Rejestracja | Logowanie »


Jeszcze w sprawie węgorka…

19 października 2010

… i innych pasożytów. Potwierdzają się informacje, które pojawiały się na tym forum – że nie od wszystkich żołnierzy kontyngentu pobrano próbki do badań na nosicielstwo.

„(…) personel medyczny z Zakładu Epidemiologii i Medycyny Tropikalnej w Gdyni przeprowadził wysokospecjalistyczną diagnostykę wśród 50 proc. stanu osobowego VII zmiany PKW Afganistan” – informuje mnie ppłk Joanna Klejszmit-Bodziuch z Inspektoratu Wojskowej Służby Zdrowia.

Jakie były efekty? Odpowiedź, jaką uzyskałem, trudno uznać za wyczerpującą:

„(…) odnotowuje się wyraźny spadek zarażeń chorobami pasożytniczymi wśród żołnierzy, w stosunku do wyników badań uzyskanych podczas VI zmiany PKW Afganistan”. I tyle.

Wiecie już, że ci, u których wykryto pasożyty, poddani zostali leczeniu jeszcze w Afganistanie. Czy będą mieli jakieś badania kontrolne? Przecież po wszystkim spędzili jeszcze w Afganistanie kilka następnych tygodni. No i najważniejsze – co z żołnierzami, od których nie pobrano materiału?

Wszyscy wracający z misji muszą stanąć przed komisjami lekarskimi, które będą orzekały o ich zdolności do dalszej służby. To wówczas mają zostać ponownie pobrane próbki – tym razem od wszystkich.

Czy aby nie za późno?

Ps. Po publikacji tego postu otrzymałem list od rzecznik prasowej IWSZ. Znajdziecie go pod tym linkiem.

Na patrolu.../fot. Adam Roik, Combat Camera DOSZ

Na patrolu.../fot. Adam Roik, Combat Camera DOSZ





36 komentarzy do “Jeszcze w sprawie węgorka…”

  1. no właśnie, czy nie za późno… mój mąż miał robione to badanie, podobno w bazie W. są sporadyczne przypadki zarażenia. Jego na szczęście ta “przyjemność” ominęła.


  2. Jak miales szczescie i byles akurat w bazie to badania zrobili, ale jak miales wyjazd, tak jak moj zolnierz to kiszka. Zapewne pojemniczkow braklo, zalosne. I zyj teraz w niepewnosci do powrotu..


  3. i co z tego że pobrali i sprawdzili ..ale miesiąc przed zlotem do Polski… to wciągu miesiąca przebywania tam nie zaraziłem się ? to jak zwykle paranoja wojskowa i żenada ..a jest jej w naszym kochanym wojsku wiele…i jak to mówią papier i opinia publiczna przyjmie wszystko


  4. No i co z tego, że robiono badania jak wyniki nie są znane. Powiedziano nam że chorzy zostaną powiadomieni, dla mnie to nie jest wystarczające gdyż nie ma pewności że na pewno zbadali moją próbkę. Każdy kto się poddał badaniu powinien otrzymać wynik i nie ważne czy pozytywny czy negatywny. Trudno się cokolwiek dowiedzieć a nie daj boże pójść do szpitala i zakłócić im spokój!


