Rejestracja | Logowanie »


Spartańska Ariana

16 listopada 2011
"Przeraża nas perspektywa nadchodzącej zimy" - piszą żony żołnierzy/fot. Marcin Wójcik

"Przeraża nas perspektywa nadchodzącej zimy" - piszą żony żołnierzy/fot. Marcin Wójcik

W Arianie – „najmłodszej” polskiej bazie – nie dzieje się najlepiej. Kto na bieżąco śledzi sytuację w Afganistanie, ten wie o wzmożonej aktywności talibów wokół tego miejsca. Tym razem jednak nie o kwestie militarne chodzi. Oto fragment listu, który kilka dni temu otrzymałem od kobiet stacjonujących w Arianie żołnierzy:

„Dużo słyszałyśmy o trudnych warunkach, w jakich na co dzień muszą żyć nasi żołnierze. Spanie w namiotach, często bez ogrzewania (grzałki są stare i często się psują), czy kąpanie się w lodowatej wodzie i do tego niewielka liczba (bo „aż” 4) pryszniców (które są przeznaczone dla ponad 100 osób) – to tylko mała część trudności, jakie codziennie dotykają misjonarzy z Ariany. Zbliża się okres wysyłania paczek do Afganistanu. Żołnierze również mają możliwość przesłania upominku swoim rodzinom. Okazuje się jednak, że nie wszyscy. W Arianie problemy zaczynają się już na samym początku, czyli na niemożności zdobycia odpowiedniego pudełka”.

Od razu śpieszę z wyjaśnieniami, by nie dostarczyć ubawu złośliwcom, którzy będą sobie używać na „miękkim wojsku” – to nie żołnierze się skarżą.

„Wiedziałyśmy, że Ariana jest nową bazą, która dopiero się rozwija, ale same byłyśmy ciekawe warunków, jakie tam panują” – czytamy we wspomnianym liście. „I naszych mężczyzn próbowałyśmy trochę o to podpytać. List napisałyśmy z własnej inicjatywy (…), bo bardzo martwimy się nich. Czujemy niepokój, a zarazem złość wiedząc, że misjonarze w innych bazach mają o wiele lepszą sytuację. Boimy się, że oni będą musieli żyć w tych spartańskich warunkach przez najbliższe pół roku. Przeraża nas perspektywa nadchodzącej zimy i naszych żołnierzy śpiących w namiotach z popsutym ogrzewaniem”.

Drogie Panie – problem nagłośniony. Teraz inicjatywa leży po stronie MON-u.





130 komentarzy do “Spartańska Ariana”

  1. żadna nowość, to samo w Q. Problemy z iloscia prysznicow i ciepla woda, namioty, problemy z agregatami,wiec i ogrzewaniem,a byly nawet problemy z dostawami jedzenia. Tak bylo na zaszlej ziomowej zmianie. Moj maz i koledzy dali rade to i teraz dadza rade. Niestey nie jest to przyjemne,ale to zadna nosowsc wiec nie ma co sie użalać.


  2. No i pięknie ! Walczymy dziewczyny – walczymy o wszystko ! ; ))) Jestem z Wami !
    W tym kraju o wszystko trzeba walczyć ! A jak słyszę teraz w wiadomościach, że planuje się likwidację becikowego i dodatku rodzinnego a tutaj spotykamy się z tak głupim można by pomyśleć problemem kartoników na paczki to jestem coraz bardziej zafascynowana nieporadnością naszego centrum dowodzenia … !

    Przecież Zima w Afganie to nawet -30*C ! Bez ogrzewania ?! To posyłanie ludzi na “śmierć” … bo nie wierzę, że w takich warunkach przez pół roku nikt nie zachoruje ! A na co w Afganie cała baza zagrypionych żołnierzy ? No chyba że szanowne dowództwo woli wozić do Afganu tabletki i antybiotyki niż sprezentować chłopakom na przedwczesnego Mikołaja ogrzewanie !

    Swoją drogą Ariana ostrzeliwana kilka razy dziennie a nawet walczyć nie ma czym …
    I jak to komentować ? Może nowy minister powinien się wybrać na małe ferie jesienne do tej swoistej strzelnicy ? Z miłą chęcią zaprosiłabym Go nawet na dłuższy pobyt i osobiście wysłała mu informację, że niestety nie dostanie paczki bo szanowna małżonka nie może odpowiedniego kartonika znaleźć !

    Absurd tej wojny trwa … a tyle się obiecuje …


  3. Ineska: to chłopaki mają problem z kartonami, nie dziewczyny tutaj… Poza tym skoro to takie zadupie, to niby co mieliby wysyłać? 3kg afgańskiego pyłu z węgorkiem i innymi paskudztwami… do sadzenia kwiatków?

    Ciekawa jestem jakie wspomnienia ma pierwsza zimowa zmiana na Giro, albo 4C. Albo kolejne. Spoko luzzz, na zimę dostaną amerykańskie micheliny…

    Mój były Żołnierz przeżył 25 stopniowy mróz na POLIGONIE. W namiocie, z kubusiem, bez ciepłej wody, baaa – praktycznie bez wody. Bez takich udogodnień jak polary, goreteksy, “nowoczesny” MONowski śpiwór czy głupia nagrzewnica… (Niby tylko półtora miesiąca, ale odmrożenia na całe życie.) To czego można oczekiwać po NOWEJ, MŁODEJ bazie w dalekim AFG??? Poza tym na forum ktoś pisał, że w Arianie co ileś tam się zmieniają. Nie mam pojęcia, czy to prawda, ale mam nadzieję, że tak. A Żołnierzy mamy twardszych, niż się większości wydaje. No, chyba że to z nowego chowu jakieś chucherka… Tuż po NSR do Afganu… Logiczne jak nie wiem…


  4. Jo – wiem że żołnierze mają problem z kartonami – ale ja w wielkiej GDYNI nie mogłam znaleźć tego nieszczęsnego kartonika E więc niekoniecznie działa to tylko w jedną stronę ; )) Zresztą jesli chodzi o ‘pamiątki’ to zawsze jest co wysłać ; )) Ja a przykład dostałam kamyczek z afgańskiej ziemi i amerykańskiego batonika ;D he he
    A tak z ciekawości to gdzie się takie poligony odbywają o którym piszesz ? ;D

    Nasi chłopcy to dzielne bestie ! Nie narzekają- nie skarzą się – ale jeśli można coś ugrać i coś wywalczyć – na przykład ogrzewanie – to trzeba działać – pisać i nagłaśniać – żeby im choć trochę to życie tam ułatwić.


  5. Ineska: a bywały drzewiej takie poligony na naszym cudownym podkarpaciu :D Jak Mój się na V zmianę iracką szykował. Idealne odwzorowanie lata w Dywanowie ;) Ale ja z Moim to staaaare ludzie jesteśmy, później już na szczęście lepiej było i młodsi raczej nie uwierzą. A żeby nie było – zawodowym już był, żadna zetka. Za to chłopak potrafi sobie poradzić w KAŻDYCH warunkach. Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.


  6. Mój brat jest w tej bazie. Jestem wdzięczna osobą, które poruszyły ten temat. Miejmy nadzieję, że dowództwo MON-u jednak coś z tym zrobi i chłopcy bezpiecznie przetrwają zimę.

    Brawo kobiety Aryan-ki :)


  7. Więc wojsko nie uczy tylko cierpliwości ale też hartu ducha, chęci przetrwania i wymyślania nietypowych rozwiązań przetrwania w nietypowych warunkach ; ))) i BRAWO ; ))


  8. Wojsko uczy… i to sporo, a najlepsze, ze nie tylko żolnierzy, ale tez ich Kobiet. :)
    A artykul bardzo mi sie podoba, tzn. sam jego pomysl, bo tego co tu pisze nie czytam i nie przyjmuje do wiadomosci z przyjemnoscia. :/
    Ale… oby cos sie ruszylo… w sprawach bezpieczenstwa i chociaz lekkiej wygody.


  9. Aaa… i chcialam wspomniec tez o tym, ze zaintrygowala mnie sprawa wysylania samych paczek do Ariany, gdyz na stronie gizyckiej jednostki baza ta miala przypisana literke “Y”, zas na stronie MON-u “Q”. Wiec mialam z tym maly problem i bylo od razu widac, ze jest to mloda baza, ktora nie jest zbyt dobrze rozwinieta i czy aby na pewno, ktos sie nia interesuje?


  10. Z pewnością ruszy :)

    Ale jeśli to jest nowa baza, to najważniejsze jest zapewnienie bezpieczeństwa, dopiero później można się martwić wygodą… Martwym prysznic niepotrzebny, a żywi wcześniej czy później się o te wygody postarają… Przykre, ale wolę żeby Żołnierz zjechał do kraju z zapaleniem płuc, niż w worku. Chyba logiczne priorytety?

    Polacy nie mają ani tyle ludzi, ani tyle sprzętu, ani tyle kasy co amerykanie. Jakby nie było, nie są w stanie w ciągu tygodnia postawić komfortowej bazy. Nie wymagajcie cudów…

    P.S. Czy ktoś może się ustosunkować co do zmieniania się Żołnierzy na Arianie? Nie interesuje mnie co ile mieliby się zmieniać, jedynie czy to prawda. Jak nie można, to nie piszcie.


  11. Jo logiczne i zgadzam sie z Toba, ale zolnierz, ktory co jakis czas sie przeziebia nie jest w 100% wydajny, wiec tu sie raczej wszystko ze soba laczy.
    Pomysl fajny, oby teraz cos sie zaczelo dziac. :)
    Ja tez tak gdzies slyszalam, ze moze sie beda zmieniac, ale Zielony cos mowi, ze raczej tam spedzi cala zmiane. :)


  12. Brat mówił, że tam będzie już cały czas, o żadnych zmianach nie słyszałam.
    Bezpieczeństwo można rozważać z dwóch stron, po co komu sprzęt skoro nie będzie miał go kto obsługiwać. Przecież chory żołnierz nie będzie w stanie. Druga strona to ta jaka jest teraz nie ma czym się bronić a są zdrowi żołnierze. Która strona lepsza? Chyba trudno zdecydować.

    Jo nikt cudów nie wymaga ale jakieś minimum warunków dla człowieka. Przecież w takich jak tam są długo nikt nie wytrzyma.


