca dnia”.

    Edraak powiedział, że na drogę pod przełęczą Salang zeszło jak dotąd 17 lawin, a w tunelu znajduje się jeszcze ponad 200 osób w ciężarówkach, autobusach i samochodach. W rejonie Salang zeszło co najmniej 25 lawin. (PAP)


  97. fajnego masz bloga


  1. Napisali o tym:

  2. Afganistan: „Zwyczajna” śmierć, „zwykły” wypadek | Polityka