Rejestracja | Logowanie »


T jak trauma

11 maja 2011

Od razu przyznaję – nie wiem, ilu żołnierzy zeszłorocznej, letniej zmiany, ma objawy pomisyjnej traumy. Pierwsze niepokojące informacje zaczęły do mnie docierać w styczniu tego roku – dwa miesiące po powrocie VII zmiany do domu. W sumie było ich na tyle dużo, że dziś niczego nie ryzykuję, pisząc, iż wybrana przeze mnie historia ilustruje całkiem spory problem.

„Na początku było rewelacyjnie, ale po kilku dniach zaczęły się u mojego Zielonego nieprzespane noce. Kładł się, przez godzinę przewracał z boku na bok. Na chwilę łapał sen, potem zrywał się gwałtownie. Resztę nocy spędzał na kompie, grając w ogłupiające gierki. Gdy robiło się jasno, wracał do łóżka i zasypiał na 2-3 godziny” – pisze żona jednego z misjonarzy.

Kobieta zgodziła się na publikację – oto dalsza część cytowanego listu:

„Ten poranny sen trzymał go jakoś na nogach, problem zaczął się, gdy wrócił do pracy. Na jednostce musiał być od rana, spać się nie dało. Gdy wracał do domu, był nie do zniesienia. Krążył poirytowany, z małymi, czerwonymi oczkami, (…) ciągle się czepiał. Wiedziałam, że ma to związek z Afganem, prosiłam, by spotkał się z psychologiem. Poszedł tylko do normalnego lekarza, który dał mu jakieś prochy nasenne” – relacjonuje autorka listu.

„Roś” – jak nazywa męża – źle reagował na leki. Gdy brał zalecane dawki, nie działały, gdy sięgał po więcej, budził się otępiały, jeszcze bardziej nie do życia.

„Zaczął pić, a po pijaku wypominać, że go zdradzałam, jak był w Afganistanie. Przełykałam upokorzenia, wybaczałam. (…) I cały czas prosiłam, żebyśmy porozmawiali, żeby opowiedział mi, co tam się stało, czemu tak się zmienił. Odganiał się ode mnie jak od natrętnej muchy…”.

Którejś nocy „Zielony” nie wrócił do domu.

„Nie odbierał komórki, żaden z kumpli nie wiedział, gdzie on jest. Znalazł się nad ranem, w garażu, koszmarnie skacowany. Płakał. (…) Coś w nim pękło. Przytulił mnie, a potem zaczął opowiadać…”.

Bohater wpisu miał powody do traumy; mniejsza o szczegóły, obiecałem tej rodzinie anonimowość, zwłaszcza, że „Roś” leczy się teraz psychiatrycznie. O terapii nie poinformował przełożonych, nie powiedział też nic kolegom, bojąc się łatki „czubka” i zwolnienia z armii.

„Jest prawie taki sam jak kiedyś – pisze jego żona. (…) Marcinie, wiem, że moja historia nie jest spektakularna. Że nie ma w niej krwi i fizycznego bólu, bo mój mnie ani razu nie pobił, a sam nie próbował się zabić. Ale wykorzystaj ją, bo wiem, że są dziewczyny, które mają dużo gorzej. Może ktoś to przeczyta i zacznie dostrzegać problem?”…

*          *          *

W trakcie VII zmiany zginęło 6 żołnierzy, a setka została ranna. To jednak tylko dane ogólnie znane. Z tych mniej dostępnych wynika, że drugie tyle żołnierzy wróciło do kraju przed czasem z tzw.: powodów osobistych. W większości przypadków oznaczało to, że nie dawali sobie rady z obciążeniami misji.

Biorąc pod uwagę liczbę zabitych, rannych i zrotowanych, kontyngent stracił 10 proc. ludzi. W „bojówce”, a to ta ucierpiała najbardziej, były pododdziały, w których straty sięgały 50 proc. stanów…

Surowa przyroda Afganistanu doskonale wpisuje się w kontekst opisanej historii. I problemu jako takiego.../fot. Adam Roik

Surowa przyroda Afganistanu doskonale wpisuje się w kontekst opisanej poniżej historii. I problemu, który ona ilustruje.../fot. Adam Roik, CCDOSZ





193 komentarze do “T jak trauma”

  1. kiedy w końcu się to skończy??? mój mąż jest prawie od dwóch miesięcy w bazie Giro…a napięcie związane z jego nieobecnością wciąż wzrasta aż chyba w końcu wszystkie te lęki eksplodują…najgorsze jest gdy ma zadzwonić a nie dzwoni..ciężko jest tu w Polsce gdzie wszystko jest pewne ale jak oni tam wytrzymują to chyba jest niewyobrażalne dla nas, chyba trzeba mieć psychikę z kamienia …pozdrawiam wszystkie osoby odliczające dni do powrotu…


  2. Nie możesz określać która zmiana była najtrudniejsza ilością zabitych i rannych. Jeśli kolesie byli dobrze przygotowani i wiedzieli dokąd jadą i czego się tam spodziewać to takich “wypadków” było mniej. 7 możesz określić najkrwawszą. A o trudności świadczą ilości i przede wszystkim jakości przeprowadzonych operacji i osiągnięte cele.
    W zwykłym TIC-u może zginąć 5 osób (bo nie wiedziały jak się zachować i jak wykorzystać posiadane uzbrojenie) a w ciągu całej zmiany 2 lub 3 i wtedy co jeden TIC był trudniejszy od całej zmiany???????????????


  3. Peet – masz rację. I nie masz jednocześnie. Nie piszę, że była najtrudniejsza z uwagi na liczbę zabitych. Z historii bloga jasno wynika, że wiązało się to z gwałtowną intensyfikację działań, związaną ze znacznym wzmocnieniem się talibów w trakcie poprzedzającej zimy. Liczba zabitych, ale przede wszystkim rannych, choć jest wskaźnikiem obciążonym ułomnościami, o jakich piszesz, dobrze to ilustruje – dlatego te dane przywołuję.


  4. Leci samolot wypełniony paliwem

    kto z was pragnie zostać talibem ?

    Niech kupi bilet, za stery siądzie

    a się posrają panowie w rządzie

    “My Polacy bezpieczni jesteśmy !”

    Mister Klich pan słowa i pieśni

    legendy snuje, podkręca bajer

    patrzą w Arabi co to za frajer ?

    Niby psychiatra, a psychicznie chory

    on broni ministerem – to żart? sorry

    łańcuchy szczekają, budy już puste

    4 lata rządów na czele z Tuskiem


  5. Najgorsze jest to że wielu ludzi po powrocie potratowano per noga bo okazało się że ich doświadczenie wojenne jest g….o warte i nie ma dla nich pracy.


  6. Żołnierze Misji
    “Jugosławia, Libia, płonący Afganistan

    Nieważne kto strzela: Talib czy szyista

    Macedonia, Syria, misja w zdradzieckim Kosowie

    Nieważne kto strzela, może nikt nigdy się nie dowie…(…)”

    http://pod-sztandarem-walki-o-pamiec.blog.onet.pl/Zolnierze-misji,2,ID413924125,n
    ps
    Paja ma lekkie pióro ufff -)


  7. przykro mi to mówić ale znając realia naszej armi rządu i społeczeństwa możemy mieć poważny problem z weteranami


  8. Kiedy ja powiedziałam o tym problemie na forum, zostałam wyśmiana. Więc się na chwilę zraziłam do forum… Bezsenność to jeden z wielu skutków bycia na misji. Mój “wrócił do mnie” po 7 miesiącach. Przyznał się do tego dopiero w przyszłym miesiącu czyli rok po powrocie.
    Ciągle wkurzony na wszystko – na zakupy, na psa, na pranie, ogólnie na codzienne obowiązki. XBox i gry wojenne były mu bliższe niż spotkania z rodziną. Wakacje to jeden wielki dramat. Słuchawki na uszach i samotność… Dałam mu czas, baaaaaardzo dużo czasu. Wydaje mi się, że terapią dla niego była rozmowa o Afg z kumplami i ogólnie z facetami. To mu pomagało. Ja nie usłyszałam nic. I jeszcze jedna rzecz o której raczej ludzie nie piszą ze względu na wstyd. Seks – to obrazki przeniesione z filmów chyba porno. Siła dominowała przy każdym naszym zbliżeniu.
    PRAWDĄ bezwzględną jest to, że żołnierz wraca z misji dopiero wtedy kiedy spojrzymy mu w oczy i zobaczymy tego człowieka, którego żegnałyśmy na lotnisku z pomalowanymi na czerwono paznokciami :)
    Czas – tego mu było trzeba…
    Badania po powrocie, psycholog – to jedna wielka lipa. Zieloni wiedzą chyba o tym najlepiej.
    Lekarz wpisał mu cukrzycę i podwyższony cholesterol – po uwadze ze strony męża pielęgniarka powiedziała, że to była mała pomyłka. Idiotyzm.
    Każdy przeżywa powrót na swój sposób czasami sam siebie zaskakując ale jedna rzecz jest w tym czasie niezbędna – nasza miłość i czas.
    Pozdrawiam ciepło.


  9. miało być – w zeszłym miesiącu. Przepraszam za pomyłkę :)


  10. @ 10. Anka
    Mam podobne spostrzezenia odnosnie forum. Co ciekawe pisalem o agresji po powrocie pod wpisem N jak Nieprzyjaciel. Nie wysmiano mnie – zostalem po prostu obrzucony inwektywami. Dobrze, ze potrafilas sie podzielic tymi spostrzezeniami, dzieki za to. Mam nadzieje, ze zobaczylas juz tego czlowieka, ktorego zegnalas przed wyjazdem na wojne, a zycze Ci, zebys zobaczyla czlowieka, ktorym Twoj maz byl przed wstapieniem do wojska.


  11. Anka
    Widzisz,są osoby które się śmiały a za chwile ten problem może ich dotknąć i w tedy przyjdzie pokora.Życzę ci wytrwałości i aby wszystko wróciło do normy tak jak było przed wyjazdem.


  12. DDS: o ile dobrze pamiętam, to gościu wyzywałeś wtedy żołnierzy od najemników, morderców, tępych brutali. A mnie potraktowałeś jak głupią siksę, co to jej tylko tipsy w głowie i nowa fura. Więc nie mów tu o inwektywach, bo sam je prowokowałeś. Nic nie wiesz o żołnierzach.

    Anka: współczuję, że musiałaś przez to przechodzić… Cieszę się, że jest lepiej. Mój były już Żołnierz również miał problemy ze snem, był drażliwy, do tego jeździł jak wariat. Jednak w stosunku do mnie, do córki, rodziny, zresztą do nikogo nie był agresywny… Ale pogadaliśmy, pogadaliśmy, odpoczął i zanim Mu się urlop skończył był jak nowo narodzony. Kwestia charakteru pewnie. Bo o pomocy psychologicznej w wojsku można zapomnieć. Szybciej Cię zwolnią niż przyznają, że żołnierz po misji ( zwłaszcza takiej jak wasza VII zmiana) może mieć jakieś problemy… Żenujące. Jak to kiedyś Redoo napisał: chłopaki walczą za Ojczyznę, a Ojczyzna ma ich w dupie (cyt. z pamięci, bo nie chce mi się szukać wpisu).


  13. Szczerze to problemy ze snem ma dalej, ale na szczęście nie aż takie, żeby nie mógł przez to normalnie funkcjonować. Ja nie chciałabym cofnąć czasu. Dzięki tym wszystkim, tak różnym, misjom Mój Małżonek jest lepszym człowiekiem. Z dużo większym dystansem do siebie, świata. Potrafi się cieszyć życiem jak nigdy wcześniej. Dzięki tej rozłące i tym problemom dużo lepiej się dogadujemy, praktycznie bez słów… Docenia to, co ma: rodzinę i życie właśnie. I wbrew pozorom jest dużo bardziej opanowany i cierpliwy niż był przed wojskiem. Kto Go nie zna, nie ma prawa się na Jego temat wypowiadać (DDS to do ciebie).


  14. widzę, że dds’owe krewetki sie uruchomily:) Drogi forumowiczu pod nickiem DDS – piszesz, że zostałeś obrzucony inwektywami…. ktoś, kto ŻOŁNIERZA WOJSKA POLSKIEGO nazywa NAJEMNIKIEM (bo w takim tonie wypowiadałeś się w temacie N jak Nieprzyjaciel, ale to juz w Twoim mniemaniu nie są inwektywy ani obrażanie innych?) sam się o to prosi, gdyż czasami emocje biorą górę i nie jest to dobre (nieraz u mnie emocje biorą górę nad zdrowym rozsądkiem), ale zrozum – obrażasz tych, którzy ryzykują własne życie, bo ktoś ich tam wysłał, obrażasz ich żony, dziewczyny, dzieci, rodziców…. I wydaje Ci się, że masz do tego prawo, bo Cię “ograbiają” z podatków, albo znajdujesz jeszcze inne pseudoargumenty do obrażania…. Tyle w Twoim temacie, bo nie o tym jest wątek….
    Powroty naszych zielonych z misji bywają trudne i łatwe – jak życie w ogóle. Ja dziękuję Bogu za to, że w naszym przypadku powrót był łatwy, nic się nie zmieniło i oby tak zostało. Życzę wszystkim forumowiczkom i nie tylko, aby przeważał ten drugi wariant powrotów.


  15. Moj zielony byl na VII zmianie Strasznie balam sie jego powrotu choc czekalam z utesknieniem oczywiscie jak kazda z nas Gdy wrocil bacznie go obserwowalam o nic nie pytalam wiedzialam ze jak zdecyduje to sam mi powie Nie zmienil sie nie byl agresywny czy wyizolowany ale mial problemy ze snem A ze zawsze przez sen gadal to wiedzialam co go dreczy i co mu sie sni… Zawsze podczas jazdy samochodem wystarczylo ze odpalilo sie silnik a on juz spal Po powrocie tego nie bylo… ale z czasem wszystko sie ustabilizowalo Draznily go tylko, zreszta podobnie jak i mnie, durne pytania ludzi typo: ilu ludzi zabiles i ile zarobiles kasy… Kto zadaje takie beznadziejne pytania??? Wtedy to ja mialam ochote rzucic sie z pazurami!!!
    Ale nie nakrecajcie sie ze bedzie zle czy dobrze Jak wroci trzeba poprostu obserwowac W koncu znamy tego czlowieka najlepiej I napewno wyczujecie gdy cos bezdie nie tak Bo faktycznie na pomoc z wojska nie ma co liczyc Psycholog??? te badania to parodia Tak naprawde to my jestesmy ich lekarstwem i ukojeniem
    Zycze czekajacym sily teraz i po powrocie Ania dobrze ze ktos podzielil sie swoimi przezyciami bo naprawde nie zawsze jest rozowo Ja tego uniknelam ale podziwiam ciebie za sile i wytrwalosc Naprawde Twoj zielony to szczesciarz mam nadzieje ze o tym wie:) pozdrawiam


  16. Psychiczne i fizyczne wyzwania, które wiążą się z uczestnictwem w wojnie, są liczne i zróżnicowane pod wieloma względami. Przede wszystkim intensywność ich występowania oraz czas ich trwania mają tu znaczące znaczenie. Występowanie stresorów, które wiążą się ze strachem przed nagłą śmiercią, czy też te związane z uciążliwymi problemami dyslokacji, jakimi jest uczestnictwo w operacjach poza granicami swojego kraju nie stanowiły by problemu gdyby były one jednorazowym wydarzeniem. Niestety tak nie jest. Uporczywie powtarzające się źródła stresu wpływają na psychiczne i fizyczne funkcjonowanie żołnierzy.

    Temat stresu, jego skutków oraz style radzenia sobie z nim są tematem mojej pracy mgr pogłębiam ten temat i coraz bardziej rozumiem co nasi żołnierze tam przeżywają i jak ciężko jest powrócić do “normalności”. Pewnie niektórzy mnie pamiętają z VI zmiany, gdyż to ona wyryła w moim sercu znaczące ślady. Tak więc dziewczyny wspierajcie swoich mężczyzn bo to jest bardzo ważne.

    ps. W pracy mgr będę przeprowadzała badania dotyczące stylów radzenia sobie ze stresem, proszę więc o kontakt żołnierzy uczestniczących w misjach nie tylko w Afg ale wszystkich misjach poza granicami naszego kraju mój adres @: grazia026@interia.pl


  17. ps 2. badania będą polegały na uzupełnieniu anonimowego kwestionariusza.
    Pozdrawiam Niunka


  18. Ja również podpisuję się pod życzeniami moich przedmówców.
    Co do DDS : Po pierwsze przeczytaj sobie definicję “kto to jest najemnik”. Po drugie, to jest Twoja wina, że zostałaś wyzwana. Ty zaczęłaś…..już nie krytykować, ale nawet obrażać i wyzywać Naszych Bohaterów. Po trzecie, że już powiem dosadnie (za co bardzo przepraszam) “Oni zabijają, żebyś Ty nie został/a zabity/a”. Tylko nie zaczynaj pisać w argumentach (jeśli do takich dojdziesz, bo ostatnio umiałeś/aś tylko Nas obrażać) że nie to przysięgali, bo defakto tej przysięgi (mogę się założyć) nie znasz, a jak już zmądrzejesz i przeanalizujesz tekst przysiegi to prrzyznasz mi rację.

    Chciałbym jeszcze zadać pytanie. Ponieważ zważywszy na mój wiek (patrz nick) nie mam żadnej wiedzy na ten temat. Pytanie to kieruję do osób, które są w bliskich relacjach z żołnierzami w Afganie (żony, córki itd.) ; Czy po powrocie, Oni wszyscy mają problemy ??? Czy może tylko część, a może to są tylko przypadki?? Mówię (a właściwie piszę) o tych dużych problemach. Bezsenność do nich nie wliczając.

    Z góry dziękuję z odpowiedź


  19. Heh, są i tacy co wracają i nie wykazują większych zmian, wcale. Albo są to zmiany w inną stronę – czują potrzebę powrotu tam, powrotu do ludzi których “zostawili”, do tego trybu życia i tym podobne.


  20. Drogi Marcinie częściowo muszę się z tobą nie zgodzić ponieważ talibki zrobią tyle na ile im pozwolisz i jak bardzo zaznaczasz swoją obecność i dominacje w rejonie. fakt jest taki że 6 zmiana nie była szałowa i się nie przemęczała za co potem 7 zmiana oberwała. patrząc na dokonania 7 zmiany i biorąc pod uwagę okres letni zwany trudniejszym ze względów bezpieceństwa ale za to faktycznie łatwiejszym ze względu na możliwość działań własnych to przy 8mej zmianie wypadają kiepsko. jak o tym pisze przypomina mi się zabawna sytuacja z przyjmownia strefy po 7mej zmianie ale to sobie zostawię. reasumując 7 zmiana była bardzo krwawą zmianą ze względu na aktywność rebeliantów… no i teraz powracając do pierwszego zdania to sobie też na dużo pozwolili. nie mówie że nie działali, że nie jeździli tylko że widocznie za mało. podstawowa zasada jazda i dominacja!!!


