Rejestracja | Logowanie »


Kciuki za „Warriora”

02 marca 2012
"Warriorowi" bardzo spodobała się moja dłoń.../fot. Adam Roik

"Warriorowi" bardzo spodobała się moja dłoń.../fot. Adam Roik

- Zobaczysz naszego pupila – zapowiedziała Andżelika, ratownik medyczny Zgrupowania Bojowego Bravo. Pewien, że chodzi o jakiegoś kociaka, których pełno kręci się po bazie, ujrzałem słusznych rozmiarów psa. Z mordą tyle wielką, co sympatyczną, dającego się leniwie prowadzić na smyczy przez jednego z żołnierzy. Tak poznałem „Warriora”.

Chwilę później moja dłoń wylądowała w jego pysku – wystarczył gest zachęcający do zabawy. „Warrior”, jakkolwiek ogromny, jest ledwie 7-miesięcznym szczeniakiem, z upodobaniem uskuteczniającym podgryzanie. „Rasa nieznana, typ odstraszający” – usłyszałem w odpowiedzi na pytanie „co to za pies?”. Istotnie – wkrótce przekonałem się, jaki respekt u lokalnych pracowników bazy i stacjonujących w niej Amerykanów wywołują postura i donośny szczek „Warriora”.

Psa, wówczas niezgrabnie ruszającą się kulę puchu, 5 miesięcy temu przywiózł parol z Ariany. Zwierzak z miejsca stał się maskotką służących w Warriorze Polaków, a „przeboje z Amerykanami” – jak mówią żołnierze – tylko ów związek wzmocniły. Bo Jankesi chcieliby pozbyć się „Warriora”, twierdząc, że czworonóg stanowi zagrożenie. Boją się pogryzień i wścieklizny – stąd naciski na Polaków, by uśpili bądź zastrzelili psa.

Tym ani w głowie uśmiercanie pupila – odrobaczyli go, zaszczepili i nie spuszczają z oka. Tak na wszelki wypadek „Warrior” od jakiegoś czasu nie biega luzem…

- Co będzie, jak wasza zmiana się skończy? – spytałem Andżelikę.

- Nie możemy go tu zostawić! – odparła dobitnie. – Pies musi wrócić z nami do Polski. Jeden z żołnierzy chciałby go zabrać do siebie.

Czy to się uda, skoro na drodze stoją przepisy – wojskowe i weterynaryjne? Nie wiem, ale trzymam za „Warriora” kciuki.

"Warrior" w całej okazałości/fot. Marcin Ogdowski

"Warrior" w całej okazałości/fot. Marcin Ogdowski

"Warrior" dosłownie poluje na kok Andżeliki/fot. Marcin Ogdowski

"Warrior" uwielbia kok Andżeliki. Gdy nie może do niego sięgnąć, skupia się na twarzy/fot. Marcin Ogdowski

"Warrior" kilka miesięcy temu/fot. z archiwum autora blogu

"Warrior" kilka miesięcy temu/fot. z archiwum autora blogu





42 komentarze do “Kciuki za „Warriora””

  1. Kurcze widać że Polacy mają serce we właściwym miejscu. Zaszczepcie go na miejscu a z wywozem nie powinno być problemów jak zrobicie mu kwarantanne na 2 tygodnie przed wyjazdem do Polski i na 2 tygodnie po przyjeździe. Tak przynajmniej latały koty moich koleżanek z Egiptu :) .


  2. Trzymam kciuki za Warriora zeby sie udalo :)


  3. Witam. Podobno ta organizacja pomaga zalatwiac takie sprawy “http://www.viva.org.pl/”. wystarczy napisać do nich na kontakt “biuro@viva.org.pl” , woni robia petycje i podobno zawsze wygrywaja sprawy tym bardziej ze to “miedzynarodowy” ruch. Warto sprobowac. Pozdrawiam


  4. Nasi żołnierze nikogo nie zostawiają, nawet jeżeli to jest pies. Tak trzymajcie.


  5. Oby kolejnemu psiakowi udało się być szczęśliwym :)


  6. super cieszę się że Polacy maja tak wielkie serca :)


  7. Poproście zaopatrzenie ( może uda się go im przemycić w jakiejś dostawie ? ) Trzymamy kciuki. PKaśkę wysciskajcie !!!


  8. Z iraku do polski przylecial pies z maszymi żołnierzami,szukajci weterynarza polskiego napewno jest na mysji powinien wiedzieć jakie kwity piesek powinien mieć


  9. Pomocą może też służyć http://www.thepuppyrescuemission.org/, którzy mogą pochwalić się już wieloma sukcesami na tym polu. Powodzenia!


