Rejestracja | Logowanie »


Zostaną nam Twoje zdjęcia…

14 sierpnia 2013
Sebastian Kinasiewicz w obiektywie kolegi z Combat Camery Dariusza Lewtaka

Sebastian Kinasiewicz

„Weź ze sobą bieliznę termoaktywną, taką lepsiejszą. Tylko żeby była zimowa, nie letnia :P – to fragment korespondencji, jaką prowadziłem z Sebastianem Kinasiewiczem w styczniu 2012 roku. On był wtedy w Afganistanie, ja właśnie się „w góry” wybierałem. Cytuję ów kawałek nie bez powodu – bo zawiera się w nim cały chorąży i jego stosunek do ludzi. Seba potrafił się z innych naigrywać, lecz nawet w takich chwilach służył dobra radą. Takiego go znałem i takiego zapamiętam.

Wczoraj jak grom z jasnego nieba przyszła wiadomość o zaginięciu byłego żołnierza Combat Camery. Przez kilka godzin łudziłem się, że Amerykanie znajdą Sebastiana – może i poturbowanego, ale żywego. W końcu chorąży wychodził cało z różnych opresji, dlaczego więc tym razem miałoby mu zabraknąć szczęścia? Próżne to były nadzieje – późnym wieczorem stało się jasne, że samotną wyprawę na trzytysięczny Mount Hood w amerykańskim Oregonie zwieńczył tragiczny finał.

- Męska śmierć… – skwitował nasz wspólny znajomy. Marne to pocieszenie, wiem. Myślę jednak, że Sebastianowi by się taki komentarz spodobał. Bo Seba kochał życie jak diabli, zwłaszcza zaś te jego chwile, które podnoszą ciśnienie i tłoczą adrenalinę. Gdy niemal trzy lata temu zaczynaliśmy współpracę, podesłał mi swoje portfolio. Były tam wysmakowane portrety pięknych kobiet i reporterskie “strzały” ze ścianek i wypraw do jaskiń. A do tego sporo zdjęć z mat, ilustrujących potyczki w różnych stylach walki.

Ktoś z takim talentem, i takimi dyspozycjami, po prostu musiał trafić do zespołu Combat Camery. Musiał też z niego odejść, bo w tej pracy nie da się przez cały czas przebywać w miejscu, gdzie „coś się dzieje”. Zwłaszcza teraz, gdy afgańska misja się zwija i nie ma już takiego zapotrzebowania na zdjęcia wojskowych fotoreporterów. To potrzeba nowych wyzwań pchnęła Sebastiana ku specjalsom. Kilkanaście dni temu już jako jeden z nich – żołnierz „Nilu” – Kinasiewicz wyleciał na szkolenie do Stanów.

Wolny weekend Seba też potraktował jako wyzwanie – podobnie jak feralną górę, którą fotografował z oddali kilka dni przed śmiercią. 5 sierpnia na jego profilu na Facebooku pojawiło się zdjęcie, które dziś nabiera symbolicznego znaczenia. W tle widać potężny masyw Mount Hood, a na pierwszy planie znak drogowy z napisem „Dead end”. Ośnieżony szczyt okazał się dla Sebastiana „ślepym zaułkiem”…

Seba – z afgańskich gór wyniosłeś cało głowę, inne odebrały Ci życie. Wyroków opatrzności nie sposób cofnąć, zostaje więc tylko żal.

I świetne zdjęcia, którymi nas obdarzyłeś.

A oto kilka zdjęć autorstwa Sebastiana...

A oto kilka zdjęć autorstwa Sebastiana...

... które powstały podczas jego pobytu w Afganistanie...

... które powstały podczas jego pobytu w Afganistanie...

... na przełomie 2011-2012 roku.

... na przełomie 2011-2012 roku.

To moje ulubione spośród tych, które otrzymałem od Kinasiewicza. Seba sam był ojcem - miał chłopca...

To moje ulubione spośród tych, które otrzymałem od Kinasiewicza. Seba sam był ojcem - miał chłopca...





22 komentarze do “Zostaną nam Twoje zdjęcia…”

  1. [*] czy tylko mnie ominęła ta informacja w polskich mediach czy w ogóle jej nie podały?


  2. było trochę materiałów


  3. @2 poza internetem?



  4. @3 w TV owszem, w pisanych pewnie dopiero w piątek


  5. A jeszcze kilka dni przed jego wyjazdem do USA rozmawialiśmy o tej górze… [']


  6. Wyrazy współczucia dla Najbliższych chor. Kinasiewicza. Najlepsi z nas odchodzą tak szybko.

    P.S. Panie Marcinie, jestem świeżo po lekturze Pana “Alfabetu”. Mam już trochę lat na karku i niezbyt często (poza obchodami rocznic Powstania ‘44) zdarza mi się … rozklejać. Niezbyt to męskie jednak Pana opisy pożegnań naszych Żołnierzy na płytach lotnisk są tak sugestywne, że nie wiem jakim trzeba być twardzielem żeby nie uronić kilku łez. I teraz kolejna tragedia i kolejne pożegnanie. Mam jednak nadzieję, że to ostatni raz gdy musi Pan je pisać . Tego Panu i sobie życzę.


