Rejestracja | Logowanie »


Czy żona musi być jak zakonnica?

21 stycznia 2014
Misyjne ryzyko ma nie tylko dosłowny charakter - wiąże się ono również z zagrożeniem dla trwalości wielu związków/fot. Marcin Ogdowski

Misyjne ryzyko ma nie tylko dosłowny charakter - wiąże się ono również z zagrożeniem dla trwałości wielu związków/fot. Marcin Ogdowski

Kilkanaście dni temu otrzymałem list od Dominiki, świeżo upieczonej czytelniczki blogu.

„(…) Kuzyn był na imprezie w klubie i ‘wyrwał’ tam dziewczynę. (…) Widząc obrączkę na palcu zapytał, czy w klubie jest jej mąż? Odpowiedziała mu, że jej mąż jest w Afganistanie” – pisze Dominika.

Potem zaś dodaje:

„Byłam w szoku, gdy to usłyszałam. Jest dla mnie nie do pomyślenia, że można się zachować tak, jak ta dziewczyna. Przecież jej męża nie ma dopiero od dwóch miesięcy – jak będzie umiała spojrzeć mu w oczy, gdy wróci? Nie rozumiem takich kobiet, przecież ich mężowie pojechali tam na wojnę, nie dla zabawy (…)”.

Ta tematyka nie jest co prawda istotą blogu – funkcjonuje za to nieustannie na forum zAfganistanu.pl. Dlatego zdecydowałem się ów list opublikować. A także komentarz jednej z czekających żon, z którą o tym rozmawiałem.

„Nie oczekuj, że żona czy narzeczona zamknie się na pół roku w zakonie. (…). To, że pójdzie na dyskotekę i pobawi się z jakimś facetem, nie oznacza przecież, że musi zdradzić męża. Litości…”.





55 komentarzy do “Czy żona musi być jak zakonnica?”

  1. “„Nie oczekuj, że żona czy narzeczona zamknie się na pół roku w zakonie. (…). To, że pójdzie na dyskotekę i pobawi się z jakimś facet, nie oznacza przecież, że musi zdradzić męża. Litości…”.”

    Świetna żona, nie ma co.


  2. No tak, taniec to zdrada. Witamy w Polsce…


  3. No ale gdyby facet sam poszedł na dyskotekę i bawił się z jakąś kobietą,to już była by wielką afera! Co za hipokryzja!!!


  4. A co ma do tego Afganistan? To jakby mąż pojechał odwiedzić rodziców, to już można hulać? Chodzi o charakter kobiety i ramy, jakie stawia się w związku. Jedna nie wychyli nosa z domu, druga pójdzie w tango z połową osiedla. Przy tym w jednej parze będzie to wynikać z umowy (muszę odreagować stres, nie będę zdradzać, ale będę się bawić), a u drugiej będzie się odbywać za plecami partnera. Najważniejsze jest to, że przesłanki do tego, jak zachowa się dany człowiek w rozłące, można wyciągnąć już dużo wcześniej.

    PS: Ja bym głowę urwał ;)


  5. Każdy ma swoje granice i rodzaje zachowań nieakceptowalnych. Dla jednych nie do pomyślenia będzie wyjście na dyskotekę i taniec z obcym chłopem/babą, dla innych – dopiero jakieś całowanki-przytulanki (też z obcym chłopem/babą, rzecz jasna), a dla innych jeszcze co innego. Grunt, żeby mąż i żona mieli tę granicę w tym samym miejscu, wtedy nie rodzą się problemy… za często.


  6. Jakub M, nie wiem jakie ty masz tam podejscie do swojej partnerki. Ale przykro bym sie poczul bedac za granica, ze moja druga polowka tylko “tanczy” i daje sie “wyrywac” obcym facetom :)


  7. Nie znam się ale; Moim zdaniem żony żołnierzy stacjonujących za granicą powinny mieć organizowane obowiązkowe spotkania, taką grupę wsparcia. Znalazła by sobie tam więcej koleżanek i nie musiała by szukać wrażeń w objęciach innego.


  8. Ważne żeby żołnierz podczas wykonywania zadań w Afganistanie nie musiał się przejmować i myśleć czy żona czy dziewczyna będzie wierna. I tak ma tam natłok problemów i rozterek a jeżeli kobieta daje się nawet wyrywać do tańca to chyba nie dorosła do bycia w związku z żołnierzem. A poza tym gość który by coś takiego usłyszał od poznanej kobiety w klubie że “mój mąż jest na misji” powinien odpuścić dla samego szacunku.


  9. Dokładnie młody ! ;)


  10. @Młody – Świete słowa.


  11. A ja żyłam jak w zakonie przez 7 miesięcy. I jestem dumna, że moge mojemu Ukochanemu spojrzeć w oczy i nie mieć wyrzutów. Pozdro


  12. Nie wiem, co ma do tego wojsko. Ja z racji mojego zawodu czasami wyjeżdżam za granicę zarówno na kilka dni, jak i kilka tygodni, a kiedyś miesięcy. Nie wyobrażam sobie, żeby w czasie mojej nieobecności mój facet szedł do klubu czy “we dwójkę do kina z koleżanką z pracy”.