  21. Czy mi się wydaje, czy potwierdza się moje podejrzenie, że każda kolejna zmiana ma coś do poprzedniej? :) Mój facet z VI przyznaje się bez bicia, że mogliby (jako cała zmiana, nie jako GIRO) więcej i lepiej. Ale czy p. Bron… też tak wtedy uważał? Dla niego się liczyło, aby żołnierz ogolony był i buty miał wypastowane :) Jest to genialnym przykładem na to, że facet nie zjeżdża do PL tylko ze względu na psychikę albo alkohol. To jest trauma Mojego byłego już Żołnierza. I to, jak zostali potraktowani żołnierze po incydencie z Nangar Khel. Czy byli winni, czy nie w PL mamy przecież domniemanie niewinności… Po tym zarzekał się, że nigdy do AFG nie pojedzie. Jednak życie i służba zmusiła do zmiany zdania. A jak wiadomo, jedynie krowa nie zmienia poglądów.

    cywil: nie każdy ma po misji “problemy”, jednak każdy się w jakimś stopniu zmienia. Czasem na lepsze, czasem na gorsze. Dopóki człowiek sam nie pojedzie, dopóty się nie dowie wielu rzeczy o sobie. Jeden będzie płakał po nocach, bo skarpetki musiał sobie sam prać, drugi nogę straci i jedynie go to wzmocni, zmotywuje… Ile osób, tyle przypadków. (Przykłady drastycznie przejaskrawione, oby wszyscy już do końca misji wracali cali i zdrowi…)


  22. Do kolegi kf być możne masz rację może było za mało wyjazdów, tylko nie wiń za to VII zmiany lecz decydentów, za to że było za mało żołnierzy w pododdziałach bojowych. Po prostu było tyle zdarzeń że najzwyczajniej nie było możliwości obstawić wszystkiego na raz kto to miał zrobić ? dwie kompanie w Alfie i dwie w Bravo. A działo się naprawdę nadzwyczaj dużo i nie raz z ogromną intensywnością.
    Zapewniam że czasu na odpoczynek nie było za dużo i nie raz jeden pluton realizował po kilka wyjazdów w czasie doby. A było i tak że w walce brało udział 3/4 kompanii plus PRT. A gdzie odwód ?
    P.S
    Ze snem też miałem problemy.


  23. chodzi mi tylko i wyłącznie o decydentów


  24. Jo, jeżeli chodzi o dbałość o wygląd to są tacy, co jeszcze teraz do tego ogromną uwagę przywiązują… No bo przecież żołnierze na pokaz jakiś pojechali…


  25. Post Traumatic Stress Disorder nie do końca się z tym zgadzam. Bardziej tu by pasował Combat Stress Reaction (Shell Shock). Chłopaki nie siedzieli w obozach jenieckich i nie byli torturowani. Sypie się na nich każdego dnia tona złomu to i nerwy puszczają. Jako były żołnierz wiem doskonale ze program szkolenia w Polsce nie przygotowuje żołnierza do radzenia sobie z takim zjawiskiem na polu walki w najmniejszym stopniu. Każdy indywidualnie musi stawić temu czoła na linii jak i po powrocie do domu. A jak sobie z tym radzi to już inna rzecz. Faktem jest że Afganistan dla Polaków jest tym czym był dla Sowietów, albo Wietnam dla Amerykanów.

    Przyznam że czytam komentarze i odnoszę wrażenie że tak do końca to nie wszyscy rozumieją dlaczego kolejna zmiana siedzi w Afganie?
    Świat jest pełen fałszu ale wystarczy stanąć twarzą w twarz z oczywistymi faktami:
    1. Każdy kraj świata nawet Watykan ma siły zbrojne.
    2. To nie żołnierze decydują o wojnie tylko politycy.
    Można wkręcać to wszystko patryjotyzm, starch przed terrorystami, krzewienie pokoju… na końcu i tak wszyscy łapią za kalkulator i sprawdzają ile to kosztuje obywatela-podatnika.

    Nie oszukujmy się, bycie żołnierzem to profesja. Taka sama jak hydraulik czy nauczyciel. Za wykonywanie obowiązków służbowych są wynagradzani. Różnica w wypadku misjonarzy (słowo łatka, nie lubię go) polega na tym że jadąc tam wystawiają się na odstrzał. Są stroną w konflikcie, a tam gdzie ludzie walczą tam ludzie giną.
    Wszyscy (zwłaszcza małżonki rzołnierzy przebywających w Afganistanie) święcie się oburzają na słowo najemnik, jakim często określa się siły koalicji w Afganistanie. Drogie Panie, chłopaki za darmo tego nie robią!!!
    Nie istotne czy zostali do tego zmuszeni przez przełożonych czy pojechali bo chcieli zapunktować doświadczeniem bojowym, rząd im za to płaci.
    W wiekszości i tak jadą bo jedzie kolega i głupio byłoby zostać kiedy jemu można tam pomóc. Wiem bo tak samo było w kraju. Nie chodzi im o krzewienie pokoju czy wartości demokracji (w wojsku jest przełożony a nie demokracja). Jadą żeby pomóc koledze z druzyny, plutonu, kompanii. Powrót to już inna sprawa. Powrót jest zawsze trudny.


  26. Jo, dziękuję za tak szybką odpowiedź. Jeśli nie będziecie mieć nic przeciwko temu, abym drążył temat, to chciałbym zadać kolejne pytanie. Czy więcej jest przypadków, że wracają bez zmian, czy takich, że wracają jako “wrak człowieka”, który stracił sens życia itp. ????


  27. Pytasz o Amerykanów, Polaków, ISAF, czy może ogólnie każdy przypadek zawsze?


  28. http://smutek49.blog.interia.pl/?id=2078430
    Jest to takie moje spostrzeżenie. W moim blogu wiele, motywów (będzie, może) pochodzi ze strony Szefa. Jako, że ten blog uświadomił/a mnie o sytuacji w Afganistanie, a pan Marcin powoli zostaje moim autorytetem to mam nadzieję, że się nie pogniewa.


  29. Głównie chodzi mi o Polaków po Afganistanie. Czy większość osób wraca jako “wrak człowieka” z którym już nic nie idzie zrobić, albo przynajmniej nic w przeciągu kilku lat, czy takich z którymi wszystko jest raczej ok ???? pomijając problem bezsenności .


  30. Odp. do cywil:

    Kazda osoba jadaca na misje, wie dokad jedzie i jakie ma zadanie do wykonania. Tzrba sie liczyc, ze zawsze moze to sie skonczyc z loetem w jedna strone. W koncu jest to strefa wojenna.
    W jakim stanie wraca sie z misji, zalezy to indywidualnie od kazdego czlowieka- jego charakteru, odpornosci psychicznej i jak sam sobie radzi z przezytymi-czasami negatywnymi-wydarzeniami.
    Jest to subjektywna ocena. Najlepiej mozna to ocenic przprowadzajac badania i ankiety wsrod osob wracajacych z misji. Pytanie kto to zrobi i kto sie podda takim badaniom…


  31. cywil
    Gość ma racje,to jest czysto indywidualne i nie ma reguły kto co robił i co widział.Często ludzie sie zmieniają bo….żona coś odwaliła a bywa tak lub podczas rozmów dochodzi do mocnych kłótni które są zalążkiem końca.To czas weryfikuje co będzie po…


  32. Rozumiem, że na to nie ma reguły. Czyli nie ma jakiś źródeł gdzie jest RZETELNIE opisane procentowo, czy większość chłopaków wraca normalnych, tzn. w normalnej kondycji psychicznej ???


  33. Sprzedajmy duszę Szatanowi bo jest to opłacalne… Pojedźmy na misję i zaróbmy fajną kaskę…

    Mało jadących na misję jest w stanie ocenić swoją odporność psychiczną. Potem po misji przychodzi trauma i uraz psychiczny na lata albo do końca życia.

    Rozumiem jeszcze tych co jadą bo muszą. Mam nadzieję że nikt z forumowiczów nie wierzy w “ochotników” na misję. Dzisiaj nie ma już “ochotników” , bo jak odmówisz 1-2 razy wyjazdu na misję, to kończysz karierę w wojsku.

    A może niech politycy albo dekownicy ze sztabów którzy posyłają żołnierzy na misję, niech wyślą swoje dzieci albo niech sami pojadą… Łatwo się wysyła kogoś na niebezpieczną misję, samemu bezpiecznie będąc zadekowanym i pierdząc w stołek za pieniądze podatnika.
    Parszywa hipokryzja!


  34. @Radek
    Bardzo Ci gratuluję, że porównujesz naszych żołnierzy w Afganistanie do najemników. Trudno mi to zrozumieć tym bardziej, że nazywasz siebie “byłym żołnierzem”. Wydaje mi się, że z wojskiem byłeś bardzo słabo związany (czyt. comiesięczna pensja) i oceniasz tych ludzi przez swój mało oszlifowany pryzmat. Prawdziwy żołnierz (nawet były) nigdy nie powie o innym “najemnik”… Wstydź się….


  35. cywil
    A pokaż mi takiego żołnierz który się przyzna że ma jakiś defekt po misyjny??Jeżeli są tacy to chyba nie wielki procent.


  36. Rzetelnie to ja sobie nie wyobrażam, żeby w PL były takie badania zrobione… A już na pewno nie będą jawne. Więc ja Ci, młody na takie pytanie nie odpowiem. Nie wiem, czy w ogóle ktoś się podejmie.

    Najemnik nie jest żołnierzem zawodowym danego państwa, mimo wykonywania “profesji” żołnierza. Najemnik w sensie żołnierza najemnego to nie ta osoba, która dostaje za to kasę. To ta osoba, która nie jest w służbie kraju wysyłającego tę osobę w rejon działań wojennych. Tyle jeśli chodzi o jasność definicji moim zdaniem. Trudno to pojąć, ale da się. Jeśli żołnierz WP jest najemnikiem, to oznacza, że w dowolnym momencie może przejść na stronę tego, kto więcej zapłaci. I nikt nie będzie go stawiał przed sądem… dopóki go nie złapią. Jeśli żołnierz WP jest najemnikiem, to jak nazwać tych, którzy go wysyłają na te wojny? I kto, bo przecież nie żołnierz, zgarnia sensowne wynagrodzenie za jego “pracę”?

    W temacie WP: każdy z nich ma podpisany kontrakt z, upraszczając zależności, RP. Wykonywanie obowiązków wynikających z tego kontraktu to SŁUŻBA, a nie praca jak każda inna. A należności finansowe to UPOSAŻENIE, nie wypłata. Podobnie rzecz ma się z pozostałymi służbami mundurowymi. Uposażenie ma pokryć koszty życia osoby, która zdecydowała się SŁUŻYĆ 24h/dobę – 100% dyspozycyjności, której nie płacą, ba nie liczą nadgodzin, która ma zakaz wykonywania innej pracy zarobkowej, ograniczone prawa obywatelskie (np. prawo przemieszczania się, prawo strajkowania). Jeśli p. Radek uważa się za najemnika, to gratuluję i życzę powodzenia w szukaniu szczęścia i kasy na “frontach” XXI wieku. Tylko że przysięgę może sobie wsadzić… A dla wiadomości niezorientowanych: są tacy, dla których właśnie ta przysięga jest ważna.

    I jeszcze jeden aspekt: ktoś zdecydował się na służbę dla kraju. Ale ten kraj wysyła go gdzieś, gdzie jego zdaniem nie powinien. Jeśli nie pojedzie zostanie zwolniony (oczywiście nie z powodu odmowy wyjazdu) i przestanie służyć temu krajowi. Zawsze może sam zrezygnować ze służby. Tylko jeśli ktoś chciał robić coś dla tej swojej ojczyzny, to co? Ma się wypiąć na nią, bo mu się polityka nie podoba? Dla wielu (nie powiem, że dla wszystkich) jest to poniżej godności.


  37. a propo 6 zmiany — nas bylo ok 2200 a 7 zmiana juz 2600 i ktos mial luzniej– a z informacji wiem ze 7 zmiana warrior to czasem nigdzie niewyjechała na patrol bo sie bali???????


  38. Rozuiem Ciebie. Natomiast żołnierz nie musi nic mówić to widać. Powiem inaczej : Czy statystycznie gdybym pojechał na misję, to miałbym większe prawdopodobieństo na to że wrócę normalny, czy na to że wrócę jako wrak człowieka. Mi tylko o to chodzi. Bo ja rozumiem, że to wszystko zależy od przypadku. Ale albo większość wraca normalna, albo nie.


  39. @27 oburzamy się, bo nasi mężowie nie są najemnikami. Najemnikami są żołnierze walczący za pieniądze w służbie obcego wojska dla danego państwa. To tak w wielkim skrócie. Nasi żołnierze nie walczą w służbie obcego wojska, ale Wojska Polskiego – nazywanie ich najemnikami jest nadinterpretacją definicji, a osobiście uważam to określenie używane w stosunku do naszych żołnierzy za obraźliwe. Tak, płaci im rząd, MON jako pracodawca, tak jak nasi pracodawcy płacą nam za wykonywanie pracy. Idąc tokiem myślenia niektórych forumowiczów, wszyscy jesteśmy najemnikami…


  40. cywil, kondycja psychiczna żołnierza po powrocie to zawsze indywidualna sprawa, nie ma jednego schematu, klasyfikacji… jak pisze fanka szefa i gość – nigdy nie wiadomo, jaki będzie po powrocie, zbyt wiele czynników na to wpływa, czasem bardzo trudnych, tego nie można przewidzieć.
    Nie licytujcie się koledzy, która zmiana wniosła więcej, która mniej, która miała więcej superbohaterów, która więcej strachliwych etc. – też różne czynniki wpływają na to, jak przebiega dana misja. Wystarczy, że część społeczeństwa wiesza na Was psy, nie róbcie tego w stosunku do swoich kolegów.


  41. cywil… – W Polsce dośc cicho o tym (bo jakby nie było, to może orientację byś miał). Nie chcę szukac konkretnych linków i tytułów, ale biorąc pod uwagę skalę większa niż Polska, mogę zaryzykowac zdaniem (bo pewnym byc nie mogę), że większe szanse są, że wróciłbyś normalny… Ale o takie gdybanie o szansach… mam nadzieję, że to wystarczy, gdyż takie gdybanie to wiadomo…

    Mogę jeszcze dodac, że nie raz natknąłem się na statystyki o wojakach Wuja Sama, gdzie podawano procentowo liczbę misjonarzy poddających się terapii i/lub leczeniu i/lub lekom. Możesz poszperac w internecie. Ale tu też można miec zastrzeżenie – to że którys z nich zgłosił się do specjalisty, nie oznacza, że jest “chory psychicznie”.

    Kiedyś też spotkałem się z ciekawym porównaniem na temat owych badań. To znaczy porównując liczbę tych “leczących” (a raczej chodziło o objęcie ich opieką) się żołnierzy polskich i amerykańskich wychodziło, że nasi są przy nich jakimiś terminatorami… Ale raczej urzędasy (itd, oczywiście uogólniam) szybko nie poprawią wspomnianej, nie tylko przeze mnie, niedbałości.


  42. Jeszcze jeden element różniący najemnika od żołnierza WP: najemnik nigdy nie otrzyma statusu jeńca wojennego, żołnierz regularny owszem (chociaż talibscy bojownicy raczej tego nie uznają, sami są najemnikami, a nie regularną armią). A nasi, mimo że kontraktowi w większości już chyba, to jednak stanowią regularną, legalną armię RP. I na misje zagraniczne nie jadą sobie ot, tak, na hurrra, bo zarobić można. Jadą dlatego, że RP legalnie ich tam wysyła.


  43. Dzięki Sveter i Malina. Osobiście Malina ma rację, to jest nie smaczne, porównywać kto był lepszy.
    Wszystkie zmiany i tak złożyły swoje najdroższe ofiary……..Naszych Bochaterów. Odbiegnę trochę od tematu. Co sądzicie o moich rozważaniach ?? http://smutek49.blog.interia.pl/?id=2078430


  44. @45 boHaterów ;)
    Jasne, że nie ma co porównywac, dlatego nie pisze nawet o tym i trzymam się z tą grupą forumowiczów której ideą jest nie-karm-troli (itd) ;P

    nawiasem mówiąc, wybaczcie ale brak mam na klawiaturce “ć” [to skopiowałem oczywiście] ;)

    Czytałem twojego bloga wcześniej. Za mało co by opiniowac ;p Ale przyznam Ci rację – mnie strasznie w szkole denerwowało to, że ni cholery nie mówiono co się dzieje teraz, czy dziesięc lat wstecz (no chyba, że z dobrym nauczycielem i poza tematem).


  45. “Wojna niczym dłuto: rzeźbi zarówno ciało, jak i duszę, w obu przypadkach pozostawiając blizny” *trojanek

    “Istnieje wiele chłopców patrzących na wojnę jako sposób na osiągnięcie chwały. To nieprawda. Wojna to horror” – Generał William Tecumseh Sherman

    Takie dwa cytaty, które są mi bliskie, zamiast komentarza…


  46. Ech, pojechałam z tym uposażeniem…. to jest oczywiście to samo co pensja, pobory itd. tylko ja w innym kontekście rozumowałam… “Normalny” pracownik może, przynajmniej teoretycznie, negocjować wysokość swojej pensji, może też strajkować. Żołnierz bierze tyle, ile państwo jest w stanie dać. Nie ma możliwości poprawić sobie statystyki wypłat… A dodatkowo jest jednym z pierwszych w kolejce do zamrożenia płac, obcinania czego się da itd. Wybaczcie niespójny styl i zamieszanie znaczeniowe. A w ogóle to ja się już w temacie nie odzywam lepiej…


  47. USArmy werbuje… oferuje obywatelstwo, pensję i emeryturę za przyodzianie mundurku i walkę w Afganistanie lub Iraqu.


  48. Pan Marcin Ogrodowski czy inaczej? Jak ten pan się na prawdę nazywa?


  49. A ja sie pytam , kto im tam kazał jechać???????????????????? Sam bylem kiedys żołnierzem i wiem jak jest, kase sie chce brać i siedzieć w domu?????????????????????? nie pasuje wojsko to do cywila wynocha!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!, Wielkie użalanie , nikt niz zmuszał do bycia ŻOŁNIERZEM , NAJEMNIKI ……………………………………


  50. Narzekacie polaczki a jedziecie tam dla kasy-dla dolarasów.
    Wasz kraj was ma w dupie-po 12 latach wypad do cywila i możecie sie żalić klichowi i walić jabole pod monopolem.
    Najemnicy dla dolarów!!!


  51. Jan Paweł II stał się bożyszczem tłumów – to fakt. Według dogmatu z I soboru watykańskiego (1870 rok) był nieomylny. Tak więc, komu przypisuje się tą nadludzką cechę? Właśnie szatanowi! Upadły anioł wybrał sobie niepozornego, typowego Polaka na swego sługę. Inteligentnie manipulował umysłem tego opętańca – Jan Paweł II lubił sobie pojeździć na nartach, jak zresztą na papieża nie przystało. Liberalne poglądy wysłannika Belzebuba na Ziemi bardzo spodobały się rzeszom wiernych na całym świecie, którzy nieświadomie obserwowali dzieło zniszczenia – Karol Wojtyła definitywnie potępił używanie prezerwatyw. Biedna ludność afrykańska, bardzo ufająca zwierzchnikom Kościoła katolickiego, posluchała tych rad. Zaowocowało to ekspansją AIDS w całej Afryce.