  13. Hej, hej Kobiety. Ja nie staram się bronić dowództwa. Wiem doskonale, jak to jest martwić się o bliską osobę…

    A propos wytrzymywania: naprawdę ciekawi mnie, jak sobie radziły pierwsze zmiany na pozostałych bazach, zwłaszcza te zimowe. Może ktoś z poprzednich powspomina kiedyś…

    Na naszej VI zmianie na Giro też różnie bywało, włącznie z problemami z zaopatrzeniem w żywność czy wodę pitną… Z agregatami i innymi “drobiazgami”. Fakt, nie spali w namiotach. Za to przytuleni do zagrzybionych ścian, pod cieknącym dachem itd. A to nie była przecież pierwsza zimowa zmiana na tej bazie. Ale wszyscy dali radę, a co niektórzy pewnie teraz ponownie wyjechali. Wasi też dadzą. Wierzę w Nich :)


  14. Pozbierać kartony z dróg w Grabinie i do Ariany posłać! ;)


  15. cytat Ineski “Więc wojsko nie uczy tylko cierpliwości ale też hartu ducha, chęci przetrwania i wymyślania nietypowych rozwiązań przetrwania w nietypowych warunkach ; )))”
    święte słowa ,i Jo @13 zgadzam sie w 100 % wcześniej dali rade to i teraz dadza Chłopaki radę
    no chiba ,że to inny sort z Naszych Misjonarzy..
    Ps. Ineska może jakiś nowy przepis?????? Jutro walczę z obiadem .. dla rodzinki
    weteran


  16. dziewczyny czy jestem tam choc cos co dobrze działa w tej arianie ? czytam to i włosy sie jeza, wiem ze z netem i smsami sa mega problemy… moj tez tam jest, ale za duzo nie chce mowic. Przeziebiony juz jest :( , mam nadzieje ze ktos sie wkoncu obudzi…Mam nadzieję, jak Wy że faktycznie dadza radę.
    Nie słyszałam tez o zadnych zmianach, podobnie jak kolezanka, ze raczej do konca zostaje :( juz tam.


  17. Toszto wojsko czy biwak harcerek??????? Drogie Panie!!! jeśli waszych mężów przeraża na misji ilość prysznicy lub, że będą żyli w niedogrzanych namiotach, to lepiej jedźcie tam po nich bo biedaki nie dadzą sobie rady i może im się stać krzywda – zgniją z brudu.

    Ja pitole… to armia poborowa w Stanie Wojennym spędzała zimę w namiocie, a teraz zawodowa (elita?) ma problem z prysznicami….

    To co piszecie drogie Panie nie pomaga waszym chłopakom… Gdyby jakiś Talib przeczytał jakich mięczaków im wysłaliście już by atakowali….


  18. Ale jak wejdzie pani porucznik pod taki prysznic to jest miło.


  19. Po pierwsze to nie wczasy all w pięciogwiazdkowym hotelu tylko to jest wojna. Gdyby ukończyli szkolenie BUD/s, nie narzekaliby. Cóż takie to już życie żołnierza.


  20. gdybym był talibem przeprowadziłbym akcję dywersyjną polegającą na odcięciu wody od pryszniców. Wraża armia najeźdźcza musiałby się ewakuować. Chłopy nie wytrzymaliby własnego smrodu… no bo kto to widział myć się w zimnej wodzie na wojnie… ba!!! i internet kiepski!!!!


  21. ludzie, o czym Wy piszecie, nie dalej niż parę dni temu wróciłem “stamtąd” i byłem “tam” na przestrzeni ostatnich kilku lat parę razy…Proszę mi wierzyć, polskie bazy zmieniają się ze zmiany na zmiany…ludzie pamiętajacy FOB Ghazni z III zmiany nie mogli jej teraz poznać….to samo będzie z Arianą….Początki zawsze są trudne ale to wiedzą już chyba nawet w NSE i pewnie dadzą radę, mam nadzieję, pozdrawiam wszystkich “Afgańczyków”


  22. Nie dość że do nich strzelają to jeszcze kartonu na paczki brak… Chłopaki na pewno cieszą się z takiej obrony i etykietki pozaziębianych laleczek.

    A swoją drogą “misjonarze” to jakaś nazwa potoczna czy autorki listu rzeczywiście tak postrzegają robotę swoich facetów?


  23. Chłopaki dadzą rade ;] wkońcu to nasi :) niech tylko powracają cali i zdrowi do domu ;] Przekażcie mężom powodzenia :)


  24. Maja jescze 2 bichaty do dyspozycji :) pozdrowienia z Qarabaghu


  25. Słowo “misjonarz” nie jest zarezerwowane, jak się w naszym katolickim kraju wydaje, jedynie dla księży i zakonnic prowadzących agitację religijną w krajach trzeciego świata.
    Chłopaki uczestniczą w MISJI poza granicami naszego kraju, więc są nazywani MISJONARZAMI. Nie tylko autorki listu korzystają z tego określenia, również na OFICJALNYCH stronach MON się ono pojawia. Dygresje nt. słuszności naszej obecności w AFG nie mają nic wspólnego z nazewnictwem.


  26. Tfu… poszukałam w słownikach… i jednak w naszym dziwnym kraju chyba jest zarezerwowane… Więc wychodzi na to, że określenie “misjonarz” w stosunku do żołnierzy na misjach jest potoczne. Choć moim zdaniem logiczne.


  27. Jo
    W Giro warunki wiele się nie zmieniły, dach nadal cieknie, bieżącej wody brak więc prysznic z baniaczka 5l :) Mój nie marudzi więc ja tego nie roztrząsam, radzą sobie jak mogą, przebywał już w gorszych warunkach. Napisałam tylko po to żeby uświadomić niektórym, że w Arianie jak na tak młodą bazę jest już naprawdę super, są bazy istniejące dłużej i mające takie same albo i gorsze warunki.
    Pozdrowienia dla X zmiany :)


  28. Jestem pod wrażeniem – ludzie w Polsce potrafią narzekać na to że autobus miejski spóźnił się 10 minut i przyjechał zatłoczony – a wytykacie żołnierzom na końcu świata że narzekają na brak wody ?
    W tamtym roku Boże Narodzenie wyglądało tak że pół województwa pomorskiego nie miało prądu przez pękające druty i wysiadające instalacje elektryczne przez -20*C mróz … ludziom wydawało się to być końcem świata – choć utrudnienia trwały dwa dni ! Wszędzie było słychać jeden temat – w kościele nikt nie skupiał się na eucharystii, nikt nie słuchał kazania na pasterce – wszyscy narzekali bo NIE MA PRĄDU i świat się kończy – a macie tupet mówić że jeśli jest się żołnierzem to nie ma się prawa skomentować sytuacji w której ma się żyć pół roku ? Wydaje mi się że wszyscy jak tu jesteśmy mielibyśmy do powiedzenia w tej sytuacji dokładnie to samo co mówią żołnierze z Ariany ! Więc wydaje mi się, że wszyscy też tutaj potrzebujemy delikatnego wczucia się w rolę tych ludzi – odrobina empatii ! Bo może to, że temat został poruszony wiosny szybciej nie zrobi ale zasygnalizuje ludziom że to jednak nie urlop na Majorce. A jak wszyscy doskonale widzimy – albo i tez nie na co wygląda – to nie żołnierze wystosowali list w celu zasygnalizowania problemu – tylko zatroskane żony ! Tokiem myślenia Waszym drogie Państwo – wszyscy powinniśmy siedzieć cicho bo sobie sami wybraliśmy taką drogę i za 8 tysięcy miesięcznie można już sobie pozwolić na półroczną choróbsko.
    Kpina … żarty i wszechogarniający absurd ! A ten kto czytał książkę i na bieżąco śledzi ( ;P ) poczynania Marcina to wie – że nie takie rzeczy w Afganie jak dosłanie kartoników można przez takie centrum dowodzenia jak ten blog załatwić ! Wiec jeśli można to walczymy !

    Szkoda w naszym kraju więcej jest ludzi którzy wszystko potrafią otulić krytyką niż stać za rodakami murem !


  29. Ineska muszę powiedzieć że zatkało mnie… ale popieram cię w 100%… i powiem więcej nie ma co się przejmować tym co inni piszą.. bo racji jest zawsze tyle co osób.. przykro się patrzy i słucha tego co się w danych bazach dzieje i normalną ludzką rzeczą jest martwienie sie o swoich bliskich.. a nawet znajomych… włos się na głowie jeży jak się słyszy że za takie pieniądze jak oni tam są to powinni kąpać się w błocie, spać pod gołym niebem bo to wojsko… kochani to są ludzie i każdy kto znalazłby się na ich miejscu napewno nie milczałby tylko narzekał… my możemy im odrobinę pomóc będąc w ciepłych domach, mając ciepłą wodę i wesprzeć duchowo a jeśli jest to możliwe to i w taki sposób jak to zrobiły zatroskane żony, matki, siostry o swoich bliskich i opisały sytuację,,, jestem za.. jeżeli możemy im pomóc dlaczego mamy tego nie zrobić… prawdą jest że na każdej zmianie jest inaczej i prawdą jest że każdy chce dla swojego jak najlepiej… to przecież nie wakacje ale godne warunki należą się każdemu…


  30. Ja nie krytykuję, ale ironizuję.
    Jest mi szczerze mówiąc obojętne czy nasi mają karton na paczki czy nie i czy pryszniców jest 4 czy 5 na setkę ludzi, a już na pewno nie widzę powodu czemu naród miałby za tym murem stawać skoro stosunek do misji ma raczej negatywny i opisany przez Panią w tym zdaniu o 8 tysiącach.

    Ja poczynań Pana Ogdowskiego na bieżąco nie śledzę, książki nie kupiłem, ale czytuję zakładkę od czasu do czasu i rzeczywiście z bloga robi się punkt dowodzenia żon. Z jednej strony to dobrze, że mają Panie jakieś medium do realizowania swojej aktywności i komunikacji, ale z drugiej kto zmieni stosunek do pracy naszych żołnierzy w Afganistanie i innych częściach świata czytając o kartonach i zepsutych grzałkach…


  31. A może nie chodzi o zmianę stosunku do żołnierzy a uzmysłowienia sobie funkcjonowania organów które ich tam wysłały ? ich poradności i organizacji ?
    I proszę mi wierzyć – tam problemy są większe niż kartony i zepsute grzałki.
    Może i centrum dowodzenia żon … choć powiem szczerze chyba żadna z nas chyba nie czuje żeby czemuś lub komuś dowodziła … to przede wszystkim miejsce w którym zaczytują się też osoby które jednak coś zrobić w tej kwestii mogą i na ich późniejszej refleksji nad tym wszystkim chyba zależy nam najbardziej.