  5. Jakiś czas temu na forum skrytykowałam opinię pewnej pani która – pewna maksymalnej opieki lekarskiej zajmującej się sprawą węgorka i innych pasożytów – prawie oczy chciała dłubać tym którzy tej opieki pewni nie byli, wręcz – tak jak Ja – bardzo w nią wątpili.
    Nic nie zmienia się z dnia na dzień … już w telewizji słyszałam cudowne wieści iż CAŁA – powtarzam – cała – VII zmiana PKW Afganistan została – JUŻ PRZEBADANA ! Przepraszam ale nie pozostaje mi nic innego jak zacząć śmiać a jednocześnie podziwiać niebywałą wiarę w ludzi i MON.
    Nie wypada się już tutaj żalić – bo nasza bezradność w kwestii masowego okłamywania ludzi zainteresowanych jest ogromna.
    MON jak zwykle ręce umyje – badania były ? BYŁY ! Przecież chyba o to chodziło – prawda ? Kogo to interesuje, że były w maju w Ghazni – i że po badaniach żołnierz siedział tam jeszcze ładnych kilkadziesiąt dni …
    Po VI zmianie ekscesów z tzw komisją lekarską było wiele … Podstawowe badania krwi, kału, moczu … wejście – 2 minuty na podpis lekarza – wyjście z gabinetu – dziękuję, dobranoc – dalej radź sobie sam. U nas podstawowe badania nie wykryły nic – a przygoda ze szpitalem, Afganistanem … trwa do dnia dzisiejszego.
    Pomijam fakt rozmów które odbywały się na tym forum na tema kwarantann … pobytów kilkudniowych zaraz po przylocie w specjalistycznych szpitalach … badań … HA HA HA ! ; )) – chciałam zapytać szczęśliwców którzy są już po VII zmianie w domu co z tych wyliczeń się ziściło … coś ? cokolwiek ? nic ?
    Po powrocie do domu żołnierz na badania zgłosić musi się w ciągu o ile mnie pamięć nie myli 10 – 14 dni. Przez ten czas nawet osobne widelce nie pomogą – masz się zarazić to się zarazisz.

    Ja się pytam – gdzie ta opieka ? gdzie te obiecanki ? gdzie ta pewność moje Panie która nie odstępowała was kilka tygodni temu nawet na krok ?

    „(…) odnotowuje się wyraźny spadek zarażeń chorobami pasożytniczymi wśród żołnierzy, w stosunku do wyników badań uzyskanych podczas VI zmiany PKW Afganistan”.

    - chciałam zapytać żołnierzy VI zmiany – ilu z was było wojskowo badanych na obecność węgorka ? Ktoś ? Ktokolwiek ? Bo naszą jednostkę chyba ominięto w tych rozgrywkach w takim razie. Ale nie jestem sama … wiem że dziewczyny same wyganiały swoich wojaków na badania prywatne ponieważ na kompani tylko CI – CHO – SZA …
    Więc ja się pytam skąd wiadomo, że odnotowuje się wyraźny spadek zarażeń skoro tak naprawdę nikt nie prowadził statystyk – bo niby na jakiej podstawie ?

    Tylko się człowiek denerwuje i przez to mu zmarszczek przybywa !
    Życzę wszystkim aby problemów ze zdrowiem po misji nie było w ogóle ! Bo znieczulica w tej kwestii panuje w Polsce niewyobrażalna …

    - Ściskam ! Ineska.


  6. ale burdel


  7. Taaak….miały być badania WSZYSTKICH żołnierzy, miała być kwarantanna po powrocie, pobyt w szpitalu przed powrotem do domu, specjalistyczne badania…. i jak zwykle wyszło jak wyszło. Żołnierze wracają do domów, rodzin, żon, dzieci – nie wiedząc, czy mają pasożyta, czy nie, jak się zachować – przytulić dziecko? pocałować żonę? używać tych samych sztućców i talerzy? a może przywdziać jakiś skafander i lateksowe rękawiczki i paradować po domu jak przebieraniec? Te pytania można mnożyć…. szkoda, że nikt nie pomyślał o zdrowiu i bezpieczeństwie żołnierzy i ich rodzin po powrocie do domu. I oczywiście nikt za ten stan rzeczy nie ponosi odpowiedzialności – oto Polska właśnie!


  8. wiecie ,?ja jak zapytalam mojego o te badania odpowiedzial tak”daj spokuj o czym ty mowisz kobito”a co jest i jak jest sami chlopcy wiedza jakie badania robia tu i tam i jak to wyglada.