  52. czytam te wszystkie komentarze i zastanawiam się kto tych ludzi zmusił by zostali żołnierzami??? rozumiem, że najlepiej jest siedzieć w ciepłych koszarach i puszczać bąki z nudów, a przy tym kasować wynagrodzenie, a po kilkunastu latach iść na emeryturę….ręce opadają!!!! albo te zrozpaczone żony, które tragizują na forach…trzeba było wyjść za piekarza albo hydraulika; wojsko to misja i poświęcenie, trzeba to w końcu zrozumieć i pożegnać mentalność trepa…


  53. Po co zajmować się najemnikami. Nie ja decydowałem, aby moje pieniądze szły na utrzymanie rodzin morderców-zbrodniarzy wojennych. W niczym nie usprawiedliwia ich fakt, że ktoś im dał “szansę” zarobienia na strzelaniu do ludzi takich jak my, tylko w tych ostatnich – własnych krajach. Jak ma się do tego problem najemników z francuskiej Legii Cudzoziemskiej? Jest jakaś różnica? Mordeca – to morderca. Czy działajęcy we “własnym” interesie, czy na zlecenie władzy. Obrzydliwość. Po tych doświaczeniach, które doświadczało nasze społeczeństwo w ostatnich dwustu latach.


  54. Megi-jesteś niesprawiedliwa, jednostronna i egoistyczna. Nie chodzi o to kto ich zmusił, często w poszukiwaniu pracy dzisaj bierze się co jest. Wojsko to też misje z tym się zgadzam, ale później powinna być zapewniona chłopakom odpowiednia opieka medyczna a przede wszystkim psychologiczna, a nie 3 min. rozmowa i wpis w karcie: zdrowy! To jest nienormalne w naszym kraju. Ci ludzie po powrocie nie potrafią normalnie żyć, nie chodzi już o lęki ale umiejętność normalnego funkcjonowania w rodzinie i społeczeństwie. Po roku wpisują się na listę kiolejnej misji, bo normalne życie ich przerasta i nie dają sobie z tym rady, nie chcą sobie dać pomóc twierdząc, że są normalni i to my ich żony jesteśmy chore! 10 lat byłam żoną wojskowego i 6 lat z tych dziesięciu było codzienną walką o normalne życie. Nie użalam się nad sobą bo nie o to chodzi, ale spróbuj popatrzeć na to też z drugiej strony!
    Pozdrawiam.


  55. wczorajszy z 11.05.2011 r. artykuł w GW dotyczący emerytur “mundurowych” wrzuca wszystkich mundurowych do jednego worka, KIEDY ŻOŁNIERZY jest w tym najmniej, strażaków jest już więcej…. mało tego porównuje się nasz zawód do zawodu szewca etc. a jednocześnie na tej samej stronie publikuje się tekst o rannych żołnierzach OMLT. W JAKIM KRAJU MY ŻYJEMY!!!!!


  56. Świetnie dobrany artykół. Sam byłem na 7ej zmianie w Warriorze. Tak wogóle owszem tam zginęło 6 żołnierzy z tego 5 z Warriora i 1 z Giro. Po powrocie zmarł jeszcze jeden z Warriora był ciężko ranny i chyba w zeszłym miesiącu niestety umarł w szpitalu! Inny znowu żołnierz dobrze nie wylądował w Polsce wsiadł w samochór i niestety do domu nie dojechał. Z pewnością 7ma była najkrwawsza. Zwłaszcza dla Warriora. Wszystkie letnie zmiany są z roku na rok krwawsze. Na pierwszej zginął 1, na trzeciej 3 na piątej 5ciu a na 7ej siedmiu – niemal zgodnie z cyfrą! Spoczywajcie w pokoju. Szkoda że nasza Armia zostawia żołnierza samego sobie – nie ma pomocy psychologicznej po powrocie, a jak już ktoś usilnie takiej potrzebuje i nie kryje się z tym to robi się z niego w kolektywie lub w oczach prełożonych “wariata”. Trudno… Powinniśmy zostawić ten kraj, samemu sobie Afgańczycy sami powinni wziąć sprawy w swoje ręce, a tak NATO (no zwłaszcza USA) to dojna krowa, paliwo daj, pieniądze daj bo inaczej się analsi obrażają i nie kiwną palcem! Absurd ale świadomość i światłość tych ludzi ogólnie mówiąc jest mocno ograniczona. Ten stan można by było rozwiązać prędzej psychologicznie jak by “wieśniaki” zobaczyli jak się naprawdę zyje na zachodzie- bo nie mają pojęcia i żyją tym swoim szarym życiem w lepiankach. Szara prawda… szkoda bo mógł być ten kraj naprawdę urokliwy dzięki pięknemu krajobrazowi górskiemu. Pozdrawiam


  57. Nie wiem jak jest na misji w Awganistanie za to wiem że trauma odciska głebokie pietmo na psychice człowieka. Moja małżonka ma status awganca, walczyła w Batkienie . Mimo że mineło juz sporo czasu do tej pory nie osiagneła jeszcze równowagi psychicznej.


  58. my swoje, trolle swoje….
    @54 nie bardzo rozumiem, co mialaś na myśli…. Zgodze się, że wojsko to misja i poświęcenie, ale nigdy nie zgodzę się na to, aby za to poświęcenie wieszać psy na żołnierzach i ich rodzinach. My nie tragizujemy dlatego, że oni są tam wysłyani, tragizujemy zawsze, gdy ludzie, którzy nie mają zielonego pojęcia o wojsku i zasadach, jakie w nim panują, udzielają się na forum i obrażają.
    @53 – bez komentarza.
    @55 dodam jeszcze, że pracując 8 godzin dziennie zarabiasz na utrzymanie posłów, urzędników, policji, lekarzy i pielęgniarek, nauczycieli… Na utrzymanie mojej rodziny pracuję ja i PRACUJE mój żołnierz – dyspozycyjny 24 godziny/dobę, nikt mu nie daje pieniędzy za nicnierobienie. Ty w weekend palisz grilla na balkonie z rodziną, ja nie mam takiego komfortu, bo mój żołnierz akurat jest na służnie/poligonie/szkoleniu/misji…
    W sumie to się nie dziwię, że występuje zjawisko traumy u żołnierzy, wystarczy, że poczytają komentarze trolli na tym forum i innych, a załamanie psych. gotowe:(


  59. Zdecydowanie zgadzam się ze stwierdzeniami poprzedników odnośnie wyjazdu na kolejne zmiany. Ostatnio poznałam żołnierza z jednej ze zmian i jego chęć wyjazdu mnie nie zaskoczyła. Mówi tam jest inne życie inny świat, inna służba, brakuje mu tego… czy to jest normalne -nie wiem, nie mi to oceniać, aczkolwiek mój były też tak mówił więc coś jest na rzeczy.


  60. @51
    Po pierwsze przeczytaj definicję najemnika. Pomiędzy żołnierzem, a najemnikiem jest spora różnica. Najmniejsza z nich to ta, że najemnik zarabia z jednym albo dwoma zerami więcej. Po drugie to stare wojsko w niczym się nie umywa, do zawodowego. Słyszałem, ludzie z wojska poborowego rzuci sobie raz granatem i może ze 3 razy strzelali kbkakms’u i to była armia która miała nas bronić. Jak nie znasz faktów to się nie odzywaj i nie obrażaj. Po trzecie, to tu się nikt nie użala. My, choć nie każdy z nas ma kogoś bliskiego w Afganie, staramy się wspierać nawzajem. Jeśli państwo nie umie, a sąsiedzi (jak i naród) zadają pytania typu “ilu zabiłeś”, “ile kasy dostaniesz”, to pozostają im prawdziwi przyjaciele i przyjaciółki, oraz nieliczne grono rozsiane po całej Polsce, które tu mały procent można odnaleźć. Po czwarte, bycie żołnierzem, to nie jest praca. To jest styl życia i albo się go lubi albo nie. To widać kto jest w wojsku tylko dla kasy, a kto dla kasy i czegoś więcej.
    @52
    Jeśli chodzi Tobie o wcześniejszą emeryturę to co ty przez te 12 lat nazbierasz. Nie znam nikogo kto by chciał dostawać w przyszłości emeryturę 600 PLN. Tak po za tym tym, to podobno mają ją zlikwidować. Masz z tym problem, że jednym z powodów dla których tam jadą jest $. Oni jadą do Afganu, a Jan Kowalski na targi do Poznania. Potraktuj, to jak pewnego rodzaju podróż służbową. I nie mów polaczki, bo MNIE, ŻOŁNIERZY, ICH RODZINY i INNYCH FORUMOWICZY obraża.
    @53
    Pomyliły ci się strony. To jest Z AFGANISTANU.pl, a nie http://www.SŁUDZYSZTANA.SEKTARELIGIJNA.pl
    @54
    Magi, odpowiedź na twój problem jest powyżej. Żołnierz, to nie praca, to pasja i ich nikt nie zmusza do zostania żołnierzem. O tragizujących żonach i o emeryturach napisałem, w MOIM @52. Czyli parę linijek wyżej ( w moim poście).
    @55
    Kolego po co Ci armia ???? Zacytuję, fragment z PRAWDY “Chcesz utrzymać pokój, szykuj się na wojnę”. Wojsko musi być, a kto jej nie ma, to go nie ma. Co do morderców, to powiem tak, zabiłeś muchę – jesteś mordercą, jechałeś samochodem, Jan Kowalski celowo wbiegł ci pod maskę- jesteś mordercą, Bóg zesłał na ziemie potop i zabił prawie całe życie – też jest mordercą. Mordercą jest ten kto zabił. Nie jest istotne kogo lub CO zabił. Kłamstwem było by mówienie że żołnierze nie są mordercami, ale jest to co najmniej nie smaczne. Morderstwo morderstwu nie równe, a i na każde jest usprawiedliwienie, które albo akceptujemy albo nie. Morderstwa, których dopuszczają się żołnierze są przez Naród Polski USPRAWIEDLIWIONE.

    @56 i @57
    W końcu przez tą falę spaczonych ludzi, udało się Wam przedrzeć. Powiem Wam, że te 5 wypowiedzi zepsuło mi cały nastrój.


  61. Nie przesadzajmy. Tak samo ryzykują górnicy, zawodowi kierowcy czy robotnicy budowlani. Każdy pracuje za pieniądze. Żołnierze na misję pojechali dobrowolnie skuszeni zarobkami. Na własne oczy widziałem wypowiedź tych “żołnierzy” (raczej najemników), jeden pojechał bo ma trzyletni samochód i musi zmienić, a drugi buduje dom, trzeci powiedział to co najważniejsze-większość kolegów pojechała bo ma w planach znaczne wydatki, nie ukrywajmy, na warunki polskie to inwestycje luksusowe. Większość żołnierzy z naboru zostawała na zawodowego ze względów finansowych, w cywilu byliby bezrobotnymi. Jeżeli ci ludzie pojechali na misję zarobić większa kasę niż w jednostce macierzystej to taki jest efekt, nie każdy się na żołnierza nadaje, również dobrze można wziąć ludzi z ulicy i wysłać, skutek będzie ten sam! W czym w ogóle jest problem?


  62. @27

    Aby doznać PTSD wcale nie trzeba być poddanym torturom. Poczytaj troszeczkę to się dowiesz lepiej. PTSD jest bardzo dobrze rozpoznane i opisane zwłaszcza w opracowaniach anglojęzycznych.

    Najemnictwo – dużo o tym już było i wygląda mi to na dyskusję ze starą babą na bazarze. On swoje ona swoje. Ręce opadają. Klapki na oczy i do przodu – gratuluję otwartości umysłu.

    Nie akceptuję słowa najemnik ale morderca to już potwarz masakryczna. Banda laików i impertynentów. Nieświadomość potrzeby istnienia takiej służby jest w waszym przypadku porażająca. Nieświadomość zadań takiej służby jest jeszcze bardziej porażająca. A najgorsze w tym śmietniku jest to, że gówno wiedzą i tym gównem innych obrzucają.


  63. @62
    Najpierw przeczytaj def. najemników. To, że tak samo ryzykują, z tym się zgodzę. Pojechali do Afganu dobrowolnie, z tym się zgodzę, pojechali bo dostali rozkaz. Rozkaz, którego nie wykonanie skutkuje z ” GAME OWER” z WP, ale nie zapominaj, że NIE JADĄ TAM TYLKO DLA $. Pojechali tam z różnych powodów. Z tym to pojechałeś:

    “Na własne oczy widziałem wypowiedź tych “żołnierzy” (raczej najemników), jeden pojechał bo ma trzyletni samochód i musi zmienić, a drugi buduje dom, trzeci powiedział to co najważniejsze-większość kolegów pojechała bo ma w planach znaczne wydatki, nie ukrywajmy, na warunki polskie to inwestycje luksusowe. Większość żołnierzy z naboru zostawała na zawodowego ze względów finansowych, w cywilu byliby bezrobotnymi. Jeżeli ci ludzie pojechali na misję zarobić większa kasę niż w jednostce macierzystej to taki jest efekt, nie każdy się na żołnierza nadaje, również dobrze można wziąć ludzi z ulicy i wysłać, skutek będzie ten sam! W czym w ogóle jest problem”

    potraktowałeś Polskich Żołnierzy jak bandę pazernych i głupich debili. Reasumując zgodzę się z twoją wypowiedzią w 1/5.


  64. Panie “cywil(gimnazjalista)”, pięknie skomentowałeś wypowiedzi ludzi. Sądząc po Twoich komentarzach jesteś faktycznie młodym człowiekiem bez doświadczenia życiowego. Gdybyś był człowiekiem dorosłym, to można by przypuszczać, że masz zaburzenia emocjonalne jeżeli drażnią Cię wypowiedzi innych. Za “szczeniaka” to normalne, bo w tym wieku wie się tyle co “zje”, nic więcej. Poza tym, ma się “wizję” świata nie opartą na autopsji tylko na swoich marzeniach i wyobrażeniach o nim. Dlatego drażnią Cię wypowiedzi innych bo są odmienne od Twojego widzenia świata. Nie pouczaj innych bo nie masz racji. Jesteś prawdopodobnie prostym człowiekiem, bo twoje wypowiedzi są bardzo zawężone do mało istotnych rzeczy. Oprócz definicji encyklopedycznych są również pojęcia istniejące w “życiu”. Według Ciebie definicją najemnika jest ilość zer w zarobkach? Chyba najemnikiem jest ten co za “kasę” coś robi, bez względu na ilość “zer”. Poza tym, szkoda czasu odpowiadając na Twój komentarz. Jest bardzo chaotyczny i emocjonalny.


  65. @62 problem w tym, że misyjna kasa i zwykła zawiść zaszły Wam na oczy. Jeśli piszemy, że znaczna część żołnierzy jedzie na misję, bo inaczej nie byłoby dla nich miejsca w jednostkach, a wiemy to z pierwszej ręki, to tak trudno przyjąć to do wiadomości? Jeśli ktoś będzie Wam pokazywał zieloną trawę, to w imię swoich przekonań będziecie obstawali przy tym, że jednak trawa jest żółta??? No chyba, że zawsze pokonujecie skrzyżowanie na ostatniej fazie pomarańczowego….
    Nie przeczę, że są też i tacy żołnierze, którzy jeżdżą dla pieniędzy, adrenaliny, ale nie wrzucajcie ich do jednego worka z tymi, dla których wojsko do pasja, albo którzy do “dobrowolengo” wyjazdu zostali grzecznie skierowani. A poza tym za wykonywaną pracę najnormalniej w świecie należy się wynagrodzenie, jeśli uważasz inaczej, to powiedz swojemu szefowi, że od dzisiaj przestajesz być najemnikiem i nie chcesz pieniędzy, popracujesz sobie dla samej idei pracy.


  66. @63
    Masz rację. Tylko, że te trolle mają rację z mordercami. Nie powinno się ich tak nazywać, ale prawdą jest że jak zabijesz to jesteś zabójcą/mordercą. Chociaż tak jak powiedziałem, zabijesz muchę, to też jesteś mordercą. Na każde morderstwo jest usprawiedliwienie, które społeczeństwo akceptuje, albo nie, a “neutralizowanie” przeciwników w Afganistanie jest przez Polaków usprawiedliwione. Ile było przypadków, że pijany mąż znęcał się nad żoną. ona któregoś dna nie wytrzymała i go zabiła, większość z tych przypadków była usprawiedliwiona.


  67. Do Zdziwionego- chyba już zostaniesz zdziwionym, nie doświadczyłes tego, a więc nie wiesz! może i pojechali tam z taką myślą, żeby zarobić, i też prawdą jest, że nie każdy się do tego nadaje,ale nie spodziewali się tego jak te przezycia wpłyną na ich zycie prywatne. Mój brat też tam był, współczuje wszystkich Żołnierzą i ich rodzinom!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!


  68. Panie Marcinie, @65 chyba narusza regulamin….


  69. Wszedzie jest ryzyko. Zawod kierowcy na Polskich drogach jest jeszcze bardziej ryzykowny i śmiercionośny. Czy z tego powodu nalezy ich wysylac na emerytury w wieku 30 lat? Mysle ze wiekszosc twardzieli z Afganistanu, czy Iraku… to symulanci. Jak nie wiadomo o co chodzi, to napewno chodzi o kase. Poza tym uwazam wojsko polskie za wyjatkowo debilna instytucje. bylem w nim i wiem ze od granicy przy ktorej konczy sie rozum, zaczyna sie wojsko. Nic sie nie zmienilo… nie wierze w to. Kasy na dobre uzbrojenie nie ma ale na wczesniejsze emerytury dla mundorowych kasa jest. Znajoma sekretarka w strazy pozarnej przeszla na emeryture w wieku 35 lat… tak dzielnie gasila wszystkie pozary. Dziwny kraj, dziwnych ludzi.


  70. Witam. Chciałbym tutaj poruszyć kwestię w/w wyjeżdżania żołnierzy którzy “mogli by przecież zostać w kraju”. Zdaję sobie sprawę że jest tutaj dużo żon/dziewczyn żołnierzy którzy wyjechali na misję, więc podchodzą do tego bardziej emocjonalnie. Ale spójrzmy na to obiektywnie- żołnierz ma “wybór”: wyjechać na misję lub zostać wyrzuconym z wojska. Moim zdaniem jest to dobra praktyka- choć wiem że mogę tym oburzyć sporo kobiet które mają swoich mężczyzn w A-stanie. Jeszcze raz powtórzę- proszę spojrzeć na to obiektywnie, chociażby z perspektywy ministra MON lub zwykłego szarego obywatela który nie ma w rodzinie żadnego żołnierza. Oto 2 powody dla których stanowcza polityka “ochoczego” posyłania żołnierzy jest według mnie bardzo dobra:
    1. Żołnierz to jest żołnierz- facet idąc do wojska i decydując się pozostać zawodowcem wiedział na co się pisze. Jeśli nie… no cóż, zawsze może odejść. Pracą żołnierza jest MIĘDZY INNYMI udział w wojnach i misjach stabilizacyjnych poza granicami kraju. Wyobrażacie sobie człowieka który zostaje chirurgiem z nadzieją że nigdy nie będzie musiał operować? No właśnie…
    2. Doświadczenie bojowe. Z tym nie da się polemizować bo tego doświadczenia żołnierz nabiera, po prostu. Poligon nie odzwierciedli w 100% warunków bojowych.