  10. Wiedziałam, że gdzieś już o Warriorze słyszałam..w listopadzie można było zobaczyć i przeczytać o nim w rzepie http://www.rp.pl/artykul/748190,759735-Obywatelstwo-dla-Warriora.html
    Oby mu się udało przylecieć z X zmianą do Polski.Trzymam kciuki!


  11. Contact the puppy rescue mission rescues@thepuppyrescuemission.org. put rescue request in the subject line. They have brought hundreds of puppies and kittens home. One to Luthuania. They have a face book page “puppy rescue mission. They can help you get Warrior to poland. Wish you luck.


  12. w Arianie wolalismy na niego BORYS :)


  13. Piesek śliczny trochę bernardyna przypomina:) przy okazji chciałam wyrazić wielki szacunek dla Pań ratowniczek medycznych które nie jednemu wojakowi życie uratowały tak mało się o was mówi ale dla mnie jesteście wielkie:) dzięki wielkie za pomoc naszym chłopakom:)


  14. Przepadł “Dzidek” przepadnie i “Warrior” nie oszukujmy się.. piesio fajnie na fotach wygląda ale to nie pierwsza i nie ostatnia taka historia.. Panie Marcinie gratuluję gry na emocjach czytelników ot dziennikarski fach


  15. Yari: Niekoniecznie. Amerykanie przywieźli z Afganistanu już dziesiątki psów, w tym malutkich szczeniaków. To się da zrobić.


  16. nie wiem może ze mną jest coś nie tak, może jestem złym człowiekiem ale za te pieniądze które by poszły na wszystkie formalności związane z transportem psa, można by było kupić ciepłą odzież i bieliznę dla dzieciaków z pobliskich wiosek. bo widok kilkuletniego dziecka z sinymi stopami w sandałach, bez jakichkolwiek skarpet nie jest rzeczą miłą. a pies mógłby trafić do Ghazni. jeśli ktoś próbuje zbawić świat= ok, ale zacznijmy od ludzi, bo jesteśmy tu dla Nich a nie dla zwierząt.


  17. Przyjechałem tu z wielkim sercem dla ludności lokalnej i po miesiącach mój zapał obumarł… Wyciągają tylko rękę po ciam, ciam… wysyłają malutkie dzieci w siarczysty mróz po prośbie, nie zwracają uwagi na to, że ich nawet nie ubierają. To oni są bez uczuć. I ani pieniądze, ani dary tego nie zmienią! Więc, pozwólcie być nam takimi jakimi jesteśmy. Jeżeli skupiliśmy się na ratowaniu naszego psiaka, to mamy w tym nasz wspólny cel. I tak, jak wspomniała AGA ” Nasi żołnierze nikogo nie zostawiają, nawet jeżeli to jest pies”.
    Trzymajcie kciuki, a będzie dobrze!!!


  18. my dbamy o ” Warriora” i my psiaka zasponsorujemy, chcemy tylko zgody na wywiezienie go z Afganu:))


  19. Piesek to prawdopodobnie Sage Koochee, pastersko-stróżujący misiek (oczywiście z wyglądu, charakter już niekoniecznie miśkowaty dla obcych). Na tamtych terenach występuje wiele odmian tego typu psów, m.in. znany dobrze w Polsce owczarek środkowoazjatycki, wywodzący się głównie z Turkmenistanu i Tadżykistanu.
    Pozdrawiam


  20. W Polskim Wojsku tradycja opiekowania się zwierzętami jest bardzo stara :) http://pl.wikipedia.org/wiki/Wojtek_(niedźwiedź)


  21. Maskotką amerykańskich pilotów The Lafayette Escadrille był lew nazwany Whiskey. Po I Wojnie Światowej lotnicy oddali go do ZOO w Paryżu:
    http://en.wikipedia.org/wiki/Lafayette_Escadrille


  22. Bernardyna przypomina:) Szczęśliwy łobuziak nie raz Wam napsoci:) Jakby coś Wam zginęło spójrzcie w te nie winne oczka:)Pozdrawiam z Polski


