Rejestracja | Logowanie »


Znikające drzewa

26 stycznia 2011
Rachityczne drzewka na opał raczej się nie nadają.../fot. Marcin Ogdowski

Rachityczne drzewka na opał raczej się nie nadają.../fot. Marcin Ogdowski

Wczoraj, niemal niepostrzeżenie, przemknęła przez media informacja o znikających w prowincji Ghazni… drzewach:

“Prezydent Afganistanu Hamid Karzaj jest wściekły. Oskarżył siły NATO stacjonujące w prowincji o ścięcie czterech tysięcy drzew” – czytamy w „GW”.

Dalej jest przypomnienie, że za bezpieczeństwo w tym rejonie odpowiadają Polacy oraz fragment listu biura prasowego Karzaja:

„Prezydent potępił ten akt i zwrócił uwagę, że siły międzynarodowe muszą unikać działań, które są zbrodnią przeciw afgańskiej własności publicznej i niszczą środowisko”.

Z odpowiedzi rzecznika ISAF wynika, że „żołnierze NATO nie przyłożyli do tego rąk”.

Na pierwszy rzut oka sprawa wydaje się być, po prostu, śmieszna. Ale…

Gdy dwa lata temu w „polskiej” prowincji panowała sroga zima, okazało się, że najbiedniejsi Afgańczycy zamarzają w swoich domostwach. Nie stać ich bowiem było na kupno drzewa, jedynego dostępnego w tym rejonie opału.

Dostępnego – niestety – w ograniczonym zakresie, gdyż w tej części kraju nie rośnie zbyt wiele drzew, a spora część drewna sprowadzana jest z Pakistanu.

- Postanowiliśmy pomóc – opowiada mi oficer PRT. – Kupić drewno i przekazać najbiedniejszym.

- To prawda, że piekło dobrymi chęciami jest brukowane… – wzdycha mój rozmówca. – Okazało się, że po naszych zakupach cena na lokalnym rynku znacznie wzrosła. I w efekcie drewno było poza zasięgiem także tych Afgańczyków, którzy normalnie poradziliby sobie bez naszej pomocy.

Przywołuję tę historię, gdyż pozwala ona nieco inaczej spojrzeć na wartość afgańskiej flory. Wydaje mi się również, że stanowi klucz do odpowiedzi na pytanie, co się stało z czterema tysiącami drzew…

Nie wierzę bowiem, że wycieli je żołnierze koalicji. Bo i po co?

Owszem, drewno wykorzystuje się do budowy baz i posterunków, jednak budulec, najczęściej już w formie prefabrykatów, zapewniają amerykańskie firmy logistyczne. Pozyskujące surowiec w różnych rejonach świata, najczęściej w Ameryce Południowej.

Co wydaje się jeszcze bardziej absurdalne niż – w pierwszym odruchu – oburzenie afgańskiego prezydenta. Ale to już zupełnie inna historia…

... choć surowość afgańskiego krajobrazu może urzekać/fot. Marcin Ogdowski
… choć surowość afgańskiego krajobrazu może urzekać/fot. Marcin Ogdowski





14 komentarzy do “Znikające drzewa”

  1. zrzutka na zapałki?;> tzn. łodyżki => drzewka…
    ja w ramach wolontariatu mogę wokół wszystkich naszych baz drzewka posadzić ;)
    ______________________________________________________________________
    a tak serio to łaj nikt tego nie robi… przecież muszą być takie badylki które sobie radzą w klimacie…


  2. NIE ma drzew, i wszystko widać. Biedni nasi chłopcy nawet w krzaczki sobie nie pójdą :) WYTRZYMAJCIE ORŁY :)


  3. nom… i ogniska nie rozpalą… kiełbasek nie upieką… kiepskie wakacje ;)


  4. Marcin juz wysylam sms-a


  5. Ja też wysłałam sms, bo jako poczatkujaca muszę słuchać :)


  6. farciara wakacje to nie z monem hehe


  7. marcin oddalem głos ale daj ino o kolegach rannych bo nic wieej nie wiem


  8. drugie zdjęcie jest niesamowite !! jak dla mnie piękne !


  9. przecie to gubałówka


  10. Al-Goobalwkha


  11. Embargo historia niesamowita.
    Dzięki Bogu nikomu nic się nie stało.
    Trzymajcie się chłopcy !!!