    Trzeba się po prostu pogodzić z tym że żołnierz to jednak żołnierz, jest to służba a za nic pieniędzy nie dostaje. Jeśli jakiś żołnierz bierze swoją dole a nie chce wyjechać na misję- wymieniamy na takiego który będzie chciał jechać. Wojsko powinno być w jak największym stopniu doświadczone. Jeszcze raz powtórzę wszystkim tu obecnym- oceńcie to OBIEKTYWNIE, nie myśląc “ale mój mąż to co innego”.

    Do wcześniejszego nazywania ŻOŁNIERZY najemnikami- wstyd. Jak ktoś nie wie jakie czynniki robią z kogoś najemnika to niech się po prosty nie wypowiada.


  71. Panie zdziwiony,

    W służbach mundurowych nie mówi się o najemnictwie. Poza pieniędzmi ludzie robią to w imię zasad, którym składają uroczystą przysięgę. Najemnik nie składa żadnej przysięgi. Pracuje dla tego kto da więcej niezależnie od swoich zasad i przekonań. W sektorze prywatnym najemnictwo to rzecz naturalna. Stąd takie Twoje pojęcie bo sam jesteś najemnikiem. Sorry, ale nie tędy droga rozumowania szanowny Panie. Czasem wystarczy zajrzeć do wikipedii – to pomoże. Nie mniej zawsze pisane trzeba zrozumieć, co często bywa przeszkodą nie do przeskoczenia.

    Sposób dyskusji metodą brutalnej pacyfikacji rozmówcy jak w przypadku Gimnazjalisty, wyklucza możliwość dojścia do porozumienia. Wznieca niepotrzebną agresję i nieporozumienia. Please pohamuj zapędy a rozmowa będzie przyjemniejsza.


  72. “cywil(gimnazjalista”, chłopie! Zejdziesz z tego tematu? Nie masz nic innego do roboty? Jak byś pracował a nie siedział przy kompie to miałbyś pojęcie co się wokół dzieje. Przesadziłeś ze stwierdzeniem, że traktuję kogoś jak bandę pazernych i głupich debili. To jest Twoje stwierdzenie. Pójdź sobie do pracy, do wojska, policji, na polityka, gdziekolwiek, a zobaczysz, że Twoje wyobrażenie o “wzniosłości” pewnych zawodów zmieni zabarwienie. Do każdego zawodu, większość ludzi idzie z powodu kasy. Ci, co idą z “ideałów”, albo wypadają z gry, albo się przystosowują. Piękne są “mniemania” młodych ludzi o policji, wojsku, straży pożarnej czy Kościele, itd, jest to zrozumiałe bo tak uczyli Cię w szkole. Życie jednak chłopie jest inne, zaczniesz pracować to się przekonasz. Przemówię do Ciebie prosto, oglądałeś “Samowolkę”? Myślisz, że się coś w wojsku zmieniło? Nie ma “młodego wojska” ale burdel pozostał, dokładnie taki sam jak w innych “zawodach” w tym kraju, taką mamy po prostu mentalność. Bismarck miał rację, dajcie Polakom rządzić a wykończą się sami. Ale to temat za trudny dla Ciebie bo masz wąskie horyzonty myślowe, ale Ci się to zmieni szybko. No chyba, że zostaniesz zawodowym Trolem internetowym i zamiast iść do pracy, poznawać życie, to będziesz pisał “od rzeczy” na każdy temat w sieci.


  73. @71
    Zgodzę się z Tobą, że wojsko powinno być doświadczone, ale powinno też zapewnić przyszłość tym, którzy się mu poświęciło, a nie wywalać. W Afganie jest coś ponad 2 tys. żołnierzy. Nasza armia liczy 99tys. Nie uwierzę, że nie znajdzie się w wojsku 2 % żołnierzy, którzy chcą tam jechać.

    @65
    Jak słusznie zauważyłeś jestem osobą młodą, z czym się nie kryję (patrz nick). Również się z tobą zgodzę, że (i tu przepraszam wszystkie panie) gówno widziałem, ale ja bynajmniej tym gównem nie rzucam w Żołnierzy. Zarówno ja, jaki i Ty, o prawdziwym wojsku wiemy bardzo mało. Ja się z tym nie kryję, ale czemu ty tak ?? Powiedz mi tylko, czy obrażanie 15 – latka sprawia Ci przyjemność i satysfakcję ??? Bo mam takie wrażenie.


  74. Witam serdecznie. Czytając wpisy “znawców żołnierskiej doli” człowiekowi,aż włos się na głowie jeży i pięści same zaciskają. Jak nas żołnierzy (bo sam służę Ojczyźnie, i jak Ojczyzna wezwała mnie do szeregu wyjeżdżających na misję – to na to wezwanie stanąłem – IRAK 2004) można nazywać najemnikami. Tych wszystkich cwaniaczków, chowających się pod anonimowymi nickami i wygłaszającymi takie mądrości powinno się też tam wysłać. Dać im “duże” pieniądze, karabin, buty i naprzód. Ciekaw jestem ilu z nich stawiło by się na to wezwanie?????? Ilu z nich nazwało by się najemnikami???? Jak zazdrościcie nam tej “wielkiej kasy” to zostawcie żony, dzieci i wstąpcie do armii ( na pewno etatów nie brakuje), a armia da Wam szansę wykazania się i ZAROBIENIA WIELKIEJ KASY JAKO NAJEMNIK!!!!!! ( o ile los pozwoli Wam wrócić żywym)
    Najbardziej wkurza mnie głos naszego społeczeństwa przedstawiający żołnierzy jako bandę nierobów, ludzi żyjących z różnymi przywilejami i oczywiście zarabiającymi wielkie pieniądze. Tylko dlaczego nie można znaleźć chętnych do służby, gdzie są Ci co chcą nic nie robić i zarabiać kupę kasy, gdzie są Ci co chcą mieć przywileje – NO GDZIE JESTEŚCIE??????
    A na koniec moja główna myśl – JAK TRWOGA TO I TAK WSZYSCY LICZĄ NA ŻOŁNIERZY
    Oni pomogą w czasie powodzi, oni pomogą w czasie klęsk i zagrożenia życia. Wtedy jesteśmy SUPER. A jak jest ok – to NAJEMNICY

    Pozdrawiam wszystkich chłopaków poza granicami – trzymajcie się


  75. Zdzwiony, po pierwsze nie obrażaj, po drugie nie oceniaj inteligencji cywila, skoro go nie znasz. To dobrze, że są młodzi ludzie, którzy interesuję się czymś innnym niż tylko kolejną modelem play station, ciuchami, imprezami czy super edukującymi programami typu “moje super urodziny” czy jeszcze innym badziewiem. Nie zabraniaj im zabierania głosu tylko dlatego, że są na początku swojej drogi ku dorosłości.
    Odsyłam Pana Zdzwionego do słownika i odszukania definicji “najemnik” – to się dopiero zdziwisz (jeśli oczywoście zrozumiesz wyjaśnienie definicji):)


  76. dzięki Malina za wsparcie ;)


  77. “cywil(gimnazjalista”, miałem już nie odpowiadać ale może przeczytają to inni, z korzyścią dla nich. Chłopie, Wikipedia jest tworzona przez ludzi z sieci, są tam błędy!!! W sieci każdy sobie może pisać co chce, powoływanie się na cokolwiek, na definicje czy opisy z sieci jest błędem i może prowadzić do wypaczonego pojęcia o temacie. Ten, kto studiował wie o tym jakie czasami są bzdury w necie. Skąd mam pewność, że taką definicję najemnika nie napisałeś Ty? Kierowanie do definicji z Wikipedii tylko potwierdza moje przypuszczenia. A tak na koniec, to nie nasza wojna i my nie mamy żadnego interesu, tak samo jak w Iraku. Natomiast interes ma znane państwo. To zauważyli już inni, wycofując się z Iraku i nie jadąc do Afganistanu. Poczytałeś komentarze (najlepiej na anglojęzycznych portalach-jeżeli umiesz angielski) państw zachodnich o zabiciu niby czołowego terrorysty świata? Wypowiedź Sikorskiego była zupełnie inna. Jeżeli inni nie pochwalili za to USA, wycofali się z Iraku od razu, czy nie pojechali do Afganistanu to o czymś to świadczy. Coś w tym chyba musi być, prawda? USA zawsze na wojnach zarabiała, więc będzie co chwila dokładała do pieca. Teraz wojna zacznie się na nowo a w to graj USA. Nie ma drugiego takiego debilnego narodu aby kupować uzbrojenie od USA i używać (niszczyć) je w obronie interesów tego państwa. Caryca Katarzyna powiedziała kiedyś, że Polacy nie potrafią o sobie stanowić i jako państwo nie powinniśmy istnieć. Zamiast PO może będzie PIS, cóż, z deszczu pod rynnę.


  78. Panie zdziwiony,

    może nas Pan oświeci, co Pan wielkiego robi dla tego kraju, że tak wszystkich krytykuje????


  79. Współczuję żołnierzom i ich rodzinom ale prawda jest taka że jadą tam z własnej woli , wiem powiecie że trzeba wyżywić rodzinę itd. – to wszystko prawda ale jadący tam muszą mieć świadomość że mogą zginąć lub będą musieli zabić. Trzeba więc wybrać – ja wolałbym odejść z wojska niż strzelać i zabijać. Pracę zawsze się znajdzie może gorszą i mniej płatną ale nie będę musiał strzelać. Dlatego moje drogie panie ( do żon żołnierzy ) nie piszcie jak to wszyscy ( Ojczyzna i rodacy ) mają was gdzieś bo wasi mężowie pojechali tam bo chcieli TO BYŁ ICH ŚWIADOMY WYBÓR , a jako ludzie dorośli powinni przewidzieć konsekwencje tego kroku.


  80. @79
    A wiesz może jak wyglądał stan uzbrojenia\wyposażenia naszych chłopaków na pierwszych zmianach w…..tu nie pamiętam w Iraku albo w Afganie ???? Był taki fajny link gdzieś na tym blogu,
    do artykułu “od bukłaka do rosomaka” (czy jakoś tak). Jak poszukasz to znajdziesz, bodajże w poprzednim wpisie Szefa.


  81. “Malina”, a skąd wiesz, że ten człowiek nie interesuje się tym, co wymieniłeś nie znając go??? Na forach o play station może też bierze udział w dyskusjach. Ja tylko skomentowałem jego wypowiedzi, na ich podstawie można coś powiedzieć. To dobrze, że interesuje się “czymś innym”, tylko szkoda, że ma to wymiar tylko swoich i wyłącznie swoich przemyśleń i wyobrażeń. I właśnie dzięki takiemu myśleniu “złoił” innych co było przesadą.


  82. Wyjaśnienie takich prostych definicji jak Najemnictwo jest akurat w Wikipedii dobrze opisane. Nie powoływałbym się na tę stronę jedynie w specyficznych naukowych tematach. Jeśli Zdziwiony jest taki wyuczony to:

    - czemu nie zajrzał do encyklopedii co to jest najemnictwo??
    - czemu nie zapoznał się z tematem terroryzmu jego genezy i wpływu jaki ma na nasze życie??
    - Kto jaki ma interes w Afganistanie?? Nie porównywać Iraku do Afganistanu please!!
    - Czemu nie poczytał, kto kupuje uzbrojenie od Amerykanów??
    - Czemu nie wie do czego służy uzbrojenie??

    Nie wszystko jest takie jakim się wydaje. Może zanim chwalić się niewiedzą, pora zapoznać się głębiej z tematem.


  83. @81
    Masz rację, ale dla większości wojsko to pasja, sposób bycia, taka niewytłumaczalna więź i nie chodzi tu o to że pasją żołnierzy jest zabijanie. Zawsze możesz zrezygnować z wojska, ale wtedy zrezygnujesz z połowy Ciebie.


  84. do cywil(gimnazjalista

    o wyposażenie na pierwszych zmianach ( pierwszy był IRAK) lepiej nie pytać. To co mieliśmy ciężko nazwać uzbrojeniem – mam tu na myśli głównie pojazdy.


  85. Mnie to bezpośrednio nie dotyczy, nie byłem i nie będę na misji, zwłaszcza na takiej. Noszę trochę inny mundur i mamy swoje problemy. Ale uważam, że sprawa jest bardzo poważna i czas wreszcie by ktoś ten problem zauważył. Nie jest ważne która to zmiana, jak wielkie były straty itp. To co jest w tym istotne to fakt, że Polska (a właściwie jej decydenci) bardzo chętnie wysyłają żołnierzy na takie misje bo to jest medialne, ale zupełnie nie chcą zauważyć jakie to rodzi problemy dla tych ludzi. Po zrealizowaniu misji ludzi zostawiani są sami sobie. A często nawet stan do jakiego doprowadziła ich służba na misji jest wygodnym pretekstem by tych ludzi pozbywać się ze służby. W cywilizowanych państwach żołnierze otrzymują wszechstronną pomoc w leczeniu zespołu stresu bojowego. U nas udaje się, że naszych żołnierzy to nie dotyczy.


  86. “tomi”-Szanowny Panie, na wpis: “Panie zdziwiony,
    może nas Pan oświeci, co Pan wielkiego robi dla tego kraju, że tak wszystkich krytykuje????”, już odpowiadam. Nie krytykuję tylko bronię wypowiedzi ludzi a które skomentował jeden człowiek nie mając pojęcia o tych sprawach.
    A co do mojej pracy. Jestem informatykiem i pracuję w pewnej jednostce wojskowej szkolącej żołnierzy przed wysłaniem ich na misje. Gdzie? Nieważne, gdzieś w Polsce. Dlatego coś się orientuję w tym temacie i przestańmy bredzić o definicji najemnika bo to bez sensu. Każdy idzie do pracy po pieniądze. Napisałem w pierwszym poście, do wojska na zawodowego 3/4 ludzi idzie licząc na zarobki jakiekolwiek, ale stałe i pewne! Ci ludzie nigdy nie myśleli w sposób opisywany tutaj na postach (patriotyzm, itd), dlatego zareagowałem.


  87. @83 nie wiem, ale dobrze, jeśli interesuje się czymś innym jeszcze ponad to, co wymieniłam. I wydaje mi się, że to Ty “złoiłeś” jego, nie odwrotnie. Nazywanie kogoś “gnojkiem” z zadatkami na psychopatę świadczy o Twojej kulturze, domniemam z tonu wypowiedzi, że niskiej, niestety.
    Ricci, przeczytaj wszystkie artykuły Pana Marcina na tym blogu i komentarze do nich, może w końcu dotrze, że nie zawsze udział w misji jest z własnej woli. Nawet w tym wątku kilka razy jest o tym napisane, a Ty znowu, że białe jest czarne. Masz prawo mieć swoje zdanie, nie będę Cię przekonywała do jego zmiany, ale czasami warto wziąć pod uwagę wszystkie aspekty danej sprawy, żeby sobie wyrobić o niej opinię.


  88. Witajcie…czytam Wasze wypowiedzi i zaczyna mnie nurtować pytanie. O jakich “wielkich pieniądzach” tutaj jest mowa, skoro zdrowi młodzi ludzie, są w stanie pozostawić żony, dzieci, rodziny i ryzykować życie? Możecie podać przybliżoną kwotę miesięcznych…..bo ciężko mi to zrozumieć.


  89. ale ile zarabiają normalnie czy na misjach ????


  90. no straszne, myślał że to wycieczka turystyczno krajoznawcza z orbisem


  91. Do Tomiego : piszesz że jak trwoga to do wojska – ok a ty jak samochód Ci się zepsuje to gdzie idziesz ? pewnie do mechanika – każdy ma swoje zadania i obowiązki – wojsko też , a gdyby ich nie wypełniali to podatnik by na nich nie łożył. Proste i logiczne więc nim coś napiszesz to się zastanów.


  92. To po co tam jedziecie? Nie widzieliscie jakie problemy mieli amerykanie po korei i wietnamie? jakie problemy mieli juz ruscy po afganistanie?.chcieliscie to idziecie i dostajecie to co wam sie nalezy.to co dostaje kazdy okupant.Bo jestescie tam okupantami ,takimi samymi jak niemieccy zolnierze byli w polsce. Nie ma sprawiedliwych wojen. i tyle.


  93. zgadzam się ze zdziwionym , służyłem i na oferte zostania zwiałem jak najdalej od zieleni :) to co piszecie wyzej to ogromne tragedie . tylko czy nie uwzglednialiscie tego przed wyjazdami , wstapieniem do armii ? to wasze ryzyko które swiadomie lub mniej swiadomie podjeliscie. Ryzyko nie tylko smierci ale obcowania z nia i pozniejsze skótki , ryzyko rowniez otwartych oczu tj tego ze z okazuje sie ze kase mozna zarobic w mniej stresujacy sposób, ze mozna marzenia o żołnierzu bohaterze włózyc miedzy bajki , czy ktos po powrocie czuje sie bohaterem ? , mysle ze nie . raczej czuje jednosc z kolegami , braterstwo lub ulge ze przezył i mały posmak jakiejs tam fortunki i ….. moze niesmak ? z tego że daliscie sie manipulowac politykom tez przeciez ludziom podobnym jak wy , oni grzeja sie prz wodeczce i komunku w kapciach wy …… umieracie


  94. Nie rozumie pytania typu “normalnie czy na misjach” Wybacz to ale nie jestem mocno w temacie. Chodzi mi o żołnierzy którzy wyjechali do Afganistanu.


  95. W odpowiedzi na pytania ile się zarabia. Panowie, na temat zarobków nie dyskutuje się. Jeżeli znaleźliście definicje najemnika w necie, to możecie znaleźć ile zarabia się na misjach.
    Nawet to: http://www.wiadomosci24.pl/artykul/zolnierze_w_afganistanie_ryzyko_za_10_tys_zlotych_31666.html
    Wziąłem udział w tej dyskusji z jednego powodu. Cywile maja mgliste pojęcie co dzieje się w wojsku. Nie znam osoby której kazano by pojechać na misję, natomiast wiem, z autopsji, że większość pojechała po “kasę”, oczywiście nie zdając sobie sprawę co to jest prawdziwa wojna a nie poligon. I takie są skutki tej decyzji. Tylko mała grupa żołnierzy służy z zamiłowania do “broni”, oni absolutnie nie mają żadnych problemów psychicznych związanych z wojną, czy służbą. Nie dorabiajmy do tego ideologii panowie.


  96. My, a przynajmniej ja nie dorabiam ideologi takiej jak patriotyzm, honor, ojczyzna, wolność, demokracja. Ja nazywam to jednym słowem – PASJA.


  97. “Ja, żołnierz Wojska Polskiego,
    przysięgam służyć wiernie
    Rzeczypospolitej Polskiej,
    bronić jej niepodległości i granic.
    Stać na straży Konstytucji,
    strzec honoru żołnierza polskiego,
    sztandaru wojskowego bronić.
    Za sprawę mojej Ojczyzny
    w potrzebie, krwi własnej ani życia nie szczędzić.
    Tak mi dopomóż Bóg.”

