Rejestracja | Logowanie »


Z wojną… da się żyć

17 października 2013
To widok tego mężczyzny – oficera pełniącego służbę w centrum operacyjnym jednej z brygad ANA – po raz kolejny skłonił mnie do rozważań nad istotą afgańskiego konfliktu. Nad faktem, iż dla większości Afgańczyków toczy się on gdzieś obok. Owszem, ma wpływ na ich codzienność, ale został – jak to się mądrze mówi w socjologii – zinternalizowany, „oswojony”, uznany za coś oczywistego, z czym da się żyć. Mężczyzna na zdjęciu jak gdyby nigdy nic oglądał sobie mecz piłki nożnej na telewizorze schowanym w kantorku. Futbol – szczególnie po ostatnich sukcesach afgańskiej kadry – staje się w tym kraju niezwykle popularną i ważną dyscypliną. W zestawieniu z kolejnym meczem wojna – jak widać – schodzi na plan dalszy…

To widok tego mężczyzny – oficera pełniącego służbę w centrum operacyjnym jednej z brygad ANA – po raz kolejny skłonił mnie do rozważań nad istotą afgańskiego konfliktu. Nad faktem, iż dla większości Afgańczyków toczy się on gdzieś obok. Owszem, ma wpływ na ich codzienność, ale został – jak to się mądrze mówi w socjologii – zinternalizowany, „oswojony”, uznany za coś oczywistego, z czym da się żyć. Mężczyzna na zdjęciu jak gdyby nigdy nic oglądał sobie mecz piłki nożnej na telewizorze schowanym w kantorku. Futbol – szczególnie po ostatnich sukcesach afgańskiej kadry – staje się w tym kraju niezwykle popularną i ważną dyscypliną. W zestawieniu z kolejnym meczem wojna – jak widać – schodzi na plan dalszy…

I choć nie sposób nie zauważyć, zwłaszcza żołnierzy obcych armii…

I choć nie sposób nie zauważyć, zwłaszcza żołnierzy obcych armii…

… można się do nich przyzwyczaić, tym łatwiej, gdy jest się dzieckiem.

… można się do nich przyzwyczaić, tym łatwiej, gdy jest się dzieckiem.

Można też na nich zarobić (choć istnieją dużo bardziej efektywne sposoby niż uwiecznione na zdjęciu zbieranie poamunicyjnego złomu).

Można też na nich zarobić (choć istnieją dużo bardziej efektywne sposoby niż uwiecznione na zdjęciu zbieranie poamunicyjnego złomu).

Wojna nie znaczy, że należy porzucić wszelkiego rodzaju prace polowe.

Wojna nie znaczy, że należy porzucić wszelkiego rodzaju prace polowe.

Nie oznacza również pustek na drogach.

Nie oznacza również pustek na drogach.

To mnie zresztą zawsze przyprawia o poczucie surrealizmu. Z jednej strony wojsko w swoich pancernych pojazdach, pod ogromną presją, wynikłą z ryzyka wybuchu IED (które czasem wybuchają), z drugiej – normalny drogowy ruch. Tranzytowy…

To mnie zresztą zawsze przyprawia o poczucie surrealizmu. Z jednej strony wojsko w swoich pancernych pojazdach, pod ogromną presją, wynikłą z ryzyka wybuchu IED (które czasem wybuchają), z drugiej – normalny drogowy ruch. Tranzytowy…

… i osobowy. Widok wyprzedzających pojazdy RCP cywilnych samochodów, to ukoronowanie owego surrealizmu, tym bardziej odczuwalnego, gdy obok straszą jeszcze ślady po eksplozji „ajdika”. Jakbyśmy my (piszę „my”, bo przecież pracuję z wojskiem) i oni żyli w dwóch równoległych światach.

… i osobowy. Widok wyprzedzających pojazdy RCP cywilnych samochodów, to ukoronowanie owego surrealizmu, tym bardziej odczuwalnego, gdy obok straszą jeszcze ślady po eksplozji „ajdika”. Jakbyśmy my (piszę „my”, bo przecież pracuję z wojskiem) i oni żyli w dwóch równoległych światach.