    Na polską reprezentacje piłkarską też płyną ogromne nakłady pieniędzy, kiedy przegrywają wszystkim jest przykro i wręcz jesteśmy wkurzeni że mamy ją taką a nie inną … ale jeśli z piersi piłkarza ginie orzeł – cały kraj protestuje. A wojsko choć wydaje mi się być ‘czymś’ w moim przekonaniu przynajmniej ważniejszym – bez przerwy spotyka się z krytyką czy jak Pan napisał ironią. Zastanawia mnie czy naprawdę na to zasługują ? Myślę teraz jako zwykły obywatel – chłodno porównując piłkę i armie … tak jakby żadna z tych grup mnie nie interesowała. Szacunek chyba należy się każdemu – i piłkarzowi który gra jak oferma i żołnierzowi któremu jest zimno ‘w pracy’.

    I chyba Pan nie dziwi się że żony walczą … Pan również walczyłby gdyby taka sytuacja dotknęła Pana osobiście – to odruch raczej bezwarunkowy, jak stanie za dzieckiem murem podczas wywiadówki w szkole choć wie się że to rozrabiak … po prostu.

    Nadzwyczaj ciepło pozdrawiam – jednak lubię gdy jest o czym i z kim dyskutować ; )))


  32. Ineska, świetna, wyważona wypowiedź, popieram w 100%.


  33. Żeby nie było nieporozumień, ja nie krytykuję nikogo tylko napisałam sprostowanie, że w innych bazach poza głównymi nie jest lepiej, z ciekawości zapytałam o ilość pryszniców w Giro, też są “aż” 4, pudełek też brak, tylko co oni by mieli wysłać z dala od wszystkich i wszystkiego (Ineska amerykańskich batoników brak za to kamieni pod dostatkiem :) ).
    Wczoraj do Ariany dojechały dwa dodatkowe kontenery sanitarne, a w Giro od kilku lat bez zmian…


  34. Żal jak się czyta te komentarze małżonek zacnych i ich narzekania
    Ineska dzięki za wypowiedź, wojsko jest dla facetów a nie sierot batalionowych,kartoniki, woda, no no


  35. Jasne że trzeba bronić i wspierać, a na pewno dzieci i swoich mężów żołnierzy też, choć to Pani porównanie jak dla mnie takie niezbyt trafione.

    Uważam natomiast, że to trochę niepoważne jest, żeby żony walczyły o karton na paczki, prysznice i grzałki dla swoich facetów. I wcale nie dlatego że im się nie należą, tylko zwyczajnie dlatego że to trochę niepoważne. Rozumiem żona kocha, umiera ze strachu i tęsknoty, ma potrzebę zrobić coś żeby było lepiej – no jak to kobieta, ale przecież tam nie pojechały dzieciaki tylko faceci po niezłej zaprawie (a przynajmniej taką mam nadzieję). Oni opowiadają Wam szczerze jak jest i nie jestem pewien czy oczekują tego typu reakcji, choć na pewno się cieszą, że mają takie zorganizowane i troskliwe kobiety.

    Także powagi piłkarskiej reprezentacji polski nic już nie przywróci, ale wypisywanie o braku w Afganistanie wody, kartonu i grzałek na pewno powadze armii i naszym żołnierzom na dłuższą metę nie pomoże.

    Odrobinę w tym mojego czepialstwa, ale jestem pewien, że do aktywności i wspierania i tak Pań nie zniechęciłem ;) Pozdrawiam


  36. jak murem to MUREM!!!
    okopiemy się i poczekamy co na to Dowództwo Operacyjne…
    …bo o ile nic się nie zmieniło a pamięć mnie nie zawodzi to właśnie DO ‘zapewnia siły i środki’ ;]

    w oczekiwaniu na odp. świątecznie pozdrawiamy :)


  37. Czy ja mam słaby wzrok, czy powoli zanika mi umiejetnosc czytania ze zrozumieniem, ale wydaje mi sie, ze tu jest napisane: “… (…) to tylko mała część trudności, jakie codziennie dotykają misjonarzy (…)” wiec nie wiem, dlaczego wszyscy komentuja tylko te kartony, grzałki itd. Kazdy kto czytal nawet artykul o tej bazie w bodajże Gazecie Wyobrczej wie jaka tam jest sytuacja. Tak jak tu bylo napisane, kazdy ma prawo sie martwic i kazdy chcialby jak najlepiej, a komentarze typu: “lepiej jedźcie tam po nich bo biedaki nie dadzą sobie rady” czy “jakich mięczaków im wysłaliście” sa nie na miejscu. Chlopcy na pewno sobie dadza rade w takich warunkach jakie maja… ale co to, na wojnie nie mozna zyc w lepszych i przede wszystkim bezpieczniejszych warunkach? Polscy żolnierze na to nie zasluguja? Od razu wszystko trzeba mieszac z błotem? Ja Dziewczyny popieram i jestem z nimi!


  38. Tak czytam co tu się wypisuje i żal mi, że nasz polski naród tak podchodzi do spraw, które powinny nas jednak interesować… Ciekawi mnie ilu z forumowiczów tak walczących o to, że ktoś wspomniał o jakiś kartonach czy grzałkach, że z troski o bliskie osoby martwi się, że tego nie mają, że muszą żyć przez ten czas na misji w takich a nie innych warunkach – był w ogóle w wojsku… na ogół ci co nie mieli nic z wojskiem wspólnego mają najwięcej do powiedzenia… jak można oceniać kogoś nie będąc nawet w 10% w jego sytuacji…
    Kto przepraszam powiedział, że na tej stronie, blogu czy forum mają być tylko męźczyzni? Nie potraficie przebić się przez kobiety? Tak żony tu są, ale po to by wspierać się nawzajem w tych trudnych dla nas chwilach, w ciężkich informacjach, ale też po to by pomóc naszym żołnierzom, bo ich tu w Polsce nie ma… Może to i nie nasza wojna ale kto z Was miał tyle odwagi by na nią pojechać i zmierzyć się z tymi warunkami, z tym co oni tam przechodzą… oni chcą odrobiny ludzkości… odrobiny ciepła, kontaktu z rodziną… czy to takie dziwne że siedzimy wyrywamy sobie włosy z głowy, bo nie mamy informacji od naszych tygodniami, bo internet działa ( a to w niektorych bazach luksus), albo telefony nie działają…
    To wojna macie rację ale nawet na wojnie ludzie muszą mieć jakieś warunki godne życia… A nasi żołnierze zniosą to, że nie ma grzałki, zniosą to że nie mogą wysłać nam paczki, zniosą kąpiel w zimnej wodzie, zniosą pył, kurz i błoto… zniosą te wszystkie ataki i ciężkie sytuacje.. zniosą bo są dzielnymi żołnierzami i uwierzcie nie będą się użalać… tylko dlaczego my żony nie możemy zrobić czegoś by im polepszyć warunki? dlaczego to spotyka się z taką krytyką… ludzie bądżmy ludźmi dla drugiego człowieka… odrobinę wyrozumialości…a prawda jest taka, że ile będzie osób tyle racji i nikomu nie da się dogodzić…
    Pozdrawiam wszystkich…


  39. Najwięcej do powiedzenia mają ci co klikają w Call of Duty i smarki z nosa ściągają.

    My żony,dziewczyny żołnierzy polskich nie damy im krzywdy zrobić a tym co przeszkadza waleczność kobiet niech napiszą do Rydzyka,może on ich wesprze.


  40. fanka szefa ty jak coś walniesz to nie trzeba komentowac hehehe ci co graja myślą, że widzieli wojnę hehehe…