    “…Każdy z nas gotów żeby życie dać
    By bronić pokój by obronić kraj…”

    z ostatnich padań opinii publicznej przeprowadzonych chyba w marcu na pytanie “komu ufają Polacy?” na drugim miejscu znalazło się wojsko przy blisko 70%owym poparciu!!!! dlatego te wpisy negatywne to jest mały odłamek społeczeństwa polskiego, które jak też z badań społecznych wynika jest bardzo zazdrosne. dlatego proponuje olać tych krytyków i niech sami coś zrobią bardziej cennego dla ojczyzny… bo żołnierz to “tylko” naraża swoje życie i zdrowie. chwała bohaterom!!!!!!!


  98. Za komuny byłem w wojsku i na szkoleniaach, to terez mam do emerytury okres bezskładkowy i muszę pracować o 5 lat dłużej bo brakło mi przez to 1tygodnia żeby iść w wieku 60 lat na emeryturę ze względu na szkodiwe warunki pracy (min 15 lat). O polskich dziadków z Wermachtu niemcy potrafią dbać. Taka jest polska rzeczywistość z Kaczyńskim i innymi przydupasami. Całe to towarzystwo PO, PiS, PSL, SLD myśli tylko o sobie. Panowie nie dajcie się tak wyrolować jak ja. Jeżeli Ojczyzna nie dba o Ciebie w imie wyższych wartości to znaczy że nie jest to ojczyzna tylko polsko języczni okupańci jak powiedział kiedyś klasyk ( młot polityk)


  99. Do cywil(gimnazjalista – odnośnie żołnierzy wracających z misji i ich traumie. Nie są prowadzone statystyki na temat ogólnych liczb (wojsku nie zależy na rozpowszechnianiu takich informacji, żołnierzom na taką łatkę w papierach).
    Można jednak podać parę czynników wpływających na to czy żołnierz będzie cierpiał na PTSD czy Shell Shock. Po pierwsze i najważniejsze to: sytuacja stresowa (czy wystąpiła i jak często). Nie można generalizować, że żołnierz się załamał bo był mniej odporny psychicznie – wielu żołnierzy wraca bez szwanku bo nie przeżyli traumatycznej sytuacji. Jeden chwali się, że jest silny psychicznie, ale całą zmianę ostrzelano go 3 razy… inny przeżyje traumatyczne zdarzenie (np. zabicie cywila w wyniku przypadku) i to przeżyje mocniej. Ciężko stwierdzić, że ten pierwszy żołnierz wytrzymałby takie samo doświadczenie jak żołnierz drugi i na odwrót. Drugim czynnikiem jest oczywiście wytrzymałość psychiczna żołnierza. Można powiedzieć że co żołnierz, to inna trauma (każdy ma przecież inne doświadczenia, widział inne rzeczy i inaczej na nie mógł zareagować)


  100. Zdziwiony to chyba na dwa etaty jedzie – informatyka i psychoga, skoro absolutnie wyklucza występowanie problemów psychicznych u żołnierzy, dla których służba to pasja:) Masz jakieś publikacje na poparcie swojego wniosku? Podaj jakiś tytuł, link, z chęcią się zapoznamy ze statystykami w tym przedmiocie.


  101. To jak z tą definicją najemnika jest, Zdziwiony? Znalazłeś ją w końcu? Przeczytałeś ze zrozumieniem? Nie wydaje mi się, skoro dalej piszesz o najemnikach i pieniądzach za misję.


  102. A tak w ogóle proponuję wszystkim tym forumowiczom, którzy stawiają pytania typu “po co jedziecie na misję”, aby swoje pytania i uwagi co do udziału polskich żołnierzy w Afganistanie napisali na papierze, podpisali się imieniem i nazwiskiem, wsadzili do koperty, nakleili znaczek i zaadresowali do MON, Premiera, Prezydenta… to są osoby odpowiedzialne za nasz udział w misji i może Wam odpowiedzą…. jeśli oczywiście wystarczy Wam odwagi już nieanonimowo się wypowiedzieć.


  103. @102
    Dzięki Wielkie za odpowiedź.


  104. @dioder Droga Pani/ Drogi Panie (po nicku niewiele mogę wywnioskować) W którym miejscu nazwałem naszych żołnierzy najemnikami??? Proszę przeczytać mój post jeszcze raz, uważniej. Chodzi mi o to że nasi dostają wynagrodzenie za służbę, i przez to są postrzegani przez społeczeństwo jako najemnicy. Ja osobiście tak nie uważam. Pojechali bo politycy w pewnym momencie zadecydowali że Siły Zbrojne RP jako członek NATO powinny wziąć aktywny udział w krwawej jatce i wydano stosowne rozkazy. Zarówno Afganistan jak też Irak nie są misjami pokojowymi. Siły Koalicji są stroną konfliktu.
    Polacy postrzegają żołnierzy jako obrońców granic naszego kraju. Od kilku lat taki stereotyp już niestety nie ma zastosowania. W zasadzie w strukturach Układu Wrszawskiego też nie miał, tylko wtedy nie braliśmy udziału w wojnach jako strona konfliktu, a jedynie jako siły pokojowe ONZ.
    Pojechała Pani/Pan po mnie w bardzo niesprawiedliwy sposób. Fakt z wojskiem byłem związany “tylko” przez 18 miesięcy służby zasadniczej. Wyszedłem w stopniu starszego szeregowego. Oczywiście wiązałem na początku ogromne nadzieje z karierą w wojsku, tylko życie to zweryfikowało. Przykro mi że odebrał/a mnie Pani/Pan inaczej niż zamierzałem.


  105. @wszyscy Ludziska powiedzcie mi proszę, tak uczciwie, jak można nazwać najemnikiem żołnieża który miesięcznie “kosi” tyle co żołnierz RP w Afganistanie? Chyba jedynie jako Najemnik-hobbysta! Żaden merc na świecie nawet nie spojży na takie pieniądze za taką robotę. Polecam stronę chociażby BLACKWATER WATCH (http://www.blackwaterwatch.com/). Opisane (niestety tylko po angielsku) działania firmy Blackwater obecnie Xe. Najemnik nie będzie wystawiał się na odstrzał za 3000 USD, bo to co ma na sobie i umiejętności jakie posiada są warte o wiele więcej. Dodatkowo reprezentuje firmę która ma potężne zaplecze logistyczne a to kosztuje.


  106. Dzień dobry
    Mała dygresja co do sporu o definicje żołnierz/najemnik
    Uniwersalne sformułowania zawsze pozostają w sferze idei nie faktów
    To tak jak z definicją terrozyzmu, wedłe której każdy powstaniec walczący o niepodległośc swojego kraju jest TERRORYSTĄ w oczach okupanta, bo przecież zmienia siłą system polityczny i nieważne czy atakuje cywilow czy nie ( tak jakby okupant niby cywilów nie zabijał )
    Spór o definicję wyrażenia najemnik nie ma sensu, dotyczy etyki a moralność zależy od punktu siedzenia.
    Jak już się chcecie spierać to powiem wam że każdy żołnierz niepoborowy jest najemnikiem
    To jest wojsko najemne w odróżnieniu od pospolitego ruszenia dzisiaj nazywanego poborem
    I nie ma tu znaczenia kwestia po co ktoś to robi tylko na zasadzie jakiej umowy
    A tu mamy kontrakt. Wcale nie rozumiem czumu to miałoby być obraźliwe nic hanebnego w tym nie widzę. Wojsko czy najemne czy poborowe ocenia się na podstawie tego co robi a nie tego jak się nazywa czy na podstawie jakiego kontraktu działa.
    Nasi żołnierze nie robią jednostkowo nic złego, a to że politycy wysłali ich na okupację obego kraju to nie ich wina. Wprowadzanie na siłę systemu rządów w państiwe przez inne państwa to okupacja i tu nic tego nie zmieni, że nazwiemy okupację wyzwalaniem. Nikt nsa tam nie chce i będziemy płacić krwią naszych żołnierzy za decyzję polityków. ALe mundur żolnierza pozostaje czysty. Nasi sie nie plamią zwyczajowymi “rozrywkami” czasu wolnego okupantów.


  107. “Malina” i “cywil(gimnazjalista”. Oprócz wyuczonego zawodu mam hobby, nawet kilka “sztuk”. Jednym z nich jest psychologia i socjologia. Nie mogę podać Ci żadnego źródła bo temat jest bardzo szeroki. Dobrze odpowiedział “xenofont”, chociaż też spłycił temat ale widać, że ma pojęcie o tym co pisze. Nie napisał więcej bo to temat rzeka. Wy, jako laicy w tym temacie nie zrozumiecie tego, a wyciąganie czegoś z kontekstu mija się z celem. Ludzie studiują psychologię kilka lat, potem wiele lat doświadczenia zawodowego, a Ty chcesz przeczytać jakiś artykuł czy statystyki i wyciągać wnioski? Co do wojsk najemnych. Wszędzie używa się tego sformułowania w odniesieniu do kogoś, kto robi coś za pieniądze. Jest to luźne stwierdzenie ludzi piszących posty, nie patrzących “dosłownie” na definicje encyklopedyczne. Panowie, pasja kończy się tam, gdzie zaczyna się życie “zawodowe”, czyli walka o pensję aby utrzymać rodzinę. Tak jest w wojsku, policji i Kościele. Przekonacie się jak pójdziecie pracować, zwłaszcza do służb mundurowych, a nie snuć rozważania teoretyczne na podstawie swoich marzeń, refleksji czy oczekiwań. I tyle w tym temacie.


  108. Czytam te komentarze i wszystko ok,jak przeważnie a tu taki jeden “Zdziwiony” rozwala wyzwiskami merytoryczną dyskusję…To ja może po kolei:

    1. Czytam ten blog od 4 lat (aż sama się zdziwiłam ^^), zaczęłam czytać jak mój przyjaciel jechał na VI zmianę,tzn. od momentu kiedy dowiedziałam się że ma jechać,
    2. Mam dziś 20 lat… niech sobie Zdziwiony policzy…Czy wtedy nie miałam prawa się wypowiadać o sprawach jakby to chciał Zdziwiony nazwać “dorosłych” ? A właśnie dzięki temu forum i wielu moim znajomym pogłębiłam swoją wiedzę, często wdając się w nierówne dyskusje, często błądząc, ale SZUKAJĄC? Domeną mądrej młodości jest właśnie poszukiwanie odpowiedzi! Moje rówieśniczki w tym czasie popijały redsa plotkując o tym kto gdzie kiedy i z kim…
    3.Początkowo wypowiadałam się na tym forum dosyć emocjonalnie ponieważ trudno mi było zrozumieć tą całą sytuację.
    4. Potem już tylko czytałam, mój przyjaciel dawno z misji wrócił a ja nadal czytam.
    5. Dziś jestem studentką prawa ponieważ to było moje marzenie od czasów gimnazjum, lecz…
    6. Bardzo związałam się ze sprawami wojska, czuję w tym jakąś swoją pasję, dziś jestem dojrzalsza wiele rzeczy zrozumiałam i jeżeli kiedyś do tego wojska wstąpię to z pasji i przyjmę wszystkie niedogodności tej służby, choć jak każdy człowiek chciałabym jednak mieć zapewnioną należytą opiekę zdrowotną (to odnośnie do PTSD, bo o ile uważam się za osobę silną psychicznie,to nie było mnie tam i nie wiem jak mój organizm by zareagował,tego nikt nie może wiedzieć dopóki sam nie sprawdzi,niestety…)
    7. Jeżeli Zdziwiony pracuje tylko dla kasy to ja mu współczuję, pewnie zabrakło mu odwagi aby walczyć o swoje pasje,marzenia…ok może je realizuje poza pracą ale czyż połączenie pracy z pasją nie jest największym uwieńczeniem marzeń? Zdziwiony po prostu ocenił wszystkich MIARĄ SIEBIE! nieładnie…
    Tyle w tym temacie. Raczej nie będę się więcej wypowiadać, wolę czytać, a Zdziwiony jak ma problem ze zdziwieniem to nie musi tego czytać a tym bardziej obrażać innych forumowiczów tylko dlatego że SĄ MŁODZI. Zapomniał wół jak cielęciem był, a dziś taki stary a taki…no właśnie!

    Pozdrawiam młodego :) (gimnazjalistę) i powodzenia w zgłębianiu tematu :)


  109. @Jo Et tu Brute??? Czy ja naprawdę piszę tak zawile? Przecież bardzo jasno przedstawiłem swoje zdanie. TO NIE JA POSTRZEGAM NASZYCH ZOŁNIERZY JAKO NAJEMNIKÓW!!!! Droga Pani bardzo proszę przeczytać jeszcze raz to co napisałem. Przykro mi że rzuca sie Pani na fragmenty wyrwane z kontekstu. Tak na marginesie to mnie też obowiazuje przysięga wojskowa.


  110. HEE HEE za duzo ogladacie chlopaki amerykanskich filmow ,ja wracam tam za pare miesiecy juz trzeci raz tyle ze z francuzka armia i jakos zadnych problemow nie mam i nie slyszalem aby ktos takie tutaj mial, czyzby wiec SLABOSC NASZEGO MLODEGO POKOLENIA wychowanego na coca coli i play station
    he he he naprawde smieszy mnie tooooo a raczej tacyyy


  111. Panie malina i cywil. “strasznyhenio” odpowiedział Wam bardzo pięknie, nic dodać czy ująć. Ja też uważam, że tego typu dyskusja jest zbędna. Definicje książkowe swoje, a życie swoje.
    A tak na koniec.
    Większość ludzi nie idzie pracować do Policji bo ich to interesuje (pasja), lubią ład i porządek.
    Większość ludzi nie idzie do wojska bo interesuje ich wojskowość (pasja).
    Większość ludzi nie idzie na księdza bo czuje powołanie.
    Większość ludzi nie idzie pracować jako lekarz czy prawnik bo chce pomagać ludziom.
    Większość ludzi nie idzie pracować jako nauczyciel bo interesuje ich pedagogika.
    Itd, to samo można powiedzieć o wszystkich grupach zawodowych.
    Można się o tym przekonać mając do czynienia z ludźmi tych zawodów i innych też. Będąc młodym człowiekiem ma się inne wyobrażenie o życiu. Mam wiedzę, pasję, wszyscy mnie chętnie do pracy wezmą, zapłacą i jeszcze podziękują. No cóż, później jest rozczarowanie, niestety. Dyskusja z Wami panowie jest bezproduktywna i zbędna, pożyjecie jeszcze 20 lat to się przekonacie, że pasja jest dobra do użytku osobistego w domu, a w życiu zawodowym to raczej trzeba mieć inne cechy.
    Pozdrawiam.


  112. @110 – Dzisiaj duża część polskiego społeczeństwa – nie tylko grupy zawodowe, które wymieniłeś – walczy o pensję i godne życie, bo taki mamy system ekonomiczny, gospodarczy i polityczny. Czasy “czy się stoi czy się leży, dwa tysiące sie należy” skończyły się 22 lata temu. Ja mam to szczęście, że nie muszę walczyć – mam dobrze płatną pracę, która przynosi mi satysfakcję. Szczerze współczuję wszystkim walczącym, kto wie, może kiedyś los się odwróci i też będę walczyć.
    Co do statystyk – nie napisałam, że chcę wyciągać wnioski, tylko zapoznać się z jakąś publikacją czy statystykami – pozwól, że sama zadecyduję, co zrobię z wiedzą w ten sposób nabytą. Proponuję czytać ze zrozumieniem, nawet własne posty, bo ten ostatni to już kompletne zaprzeczenia – “Co do wojsk najemnych. Wszędzie używa się tego sformułowania w odniesieniu do kogoś, kto robi coś za pieniądze” – czyli w odniesieniu do Ciebie i do mnie również?
    Oj Zdziwiony, zejdź już z tematu, wróć może do swoich informatycznych zagadnień, ewentualnie innej nabytej sztuki czy hobby.


  113. @49 …i może zapewnić stypendium na ukończenie studiów + dodatki na rodzinę i inne, można otrzymać dobry kredyt na mieszkanie, można zamieszkać w osiedlu wojskowym – więc i dach nad głową ;)

    Poza tematem, bo przeczytajcie forum tak od połowy, a samie przyznacie mi rację: zrobił się niezły burdel… zachowajcie poziom dyskusji i nie wałkujcie ciągle tego samego


  114. dziękuję Panie Marcinie za reakcję:)


  115. I prośba do szefa – nie dałoby rady załatwic możliwośc edycji swoich postów? np do czasu aż nikt nie odpowie lub np do godziny po opublikowaniu. Chodzi mi o błędy, albo gdy chcę coś dopisac, a nie chcę śmiecic post pod swoim postem itd.


  116. słuszna uwaga Sveter, ja odpuszczam…. życzę wszystkim przyjemnego weekendu:)


  117. ja też mogę odpuścić i również życzę miłego weekendu


  118. “Co do wojsk najemnych. Wszędzie używa się tego sformułowania w odniesieniu do kogoś, kto robi coś za pieniądze” – czyli w odniesieniu do Ciebie i do mnie również?
    Oczywiście! Znasz pojęcie pracy najemnej i na własny rachunek? Sformułowanie “wojsko najemne” również do tego nawiązuje. Wszyscy są najemnikami którzy wykonują zleconą pracę na rzecz osób trzecich za pieniądze. Ty również. Takich ludzi jak Ty, zarabiających dobrze i rozwijających swoją pasję w pracy jest mało, jesteś szczęściarą.
    “justi”, tak, pracuję dla kasy, tak samo jak 100% innych ludzi. Założysz rodzinę, będą rachunki do zapłacenia to zrozumiesz, na razie matka Cię utrzymuje to masz inne wyobrażenia o dorosłym życiu. Nie brakło mi siły walki o pasję i marzenia tylko zderzenie z rzeczywistością jest brutalne. Napisałem, że pasję rozwija się w domu a nie w pracy, do pracy idzie się zarabiać pieniądze a nie rozwijać pasję. W pracy zawodowej, dzięki temu, że masz pasję którą rozwijasz w domu to możesz być lepsza od innych, którzy “zrobili” sobie tylko zawód. Pasja pomaga w rozwoju zawodowym bo chce Ci się poszerzać wiedzę. Ale o pracy w takiej formie jak tu ludzie piszą, z pasją, to można zapomnieć z prostego powodu-nie wszyscy pracujący z Tobą robią to z pasją, czy też z zamiłowania, większość myśli tylko o sobie, jak zauważą, że wiesz więcej to zrobią wszystko aby się Ciebie pozbyć, w tym momencie zaczyna się walka na znajomości i możliwości wygryzienia kogoś. Pożyjesz to zobaczysz jak jest w pracy, zwłaszcza w służbach mundurowych. Takie są realia. Wszyscy studenci “dobrych” kierunków optymistycznie patrzą w przyszłość. Ale wiesz o tym, że jak nie masz w rodzinie adwokata, prokuratora czy sędziego to z aplikacji nici? To, że jesteś najlepsza na roku nic Ci nie da. Jako osoba młoda, studiująca, żyjesz marzeniami. Jak pójdziesz do wojska pracować to zobaczysz jak jest naprawdę, porozmawiamy za lat 5. Teraz to tylko Ci się wydaje, że świat należy do Ciebie.