  23. mój braciak go zabiera :D a cio ! :P


  24. Psina lux, ale faktycznie może być problem z przywiezieniem go do kraju .


  25. choć to smutne ale wątpię że się uda i pewnie skończy jak Dzidek jeżeli wcześniej nie zastrzelą go amerykanie bo już kilka razy o mało do tego nie doszło Dzidka też chcieliśmy zabrać i sie nie udało i nagle zniknął na kolejnej zmianie podejrzewam że V zmiana sama go zastrzeliła bo na nich szczekał albo policjanci bo na nich jeszcze bardziej był cięty


  26. Pozdrowienia z BAF i powodzenia!


  27. Mam nadzieję, że Warrior dotrze razem z chłopakami do Polski! A na marginesie polecam książkę A. Orr “Niedźwiedź Wojtek” o wyżej przez kogoś wspomnianym niedźwiedziu- maskotce żołnierzy gen. Andersa :)


  28. Wojtek, pełnoprawny żołnierz 22 kompanii zaopatrywania artylerii 2 Korpusu gen. Andersa, pił piwo, palił papierosy, dźwigał granaty moździerzowe i tylko nie klął ;)
    Przeszedł szlak bojowy z Syrii przez Moniaciaka aż do Edynburga.
    Czyli polska Armia zna co najmniej dwa przypadki wcielenia zwierzęcia …Szarika i Wojtka ;)
    Czy w Afganistanie nie można podobnie postąpić np. z Warriorem?


  29. Na XI w B13 mieliśmy kota imieniem Rysiek, był bym wdzięczny jak by Pan zobaczył czy jeszcze kocisko jest i jak sie miewa :)


  30. na IX zmianie pomyliła mi sie kolejność :)


  31. Zapomniałem dodać ze to namioty saperów


  32. Mam nadzieję, że się uda. Trzymam kciuki. Skoro nasze psy lecą do Afganu, to może nie będzie problemu…
    W każdym razie życzę powodzenia :)


  33. @ 28 Historia Wojtka jest piękna, ale ze smutnym zakończeniem. Pewnie bardziej znana tutaj w Szkocji niż w Polsce.
    http://www.youtube.com/watch?v=IG2xGu9a6X4&feature=plcp&context=C30b1a00UDOEgsToPDskJmKeNQU2EE7C7zJRlEO90-

    Od kilku lat Wojtek ma też tablicę pamiątkową
    http://www.edinburgh.com.pl/content/view/2078/141/

    Warriorowi życzę żeby mógł zwyczajnie spędzić swoje życie z kochającą go rodziną :)


  34. Wielki zapał zniknął po miesiącu – musiał być naprawdę wielki :) pogratulować


  35. Pomijając fakt, że biedny jest los zwierząt…..ale takie lizanie po twarzy jest obrzydliwe. Gdybym była chłopakiem, to zastanowilabym się czy dać buzi tej dziewczynie. Fuj.


  36. WCALE NIE OBRZYDLIWE, PIES MA PENICYLINĘ W ŚLINIE I NIE JEDEN CHŁOPAK BY MU POZAZDROŚCIŁ CZYSTOŚCI, SUPER TRZYMAM KCIUKI ZA TO ABY WAM SIĘ UDAŁO GO URATOWAĆ


  37. Trzymam kciuki,żeby doleciał szczęśliwie do Polski. Jest naprawde super psiakiem :D


  38. Taki tam cytat z FB (wpis szefa weterynarzy z Sułkowic) “Ale gdyby problem był aktualny to wystarczy się zgłosić do polskiego oficera lekarza weterynarii, w którejś bazie ( chyba w Sharanie) i doktor będzie wiedział jak to przeprowadzić pod względem wojskowym i weterynaryjnym :) .” Może coś by to dało ?


  39. Psy i koty… ;)
    Towarzystwo psa działa na człowieka uspokajająco i powoduje obniżenie ciśnienia krwi,
    co zmniejsza ryzyko zawału czy wylewu. Głaskanie psa, zabawa z nim to antidotum na stres.

    http://imgur.com/a/A8g2d

    A koty? kto pozna kota bliżej zostaje kociarzem.
    Zwłaszcza kotki są… wiadomo… zaj:)e
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Kot_domowy


  40. Witajcie, czy wiadomo już czy Warrrior dostał paszport do Polski – rotacja się zaczęła :D


  41. Co z Warriorem? W tej bazie nie ma już naszych a psiak?


  42. Warrior ma się dobrze. Ma co jeść, ma się też z kim bawić i w Waghez sieje postrach wśród tubylców. Pilnuje naszego ogródka. Następna (XII zmiana) się nim też zaopiekuje. Pozdrawiam z Las Vaghez…
    PS rzadko który pies w Polsce ma tak dobrze jak ten…