  41. Na nowoczesnych Armiach XXI wieku znam się jak na balecie czyli – niewiele.
    Na współczesnej Logistyce wojskowej również.
    Jednak tak sobie myślę, czytając wcześniejsze wypowiedzi, że Afganistan to nie dżuma
    i gangrena pozycyjnej I Wojny Światowej?
    Ale po kolei.
    W LWP dominowało słuszne przekonanie, że „im więcej potu na ćwiczeniach tym mniej krwi w boju.”
    Jednak otoczka realizacji tego zawołania nie była już taka radosna.
    Spartańskie warunki bytowania na poligonach, zwłaszcza zimowych, z czasem niosło pokłosie
    w stanie zdrowia żołnierzy i przyczyniało się do wcześniejszego przejścia na rentę wojskową.
    Kto przeżył noce mroźne z porywistym wiatrem w namiocie z piecykiem nie dopilnowanym przez dyżurnego, w kabinie samochodu, pod pancerzem czołgu czy choćby w pontonie parku TPP ten wie o czym napisałem.
    Wielokilometrowe marsze z pełnym oporządzeniem i noce przespane w stodołach na w pół zgniłej słomie równie dobrze rujnowały kręgosłup co skoki ze spadochronem. Blizny w płucach to też pamiątka po przeziębieniach i zapaleniach płuc.
    Dobrze jak miałeś farta i dowodził stary frontowiec a nie sierściuch ;)
    Taki wyga najpierw zagonił do kucia zmarzliny (co zajmowało trochę czasu , ale i rozgrzewało) a później rozpalało się ognisko.
    Fakt, że nie raz, nie dwa podeszwy butów wojskowych przy ognisku ucierpiały, ale odmrożeń nóg nie było.
    A że kręgosłup przytulony do matuli ziemi przemarzł to ino lumbago z wiekiem upierdliwsze bywało.
    Sanitariatem najczęściej bywała rosochata, (najwygodniejszą była wykrzywiona) brzoza.
    Nie, nie smoleńska, nasz polska na Wędrzynie, Joannie, Drawsku, Biedrusku , Orzyszu czy choćby na Białej Górze o garnizonowych poligonach nie wspominając.
    Na rentach wojskowych bądź emeryturach wielu z rozczuleniem wspomina poligonowe drzewa świadków nabycia guzków krwawniczych (varices haemorrhoidales) czyli pospolitych hemoroid ;)
    Dzisiaj stękając, krwawiąc i wspominając zapytam czy nadal w tej materii bez zmian? – być musi?
    Smaczne tuszonki (serio) i tysiące innych konserw spożytych w kamaszach przypominają się każdej wiosny i jesieni w formie nadkwasoty, wrzodów żołądka, nadwrażliwości jelita grubego itp.
    Można by różnych, różnistych przykładów podawać bez liku jak drzewiej bywało i jakie dolegliwości nie tylko weterani leczą lub machają ręką skoro na wizytę do specjalisty nierzadko trzeba czekać x-miesięcy, a czasami i rok za mało!
    Żołnierz jest tylko Człowiekiem.
    I choruje jak człowiek.
    Fakt, że młody organizm żołnierza wytrenowanego, dobrze odżywionego wytrzyma wiele.
    Nie oznacza to, że w określonym czasie skutki będą opłakane.
    Nie wspomnę, że 12 letni kontrakt jest handicapem, ale dla MON.
    Dlatego, że istnieje prawdopodobieństwo zwolnienia „zdrowego” jeszcze żołnierza!
    Mają rację szanowne Panie.
    Brak możliwości utrzymania higieny podczas realizacji zadań w MISJI STABILIZACYJNEJ to plama na honorze logistyki WP.
    Spanie w spartańskich warunkach (bez sprawnych nagrzewnic) to plama na honorze logistyki WP.
    A i grzałka, i karton, a zwłaszcza systematyczny kontakt z Rodziną jest tak samo ważkim problemem jak karabin w garści, pełny magazynek i granat pod ręką!
    To nie siermiężne czasy, gdy Misjonarz mógł 1 x na 2 tygodnie „zadzwonić” przez radiostację do rodziny i posłuchać 5 min jak dyszy UFO na linii, a żona chlipie w słuchawkę!
    Tłumaczenie, że nasza Armia nie jest na miarę Armii USA ma się tak jak pięść do nosa.
    Skoro szanowni Politycy porwali się z motyką na księżyc to nie znaczy by żołnierzom nie zapewnić minimum standardu logistycznego.
    Żołnierz dziewczynie nie skłamie a na forum użalać się nie będzie.
    Wy Kobiety macie MOC.
    Wasze opinie MON uważnie wysłuchuje.
    Wysłuchuje i reaguje!
    A palantom odpowiedzialnym za haniebne zaniedbania już kolanka drżą i być może zniechęcają WAS na forum do podbijania bębenka?
    Młody wiekiem i stażem Minister ON ponownie nominowany decyzją Pana Premiera na Wasze uwagi zareaguje.
    Zawsze.
    I nie tylko ja wiem –dlaczego ;)
    Bo – „Jeśli ktoś nie dba zbytnio o prawdę w sprawach drobnych, nie można mu ufać w sprawach istotnych.”
    Albert Einstein


  42. @ Vitava – jesteś wielki! :D


  43. ludzie wyluzujmy, wiadomo ze wojna to nie wakacje, ale chociaz mozna sobie popisac ponarzekac, pocieszyć się…..” w kupie ” zawsze raźniej. Poza tym na pewno kazda z nas, kazdy z rodziców, sióstr braci itp. itd, chce zeby oni wszyscy wrocili cali i zdorwi. Swoją drogą to fakt, że jak mogliby mieć lepiej to dlaczego nie …
    Dziewczyny czas biegnie i juz blizej niz dalej :)


  44. @ Vitava – chce napisać, ze przeczytałam dopiero pierwszą linijeczkę Twojej wypowiedzi o balecie i już mi się podoba ; ))) ! – musiałam to napisać bo skutecznie poprawiłeś mi humor ;D


  45. Ines – na smutki najlepsza nalewka… choćby z Rajskich Jabłuszek, o których wiesz ;)
    C*** Ines.


  46. Vitava – Ineska fajnie pisała, ale dobór twoich słow jesty pelen uznania… Marcin dobrze napisał – jesteś wielki i dziękujemy, ze ktoś widzi pewne problemy naszymi oczami :) chyl ę głowę :)


  47. Vitava BRAWO :D
    Niestety komuna w Wojsku Polskim zakorzeniona głęboko i ciężko ją wyplenić..
    Czasami jak słucham co się wyprawia to tylko czekam na wiadomość, że w jednostce trawniki na zielono malują..


  48. Minorka malują,jak ma wazna osobistosc przyjechac ;-)


  49. Vitava – dobrze że jesteś ! ; )))
    Pozdrawiam ciepło !

    Minorka – co do trawki – późną jesienią dowódca w pewnej jednostce tacie mojemu kazał kwiatków na łące pobliskiej szukać do wazonu bo delegacja przyjeżdża ; ))) – to są historie !


  50. Marcin doskonale to opisał w jednym z rozdziałów. Chodzi o opowieść z Karbali, o pięknym i wspaniałym kibelku… Jak się człowiek porządnie w…ra w normalnych warunkach, to jakoś tak od razu na duchu (i nie tylko) lepiej i z całym światem wojować można.

    Oby się poprawiło, nie tylko w w tej bazie.


  51. nie ma co narzekać na v zmianie byliśmy w qarabachu nie mieliśmy żarcia i sanitariatów i daliśmy rady


  52. pytający – z całym szacunkiem ale ten blog nie spełnia swojego założenia. To raczej notki informacyjne (36 pułk rozformowany) albo nieudolna próba zmienienia świata – post o NSRach – autor ani nie przekonał mnie o słuszności powstania tej grupy a już w ogóle nie sprawił że zaczęłam myśleć, że są potrzebni. I ta raczej “recenzja” filmu … A przecież miało być o sprostowaniach nieprawdziwych informacji o wojsku ; D I takie moje osobiste odczucie – nienawidzę jak mówi sie o żonie zmarłego – wdowa – a w poście o śmierci Mariusza Deptuły jak byk, że wyrazy współczucia kieruje się do wdowy … – minus za to.
    Byłam na tym blogu jakieś dwa miesiące temu i już tam nie wróciłam – do teraz – bo ciekawska jestem ; ))) …

    A zupełnie na samym początku poraziła mnie ankieta tam z lewej: Jak oceniasz ten blog ? Odpowiedzi do wyboru – Kiepski! – Nie zbyt – Może być – Zajebisty!

    Miało być poważnie ale nie wyszło ; ))) Proszę nie traktować tej wypowiedzi jako atak. Nie mam pojecia kto pisze togo bloga, ale super że to robi ! Świat i ludzie potrzebują takich miejsc ! A ten post w moim założeniu ma być raczej – drogowskazem jak obiera te treści zwykły śmiertelnik ; )))
    Pozdrawiam autora bloga i tego i tamtego i wszystkich którzy czytają – i ten i tamten ; D


  53. ineska:
    wp-moimioczami… – jak dla mnie dość kiepsko to wyglada, ale to raczej przez forme blogu, nie tematyke.

    Mnie zainteresował ten konkretny wątek – chodzi o serial :)

    http://film.interia.pl/wiadomosci/telewizja/news/ruszyly-zdjecia-do-misji-afganistan,1709956,3604


  54. Tematyka jest ekstra ! Zresztą jak widać po tym miejscu ; ))) Wierzę, że i tamten blog znajdzie swoich fanów, ale najpierw chyba właśnie musi przemyśleć jego postać. ja życzę powodzenia ; )))

    Co do “serialu” ; )) Słyszałam, gdzieś o uszy się obiło. 13 odcinków, Małaszyński … ; )) – no mam nadzieję że nie będzie to kolejna rola amanta ;D tym razem w mundurze ; )) Jestem ciekawa efektu choć nie ukrywam, ze już niekoniecznie wierzę w powodzenie i jakąś wielką rangę tego filmu – polskie realia – dobre filmy wychodziły nam 20 lat temu ; ))
    13 odcinków więc nie będzie to Klan – to dobrze. Mogłoby się przejeść. Za produkcję zabrało się za to Canal+ i co z tego ? Film obejrzy garstka ludzi bo nie będzie emitowany w ogólnodostępnej telewizji – już to jakieś ograniczenie.
    Bardzo mnie ciekawi sam obraz tej misji Bo jak widać na zdjęciach (Afganistan na plejadze … to jak spotkać Królową Elżbietę na pudelku ;D ) – http://www.plejada.pl/3,53246,news,1,1,misja-afganistan-czyli-pawel-malaszynski-w-mundurze,artykul.html – to zaplecze logistyczne, samoloty i sprzęt to chyba mają lepszy niż chłopcy tam na miejscu ;D
    Pierwszy odcinek będzie opisywał dzień przed wylotem do Afganistanu, kolejne kręcone będą ponoć w Uzbekistanie bądź Maroku … no nie powiem – ciekawie ciekawie – jak sobie poradzą ? ; )))

    A żeby i wyszedł taki polski poczciwy The Hurt Locker ; )))


  55. a tak dla wszystkich ktorzy zastanawiaja sie po co tam jeździmy…

    http://www.youtube.com/watch?v=MQgtqx1gapM


  56. Vitava strasznie mi się spodobał Twój komentarz. Szczerze nic dodać nic ująć.
    zgadzam się w zupełności, że zachowanie minimum sanitarnego nie jest wygórowanym wymaganiem. czasy dołka i saperki minęły. na poligony w kraju firmy zewnętrzne wstawiają toye. to chyba zawiezienie paru sztuk do Aganu też nie byłoby problemem. rozumiem, że włączenie bazy do kanalizacji z oczyszczalnią jest niemożliwe, bo takowe nie istnieją. więc pozostaje…


  57. Na ariance wcale nie ma tak źle! Ja tam jestem i nie nazekam, choć spie w namiocie:) nie potrzebnie nasze żonki kochane robicie afere! To nam bardziej moze zaszkodzic niz pomóc…


  58. To zamiast do Afganistanu to co niektórzy żołnierzyki powinni do Egiptu się wybrać … na wakacje wraz z małżonkami itp., najlepiej.
    Bo tam ciepło, prysznice i baseny z ciepłą wodą, nikt nie ostrzeliwuje hotelu i nie strzela w czasie kąpieli słonecznych i jakieś pamiątki można w kartoniku wysłać, np. “batonik” wielbłądzi itp.
    LUDZIE, tam jest wojna, a nie wakacje. Chcieli, pojechali, a jak się nie podoba to rotacja, pod kołderkę do żony/matki/kochanki!!!