  119. Najemnicy jako jednostka wojskowa, posiadają swoje cechy charakterystyczne – wymieniane już w XVI wieku przez Machiavelliego. Dzielił on tam armię najemną (opłacaną grupę z własnymi dowódcami i własnym interesem finansowym) od armii narodowościowej (również może być opłacana, ale jednak związana z krajem pochodzenia nie tylko “portfelem”, ale również wspólną tożsamością, świadomością obrony własnych rodzin, świadomością interesów swego kraju). Jeśli najemnikiem będziemy nazywać w XXI wieku, każdego żołnierza otrzymującego pensję, to najemnikami byliby wszyscy uzbrojeni ludzie na świecie. Jest to jednak mylne uogólnienie.
    Żołnierz zawodowy w służbie kraju będzie miał silne powiązania lojalnościowe ze swoim państwem – nie tylko finansowe. Jeśli na przykład w trakcie wojny skończą się pieniądze i nikt nie wypłaci mu żołdu, to on nie może odejść z wyposażeniem z jednostki i przestać walczyć. Walczyć będzie nadal, a jego odejście może być równoznaczne z dezercją.

    Najemnik natomiast – np. Black Water, w dniu nie otrzymania wypłaty, może skierować swoją broń w stronę dawnego pracodawcy, zabrać część sprzętu wojskowego, który uzna za formę “rekompensaty” i znaleźć sobie nowego pracodawcę – choćby i po przeciwnej stronie konfliktu. Jego właścicielem jest jego szef – np. prezes Black Water (także do czasu aż mu płaci pensję), a nie konkretny kraj, armia, czy minister obrony.

    Jak ludzie mogą stosować te dwa pojęcia (żołnierz zawodowy / najemnik) zamiennie? To jak nazywać policjanta listonoszem.


  120. Wydaję mi się, że dyskusja odeszła od tematu. “xenofont,”, tak, masz rację. Ja pisałem, że ludzie używają tego sformułowania w potocznym znaczeniu. Problem wziął się z jednej rzeczy, w licznych artykułach z żołnierzy robi się ofiary, ludzie trafnie zauważają, że jadą tam dobrowolnie, za kilkukrotnie większe pieniądze niż pensja krajowa i zdają sobie sprawę z ryzyka które podejmują, dlatego nazywają ich najemnikami. Ludzi drażni też to, że tak na prawdę to co się tam dzieje to nie nasza sprawa. Inne, bogatsze państwa zrozumiały to, że to wojna o wpływy USA na świecie. Nie dorabiajmy ideologii do tego, żołnierz polski jadąc na misję zarabia na “luksusowe” życie a przy okazji broni interesów obcego państwa, to nie patriotyzm. Ganić za to polityków? Nie, można mieć do nich pretensje, że za nasze pieniądze kupują od USA broń i niszczą ją w ich wojnach, to patologia niespotykana na świecie, dziwna ta miłość do USA. Co do “kasy” tak samo robią górnicy, wiedzą o zagrożeniach ale kusi oprócz pensji 13’stka i 14-barbórka, prawda? Mam kolegę górnika i wiem jaka to praca i ile się zarabia. Inny temat to czy 6tys co miesiąc za taką pracę to dużo, czy mało. Żołnierz i górnik mają prawo wyboru, mogą zostać glazurnikiem za 3tys, tylko szkoda tych dodatkowych kilka tysięcy złotych, prawda? Robicie zagadnienie z rzeczy oczywistych i nie podlegających dyskusji. Żal Wam żołnierza który zginął bo zamarzył mu się nowy samochód (nie w wersji podstawowej ale “wypasiony”), czy zamarzyła się budowa domu? Piszecie głupoty nic nie wiedząc. Misje dają możliwość zarobienia pieniędzy dla większości naprawdę dużych, o jakich do tej pory ze względu na wykształcenie (a raczej jego brak) mogli tylko pomarzyć. Gdyby nie wojsko zawodowe to większość tych ludzi byłaby bezrobotna. Dawniej, na zawodowego szła określona grupa ludzi, z pewnymi predyspozycjami psychicznymi (pozytywnymi i negatywnymi), teraz idą wszyscy z ulicy skuszeni stałą pensją i “przyszłością”. Zauważcie, że w stanach płacą “wojskowym z ulicy” coś ok. 1500$, sprzątając ulicę można zarobić tyle samo, ale wojsko daje obywatelstwo, i po to idą Polacy czy latynosi. W Polsce idą po lepszy zarobek niż by mieli w cywilu, z czego tu problem robić i w każdej śmierci żołnierza doszukiwać się “celów wyższych”? Wysokość pensji zawodowego żołnierza jest pojęciem względnym, w każdym bądź razie biedy nie “klepią”, wyjazd na misję jest tylko chęcią przeskoczenia na wyższy poziom konsumpcji dóbr materialnych. Wiedzą po co jadą i za ile, rodziny też. Niektórzy “zawodowi misjonarze” pobudowali sobie domy, im się udało, niektórym nie, ryzyko zawodowe. W górnictwie też każdy zjazd na dół może być ostatni, ale kasa kusi. Tylko problem w ty, że u górników nikt do tego nie dorabia ideologii a u żołnierzy tak! I tyle w tym temacie.


  121. @Zdziwiony, jedni mogą popadać w jedną skrajność emocji na ten temat inni w przeciwną stronę. ja staram się spoglądać na to bardziej z dystansem. Z jednej strony żołnierze nie oddają życia za “Powstanie Warszawskie” w ruinach swoich domów… otrzymują zapłatę za wojnę na obcym terytorium. To prawda.
    Nie robią tego jednak dla samych rzeczy materialnych, dla interesów USA itp. Robią to, tak jak inni ludzie w swoich zawodach – bo się na tym znają, bo są w tym dobrzy, bo praca to część świadomości człowieka.
    Należy im się szacunek, że robią to dla nas i reprezentują nasze barwy – podobnie jak piłkarze kopią w naszych barwach piłkę (i nie mów że z powołania ;-/), strażacy gaszą pożary, policjanci polują na dilera… Każdy z nich ryzykuje swym życiem, a od nas oczekuje się – słusznie, abyśmy oddali im hołd i szacunek za poświęcenie. Jeśli na to nie potrafimy się zdobyć, to może powinniśmy być częścią innego kraju, bo na własne barwy nie zasłużyliśmy postawą obywatelską.


  122. A ja się z Xenofontem nie zgodzę i proponowanym podziale wg Machiavellego
    Zdaje się, że Xenofont pominął tu kwestie podstawową armia wyzwoleńcza/poborowi/pospolite ruszenie nie zawierają umów na ściśle okreśłony czas z wyrażoną wartością w pieniądzu i wyznaczonym zakresem świadczonych usług zaś żołnierz zaciężny/najemnik owszem i nie ma tu znaczenia, że jego cele są zbieżne z celami wynajmującego, ( patriotyzm ).
    Żołnierze pozostają tam na podstawie kontraktu okreśłającego warunki pracy/służby/zakresu obowiązków za co w umowie otrzymują okreśłone wynagrodzenie (wysokośc wynagrodzenia nie ma nic do rzeczy). Warunki określone przez Xenofonta dla nienajemników spełniają polscy ochotnicy wojny afgańsko-radzieckiej, zaś kontraktowi moim zdaniem już nie.
    Dla mnie żołnierz zawodowy i zaciężny/najemnik to są synonimy


  123. A tak w ogóle to w definicjii Machiawellego to jak tak teraz patrzę to mieszczą sie w czasach nowożytnych wyłącznie condottieri albo lisowczycy a np. legie cudzoziemskie dzisiejsze już nie to trochę jednak za wąska definicja i całkowicie nieadekwatna chyba nawet w czasach kiedy powstała.


  124. I ostatni pościk ( już dalej nie spamuje :) ) )
    NIepotrzebnie skupiają sie ludzie na motywacji zaciągu
    zamiast na jego formalnych warunkach
    nie motywacja decyduje czy ktoś jest najemnikiem


  125. Powiem tak, WP składa się z 3 korpusów (szeregowych, podoficerów i oficerów), każdy z tych korpusów liczy ok. 30 tys. żołnierzy, z czego szeregowy, nie musi mieć żadnego wykształcenia, podoficer, musi ukończyć szkołę podoficerską – czyli też (zazwyczaj) bez większego wykształcenia. Natomiast oficerowie muszą mieć studia wyższe. Czyli 1/3 armii spokojnie znajdzie się praca. Z pozostałych 2/3 myślę że połowa znalazła by zatrudnienie.
    Co do ideologi, to jako hobbysta psychologi, powinieneś wiedzieć, że żołnierz, aby dobrze walczył, musi czuć że robi dobrze, że ktoś na niego liczy, że musi dobrze wykonać robotę i wracać do żony. Bo jak nie będzie tego wiedział, to się załamie, będzie rozkojarzony, nie będzie wiedział co robić, ani nie będzie umiał przejąć inicjatywy, co i tak ostateczne skończy się jego śmiercią. Dlaczego talibowe tak zażarcie walczą ??? Bo wiedzą że robią to dla dobra i chwały Allacha, wiedzą że czynią “dobro” i dlatego są tak zmotywowani, co znaczy niebezpieczni. Nie jest ważne, kto ma lepszą broń, lepsze wyszkolenie……choć pewnie ma to jakiś wpływ……tak naprawdę liczy się motywacja i wiara w dobrą sprawę.


  126. Zdziwiony to się teraz zdziwisz jeszcze bardziej! Aby pójść na studia musiałam sobie kasę zarobić ciężko pracując, więc nie pieprz mi o beztrosce i marzycielskim życiu i że mnie mama utrzymuje! Ameryki nie odkryłeś że jak nie mam znajomości to aplikacji nie zrobię…albo będę miała szczęście i jednak ją zrobię, próba nie strzelba albo mam DRUGI PLAN “A” specjalnie nie nazywając go planem “B” ponieważ kocham obie rzeczy- i prawo i wojsko. Rozumiesz? i jeszcze raz- NIE OCENIAJ SWOJĄ MIARĄ!
    Nie wiem z czego to wynika, może jesteś już tak zgorzkniałym starcem i nie wierzysz już w “tych dobrych”? Daruj sobie…popatrz, tak krótko żyję na tym świecie a jednak spotkałam ludzi którzy lączą pracę z pasją.Ty ich ich chyba nie chcesz widzieć.Tyle w tym temacie bo wiem że to troche nie na temat pod tym postem.
    Miłego weekendu :)


  127. Panie cywil(gimnazjalista). To co piszesz to są założenia czysto teoretyczne, piękne ale demagogiczne, w życiu jest inaczej. Przekonasz się jak trochę pożyjesz. Nie raz usłyszysz “tu i ówdzie” jak przełożeni dbają o komfort psychiczny podwładnych aby dobrze służyli “firmie”. Co do wykształcenia to masz rację, tylko z wyższym wojskowym to co najwyżej możesz pizze rozwozić kolego, więc po szkole wojskowej tylko w wojsku na pewnym poziomie możesz pracować. To tak jak zostaniesz oficerem po szkole policyjnej w Szczytnie, jakim jesteś specjalistą, od czego? Wojska? Policji? Policjanci jak kończą? Albo prywatny detektyw albo ochroniarz, a wojskowy z wyższym wykształceniem co może robić? Więc nie bredź głupot, że mają pracę jak w “banku”. Pożyjesz trochę, poznasz życie to zobaczysz co są warte twoje “teorie”. Nie wiem czy zauważyłeś ale pisałem, że jestem pracownikiem cywilnym w jednostce wojskowej i chyba lepiej się orientuję w tym wszystkim niż Ty, trafia to do Ciebie? Ja to wszystko znam z autopsji, Ty z własnych wyobrażeń o czymś, to różnica. Co do Talibów, chłopie, Twoje wiadomości o świecie są żadne. Po pierwsze muzułmanie nie walczą w imię idei tylko w nadziei na życie po śmierci w raju, z dziewicami, wieczną erekcją i tego typu bzdurami. To dokładnie jak z naszym Kościołem Katolickim, też funkcjonariusze mamią Cię życiem w raju po śmierci a sami za Twoje pieniądze mają raj na ziemi za życia. Jest kolego niewielu Talibów -dowódców, reszta to normalni ludzie którym wmówiono “wątek” religijny i tym się kierują a nie tym o czym pisałeś. Znasz Koran? Wiesz za co trafia się do raju? Poza tym, w tamtych rejonach świata nic nie ma do roboty, to co robią, jak żyją Arabowie i inne narody to wynik nudy. Tam jest tylko piach, skały, góry, koza i “kałach”. Podobny problem jest na Bałkanach czy w Gruzji, tam dochodzi jeszcze wypaczone pojęcie honoru. Obcy zgwałcił moją bratanicę w XV wieku to ja teraz będę zabijał wszystkich obcych, poza tym te narody są ostatnie do pracy. Kałach to forma rozrywki dla dorosłych ludzi, nie dorabiaj kolego ideologii do tego. Jak zauważyłeś, tam walczą dla chwały Allaha, a nasi walczą za pieniądze, za które fundują obie pewien poziom życia, i tyle.


  128. Witam.


  129. Żeby zostać oficerem nie trzeb ukończyć szkoły oficerskiej. Wystarczą zwykłe studia, np. filologia arabska. Uważam, że tą dyskusję należy zakończyć. Nie dojdziemy do porozumienia, gdyż nasze filozofie na ten temat są tak odległe, jak odległy jest Afganistan. Tak więc nie ma sensu drążyć ten temat.


  130. przeczytalem pare wpisow odnoscnie tematu VII zmiany.
    Marcin pisal tam o ilosci zabitych i rannych zolnierzy przytaczajac ze byla to najtrudniejsza ZMIANA.
    Odnosnie tego słowa “ZMIANA” chiałbym sie wypowiedziec bo jak czytam blog amrcina od jakiegos czasu nie widzialem w nim zmianki ze dla niektorych 7 byla pieklem na ziemi a dla niektorych “wczasami” lepszymi niz w kraju. Z tego co wnioskuje Marcinie w ostatnim czasie gdy przebywales w afg nie odwiedzlas takich baz jak giro warrior czy posterunek
    Qarabagh. Przebywales w dosc bezpiecznej gazowni.
    Nie wiem czy wiesz ze 5-ciu z tej 6-stki stacjonowala w warriorze a jeden w giro czyli generalnie ZB “B”
    Wyjezdzajac na VII zmiane juz o tym wiedzialem bo wiekszosc zolnierzy wie ze w Alfa jest duzo lepiej niz w Bravo.
    Trafilem do warriora. Co przezylem i widzialem zostawie dla siebie.
    Okreslajac trudnosc zmiany iloscia zabitych i rannych szufladkujeszcz cala zmiane. Wychodzi na to ze gdyby nie bylo bazy warrior na mapie polskich sil zadaniowych VIIzm byla by chyba najspokojniejsza zmiana dotychczas.
    Marcinie baza bazie nie rowna (nawet w tej samej zmianie)


  131. nie wiem po co ta dyskusja, zadania najemników i żołnierzy są takie same a mianowicie “wykonywać rozkazy”……….. najemnik to zazwyczaj człowiek który jest świetnie przeszkolony i ogółem jest mistrzem w tym co robi. I proste ze i jedni i drudzy zabijają bo wkońcu od tego są, ze tak powiem ameryki nie odkryliście….. Na świecie zawsze będą wybuchały konflikty bo taka już jest natura człowieka, i wasze gadanie na forum niczego tutaj nie zmieni…


  132. VII -ale o co Ci chodzi?:> nie czaje…
    chcesz statusu ‘bazy uciemiężonej’ dla warrior?:>

    tak się składa,że każda baza jest inna -a ghz z racji swojej sztabowej lokalizacji MUSI być ‘pod specjalnym nadzorem’ ;p

    chcesz mieć ciepłą posadkę i pracę ‘od do’ to zatrudnij się w firmie ochraniającej jw ;]

    *nie wierzę,że byłeś w bravo , nie wierzę że byłeś w warrior!!! chyba nawet w Twój afg wątpię…
    -nie znam nikogo z tego zgrupowania kto chciałby się zamienić z ghz… ;p


  133. Jak tacy delikatni to po co się pchają do wojska?!

    Już to widzę jak takie łajzy będą bronić nasz kraj :/
    Przykre co to się z wojskiem porobiło


  134. Testoviron, chciał bym Cię trollu zobaczyć pod ostrzałem z moździerzy i broni maszynowej.
    Daje 99% że zrobiła by się z ciebie zielona galareta z objawami silnego parkinsona, bohaterze klawiatury.


  135. faciara, potwierdzam Twoje słowa, mój w Warriorze jest i nie chciałby być w Ghazni :>


  136. @134 popieram do póki na ziemi będą żyli ludzie dopóty będą wojny.
    A pacyfistyczne pieprznie nie ma żadnego pokrycia z rzeczywistością.


  137. Przeczytałam wszystkie posty w tym temacie i … stwierdziłam, że większość “w temacie” nie była. I wychodzi na to, że nawet w miejscach dozwolonych, a nawet przeznaczonych do tego, ten temat też się obeszło dookoła. Domyślam się, że osoby które mogłyby się w tym wątku wypowiedzieć nie podejmują się tego, właśnie ze względu na takie nic nie wnoszące dywagacje . Mimo wszystko cieszę się, że ten blog istnieje, bo od długiego już czasu pomaga mi ogarniać PKW Afganistan, a jest mi to potrzebne wręcz na co dzień. Nadal mam nadzieję, że jeszcze w tych komentach pojawią się wpisy odnoszące się do “T jak Trauma”.


  138. Może jednak lepiej wrócić do meritum? Panie i Panowie zostawmy już temat “najemników” bo robi się niesmacznie. Tak jak napisałem już wcześniej za 3 tys USD to hobby a nie najemnikowanie.
    Przeżycia traumatyczne to trudna sprawa zarówno dla osoby bespośrednio dotkniętej PTSD jak i jego bliskich. Wszyscy tutaj piszą o tym jak armia podchodzi do zagadnienia. Nie mam zamiaru bronić Sztabu Generalnego ale faktem jest że nasi poszli na tę wojnę zupełnie nie przygotowani. mam na myśli sprzęt, wyszkolenie taktyczne, przygotowanie psychologiczne. Zwyczjnie nie ma na to kasy. A co smutniejsze jako naród oduczyliśmy się współczuć.
    Przebywam od sześciu lat w Zjednoczonym Królestwie i tutaj zrozumiałem na czym polega różnica. Pomagają wszyscy. Nie tylko poszkodowanym wojakom ale również ich rodzinom, wdowom, dzieciom żołnierzy. Dzisiaj nawet BBC wyemitowała reportaż o tym że niektóre sklepy zupełnie bez przymusu czy presji społeczeństwa, sprzedają produkty dla wymienionych wyżej ze zniżkami. I nie chodzi tu o to że walczą na chwałę Korony. Wszyscy rozumieją jak trudno jest w samotności przeżywać gorycz rozstania z bliskimi. Nie wszyscy wracają w całości a ofiar śmiertelnych też nie jest wcale mało. I to jest prawdziwa trauma. Nie tylko żołnierz ale i jego małżonka/ek, dzieci, rodzice, są obarczeni PTSD.
    Różnica między Polską a UK polega na tym że w polsce nie ma stoważyszeń charytatywnych które na serio zajęłby się pomocą dla tych ludzi. mam na myśli prawdziwe non profit a nie cyrk pod patronatem szefa MON czy Kancelarii Prezydenta.
    Jednym z bardziej znaczących przykładów takiej pomocy dla weteranów czy żołnierzy powracających z rejonów walk jest Help For Heroes (link: http://www.helpforheroes.org.uk/). Robią naprawdę wspaniałe rzeczy i nikt nawet nie śmie pisnąć o najemnictwie. Mogę zapewnić wszystkich sceptycznie nastawionych że zarobki podoficera w siłach zbrojnych Zjednoczonego Królestwa znacznie przewyzszają kilkakrotnie dochód naszych wojaków. Nawet przeliczając 1:2.
    Tak społeczeństwo potępia udział w konflikcie, ale nikt nie potępia żołnierzy. Żolnierze wykonują rozkazy.