… osobno, ale obok siebie/fot. (wszystkie) Marcin Ogdowski

… osobno, ale obok siebie/fot. (wszystkie) Marcin Ogdowski





10 komentarzy do “Z wojną… da się żyć”

  1. Z calym szacunkiem dla Afganczyków, ale ich zycie toczylo sie zanim “my” przyszlismy.
    Toczy sie kiedy jestesmy i toczyc sie bedzie kiedy wyjedziemy. Tyle lat konflików i wojen, które trwaja w Afganistanie wiec stalo sie to normalnoscia.

    Podobno czlowiek jest w stanie przyzwyczaic sie do wstystkiego.


  2. poruszające…


  3. Afgańczycy traktują obce wojska na zasadzie przysłowia :,,był las,nie było nas,nie będzie nas,będzie las…


  4. a czy zdarza się , że z powodu min pułapek ofiarami są lokalni uzytkownicy dróg? tak mi sie nasuneło patrząc na te zdjęcia, nasze wojsko ostrożnie, a oni przemykają obok…


  5. @5 zdarza się – rebelianci nie mają skrupułów


  6. do Kasi
    - w większości przypadków IED są zdalnie wyzwalane przez operatora w związku z czym teoretycznie widzi on kto lub co jest w polu rażenia,
    - teoretycznie też dla miejscowej ludności są pozostawiane znaki ostrzegawcze (maskowane np kłębki taśmy magnetofonowej, piramidki z kamieni itp – dla niewtajemniczonych śmieć)
    - teoretycznie ze względu na ograniczone pole rażenia (w zależności od celu) IED stawia się tam gdzie będą zwężki w ruchu i cel na pewno znajdzie się w polu rażenia
    ale to tyle teorii
    ponieważ:
    1) jak każda broń IED potrzebuje celownika i czasem używano w tym charakterze żywych ludzi (”muszka” – nawet było to u p. Marcina opisane)
    2) ze względu na “amatorska” konstrukcje części z nich trudno ustalić czas od pobudzenia do efektu oraz pole rażenia
    3) nie zawsze operator IED jest na tyle związany z lokalną ludnością by odpuścić sobie atak jeśli oprócz celu w polu rażenia IED są jeszcze cywile
    W pamięci mam doniesienia o cywilach rannych od IED ale żadnych konkretów podać nie sposób (dat, statystyk)
    klasyczne miny lądowe to temat rzeka
    Do p. Marcina czy obok naszych zostali tam (i w prowincji i bazie) już tylko Afgańczycy i Amerykanie?
    Pozdrawiam
    Poranek


  7. oliver518
    właśnie “podobno” ale niestety tylko podobno. Nie da się przyzwyczaić do ciągłego uciekania i ukrywania się, w końcu siądzie psycha. ;) piękne zdjęcia jak zawsze.


  8. Kiedy rozścierwi się, rozchami
    Wrzask liter pierwszych stron dzienników,
    A stado dzikich bab – kwiatami
    Obrzucać zacznie „żołnierzyków” (…)
    Wiedz, że to bujda, granda zwykła,
    Gdy ci wołają: „Broń na ramię!”,
    Że im gdzieś nafta z ziemi sikła
    I obrodziła dolarami;
    Że coś im w bankach nie sztymuje,
    Że gdzieś zwęszyli kasy pełne
    Lub upatrzyły tłuste szuje
    Cło jakieś grubsze na bawełnę.


  9. Niestety większość ofiar IED to właśnie cywile, pędzą przed siebie z dewizą insz allach jak wybuchnie to trudno tak miało być, znają oczywiście owe sekretne sygnały ale nie wszyscy są spostrzegawczy. Zależy to także w dużej mierze od sposobu inicjowania wybuchu i zamachowca który tym wybuchem kieruje, z reguły nie ma większych skrupułów w zabijaniu swoich współziomków. Siły koalicji obowiązują natomiast procedury CIED i wszystkie czynności z tym związane to w dużym stopniu minimalizuje straty. Na VII zm. zginęło mnóstwo cywili na IED, widok jest dość traumatyczny.


  10. Rebelianci nie mają żadnych skrupułów jeśli chodzi o IED czy ataki na patrole. Nie przeszkadza im, że grupa dzieci podeszła do patrolu po jakieś słodycze. Nie tak dawno temu wręcz wynajęli gówniarza by zaniósł paczkę afgańskim policjantom, a że paczka była zaminowana to już tego dzieciak nie wiedział, i skończył marnie.. Ilekroć słyszę porównanie afgańskich rebeliantów do naszej AK to płakać mi się chce nad jakością polskiej wiedzy na ten temat..