  59. Nie podpuszczaj pan – panie Jacku ;)
    http://turystyka.wp.pl/kat,3,title,polscy-turysci-strzaly-na-ulicach-i-bandy-szabrownikow,wid,11247722,artykul.html
    Być może pan nie pamięta jak kilka lat temu pod Piramidami grzano z peemów do turystów?
    A teksty prymitywne do Ludzi, pan daruje, alibo troszkę przemyśli zanim zacznie palić głupa.
    Czy tu na forum znajdzie pan post żołnierza narzekającego na warunki bytowe?
    Nie! takiego postu nie czytałem.
    Nie pan tych żołnierzy do Afghanu wysyłał, nie pan ich będzie rotował.
    Wojna? jaka wojna?
    Toć to oficjalnie – Misja Stabilizacyjna?
    Ale diabeł tkwi w szczegółach!
    Pan zapewne jest pomocnikiem Kupido lub wiatrakiem nakręcajacym do becikowego za drugie
    i kolejne dzieciątko? ;)
    NIEEEE?
    To po hrym pan, panie Jacku zagladasz pod pierzynę mundurowych???
    Na tym zakończę dyskusję bo nie jestem dorzeczna Dorota od Boy’a ;) ;);)


  60. Xbravo mam pytanie, czy net jest u was juz dostępny ?


  61. @60
    Jakoś do Ciebie nie dociera, że żołnierze to ludzie. Zachowanie elementarnych zasad higieny korzystnie wpłynie na ich zdrowie. chyba nie chciałbyś by po powrocie, zanim przejdą badania, pozarażali ludzi. Większość chorób bierze się z brudu.
    Ale jak zauważył Vitava, żaden z nich sie nie skarżył. Żaden nie narzekał.
    Pojechali. Część chiała, część musiała (jak to dowódca powiedział przymusu nie ma ale jest obowiązek). Na własnej skórze doświadczyłam tej dobrowolności, że mój mąż właśnie szkoli się na kolejną zmianę.


  62. A ja by, do Egiptu sobie pojechala – aa coo tam – na wakacje – a coo tam ; )) – gorąco pozdrawiam i życzę kolejnych tak ciekawych w swych treściach wypowiedzi … bez nich wiat bylby tak nudny i jednolity …


  63. Nie jestem żoną żołnierza, ani takowego nie mam wśród rodziny i znajomych. Chciałabym tylko podziękować Panu za książkę, która takim laikom jak ja żyjącym w kraju, gdzie występuje selekcja informacji pozwala zobaczyć obraz polskiej misji stabilizacyjnej. Cieszę się, że pokazuje Pan również prywatne zmagania z codziennością tych ludzi. Wszystkim osobom nagabującym rodziny żołnierzy polecam wstąpienie do wojska i wyjazd na “misję” wszakże nikt Państwu tych pieniędzy nie broni…


  64. moj jest na Arianie od poczatku i ciagle mamy kontakt internetowy i telefoniczny. Po przeczytaniu tego listu tez zadalam mu pytanie dotyczace warunkow odpowiedzial ” ze najwiecj narzekaja królewicze którzy zachowuja sie jakby cale zycie korzystali ze zlotych kibli. TAcy ktorzy tam siedza ciagle na necie i podlewaja marchewki grajac w farmera na naszej klasie zamiast rozmawiac z rodzinami ” Sama jestem kobieta zolnierza ktory tam stacjonuje ale staram sie go wspierac a nie wpedzac w jeszc gorsze kłopty bo podobno juz niezla afera sie kreci z tego wzgledu a dlaczego maja cierpiec ci ktorzy daja sobie rade i nie narzekaja . Ja sama wole zeby ruszlo sie cos pod wzgledem militarnym bo jak zielony zagrzeje sobie wode w czajniczku i umyje to nic mu nie bedzie. Na poligonach dawali rade tu tez dadza .


  65. Witam.
    Jestem tu poraz pierwszy.
    Mój mąż jest w Arianie, czytając wasze komentarze przeraziłam się. Wiem, że w tej Ariane nie jest lekko, ale mój mąż nie narzeka, ovzywiście wolałabym, aby miał super warunki, ale czego oczekujemy? to są warunki wojenne, poza tym to już X zmiana i napewno kazdy z nich wiedział o istniejących warunkach. My jesteśmy po to by ich wspierać, co mu z wody do mycia jak nie usłyszy dobrego słowa. Mam stycznośc z osobami, które powracali z misji i nikt nie narzeka i nie skarży się.
    A tak z innej bajki, czy wysyłacie po jednej paczce czy kombinujecie, bo słyszałam, że jak się śle do warszawy paczkę to można wysłać kilka tylko kto inny musi być nadawcą, tak robiła moja koleżanka.


  66. już nie przesadzajcie to jest wojna!!! na jednej z poprzednich zmian byłem na rekonesansie w budującej się arianie… ale nie o tym się chciałem wypowiedzieć. wszędzie nie ma bajki bo takie są warunki, w qarabaghu też mają dwa prysznice i wodę ze studni, którą i tak pompy nie tłoczą zbyt dobrze. woda ciepła jest co najwyżej przez 10 min po otwarciu pryszniców. w giro palą swoje g…. i nie narzekają, są w najbardziej niedostępnym terenie. a w ghazni ogrzewanie też się psuje i agregaty też. to są tylko maszyny i to nie polskie!!! dlatego nie przeżywajcie! lecąc tam wie się że to nie przedszkole a wojna, tak więc wiadomo że hiltona to nie będzie, że jesteśmy na logistyce amerykańskiej a nie na swojej to też trzeba się prosić… zapytajcie kolegów z poprzednich zmian co mieli w ajiristanie, w zhana khanie czy innych prowizorycznych punktach tymczasowego obozowania.


  67. Popieram przedmówce. A jeśli trafili sie tam ”księciunia” jak co niektorzy to niech najepiej sie zrotują i wracają do domu . Nasi chłopcy na Arianie i tak maja dosyc problemów i zajęc radzą sobie jak tylko mogą a kiedy juz przyjdzie chwila spokoju to nie dziwie sie ze nie chce im sie słuchać marudzenia i narzekania kolegów ktorym warunki nie odpowiadają. Mogli zabrać rodzine na wycieczke do Turcji a nie pchać sie w srodek wojny. Kocham swojego zielonego martwie sie o niego i mimo że wyrażam tu taką opinie martwią mnie też warunki. Ale skoro nie narzeka to nie robie afery i nie panikuje. Bo mimo wszystko już i tak jest dużo lepiej niz na początku.


  68. ale baby jak to baby niby chcialy dobrze ale chyba nie zdają sobie sprawy jakie konsekwencje moga wyniknąć z tego dla zielonych na arianie …


  69. http://piotr-j-wojtowicz.blog.onet.pl/Nowe-podejscie-do-logistyki-wo,2,ID286679943,n

    Pierwszym twórcą systemu logistycznego był Aleksander Wielki, którego wojsko składało się
    z kawalerzystów, do których był przypisany jeden niewolnik na koniu, który z kolei prowadził konia jucznego z zaopatrzeniem. Do każdego piechura zaś, przypisany był jeden niewolnik pieszy z koniem jucznym.
    W kronikach Cesarstwa Bizantyjskiego zapisano, iż Cesarz Leon VI w swoim dziele pt.: „Sumaryczne wyłożenie sztuki wojennej” wyróżnił obok strategii i taktyki, trzecią naukę wojenną – logistykę. Według niego zadaniem logistyki było dbanie o regularne wypłaty żołdy, odpowiednie uzbrojenie
    i wyposażenie żołnierzy oraz przygotowanie do bitwy.
    Logistyka USArmy jest mobilna tylko czy polskie kwity są właściwe i przesyłane terminowo?
    Powiem wprost: powszechnie szanowany Komendant eksluzywnego WDW baaaaaaaaaaaardzo blisko Warszawy realizując w młodości proste zadania logistyczne z braku umiejętności językowych tak namotał, że kadra czterech międzynarodowych Misji rechotała przez tydzień.
    Może więc należy zacząć od przypisania jednego niewolnika – tłumacza do każdego logistyka?
    Wysyłając pododdziały na Misję Stabilizacyjną, faktycznie na wojnę, w specyficzny i odległy obszar operacyjny Afganistanu należałoby zajrzeć do opracowania generała barona A.H. Jominiego
    „Zarys sztuki wojennej”, rozdział VI a następnie opracować i konsekwentnie realizować „Plan logistycznego zabezpieczenia Misji (…)”.
    Plan niewątpliwie opracowano i jest realizowany tylko brak sił i środków sprawia, że w niedofinansowanej polskiej Armii byle jakość wynika z „jakoś to będzie”?
    Można oczywiście „przeżyć” Misję załatwiając potrzeby fizjologiczne systemem „Giro”,
    http://zafganistanu.pl/?p=780
    podmywać się wodą podgrzaną w menażce, przedrzemać zimowe noce w namiotach nieogrzewanych czy konsumować byle co, byle jak aż do obezwładnienia całego stanu osobowego placówki dyzenterią o czym pan Marcin nie raz informował i alarmował!
    Rzeczywiście, macie rację żołnierze co by tu nie grzmieć i szumieć na forum bo tam Wam z tego powodu wcale nie lepiej i ja to rozumiem.
    Struktura feudalna Armii, kiepskie nastroje będące wodą na młyn Talibanu oraz doinformowane społeczeństwo to główne przyczyny „zadymy”?
    Oczywiście nie wykluczam typowych malkontentów, których w każdej Misji bywało, jest i będzie – bez liku!
    Jedno Wam powtórzę: nie zadbacie sami o zdrowie i higienę na tej okrutnej afgańskiej Ziemi to żałować będziecie zmarnowanych młodych lat! A utraconego zdrowia nie odzyskacie za żadne pieniądze!! Być ruiną człowieka w kwiecie wieku to tragedia dla Was i rodzin Waszych co zrozumiecie jak doświadczycie a życzę Wam tylko zdrowia!!!
    Bo w naszej Ojczyźnie zdrowia trzeba aby chorować.
    Czystość to zdrowie – przysłowie polskie.
    Biedny chiałby zostać bogatym, tak jak chory wyzdrowieć – przysłowie wietnamskie.
    Amen.