  139. bylem w afganie na bojowce i cos wiem o tym temacie w kraju sie kozaczy ale misja szybko weryfikuje kto sie do tego nadaje a kto nie .moim zdaniem powinna byc rygorystyczna selekcja przez psychologa no ale realia sa inne i kto tylko przejdzie badania medyczne to jedzie kuszony pieniądzem tylko ze potem jest rożnie i najbardziej cierpi na tym rodzina i chyba pieniadze nie sa tego warte.pozdrawiam.


  140. Ja siedziałem rok w warriorze i każdy wyjazd do gazowni to była kara. Dla gości którzy wiedzieli dokąd i po co jadą warrior jest dużo lepszy do ghazni.

    Zamienić warriora na ghazni chcieli tylko ci którzy pomylili afgan z jakimś WDW. Paru takich było w warriorze nie wychodzili ze schronu (jeden nawet sobie tam zasilanie do kompa podciągnął) a jak wyjechali do bagram lub ghazni to trauma im przeszła:)))

    Niedługo znowu zamierzam wpaśc do afganu i oczywiście do warriora:)))


  141. Romek,dwa ostatnie zdania w 141 to powinna być puenta :) Szkoda że w Polsce tak mało ludzi to rozumie…


  142. @ 144
    Święta racja!!!


  143. @ justi Ahem… Radek moja droga, ale to drobiazg. Większość rezerwistów to rozumie.


  144. Wojsko jest dobre jak jest potrzebne później, to tylko zabójcy,mordercy czy bandyci……… taka hipokryzja dzisiejszego społeczeństwa.
    Co do tematu nie trzeba być żołnierzem żeby dostać PTSD, mój znajomy po wypadku samochodowym(pasażer z jego wozu zginał na miejscu) dochodził do siebie przez trzy lata…


  145. @141
    Te dwa ostatnie zdania, to niestety smutna prawda. A tak właściwie to kiedy ”zginął” szacunek do żołnierza polskiego ???


  146. http://demotywatory.pl/1119935/Ojczyzno

    Tori, casium, farciara pamiętacie?????????? i powiem tylko nie o kase chodzi ….


  147. Looknijcie na to bezpośrednio lub pośrednio ale większość ludzi na tym blogu to chyba dotyczy:

    http://www.nfow.pl/viewtopic.php?p=577413#577413


  148. Wczorajszy komunikat PIO
    14_5_2011

    Anonimowy bohater z Afganistanu

    Istnieje przekonanie, że ludzi ocenia się nie po tym kim są, ale co czynią. W Afganistanie prawie każdego dnia polscy żołnierze mają możliwość zweryfikowania tego w ekstremalnych warunkach, gdzie niejednokrotnie sukces przedsięwzięcia czy życie kolegi jest zależne tylko od nich. 14 maja 2011 roku sprawdzili to piechocińcy z 2. plutonu 2. kompanii piechoty zmotoryzowanej ze zgrupowania bojowego Bravo.

    Od kilku dni w okolicach południowych dystryktów prowincji Ghazni prowadzona była bardzo intensywna operacja o kryptonimie ZIMISTAN SAFFEAT. Była to odpowiedź polskich żołnierzy na ostatni incydent, w którym ranni zostali polscy żołnierze. Tym razem 2. i 3. pluton z 2. kompanii piechoty zmotoryzowanej oraz zespół rozpoznawczy wraz z pododdziałami 6. kandaku Afgańskiej Armii i afgańską policją ANP (z ang. Afghan National Police) udał się do niewielkiej miejscowości Kadi Jan Morad, niedaleko Qarabagh w celu dokonania przeszukania obiektów (operacja cordon and serach).

    Sprawdzali czy nie ukrywają się tam poszukiwani rebelianci lub nie przechowywana jest jakaś amunicja, materiały do sporządzania improwizowanych ładunków wybuchowych czy pociski artyleryjskie, które mogłyby posłużyć do ataków na wojska koalicji ISAF, Afgańskich Sił Bezpieczeństwa ANSF czy ludność cywilną – poinformował dowódca zgrupowania bojowego Bravo ppłk Tomasz Biedziak.

    Kiedy kolumna polskich pojazdów wracała już po zakończonej operacji do bazy Qarabagh otrzymali informację, że amerykański patrol rozminowania RCP (z ang. Road Clearance Package) znajduje się pod ostrzałem. Ponieważ 2. pluton był najbliżej wydarzeń został natychmiast skierowany w ich kierunku by wesprzeć koalicjantów. Po dotarciu na miejsce przeciwnik zerwał kontakt i wycofał się.

    W drodze powrotnej rebelianci dali o sobie znać raz jeszcze. Tym razem ze zdwojoną siłą i skupili swój ostrzał na polskim patrolu. Żołnierze zareagowali błyskawicznie odpowiadając ogniem z broni pokładowej i strzeleckiej. Oddziaływanie przeciwnika słabło i kiedy polskie pojazdy chciały zmienić położenie jeden z nich ugrzązł w podmokłym terenie. Potrzebna była natychmiastowa ewakuacja pojazdu. Do transportera podbiegło trzech żołnierzy i nie bacząc na zagrożenie zaczepili hol by wyciągnąć kilkunastotonowego kolosa.

    W momencie, kiedy żołnierze znajdowali się przy pojeździe jeden z nich został postrzelony w rękę. Od razu wsiadł do wozu, a koledzy zaczęli opatrywać zakrwawione ramię. W momencie, kiedy patrol wracał do bazy Qarabagh już w powietrzu był śmigłowiec ewakuacji medycznej MEDEVAC. Po chwili ranny strzelec był na pokładzie helikoptera lecącego do szpitala polowego w Ghazni. Na miejscu ranny został opatrzony i pozostał pod opieka medyczna polskich medyków z Ghazni. Lekarze oceniają jego stan jako dobry – stabilny. Żołnierz sam zadzwonił do rodziny i poinformował o zdarzeniu.

    Rannego bohatera odwiedził w ambulatorium dowódca Polskich Sił Zadaniowych gen. bryg. Sławomir Wojciechowski. Podczas rozmowy obaj śmiali się i żartowali, a na koniec generał życzył mu szybkiego powrotu do zdrowia.

    Z informacji wywiadowczych wynika, iż w wyniku kontaktu ogniowego poległo 2 rebeliantów, a jeden został ranny i są to te same osoby, które kilka dni wcześniej dokonały ostrzału polskiego patrolu.

    Od początku swojej działalności żołnierze zgrupowania bojowego Bravo wykryli i zniszczyli 6 improwizowanych ładunków wybuchowych IED, 13 materiałów niebezpiecznych, wyeliminowali 9 rebeliantów i zatrzymali 18. „Ponadto wykonaliśmy prawie 100 patroli, 50 eskort, 9 misji Counter Fire (odpowiedzenie ogniem artyleryjskim na ostrzał przeciwnika) oraz 14 zadań wezwania ognia artylerii z pola walki. Całodobowo utrzymujemy posterunki kontrolne i obserwacyjne” – wylicza szef sztabu ZB B kpt. Marek Fiałka.

    Żołnierze zgrupowania bojowego Bravo sformowani są na bazie 1. batalionu piechoty zmotoryzowanej Ziemi Rzeszowskiej z 17. Wielkopolskiej Brygady Zmechanizowanej, która wchodzi w skład 11. Dywizji Kawalerii Pancernej. Odpowiedzialni są za południową część prowincji Ghazni. Stacjonują w bazach Warrior, Giro i Qarabagh. Główny wysiłek w ich rejonie odpowiedzialności spoczywa na kompaniach piechoty zmotoryzowanej oraz operacyjnych zespołach doradczo – łącznikowych OMLT (Operational Mentoring and Liaison Team) i POMLT (Police Operational Mentoring and Liaison Team).

    Tekst: mjr Szczepan Głuszczak


  149. Myślę, że Zdziwiony (i jeszcze kilku forumowiczów) powinien szczególnie uważnie przeczytać tekst listu z linku jw., bo choć twierdzi, że jest cywilnym pracownikiem w wojsku, to w ogóle nie orientuje się o zasadach w nim panujących, skoro wypowiada się w tonie obrażającym żołnierzy. A swoją drogą kto ma odrobinę honoru to nie zatrudni się w instytucji, na której wiesza psy, ale dzisiaj widać pojęcie honoru dla wielu to abstrakcja… smutne:(
    Też mamy w domu te obietnicze wypociny pana premiera, mąż je dostał jeszcze w Afg w ubiegłym roku – tak naprawdę można nimi sobie… grilka rozpalić:) A tak poważnie to jeśli sami żołnierze nie zawalczą o swoje, przy naszej skromnej pomocy, to nikt nim nie pomoże. Trzymam kciuki za powodzenie akcji listu i oczekiwane efekty!
    (miałam nie wypowiadać się więcej w tym wątku, ale znowu emocje wzięły górę…)


  150. jaka trauma bylem 7 mies w afg. a niektorzy 5 mies ????


  151. …a ja znam takich którzy wrócili po 2-3 tyg… ;p
    i chwała im za to bo przynajmniej mieli jaja, żeby swoim etatem nie obciążać innych! ;]
    _____________________________________
    weteran -pamiętam :)
    i pozdrawiam :)


  152. Honor to w dzisiejszym świecie, niestety rzecz zapomniana. Co w dzisiejszym świecie oznacza słowo honoru ?? Nikt z moich znajomych nie zna tego pojęcia :( , a przecież jest ono tak ważne. Ono właśnie decyduje o zaufaniu i tym kim tak naprawdę jesteśmy.

    PS. Malina, teraz jest przynajmniej spokojnie i “bez nerwów”.


  153. @ 150
    Looknięte i wysłane.


  154. do cywil(gimnazjalista….”Honor to w dzisiejszym świecie, niestety rzecz zapomniana. Co w dzisiejszym świecie oznacza słowo honoru ?? Nikt z moich znajomych nie zna tego pojęcia”…

    szkoda ,że masz takich znajomych( dobrze ,że to tylko znajomi . a nie przyjaciele)
    kiedyś mój starszy Brat słuchał tej piosenki nontopa ( ja byłem małym chłopaczkiem) zostało to w w mojej głowie do dzisiaj

    http://www.youtube.com/watch?v=dutgGRbvXdw

    mam paru przyjaciół niewielu ale jednak ich mam ,a znajomi…., to tylko znajomi


  155. farciara dzieki za pamięc mam pare nowych przepisów kulinarnych na stresa


  156. @157 Piosenka ponadczasowa…. myślę, że również wiersz Jerzego Narbuta do takich ponadczasowych utworów można zaliczyć, interpretację pozostawię każdemu indywid.:
    ” Nasz jest ten dzień, a jutro jest nieznane,
    lecz róbmy tak, jak gdyby nasz był wiek.
    Pod wolny kraj spokojnie kłaść fundament,
    zjednoczmy się, bo jeden jest nasz cel.
    A jeśl ktoś nasz polski dom zapali,
    to każdy z nas gotowy musi być,
    bo lepiej byśmy stojąc umierali,
    niż mieli klęcząc na kolanach żyć”…


  157. i najświeższy materiał PIO PKW Afganistan
    16_5_2011

    Żołnierze z Qarabagh

    Żołnierze Polskiego Kontyngentu Woskowego w Afganistanie stacjonują w kilku bazach rozmieszczonych w prowincji Ghazni. Mimo, że Qarabagh jest jedną z najmniejszych, to stacjonujący w niej wojskowi wykonują wiele odpowiedzialnych zadań, które wpływają na zwiększenie bezpieczeństwa w dystrykcie.

    Niewielka baza Qarabagh leży przy trasie HWY-1 wiodącej z Ghazni do Moqor. Stacjonuje tam niespełna 200 żołnierzy zgrupowania bojowego (ZB) Brawo. Między innymi jest tam 3. pluton 1. kompanii, saperzy i artylerzyści, żołnierze z operacyjnych zespołów doradczo – łącznikowych afgańskiej armii i policji ( OMLT i POMLT), a także grupa współpracy cywilno-wojskowej CIMIC. Ze względu na panujące tam nader skromne warunki socjalno – bytowe, stacjonowanie w posterunku Qarabagh jest nie lada wyzwaniem i sprawdzianem żołnierskiej wytrwałości.

    Do podstawowych zadań przebywających tu żołnierzy należy zapewnienie bezpieczeństwa w rejonie odpowiedzialności, a także utrzymanie drożności niezmiernie ważnej zarówno dla sił koalicji jak i mieszkańców Afganistanu trasy HWY-1. W okolicy działa kilka grup rebelianckich starających się poprzez ataki na posterunki afgańskiej policji i armii, a także polską bazę destabilizować sytuację w dystrykcie oraz dezorganizować pracę lokalnych władz.

    „W początkowej fazie, kiedy rozpoczęliśmy działania w strefie, ataki rebeliantów były częste i w bliskich odległościach w stosunku do bazy. W wyniku naszego przeciwdziałania, czyli zwiększonej aktywności operacyjnej, a w szczególności patroli pieszych, odsunęliśmy ich działania na dalszą odległość” – powiedział dowódca posterunku operacyjnego Qarabagh mjr Grzegorz Kaliciak.

    I rzeczywiście żołnierze z Qarabagh nie mogą pozwolić sobie na dzień wolny. Ze względu na fakt, że stacjonuje ich tu stosunkowo niewielu, codziennie biorą udział w patrolach, konwojach czy zabezpieczeniu działania zespołu CIMIC. Większość patroli wykonywanych jest na pieszo, bo to daje możliwość dokładnej obserwacji okolicy i jednocześnie demonstracji obecności polskich wojsk. Ponadto pozwala skrócić dystans do ludności cywilnej, porozmawiać z napotkanymi mieszkańcami, a tym samy zdobyć ich zaufanie.

    Codziennie, w różnych punktach dystryktu organizowane są tymczasowe posterunki kontrolne. Żołnierze z Qarabagh sprawdzają czy nikt nie przemyca broni i czy nie miał kontaktu z materiałami wybuchowymi. Podejrzani są zatrzymywani i przekazywani lokalnej policji. Niemal każdego dnia ktoś w ten sposób trafia w ręce afgańskich władz, gdzie następuje dalsza weryfikacja i niejednokrotnie aresztowanie.

    Czasu wolnego nie zostaje tu zbyt wiele, ale i tak w niewielkiej bazie przy trasie HWY-1 nie ma wielu możliwości, aby go zagospodarować. Jest skromna siłownia, kafejka internetowa, jednak najczęściej poświęcany jest na bezcenny odpoczynek.

    „Chwilami jesteśmy zmęczeni natężeniem pracy i ilością zadań, jakie musimy wykonywać. Wiemy też jak ważne jest, abyśmy byli konsekwentni i cały czas przejawiali aktywność w swoim rejonie odpowiedzialności.” – podkreślił zastępca dowódcy 1. kompanii ZB Bravo por. Krzysztof Słowik.

    Żołnierze stacjonujący w bazie Qarabagh w większości wywodzą się z 1. Batalionu Ziemi Rzeszowskiej z 17. Wielkopolskiej Brygady Zmechanizowanej wchodzącej w skład 11. Dywizji Kawalerii Pancernej.

    Tekst: ppor. Anna Wisłocka


  158. Modlitwa
    Stanisław Grochowiak

    Matko Boska od Aniołów
    Matko Boska od pająków
    Śnieżnych żagli smagła Pani
    Sygnaturko z kolczykami
    Matko Boska z żółtą twarzą
    Matko Boska z orlim piórem
    Matko Boska kolonialna
    Łzo astralna i kopalna
    Wędrująca na pirodze
    Fruwająca na korwecie
    Na Holendrze latającym
    W dumnej pozie na lawecie
    Długoręka długoszyja
    Złotopalca krągłogłowa
    Pysznooka wąskostopa
    Żyzna w ludzi jak Europa
    O kopalnio naszych natchnień
    O fabryko naszych pogód
    O kościele naszych cierpień
    Na księżyca wąskim sierpie
    Matko Boska mądra taka
    Żeś jak ogród z plonem łask
    Rzuć najmniejszy choćby blask
    W ciemne wiersze Grochowiaka

    Ballada rycerska, 1956


  159. Weteran, utwór……co tu mówić, piękna i dla tych prawdziwych…
    Malina, wiersz również piękny, szczery…..taki prawdziwie Polski.


  160. Czy TRAUMA zależy od ustroju?

    Ustroje polityczne (z przymrużeniem oka)
    Autor nieznany

    USTRÓJ NIEWOLNICZY: Twój pan ma dwie krowy. Ty się nimi opiekujesz, on daje Ci część mleka.
    FEUDALIZM: Masz dwie krowy. Opiekujesz się nimi, a Twój pan zabiera Ci część mleka.

    CZYSTY SOCJALIZM: Masz dwie krowy. Rząd je zabiera i umieszcza w oborze razem z krowami innych. Ty musisz opiekować się wszystkimi krowami. Rząd wydaje Ci tyle mleka, ile potrzebujesz.

    SOCJALIZM BIUROKRATYCZNY: Masz dwie krowy. Rząd zabiera je i umieszcza w oborze razem z krowami innych. Zajmują się nimi dawni hodowcy kurczaków. Ty musisz zajmować się kurczakami, które rząd odebrał ich hodowcom. Rząd daje Ci tyle mleka i jajek, ile zgodnie z przepisami potrzebujesz.

    CZYSTY KOMUNIZM: Masz dwie krowy. Sąsiedzi pomagają Ci się nimi opiekować i wszyscy dzielicie się mlekiem.

    KOMUNIZM RADZIECKI: Masz dwie krowy. Musisz się nimi opiekować, a rząd zabiera całe mleko.

    BIUROKRACJA: Masz dwie krowy. Najpierw rząd wydaje przepisy, które mówią, kiedy możesz karmić i doić swoje krowy. Potem płaci Ci, żebyś ich nie doił. Następnie zabiera obie krowy, jedną zabija, drugą doi i wylewa mleko do ścieków. Na koniec domaga się od Ciebie wypełnienia formularzy wyjaśniających zaginięcie jednej z krów.

    ANARCHIA: Masz dwie krowy. Albo sprzedajesz mleko po dobrej cenie, albo Twoi sąsiedzi będą próbowali Cię zabić i przejąć krowy.

    DYKTATURA: Masz dwie krowy. Rząd zabiera obie i zostajesz rozstrzelany.

    MILITARYZM: Masz dwie krowy. Rząd zabiera obie i wciela Cię do armii.

    FASZYZM: Masz dwie krowy. Rząd zabiera obie, wynajmuje Cię, żebyś się nimi opiekował i sprzedaje Ci mleko.