  7. [ * ] RiP


  8. Cichy prosił abym przekazała w Jego imieniu, że i On z nadzieja czekał na szczesliwe odnalezienie Kinasiewicza …


  9. Seba…wiem ze na nas patrzysz…jesteśmy z Toba! Spotkamy się….spotkamy!


  10. Chociaż trudno znaleźć odpowiednie słowa pocieszenia. Niech Wam nie zabraknie sił by ból ten znieść, a czas niech przyniesie ukojenie.
    Bliskim i przyjaciołom wyrazy współczucia


  11. @MARCIN
    Wiem, że życie ludzkie jest bezcenne i może nie taktem jest pisanie w tym wątku ale mam ogromną prośbę:
    Czy mógłbyś się zająć tematem ile Rosomaków i śmigłowców straciła dotąd polska armia w Afganistanie? Oraz jaki jest całkowity koszt operacji w Afganistanie do dnia dzisiejszego.


  12. @ 12 “ile … straciła dotąd polska armia w Afganistanie … jaki jest całkowity koszt operacji w Afganistanie do dnia dzisiejszego” Internacjonalistyczna pomoc dla naszego “najlepszego sojusznika” jest bezcenna. Ponadto dżentelmeni o pieniądzach nie rozmawiają, zwłaszcza wobec możliwości że większość Lemingów pracujących na umowach śmieciowych dostała by “zawała” na myśl gdzie marnotrawione są ich podatki. Pozdro :)


  13. Maślana: nie jest to miejsce na taką dyskusję więc powiem RAZ. Pan rcx napisał dokładnie tak: “ile Rosomaków i śmigłowców straciła dotąd polska armia w Afganistanie? Oraz jaki jest całkowity koszt operacji w Afganistanie do dnia dzisiejszego.” Nie zmieniaj sensu wypowiedzi. A jeśli już czepiasz się kosztów wyposażenia żołnierzy, to najpierw zobacz jaki sprzęt mają a później mów, że cywile pracują na ich “niemałe uposażenia” jak to kiedyś ująłeś.
    Panie Marcinie: Mnie szczerze mówiąc też ciekawi ten temat :D
    Wyrazy współczucia dla rodziny i bliskich. Żołnierz jest zawsze żołnierzem, nieważne czy w spoczynku, na emeryturze, urlopie, przepustce czy cywilu. ZAWSZE winien służyć ojczyźnie. ;) pozdrawiam.


  14. @14 “jeśli już czepiasz”. Ja odpowiadam koledze rex na zadane pytanie. Jeżeli już chodzi o ścisłość, to wygląda że Ty kolego wcinasz się “między wódkę a zakąskę”. Ale bądź dobrej myśli, jeżeli już będziesz tym upragnionym cichociemnym to nauczą cię, że niepytany nie odpowiadasz, skoro zaniedbali tego rodzice.


  15. Powtarzam ci maślana, to nie miejsce na taką dyskusję, więc nawet nie będę komentował twojej wypowiedzi.


  16. @15 Maślana to dla ciebie nerwusie :)

    http://www.youtube.com/watch?v=L3HQMbQAWRc


  17. Zestawienie strat dotyczące Rosomaków zostało utajnione przez służby.
    Co do śmigieł – do tej pory bardzo poważnie uszkodzone zostały cztery Mi-24. Dwa na tyle, że na pewno nie wróciły do służby, o losie pozostałych nie wiem nic
    M.


  18. “This week’s Hero of the Battle is Private First Class Filip Marciniak, of Engineering Group Charlie, Task Force White Eagle. Pfc. Marciniak is an experienced sapper in the demining platoon in Engineering Group Charlie. On Aug. 10, 2013, while on a routine patrol with the Afghan National Army, he risked his own life to save an Afghan child. Pfc. Marciniak saw an Afghan boy standing on the side of the road, paralyzed be fear and unable to move, during a complex attack with heavy machine gun fire from enemy positions. Pfc. Marciniak immediately rushed to the child and moved him to a safe location without regard for his own safety, saving the child’s life. In Poland, Pfc. Marciniak serves with the 2nd Mazovian Engineering Regiment in Kazun.”

    Tym różni się żołnierz od najemnika.


  19. Jak widzę nick: “Maślana” od razu jestem pewien, że tekst pod tym nickiem będzie bezdennie głupi. I jeszcze ani razu mnie ta intuicja nie zawiodła.
    Co za maślana…


  20. Wiser, nie wierzyłam, że to kiedyś napiszę, ale święte słowa.
    Pozdrawiam