  70. Zima w Afganistanie.
    http://sladamikonkwistadorow.blog.onet.pl/Zima-W-Afganistanie,2,ID423154239,n
    W garnizonie lepiej ;)
    http://sladamikonkwistadorow.blog.onet.pl/Gdzie-Mieszka-zolnierz-Cz-II,2,ID416255525,n
    Generał to ma klawe życie ;)
    http://sladamikonkwistadorow.blog.onet.pl/Gdzie-mieszka-zolnierz,2,ID401170238,n

    „udział w operacji w Afganistanie wymaga hartu ducha i odwagi, jest kuźnią żołnierskiego rzemiosła, szkołą sojuszniczej współpracy, miejscem weryfikacji nowej jakości w siłach zbrojnych.”
    generał M.C.
    - Słowa stały się mottem do tego by odważnie stawiać czoła wszystkim wyzwaniom, pokonując własne słabości działając efektywnie i z determinacją.
    http://static0.blip.pl/user_generated/update_pictures/550780.jpg
    Humor – zdeterminowany hi Jack ;)
    http://www.youtube.com/watch?v=SXSSrBBZV_8


  71. vitava,
    też jestem żołnierz, chociaż na emeryturze (25 lat służby), ale żołnierzem jest się do końca, swojego lub jej.
    I też byłem na misji i wiem kto gdzie, kogo wysyła na siłę, więc proszę mi tu nie ściemniać i mitów nie opowiadać!!! Bo jest to ściema żołnierzy, żeby wytłumaczyć się przed rodzinami, bo nie inaczej!!!
    I dobrze wiem jak “nasze” państwo dba o żołnierzy będących za granicą. I powiem, że to jest porażka na całej linii, czego też doświadczyłem na swojej skórze, ale jako tako nie narzekałem, spędziłem tam 7 miesięcy
    A teksty typu:
    “Pan zapewne jest pomocnikiem Kupido lub wiatrakiem nakręcajacym do becikowego za drugie
    i kolejne dzieciątko?” – to proszę zostawić dla rodzinki lub swoich znajomych, OK!!!

    I jeszcze raz dodam, nikt nikogo na silę tam nie wysyła, są jeszcze inne zawody w których można się spełnić.
    Pozdrawiam wszystkich byłych i obecnych misjonarzy, trzymajcie się!!!


  72. Nie wiem czy aneksy do kontraktu z klauzula ” zobowiazuje sie do spelnienia minimum jednej misji poza granicami kraju” nie jest w jakiś sposob naciskiem na zolnierzy :) A z drugiej strony czy Panstwo przy tak wysokim bezrobociu zapewni zolnierzą ktorzy zrezygnowali z misji a tym z samym z pracy w wosjku znajdzie lub da im taka prace zeby z dnia na dzien mogli utrzymac rodzine ;) ??


  73. Szanowny Panie rezerwisto Jacku.
    Całkowicie się z panem zgadzam co do “ściemniania” rodzinom, natomiast mam wątpliwości o jaki zakres mojej ściemy panu chodzi ;)
    Życzę pomyślnego spełniania się w wykonywanym, nowym zawodzie (rozumiem, że odszedł pan z Armii w tym własnie celu) i spokoju serca po 25 latach doświadczeń militarnych ;)
    Zdrowia też życzę i wstawania rano w dobrym humorze.
    Przepraszam za Kupido i takie tam. Pomyliłem się – zna pan temat z autopsji ;)


  74. do jacek37 – człowieku ty się lepiej zastanów co piszesz bo od pewnego czasu twojej wypowiedzi działają mi na nerwy. Bardzo cwany jesteś ale dla mnie reprezentujesz swoimi wypowiedziami płytki poziom więc daruj to sobie. Każdy przeżywa wyjazd do AFG i kobiety żołnierzy i sami żołnierze. Tylko ludzie pozbawieni uczuć nie martwią się o swoich najbliższych. Każdy ma prawo tęsknić, i każdy ma prawo żalić się ! Nie jest to żadną zbrodnią mieć gorszy dzień nawet w Afganistanie.


  75. Najlepiej to zmieszać kobiety żołnierzy z błotem bo one tylko jęczą, , narzekają, ubolewają nad losem swych mężów. A niby kto jak nie one – najbliższe im osoby mają się o nich nie martwić ? – byłoby to chore gdyby tak nie było. I pisanie , że żołnierze wyjeżdżają do Afganistanu jako ochotnicy doprowadza mnie do szału bo nie każdy wyjeżdża jako ochotnik. Ten kto od mówił to skończy pracę w wojsku – znam takich kilku.


  76. 7 miesięcy w Afganistanie w porównaniu do roku czy nawet dłuższego czasu to nic i w dodatku na jakim etacie . O to zasadnicze pytanie bo najgorszą robotę odwalają szer, i st. szer a reszta odpoczywa i jestem świadoma swej wypowiedzi w 100%. Kogo uraziłam to przepraszam ale niektóre wypowiedzi ranią mnie jako żonę i samych żołnierzy będących teraz na misji.
    Pozdrawiam


  77. tinka,
    ja przez długie lata swojej służby nie spotkałem i nie słyszałem o żadnym żołnierzu którego zwolniono ze względu na to że odmówił wyjazdu na misję. Nie powiem, straszyć straszyli ale to między bajki włożyć.
    To kto ma rację?
    Poprzyj personalnie swoją tezę:
    Cyt.: “Ten kto od mówił to skończy pracę w wojsku – znam takich kilku.”


  78. Trzeba poprostu odwalić “tzw. lipę” czyli ogłosić publiczną zbiórkę (w TV, prasie, radiu) sprzętu na potrzeby bytowe kontyngentu w wysuniętych bazach. Piecyków, łożek, śpiworów.
    Reakcja MONiuchów gwarantowana, na taką hucpę muszą zareagować bo do tego są tresowani.


  79. tinka,
    jeszcze jedno, w schronach i sztabach się na misji nie chowałem, byłem-jestem chorążym WP, tak więc cienki bolek


  80. arri,
    masz rację, jakby podniósł się społeczny “dym” to nasz MON zaczął by się może czuć odpowiedzialnym za wysłanych chłopaków na tułaczkę i wojenną niedole


  81. “To jest, kurczę, poświęcenie” – “Serca Afganistanu”.
    Pani Tinko.
    Kto lepiej zrozumie Żonę pracującą, prowadzącą dom, wychowującą dzieci borykającą się z trudami dnia naszego powszedniego? i czekającą na swojego żołnierza?
    Kto doświadczył ten najlepiej wie.
    Temat rzeka na forum tego właśnie blogu w latach ubiegłych.

    http://zafganistanu.pl/?page_id=661&forumaction=showposts&forum=2&thread=176&start=50
    19.05.2010 16:17

    A co “do roboty” to najlepiej jak każdy robi swoje, każdy robi dobrze bo tylko naoliwiona maszyneria bez zakłóceń pracować potrafi ;)
    Pozdrawiam Serca Afganistanu.


  82. Widzisz Jacku, sam przyznajesz, że jesteś już poza MON’em. Ciesz się, że w czasie swojej służby nie spotkałeś się z propozycją nie do odrzucenia wyjazdu na misję. Czasy się zmieniają, a takowe propozycje jak najbardziej mają miejsce…Nie wymagaj tu udowadniania tez personalnymi przykładami, to nie miejsce do prowadzenia takich dowodów. Ci, którzy takie propozycje otrzymali wiedzą najlepiej, jak jest.


  83. Witam wszystkich

    poniżej link do artykułu o chłopakach w Worriorze. Myślę że dobrze pokazuje codzienność i ciężką pracę naszych żołnierzy.

    http://www.rp.pl/artykul/748190,757447-Opancerzony-kroliczek-playboya.html


  84. vitava, kłaniam się!

    Co do dyskusji – myślę, że jest to spowodowane również czystą chęcią sprawiedliwości. Jeżeli w jednej bazie jest wszystko, to dlaczego w innej nie ma nic?
    Chłopaki sobie poradzą, są silniejsi niż wszyscy pryszczaci internauci wypisujący tu głupoty razem wzięci – ale jeżeli można im pomóc to TRZEBA to robić.
    Jak ktoś ma z tym problem zapraszam chociażby dziś w nocy, aby wyszedł przed dom i spróbował przespać się w samym śpiworku na zewnątrz.
    Godne warunki to podstawa każdej pracy.


  85. Taliban odrzucił US – partnership.
    http://newsessentials.wordpress.com/2011/11/21/afghan-taliban-reject-us-partnership-deal/
    Należy się spodziewać wyjątkowo “gorącej” zimy.
    Tb muszą zaistnieć, szczególnie w takiej politycznej sytuacji.
    Wyczulam by nie sugerować się doświadczeniami zimowymi poprzednich Zmian.
    Tylko profesjonalne i skuteczne zabezpieczenie KW może zminimalizować straty tej nadciągającej zimy z wieloma niewiadomymi!

    “Gdy chcesz atakować armię, oblegać miasto lub zabić kogoś, musisz najpierw zdobyć wiedzę o broniących generałach, ich gościach, strażnikach ich bram i ich sługach. Niech zajmą się tym twoi szpiedzy.
    Istnieje pięć rodzajów szpiegów: szpieg miejscowy, szpieg wewnętrzny, szpieg podwójny, szpieg martwy i szpieg żywy. Szpieg miejscowy jest zatrudniany spośród mieszkańców danego miejsca. Szpieg wewnętrzny wywodzi się z nieprzyjacielskich oficerów. Szpieg podwójny to przekupiony szpieg wroga. Szpieg martwy podaje przeciwnikowi nieprawdziwe informacje. Szpieg żywy wraca do swego pracodawcy, by przekazać mu informacje.”
    Sun Zi

    Dla nas żołnierz wracający z wojny to bohater. Dla niego to nauka życia na nowo.
    ~marll


  86. służyłem w Arianie w czasie 9 zmiany i powiem szczerze, że sytuacja tam jeszcze długo i to bardzo długo się nie polepszy.
    No ale co się ma martwić taką bazę jak Ariana PSZ skoro oni w swoich bazach mają wszystkiego aż nadto.
    Chłopaki trzymajcie się


  87. Witam,
    mój mąż aktualnie jest w Ghazni. Często jeździ na patrole między innymi do Ariany. I Mówi szczerze: “Żołnierzom z Ariany wielki respect”. Uważam, że to zdanie mówi samo za siebie wiele.