    TOTALITARYZM: Masz dwie krowy. Rząd zabiera obie i zaprzecza, by one kiedykolwiek istniały. Mleko jest objęte zakazem produkcji i konsumpcji.

    KAPITALIZM: Masz dwie krowy. Sprzedajesz jedną i kupujesz byka.

    KAPITALIZM DALEKOWSCHODNI: Masz dwie krowy. Sprzedajesz je swojej spółce giełdowej, korzystając z akredytywy nieodwołalnej poręczonej przez bank szwagra. Następnie wykonujesz transakcję swapową z funduszem powierniczym, dzięki czemu odzyskujesz wszystkie swoje cztery krowy i dostajesz ulgę podatkową za hodowanie pięciu krów. Prawa do mleka sześciu krów sprzedajesz na rynku transakcji terminowych przez pośrednika z Panamy firmie z Kajmanów, której ukrytym udziałowcem jest żona szwagra. Prawa do mleka wszystkich siedmiu krów odkupuje Twoja spółka giełdowa, która w rocznym sprawozdaniu wykazuje osiem krów na stanie z opcją na zakup jeszcze jednej. W tym samym czasie zabijasz swoje dwie krowy, bo miały złe feng shui.

    CZYSTA DEMOKRACJA: Masz dwie krowy. Twoi sąsiedzi decydują, kto dostaje mleko.

    DEMOKRACJA PRZEDSTAWICIELSKA: Masz dwie krowy. Twoi sąsiedzi wybierają kogoś, kto powie Ci, czyje jest mleko.

    DEMOKRACJA AMERYKAŃSKA: Rząd obiecuje Ci dwie krowy, jeśli na niego zagłosujesz. Po wyborach prezydent zostaje odwołany za spekulacje na rynku terminowych transakcji na krowy. Prasa rozdmuchuje aferę “Cowgate”.

    DEMOKRACJA BRYTYJSKA: Masz dwie krowy. Karmisz je mózgami owiec tak długo, aż zwariują. Rząd nic nie robi.

    DEMOKRACJA WŁOSKA: Masz dwie krowy. Przed rannym udojem słuchasz radia, żeby dowiedzieć się, kto jest dzisiaj premierem.

    DEMOKRACJA SINGAPURSKA: Masz dwie krowy. Rząd karze Cię grzywną za trzymanie dwóch zwierząt hodowlanych w mieszkaniu bez zezwolenia.

    PROEKOLOGIZM: Masz dwie krowy. Rząd zabrania Ci je doić i zabijać.

    FEMINIZM: Masz dwie krowy. Pobierają się i adoptują cielaka.

    LIBERTYNIZM: Masz dwie krowy. Jedna przeczytała konstytucję, wierzy w nią i ma kilka dobrych pomysłów na rządzenie. Startuje w wyborach i podczas gdy większość ludzi uważa, że krowa jest najlepszym kandydatem, nikt oprócz drugiej krowy na nią nie głosuje, bo wszyscy sądzą, że byłoby to wyrzucanie ich głosu w błoto.

    SURREALIZM: Masz dwie żyrafy. Rząd wymaga, by brały lekcje gry na harmonijce.


  161. @Radek
    Nie gniewaj się… Dla mnie wypowiedzi na tym, dla mnie jedynym, szczególnym forum, przeznaczonym (tak mi się wydaje) dla przede wszystkim osób szczególnie (osobiście i prywatnie) związanych z afgańską misją poprzez swoją rodzinę lub przyjaciół mają barwę białą lub czarną. Dla mnie Twoja barwa to czerń… Za dużo złych słów naczytałem się na innych forach, żeby tutaj to też widzieć. Daj też spokój tym ludziom, którzy są z tym tematem naprawdę emocjonalnie związani. Im wystarczy „wrażeń”. Jeśli ich potrzebujesz, znajdź sobie jakieś inne forum szkalujące żołnierzy, przecież jest ich cała masa. Wystarczy wpisać w Google „30-sto letni emeryci” i będziesz jak w raju – sami przyjaciele wokół. I nie próbuj się tłumaczyć, bo tylko winni to robią. Ustaw się lepiej w szeregu ze „Zdziwionym” informatykiem, który zapewne zamiast wyliczać zarobki misjonarzom mógłby się dokształcić po to, by znaleźć lepiej płatną (dla informatyków) pracę.
    Pozdrawiam…
    PS. Facet.


  162. @Radek
    …………….
    Jak pierwszomajowa chorągiewka…


  163. @Dioder
    Jeszcze nigdzie, czy w realnym, czy w fikcyjnym świecie nie odczułem tej specyficznej więzi, szacunku i wyrozumienia co na blogu pana Marcina. To jest właśnie wyjątkowe i niepowtarzalne : stworzyć magiczną i prawdziwą więź w fikcyjnym świecie. Za to właśnie nie lubię, a kocham i ubustwiam to Dzieło. I z tego miejsca chciałbym bardzo podziękować panu Marcinowi :
    - Dziękuję Szefie


  164. Wertując moje dwa ulubione blogi- ten i blog mojego prof. :) b.Wiceministra Obrony Narodowej, rozmyślam i rozmawiam o tym, gdzie rzeczywiście “zginął” szacunek do polskiego żołnierza…
    Dziś w jednej z moich rozmów usłyszałam że to misje pogrążyły gdzieś ten szacunek. Ja tak nie uważam, myślę że problem zaczął się gdzieś w PRL, potem transformacja i ta różnica między żołnierzami PRL a żołnierzami RP (bardziej chyba wojskiem jako całością). Przecież rozmawiam z byłymi emerytowanymi już żołnierzami i często słyszę wyrazy rozgoryczenia a czasami nawet pogardy na temat dzisiejszego wojska :( Ja dopiero się przyglądam, urodziłam się w wolnej Polsce i jak bardzo chciałabym aby w nie nie było tych zatęchłości (sorka za wyraz) z poprzedniej epoki…
    Polecam post i cały blog Romualda Szeremietiewa, dla mnie osobiście wielki autorytet, może i innych zainteresuje :)
    o honorze polskiego żołnierza http://szeremietiew.nowyekran.pl/post/14278,o-honor-polskiego-zolnierza
    o honorze w ogóle http://szeremietiew.blox.pl/2011/01/Honor-to-dzis-towar-deficytowy.html


  165. Historia jak wiadomo lubi się powtarzać, ludzkie zachowania są również powtarzalne.
    Przyglądąj się uważnie, ale i badaj fakty historyczne…. unikniesz eufemizmu.
    Gdyby tutorial był podstawą studiów mniej byłoby widzących inaczej i paplających głupoty…
    Romcia ostrzygli kolesie z Solidarności. Czyż nie?
    Przecie Anusia i Bertold to tylko SE, Rzepa i TVN? no i jeszcze … Dziennik -)
    Może R. Szeremietiew to i człowiek zacny, i pasjonat, ale w sumie naiwny…i dalej no comments.

    “Historia magistra vitae – czego nas uczy doświadczenie „września”?
    Ano tego, że poglądy pana Sz. nie były, nie są i nie będą długo przydatne dla trzymających władzę.
    CHWAŁA i uznanie dla pana Szeremietiewa za opier******e Tomaszka i politykierów za słowną agresję.
    Czołem Panie Vice Ministrze MON!


  166. A ja tylko czekam, zeby moj brat wrocil szczesliwie. I chce zyby wrocil ten sam czlowiek, ktory wyjechal…..


  167. @dioder Nie gniewam się. Dzięki za odpowiedź.
    Napisałeś: “jak pierwszomajowa choragiewka”. Swoją opinię masz i tyle. Mnie jest tylko przykro że dalej błędnie mnie osądzasz. Może nabrałeś niechęci do mnie ot tak? Zostawiam ten temat.
    Rady ze zmianą bloga nie posłucham bo wyobraź sobie stary, lubię czytać innych. A to miejsce tutaj to znakomity przekrój ludzkich opinii i postaw wobec pewnego zagadnienia dotyczącego ich bezpośrednio (również mnie).
    Może cię to zdziwi ale ja również (tak jak wszyscy obywatele RP) płacę za tę wojnę. Moim priorytetem stalo się to by dowiedzieć się jak najwięcej o tym jak długo jeszcze cała ta operacja potrwa i jak wielu chlopaków da się z tamtąd ściągnąć w całości bez uszczerbku na zdrowiu?
    Kiedy będą mogli wziąć w ramiona żony, dziewczyny, dzieci, bliskich?
    Kiedy nasi “sojusznicy” przestaną dzierżawić nam sprzęt a zamiast tego sprzedadzą nam licencje na produkcję tego w Polsce?
    Kiedy nasz rodzimy przemysł zbrojeniowy zostanie zauważony przez MON i Rząd?
    Możesz mi wierzyć lub nie ale z radością zapłace gażdy grosz podatkowy z chwilą kiedy ktoś mądry powie: dobra zabieramy się z Afganu bo za tych parę MRAP-ów za dużo polskiej krwi się przelało.
    Tylko tyle.


  168. @ Marcin Ogdowski. Przepraszam jeśli powyższy wpis jest “niepoprawny politycznie”. Ale wolność mediów to wolność mediów!
    Swoją drogą to mógłbyś dogadać się z jakąś ekipą TV i skręcić materiał video z Afganu. Oglądałem wczoraj “Armadillo”. Naprawdę mocna rzecz. Polecam każdemu kto chce w sobie wyrobić jakąś opinię o tym konflikcie.


  169. Popieram postulat Radka (sorka za wcześniejsze przekręcenie), ja miałam “fazkę” na oglądanie filmów dokumentalnych i wojennych jakie się tylko dało :) Oglądałam i klasyki takie jak “Urodzony 4 lipca”, “Helikopter w ogniu”(film a w szczególności muzyka to majstersztyk), poprzez najnowsze dokumenty “Armadillo” “Restrepo” “Odwaga i nadzieja” Prawdziwy Afganistan” “Bitwa o Irak” oraz inne “Łzy słońca” “W dolinie Elath” “Kandahar” “Admirał”… Może ktoś jeszcze coś poleci ?
    Ale właśnie w tym wszystkim brakuje dobrego dokumentu polskiego.


  170. Justi mogę polecić http://www.youtube.com/user/wardocumentaryfilms konto z samymi filmami dokumentalnymi.


  171. @172 Seriale “Burzowe Wrota(Grozovue Vorota)”, “Over There” oraz filmy dokumentalne w jęz. ang. – “Witness – The Last Outpost”, “People & Power – Million dollar militia”, “Talibanistan”.


  172. @172
    “Amerykańscy chłopcy. Jeden dzień w Iraku” :) Uwielbiam ten film :)


  173. @ justi serial telewizyjny Generation Kill (Irak), film Battle for Haditha (Irak). Dobrze opowiedziane i nieźle poskładane w całość. Zwłaszcza druga pozycja, głośna masakra Irakijczyków przez odział Marines.
    Ciekawy sposób podejścia wojskowego wymiaru sprawiedliwości w USA. Dochodzenie umorzono pomimo całej masie dowodów i zeznań świadków. Zwyczajnie zapomniano o sprawie.
    Tymczasem incydent z Naghar Khel jest wciąż szarpany przez naszą prokuraturę


  174. @175 Zgadza się! Właśnie mi przypomniałaś/eś o tym tytule. Godny uwagi.


  175. @177
    Wracam do niego co jakiś czas odkąd 7 lat temu go oglądnęłam ;)


  176. Z tym że “Amerykańskich chłopców” należy potraktować jako kino akcji i to wszystko, anie jako dokument. W ogóle większość Amerykańskich filmów z Amerykańskimi chłopcami nie powal nas realizmem. Jeśli chodzi o takie fajne kino (nie dokument) to ja proponuje 9 kompanie i demony wojny wg goi


  177. Dzięki, jak tylko będę miała trochę czasu to sięgnę po te tytuły :) i dzięki za konkretny odzew, w necie tyle tego a w większości śmieci.i innym mam nadzieję te wskazówki się przydadzą.
    Co do Nangar Khel… temat stary ale nadal aktualny i aż sama muszę poszperać na czym stoimy (ci oskarżeni, ale ja jestem z nimi, jak myślę wielu z nas), potraktowano ich jak najgorszych przestępców, mój znajomy tam był, nie musiał wiele mówić, w sumie to prawie nic mi nie powiedział. Tu chodzi o to żeby zrozumieć że wojna rządzi się swoimi prawami. I wkurza mnie że władza sama ich tam wysłała i ta sama władza skazała ich za wypełnianie obowiązków(rozkazów), bo nie pojechali tam na “misję pokojową” jak to się nam chciało kit wcisnąć, tylko na WOJNĘ. temat rzeka i nie pod tym postem…ale szczerze to ręce opadają i emocje ponoszą :(


  178. “Jako żołnierz wypełniam rozkazy swoich przełożonych, oni wypełniają rozkazy polityków.
    A politycy wykonują rozkazy was wszystkich.
    Jestem bronią w waszych rękach!”

    http://www.antyradio.pl/Prawda/Katowice/Dramat-o-Nangar-Khel
    http://media.wp.pl/kat,1022939,wid,13319871,wiadomosc.html#czytajdalej
    Posłuchaj
    http://www.polskieradio.pl/7/473/Artykul/336036,Nangar-Khel-zolnierze-i-duchy-zabitych

    Kevlarowe serce Ojczyzny_Macochy
    http://www.youtube.com/watch?v=nXHLIY5LFyE
    Ziemia dla jednych jest matką, a dla drugich macochą.
    Bajkopisarz – Ezop


  179. Telewizyjny serial “The Unit” – 4 sezony dla wielbicieli SF ;)


  180. @justi Trafiłaś w samo sedno dziewczyno


  181. A teraz coś z zupełnie innej beczki czyli jak cię widzą inni
    http://www.joemonster.org/art/17051/Jak_Cie_w_wojsku_widza_


  182. http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,9655354,Prokurator_zada_od_5_do_12_lat_wiezienia_dla_zolnierzy

    To jest trauma – dla tych żołnierzy, dla ich rodzin, przyjaciół…. W sumie to się nawet nie dziwię, że są żołnierze, którzy boją się wyjeżdżać z baz na patrole i akcje (to może bardziej do tematu “u jak udawanie”), skoro wykonywanie obowiązków może skończyć jak w przypadku grupy z Nangar Khel…


  183. cóż , głupich nie sieją . jeżeli ktoś z własnej i nieprzymuszonej woli amputuje sobie mózg i pragnie spędzić życie jako bezwolny aparat przymusu w rękach polityków , to niech nie smarcze potem w rękaw że go krzywdzą – skrzywdził się sam . karę powinno ponieść znacznie więcej osób , niż tylko tych kilku frajerów . za przelaną tam krew odpowiedzialność ponoszą wszyscy od prezydenta i premiera , poprzez ministra do generałów na armatnim mięsie kończąc . zapłatą za zło jest zło jemu podobne . jeżeli zabijasz w afganie , niekoniecznie staniesz przed sądem ,ale twoje życie na pewno nie będzie już takim jakim było . odczuje to twoja rodzina i tym sam też . niech to będzie zadośćuczynieniem za krzywdy jakie się wyrządziło , jakiejś afgańskiej rodzinie , dzieciom , matce , żonie …


  184. @187 znalazł się obrońca Afgańczyków od siedmiu boleści……. ciekawi mnie jak ty byś się zachował będąc pod obstrzałem pewnie stał byś i czekał aż któraś kula cie dosięgnie…
    Po wiedz co Ty takiego dokonałeś w swoim jakże bajecznym życiu że z taka łatwością krytykujesz ludzi których nawet na oczy nie widziałeś?
    Jeśli próbujesz się dowartościować to wybrałeś zły cel i forum.


  185. Adaś delikatnie to ująłeś “wybrałeś zły cel i forum” ja bym jednak ostrzej zareagowała…trolli sie nie karmi ale dedykuję “polskiemu talibowi” tylko jedno słowo…VON !


  186. Witam!

    Na stronę trafiłem z odnośnika blogu gen. Waldemara Skrzypczaka i w sumie chciałem pozostać w roli użytkownika – obserwatora, ale zbyt”forumowa” wypowiedź Pana o nicku “polski talib” nie pozwala na brak reakcji. Jest to typowy komentarz laika czerpiącego wiadomości o działaniach Naszych rodaków z internetu bądź innych środków masowego przekazu karmiących się oczernianiem ludzi. Prosiłbym nie zabierać głosu w sprawie, o której nie ma się zielonego pojęcia, a tym bardziej nie rzucać głupich oskarżeń. Nasi żołnierze godnie i z narażeniem życia reprezentują Nas poza granicami Naszej Ojczyzny. Oczywistym jest, że otrzymują za to pieniądze, bo przecież każda praca wymaga nagrody. Jednak nasi żołnierze nie zasługują na to, aby wyzywać ich bezpodstawnie od morderców i zbrodniarzy. Proszę przeczytać kilka artykułów o Ich działalności w Iraku czy Afganistanie w czasopismach zajmujących się tematyką militarną, a dowie się Pan, że nasi żołnierze są naprawdę dobrze przyjmowani przez ludność cywilną tych krajów, bowiem zapewniają mieszkańcom chociażby podstawowe środki do życia, umożliwiają przeżycie kolejnego dnia. Proszę wyobrazić sobie jak poczuje się żołnierz powracający z misji, gdzie stracił kolegę/ów, osoby bliskie, w imię dobra innego narodu. Fakt otrzymał za to wyższe wynagrodzenie, ale pieniądze nigdy nie będą ekwiwalentem tego, czego ów żołnierz doznał na misji, mający na zawsze pamiętać obrazy, które dla nas, cywilów, są tylko wytworem wyobraźni i scen filmowych. I to jest najsmutniejsze – żołnierz, czyli osoba, która pomaga drugiemu człowiekowi w sytuacji jak najbardziej skrajnej, daje szansę na lepsze jutro, nigdy nie spotka się ze zrozumieniem w społeczeństwie, zawsze będzie traktowany jako morderca. A naprawdę niewielu jest ludzi, którzy zdobyli by się na to aby oddać życie za drugiego człowieka. A dla naszych żołnierzy jest to chleb powszedni wszędzie tam, gdzie służą. Życzę Wam wszystkim szczęśliwego powrotu do Ojczyzny i abyście zostali przez Nią przyjęci tak jak na to zasługujecie.

    Pozdrawiam

    Szymon


  187. szymon – nic dodac nic ujac, a tym, ktorzy chca oceniac dzialalnosc naszego wojska w afg. polecam najpierw zapoznac sie z tym, czego faktycznie tam dokonuja na http://www.isaf.wp.mil.pl/pl/index.html


  188. Szymon, niestety takich anty-żołnierskich wypowiedzi na tym blogu jest sporo, najczęściej oczerniają polskich żołnierzy sfrustrowani, zakompleksieni, zawistni anonimowi królowie bezmyślnego klepania w klawiaturę…. Słusznie zauważyłeś, że zabierają głos w sprawach, o których nie mają zielonego pojęcia…. Pozdrawiam:)


  189. Bez spinki koledzy i koleżanki:))) takich “osobników” trzeba olewać, nie powodzi się w prawdziwym życiu to trza się wyżyć w internecie…..tylko czemu kosztem innych?