  9. a to Strongyloides stercoralis przebiegły, tak wziąć i mon przechytrzyć!!! nieładnie!!!
    aż strach pomyśleć co by było gdyby wszedł w komitywę z amebą czy innym ‘podróżnikiem na gapę’…
    są rzeczy ważne i ważniejsze -mój osobisty wykonując badania pomisyjne dopłaca i zwiększa zakres badań…-od cała jego zapobiegliwość -na mon chyba już nikt w tej kwestii nie liczy…
    nie jestem specjalistką,ale z informacji jakie posiadam wynika,że ów węgorek zaburza wynik morfologii więc…
    ale może badanie krwi wykracza poza zakres badań potrzebnych lekarzom orzecznikom?:>

    pan z wojskowej służby zdrowia -wcale pana nie pozdrawiam -był bardziej zainteresowany moim nazwiskiem (pfffy nie jestem mężatką więc nazwisko nic panu nie powie!) niż odpowiedzią na pytanie czemu nie wszyscy panowie zostali przebadani…
    oficjalnie -nikt im takiego prawa nie odmówił…ale też nikt NIE zapewnił takiej możliwości!!!
    właśnie! możliwości…???
    -czy to aby nie powinien być wręcz NAKAZ/ROZKAZ/OBOWIĄZEK ?!:>
    ten sam pan wojskowy z uporem maniaka przekonywał mnie,że ogniska węgorzycy od lat występują w PL…miał racje! -tyle tylko,że zapomniał dodać,że owe ogniska mają swe źródła w naszych misjach zagranicznych…
    -ale życzymy panu jak najmniejszego kontaktu z naszymi zielonym…bo a nóż widelec…:]


  10. Żołnierzy badali a nas, Pracowników Cywilnych? Nie, bo kontrakt mój się skończył z chwilą wylądowania w Polsce i się musimy sami z mediów “wywiadywać” że przydałoby się zrobić następne badania, po tych w Kielcach…


  11. Pułkownik E.H. uspokaja: “węgorek nie powoduje poważnych skutków zdrowotnych i nie ma powodów do paniki.”
    http://torun.gazeta.pl/torun/1,48723,8171510,Pasozyt_wegorek_dotarl_do_torunskiej_Bazy.html

    Jednak specjaliści twierdzą:
    -masywne inwazje powodują zmiany w postaci wrzodziejącego, a niekiedy krwotocznego nieżytu dwunastnicy i jelita cieńkiego
    -larwy mogą zagnieździć się także w pęcherzyku żółciowym, sercu, nerkach czy mózgu…
    … co skutkuje kalectwem lub śmiercią?

    http://www.pasozyty.net.pl/wegorek-jelitowy/

    Już w latach 70 -tych ub. wieku przywożono na gapę takie nicienie wędrujące… i skutki były wiadome.
    Sprawy były zamiatane pod dywan MON, netu nie było… coś tam sobie tylko szeptano…
    Oczywiście nie stać nas na kilku parazytologów i zorganizowanie stacjonarnego laboratorium np. w Ghanzi? I systematyczne badania comiesięczne całego stanu osobowego Zmiany???

    ps
    …tylko mi proszę qwa nie mówić, że koszta przerastają możliwości NFZ bo kuracja nosicieli i ich rodzin będzie droższa.

    http://www.pasozyty.eu/choroby-pasozytnicze/wegorzyca/


  12. Co z tego że przebadają wcześniej wszystkich jak w ostatni dzień można się zarazić lub złapać bakcyla.Bardziej należało by się skoncentrować na lekach żeby przed powrotem do domu każdy profilaktycznie wziął pigułki.Wtedy problem jest rozwiązany!!!


  13. juz raz była afera z tymi paskudami w roli głównej…UWAGA TVN w twojej sprawie:)i chyba to nic nie dało,zero nauczki dla MON’u…niestety takie badania trzeba robic we własnym zakresie albo od razu leki przyjmować przed powrotem,ale jak to zrobić??skoro oni ich tam nie mają(chyba)a wysłac nie da rady!!!