  88. To nic nowego, pamiętam jako pierwsza zmiana mielismy przyjemność stacjonować w Ajiristanie,uwierzcie gorzej mieszkali..a może nawet lepiej miejscowi ludzie do Ariany-y przyjeżdżają patrole do nas byla tylko droga powietrzna,gdzie Amerykanie pokonywali “ją” w ciagu 40 minut , Polacy nie pytajcie:/
    Co do warunków nie było sie gdzie myć załatwiać w okna puste przez prawie 5 dni na zmiane sypalismy workli z piachem narazeni caly czas na ostrzały uwierzcie nigdy nie chcielibyscie znaleźć sie w takim miejscu, czemu nikt tego nie napisał tam było gówno istne gówno po2 tygodniach droga powietrzna tak zwanym medavac ściagneli prawie 10 ludzi bo nie wiedzieli co sie z nimi dzieje,gorączka wydalanie pod siebie tragedia w bylo nas tylko 20 paru bez wsparcia nartychmiastowego ..dodam ze pranie i mycie robilismy w rzece i co wy na to??? to mozna nazwac spartańskie warunki .. gdzie miejscowi policjańci “srali” u siebie a spływało nam wszytsko na nasze podwórko..pytania???


  89. My daliśmy radę oni też.
    (sorki za literówki)


  90. V zmiana – pytań brak bo dokładnie tego doświadczył mój mąż. Wielki szacunek dla Was Panowie :) pozdrawiam


  91. V zmiana – za to Ci w końcu płacili, to nie były wczasy w Egipcie.


  92. Drogi Jacku, jasne, że to nie były wczasy w Egipcie, ale minimum godnych warunków do pracy – BEZ WZGLĘDU NA JEJ CHARAKTER – należy się i już. Ciekawe, czy jakby Twój pracodawca nie włączał ogrzewania na zimę i zamiast wypasionego WC miał wychodek na zewnątrz firmy, to też by było ok? Wszak pracując nie jesteś na wczasach w Egipcie. Zapewne szybko wynalazłbyś w przepisach Kodeksu Pracy, że:
    “Art. 111. Pracodawca jest obowiązany szanować godność i inne dobra osobiste pracownika.”
    “Art. 15. Pracodawca jest obowiązany zapewnić pracownikom bezpieczne i higieniczne warunki pracy.”
    Żołnierzy Kodeks Pracy nie obowiązuje, ale to nie oznacza, że im się podstawowe, minimalne, a zarazem godne warunki wykonywania swoich obowiązków nie należą.


  93. Nie ma sensu prowadzić “dyskusji” z kimś takim jak jacek – celowo z małej.

    Mierz wszystkich taką samą miarą, Malina ma rację – tu nie chodzi o wczasy w Egipcie, tylko o zapewnienie “minimum” godnych warunków – niezależnie od zawodu, który ktoś wybrał. Godność człowieka, mówi Ci to coś?


  94. V zmiana baranie właśnie oni chorowali od kontaktu z tą wodą. pół kilometra powyżej naszej bazy wtedy szuszaki myli zwierzęta. Też tam byłem i widziałem jak kolesie przylecieli było im za gorąco i kąpali się w tej wodzie. ja tam siedziałem i nic mi nie było. było też kilka osób które siedziały tam koło 4 tygodni i też im nic nie było!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!


  95. jak czytam wypowiedzi niejakiego jacka to aż mnie mdli. Najwyraźniej pan jacek komuś zazdrości i musiał nieźle oberwać w tyłek od kolegów skoro był żołnierzem, a jest przeciwko żołnierzom – dla mnie innego wytłumaczenia nie ma, a może sam marzy o wakacjach w Egipcie? kto to wie:D
    Pozdrawiam :)


  96. @95 jacek37 nie wypowiadam sie na temat .. “za to Ci w końcu płacili, to nie były wczasy w Egipcie.” LECZ cZŁOWIEKU LICZ SIE ze słowami bo to trochę nie teges , byłes w du,,,,, i g,,,wno widziałeś . Misjonarze i tak dadzą radę i nie przejmuja się Bzdetami pozdro weteran


  97. To wy jesteście tępymi szwejowskimi sztukami!!!
    Też byłem na misji i nie narzekałem, że mi tubylcy, szczają do wody, czy to że się kibel zatkał.
    Byłem prawdziwym, twardym żołnierzem, który na poligonach przebywał po 2-3 miesiące i nie płakałem, że mi ciężko i do pierzynki mamy daleko.
    1. malina – kodeks pracy nie dotyczy żołnierzy WP i nic im się w tym względzie nie należny, więc sama nie wiesz o czym piszesz.
    2. peet – “szuszaki” – obrażasz rdzennych mieszkańców tych ziem, to już ciebie dyskwalifikuje z dalszej dyskusji
    3. tinka – od nikogo nie dostałem w dupę, niczego nikomu nic nie zazdroszczę, a i na wakacjach w “ciepłych” krajach też bylem
    4, weteran – podejrzewam, że więcej widziałem niż ty śmieszny “weteranku”
    Jak jesteście prawdziwymi “misjonarzami” to w końcu przestańcie kwilić i płakać.


  98. Jacuś a powiedz gdzie byłeś na misji?? Wzgórza golan? Syria?
    Może za długo na zielonej trawce siedzisz i troche ci sie zatesknilo?

    Widze jaki musisz być twardziel skoro sam o sobie tak mówisz:)))) LOL Już paru takich “twardzieli” widziałem i po miesiącu siedzieli w samolocie do domu a później na kozetce u psychologa…


  99. Twardy żołnierz powiadasz jacku i ogromny prostak pozbawiony uczuć. A co do ciepłych krajów to co 3 osoba tam jeździ – żadna nowość. A obrażać to możesz sam siebie, a nie innych bo daleko w ten sposób nie zajdziesz.


  100. Radzę Ci Jacku czytać, CZYTAĆ, a nie “rzucać okiem” na to, co inni piszą. Przecież napisałam, że żołnierzy Kodeks Pracy nie dotyczy, więc nie zarzucaj mi, że nie wiem, co piszę, tylko raz jeszcze PRZECZYTAJ ze zrozumieniem moją wypowiedź. Im bardziej zaczynasz ujadać, tym mocniej się kompromitujesz, “żołnierzu”…


  101. Nawyki Konia. Jak dostał batem to nawet do rzeczy napisał. Minęło dni kilka i znowu w apatii.
    Mimo tego to swojskie trepiszcze i może należałoby przymróżyć oko na dziwaczne wypowiedzi?
    Ciekawsze będą opinie żołnierzy po odejściu na emeryturę w 67 roku życia?
    Bo widać że już 25 lat służby w Armii to chyba o kilka lat za dużo?
    Żołnierką będzie łatwiej? Urodzi tyle co pani Wałęsowa i w kwiecie wieku przejdzie do rezerwy? lub w stan spoczyku?
    Pan Pawlak z PSL dobrze kombinuje dla rolniczek, a przy okazji i nasze panie w mundurach skorzystają?
    Wg danych GUS średnia życia mężczyzny w Polsce wynosi 70,4 lata.
    Zakładając, że mężczyzna będzie pracował od 22 do 67 roku i zarobi przez te lata średnio 3000 zł /mc to ZUS odłoży z jego składek ponad 1 000 000 zł?
    Ile emeryt przeje przez 3,5 roku życia?
    A co się dzieje z resztą jego składek?
    To jest problem a ciepłe kraje? były są i będa ;)


  102. Szkoły oficerskie sie pokończyło? czy raczej pomysłu na życie nie było “a zawsze o wojsku marzyłem i podróże lubiłem” tyle, że uczyć się nie chciało a wymagania teraz mamy co?
    toaleta, wygody i aby szybciej do kraju zjechać…takie jest życie żołnierza, jak się chce kodeksu pracy to do cywila tam prywaciarz szybko takie rzeczy z głowy wybije, po co się w wojsku męczyć i być “misjonarzem”.


  103. Pomysł na życie?
    Zastanawiasz się czy iść na psychologię albo filozofię, bo to cię fascynuje. Wymyśliłeś to jeszcze w pierwszej klasie liceum. Kiedy przychodzi czas matur idziesz na ekonomię, chociaż nie chcesz. Tłumaczysz jednak sobie, że lepiej być bezrobotnym ekonomistą niż bezrobotnym filozofem?.
    Bardzo dużo zależy od nas i naszej osobowości .
    Pomysł na zycie?
    Można tu, można tam np. do Australii, Nowej Zelandii czy na Zieloną wyspę.
    Pracę rzekomo można łatwo znaleźć, ale emigracja nie jest łatwym wyzwaniem.
    Przeważnie trzeba zacząć od zmywania naczyń, a potem to już dużo zależy od znajomości języka, kontaktów, szkoleń itd.
    Szanowny “X” zapewne dylematu nie miał i wybrał zawód właściwy – dla siebie? Gratulacje – szczere ;)
    A szkoła oficerska?
    Trudno dywagować co komu po drodze i dlaczego!
    Schemat myślenia i kryteria oceny pana “X” są jednak z XX wieku?
    Bo to czysta historia: “nie matura a chęć szczera…”?
    Znam kilkanaście młodych – bardzo się starali, ale progi WSOWZech okazały sie zbyt wysokie.
    Co do kodeksu pracy? Armia posiada w tym zakresie zapisy baaaardzo szczegółowe ;)
    Wystarczy znać Ustawy (akty prawne) obowiązujace w Wojsku polskim.
    Zacytuję paragraf pierwszy z brzegu ;)
    cyt. “§ 5. 1. Żołnierzowi pełniącemu służbę poza granicami państwa, niezależnie od uprawnień, o których mowa w § 4 i w odrębnych przepisach, przysługują:
    1) bezpieczne i higieniczne warunki służby oraz zakwaterowania, odpowiednie do zajmowanego stanowiska służbowego i posiadanego stopnia wojskowego, na poziomie porównywalnym z warunkami, w jakich żołnierze innych państw przebywają w tym samym rejonie działania, ”
    Zamiast buhhhhahaaa, panie “X” – pozdrawiam i życzę spokojnych snów a nie horrrorków typu:
    ” mydło upadło – swędzi d**a ;)


  104. Tak czytam.. tego Pana Jacka… hm nie dość że obraża mnie nazywając “baranem” to czyta bez zrozumienia.sprostowanie,Panie Jacku= otóż mój komentarz tyczył sie tego nagłówka tzn tłumacze Ci teraz jasno że my mielismy gorsze warunki od nich teraz i ikt nie płakał nie pisał listów itp,rozumiesz inteligentny (miejacy takie mniemanie o sobie) czlowieku.?
    Co do tego że siedziałes w Bazie tam, to znaczy że nie miałes kolegów chyba,po drugie.. gówno wiesz od czego ..od żadnej wody..jak srali tubylcy i wpadało do nas n apodwórko to pojawiały si emuchy a one (pewnie wiesz)roznosza bakterie siadały gdzie popadło.. i nie wiem kto si eu Ciebie tam mył w rzece ale gratuluje bo ja byłem na pierwszej zmianie w tym miejscu a potem 3ciej i wiesz co? zbudowalismy t am prowizoryczny prysznic a woda była z butelek ktora dostarczali na amerykanie w dzien zostawialismy na sloncu aby sie nagrzała.. gratuluje wiedzy ….pozdrawiam


  105. @101 ,jacek37, twój cytat:4, weteran – podejrzewam, że więcej widziałem niż ty śmieszny “weteranku”
    Jak jesteście prawdziwymi “misjonarzami” to w końcu przestańcie kwilić i płakać.”
    Masz racje , może i więcej widziałeś,, lecz widzieć a brać udział w akcji …
    dla ciebie mogę by攜miesznym weterankiem”
    Ale za :To wy jesteście tępymi szwejowskimi sztukami!!
    ( ineska Tori fanka szefa , Dziewczyny)przepraszam , na unitarce i w czasie misji spotkało by cie coś jak pewnego kapralinę ( panowie bez obrazy sam byłem” betonem “) na poligonie a potem na misji
    po prostu wylądował byś w gównie … i szwej nie wyciągnął by do ciebie jacek37 ręki..

    pozdrawiam weteran


  106. vzmiana skoro tam byłeś to powinienes wiedziec że woda była przynoszona ze studni (i do czego służyła??) niektórzy się w niej kąpali inni prali. Ja się kąpałem tylko w wodzie butelkowanej i za to mieli do mnie pretensje. A jeszcze inni pranie robili w rzece i się w niej kąpali. mogę wymieniać nazwiska ale chyba tu nie powinienem wiec popytaj kolegów co robili bo pewno też ich znasz. Między innymi jeden koleś dwa dni po przylocie do ajristanu (i po dwóch kąpielach w rzece) wrócił medevac-iem do gazowni:)) skoro mówisz że tam byłeś to powinieneś wiedzieć.


  107. Nie zwracajcie uwagi na tego pustaka jak jacek37-wylewa swoje żale a przy okazji obraża żołnierzy którzy i tak mają dużo problemów.Ciekaw jestem gdzie ten pseudo bohater był i jaką miał funkcję, że ma prawo do takich osądów-niech się przyzna CIENIAS:)-TĘPĄ SZWEJOWSKĄ SZTUKĄ TO SAM JESTEŚ,bo nazywasz tak ludzi którzy wykonują zadania o których ty nie masz bladego pojęcia i odwagi by się z nimi zmierzyć-nawet nie masz odwagi napisać gdzie tą swoją bohaterską i ciężką misję odbyłeś-KONGO?CZAD?ps Szkoda mi cię człowieku


  108. jacku37
    Poligon a wojna to mega różnica powinneś to wiedzieć-na poligonie kule ci nad głową nie świstają i na spokojnie zjesz prowiant ,kibla rakieta nie rozwali a nie daj borze ktoś by na tym kiblu siedział…..więc nie porównuj dwóch odmiennych sytuacji ale do czego zmierzam-byłeś ,widziałeś super tylko z twoich wypowiedzi odczytuje twoja wyższość,pogardę nad innymi którzy sa w afganie lub ci co są juz w domu i chca się podzielić wiedza z innymi co przeżyli,jak odebrali warunki bojowe,sanitarne itd.Nie każdy jest takim komandosem jak ty,nie każdy chce pić zasikanej wody ale każdy modli sie o to aby wrócić do domu i do rodzin bo bezpieczeństwo naszych żołnierzy to podstawa przeżycia i nadmienię że nasi zieloni potrafią okopać się w warunkach w których inni by zapomnieli do czego służy saperka i odnaleźć sie w sytuacjach ekstremalnych.


  109. A ja Was wszystkich bardzo ciepło i serdecznie pozdrawiam ; ))) po prostu i bez ściemy, bez ironii i wywyższania. A co najważniejsze – KULTURALNIE I BEZ OSZCZERSTW.

    Ineska.


  110. Panie i Panowie szkoda nerwów na takiego żołnierzyka choć samą mnie poniosło nie raz. Są ludzie i … to coś kim jest ten człowiek; bynajmniej nie jest on wart miana żołnierza.


  111. Ineska ja również kulturalnie i bez nerwów :D pozdrawiam


  112. i Święte słowa dziewczyny pozdrawiam ,
    weteran


  113. no i ja też się do pozdrowień przyłanczam………… chociaż krew mi się zagotowała – każdy robi to co potrafi najlepiej i do czego ma talent, ważne by swoją robotę z pasją wykonywał!!!

    a dla WSZYSTKICH Żołnierzy, w każdej bazie, na każdym stanowisku mam wielki szacunek i uznanie, choc sama do tej profesji (na wojne) się nie nadaje :)

    cieplutko pozdr z cieplutkiego Krakowa :)


  114. Mój mąż jest w tej nieszczęsnej bazie Arianie i do dnia dzisiejszego z ogrzewaniem jest problem….
    Mam nadzieję że w koncu wezma sie za ta baze i aby nasi mężowie i inni zolnierze mieli warunki godne bycia


  115. I jeszcze najnowsze wieści z Ariany: http://www.rp.pl/artykul/748190,763545-Ariana–tam-jest-strasznie.html
    Wygląda na to, że zaczyna się tam poprawiać..


  116. “Gen. B. przystaje przy grupie żołnierzy, którzy siedzą na ławkach obok drewnianego campu (niedawno przeprowadzili się z namiotów). – Mówcie co was boli a ja w miarę możliwości postaram się pomóc – pyta.”

    Generał wszystko może tylko nie znał problemów?
    Nie czyta ZAfganistanu.pl?
    Od 16.11.2011 r. nawijamy m. inn. o ogrzewaniu a tu nagle 02.12.2011 r. w obecności dziennikarki Rzepy? : ” Generał wyjaśnia, że amerykańskie centrum serwisowe które zajmuje się ogrzewaniem ma siedzibę w Bagram. – Ale będę naciskał by jak najszybciej to zostało naprawione”.

    Naciskać to można na wrzód, aby szybciej pękł i by się zakończyło związane z nim cierpienie?


  117. Ale kogo to obchodzi, że nie mają ogrzewania w campach, niech przeniosą się do jakiegoś hotelu.
    Nie stać ich na to?
    Ale przecież to jest wojna, czego Wy chcecie???


  118. jacek 37 – A czego Ty chcesz??? Z jednej strony masz rację, są na wojnie, ale to nie Wietnam. Skoro byłeś na misji to po co bzdury piszesz o hotelach jakiś. I widzisz, kogoś to obeszło, że nie mają ogrzewania tam, źle Ci z tym?


  119. Generalnie blog super ale ta książka……………żałuje wydanych pieniędzy. Trochę o tym trochę o tym ………….i ogolnie wychodzi nic ;-) Ale i tak serdecznie pozdrawiam wierny czytelnik blogu….


  120. jacek 37 fest z ciebie chlop ;-)


  121. Drogi Marcinie!!
    Od pewnego czasu śledze twój blog (właściwie twoja książka mnie do tego zachęciła). Przeżywam razem z “misjonarzami” i ich żonami każdą sytuację i każdy problem z baz w Afganistanie. Dodałeś komentarz odnośnie pierwszej kobiety, która zastrzeliła Taliba. Ujawniła Ona to w książce. Nie wiesz może, czy ta książka będzie wydana w Polsce? Czy będzie dostępna w naszym ojczystym języku?

    Dziękuj i pozdrawiam- Filip


  122. @Filipf – niestety, nic na ten temat nie wiem :(


  123. Dzięki wielkie. Szkoda bo ostatnio nie mogę się oderwać od materiałów właśnie z tamtąd.


  124. W końcu słychać głos prawdy. Dziewczyny, mój mąż też jest w Arianie. Popieram to, że znajdują się w końcu ludzie, którym zależy na tym, żeby coś zmienić w tej pustynno-bagiennej szarej rzeczywistości naszych facetów.
    Problemy z prysznicami to tylko jeden z wielu niedogodności które ich tam spotykających. Nie skarżą się, mówią, że jest dobrze chociaż i tak wiemy jak jest na prawdę. Nie skarżą się, bo (np dla mojego męża) gorszym bólem jest to, że nie słyszy pierwszych słów wypowiadanych przez córkę,wiedza że córka codziennie budzi się rano i woła “tata!” chociaż ma tylko 1,5 roku czy to, że w tym roku nie przebierze się za mikołaja w święta.;/
    Wiem, że robią to dla pieniędzy, dla możliwości dalszej pracy w wojsku pomimo tego, że woleli by grzać tyłki w fotelu godzą się pojechać żeby jakoś ruszyć do przodu, np wyplątać się z długów, wziąć ślub, kupić samochód, zapłacić za szkołę lub powoli zbierać na mieszkanie lub dom. Rzeczywistość daje im szansę złapania kawałka gotówki za cenę życia, swojego i innych a oni korzystają, kwestii czy to słuszne czy nie, nie będę poruszać, bo domyślam się jakie jest zdanie żołnierzy a jakie ich żon…


  125. No i dlatego bedziemy mieli naszywki z hełmem spartańskim:) pozdrawiamy czytelników