  14. Moj wrocił i wierzcie mi śmiech na sli z tym wegorkiem naprawde zero odpowiedzialności ze strony monu!!! wstydzić sie wstydzic!!! to ja przynajmniej dzieci nie mam to trudno jak sie zaraze to sie zaraze na własne zyczenie bo nie potrafie sie z dala od zielonego trzymac! a co powiedziec dziecku zeby do tatusia sie nie zblizalo??? parodia!!! moj jest w domku od piatku a dopiero na wczoraj dostal skierowanie na badanie!!! zgadzam sie z bylemtam to by bylo najrozsadniejsze ale przeciez nie zawsze liczy sie człowiek czasami ważniejsza jest kasa…


  15. Jeśli nie zawsze :)


  16. to może od razu , niejako profilaktycznie, na wejście zanim buzi – to tabletka. ale skręca człowieka ze złości, niczego tak nie lubie jak bezmyslnej głupoty.


  17. przez te badania i niepewność mój zapowiedział, że się zbunkruje gdzieś dopóki nie będzie miał czarno na białym, że zdrowy :/ i co tu z takim zrobić uparciuchem… ech


  18. bogu dziękuj że masz odpowiedzialnego chłopaka. wesprzyj i pomóż, pochwal Go. wart tego. Jemu sie tez do Ciebie “pali” a jednak zobacz jak mysli o wszystkim. gratulacje kika.


  19. pochwale :) dzięki dotea


  20. I pomyśleć, że można było tego uniknąć …


  21. ale musze mojego pochwalic, napisał że juz leki ma, sam kupił, i jak będzie wyruszał to zacznie – profilaktycznie pobierac, więc nie musze sie martwić. :)


  22. no mój brat mówił żę badania im ciągle robią i nie jest zle .. zarażenia czym kolwiek jest nie możłiwe


  23. bez komentarza, ale nawet głupim katarem się zarazisz, więc wybacz, ale takich bzdetów nie łykam…


  24. hehe dobre,ale brat chyba cos Ci naściemniał lekko:) popieram kajtka:) no i jakos o badaniach codziennych nie słychac?!


  25. fantazja ułańska, nie mnie osądzać, ale co do badań to już nie robią, każdy jak wróci, do domu sam musi sobie poradzić z tym problemem…
    MON chciał po prostu buzie zamknąć i pokazać, że coś robi w tej sprawie…


  26. A Wy Dziewczyny łykacie coś profilaktycznie na tego węgorka zanim Chłopcy wrócą?:>


  27. ja nic nie mam, pytałam mojego czy profilaktycznie coś zakupić to odp., że są zakupione i oczywiście reszte przemilczał :/ jak to On…


  28. sluchajcie ja juz sama niewiem co otym myslec ale ryzyko jest na pewno jakies


  29. ile czasu trwaja ogólnie badania po po powrocie z misji??? jak te badania wyglądają? czy zołnierze są hospitalizowani???


  30. od tygodnia do dwóch,
    po przylocie dostajesz kwitki z informacjami gdzie i kiedy masz się…’zbadać’ ;)
    zazwyczaj faktycznie zajmuje to max 2-3 dni a o odgórnym pobycie w szpitalu nic mi nie wiadomo


  31. Szpital? Nie. Badania, komisja i to wszystko


  32. Yyy dwa tygodnie ? U nas badania po afganie to było max kilka godzin + odebranie badań po 2 tygodniach. Pomijając naturalnie niespodziewane szpitalne przygody.


  33. …o ile mnie pamięć nie myli to VI zmiana miała tydzień a VII dwa na wykonanie badań, które w sumie były robione, że tak to ujmę…taśmowo i nie trwały dłużej niż 2-3 dni…
    ale może się mylę -w sumie coraz starsza jestem ;)


  34. Rosiek po powrocie z VII miał 2 tyg na zrobienie badań.Wczoraj przyszło orzeczenie z komisji lekarskiej iż jest zdrowy jak ryba co mnie cieszy i czego byłam pewna.Wszystkie badania zrobił w ciągu jednego dnia bez konkretnej daty bo nie miał takowej podanej na karcie lekarskiej,miał tylko zrobić badania w czasie więc je zrobił.