    A wszelkie opowieści, że do klubu się idzie tylko tańczyć… darujcie sobie ;) jako kobieta wiem, że nie po to zakładamy szpilki, miniówki, robimy paznokcie, makijaż i różne takie tam, żeby sobie “tylko potańczyć” – jakoś tak raczej jednak stawiamy na nowe znajomości z płcią przeciwną. Jak facet chce się odstresować, niech idzie z kumplami na piwo, na mecz albo niech skoczy na ryby czy co tam lubi robić.

    Nie chodzi o jakieś skrajne “taniec to zdrada”, po prostu nie podoba mi się sytuacja, kiedy ja siedzę na innym kontynencie, jest mi ciężko, haruję od rana do nocy, a on stawia drinki jakiejś lasce przy barze, bo biedny nie może tych paru tygodni czy nawet miesięcy przeczekać bez większego melanżu.


  13. Najgorsze jest to, że jak wojak się dowie, potem ciągle o tym myśli co robiła z kim gdzie była…., i nie może się skupić na zadaniach, pracy to jest najgorsze, tam dopiero ma zadyme a tu jeszcze żonka ….


  14. Będąc na misji w Afganistanie, gdzie każdy wyjazd z bazy może być moim ostatnim, wolałbym mieć świadomość, że żona czeka na mnie w domu wypatrując mojego powrotu. Cholernie źle bym się czuł w sytuacji, gdyby żona w tym czasie “odreagowywała stres” w klubach lub na spotkaniach z innymi facetami. To jest, Moi Drodzy, kultura nacierająca na nas z Zachodu.


  15. Wszystko zależy od relacji między żona-mąż ,mąż-żona. Jedni sobie pozwalają na mniej inni wcale a jeszcze inni na więcej ,myślę że to sprawa indywidualna każdego !


  16. “Ważne żeby żołnierz podczas wykonywania zadań w Afganistanie nie musiał się przejmować i myśleć czy żona czy dziewczyna będzie wierna. I tak ma tam natłok problemów i rozterek a jeżeli kobieta daje się nawet wyrywać do tańca to chyba nie dorosła do bycia w związku z żołnierzem. A poza tym gość który by coś takiego usłyszał od poznanej kobiety w klubie że “mój mąż jest na misji” powinien odpuścić dla samego szacunku.”

    Brawo. Koniec i kropka i nic do dodania.


  17. Podstawa jest zaufanie. Samo wyjscie do dyskoteki nie jest rownoznaczne ze zdrada. Jesli tak to odbieramy tzn ze cos jest nie tak z nasza zazdroscia. Moj np nigdzie nie wychodzi nawet na sylwestra za to pozwala mi wyjsc na tance czy do pubu z moj przyjaciolka. Nie raz nie dwa on zostaje z dzieciakami naszymi i mojej przyjaciolki. Tez musimy pamietac ze na misji tez sa romanse i to calkiem ostre. Reasumujac str zwuazku samme ustalaja co jest ok a co nie i dot to ich obu.


  18. Wydaje mi się, że chodzi tu o zasady a nie o szczegóły.
    Zasada jest taka, że nie dajemy powodów do zastanawiania się drugiej osobie. Jeśli druga strona myśli co robi ta pierwsza ( w kontekście w/w listu) to już jest b. źle. Z kolei osoba idąca wybawić się w klubie gdy jej mąż/ żona jest na misji, uważana jest przeze mnie za niepoważnie podchodzącą do związku. W kontekście fragmentów powyższego listu, który Pan Marcin przedstawił, takie zachowanie które przytoczył powyżej młody jest podstawą. Gdzie te czasy kiedy kobiety miały wstyd, a mężczyźni honor?


  19. ja mam to szczęście, że mój mąż jest również moim najlepszym przyjacielem, a przyjaciół się nie zdradza…więc on dzielnie walczy, a ja wyżywam się na treningu i naprawdę da się przetrwać bez głupich ekscesów, poza tym jest świadomość, że oboje potrzebujemy wsparcia, on tego, że ma gdzie wracać, a ja tego,że wróci


  20. Według mnie każdy ma prawo, żeby się odstresować, ale z głową. Facet z kumplami niech na piwo idzie czy na mecz, dziewczyna z kumpelami do kosmetyczki czy jakieś wieczorki przy lampce wina i filmie, ale żeby coś takiego…. To już się w głowie nie mieści. I nie jest winny tylko chłopak czy tylko dziewczyna, tylko oboje. Tak jak ktoś wcześniej napisał chłopak mógłby już sobie odpuścić mężatkę, ale z kolei ta też nie powinna pozwalać sobie na takie zachowania. Rozumiem, człowiek jest istotą społeczną i nie jest w stanie przetrwać bez kontaktu z drugim człowiekiem, ale istnieją pewne granice. Kasia masz racje. To jest bardzo ważne, a wręcz najważniejsze. Niech teraz każda dziewczyna zastanowi się, czy chciałaby żeby jej ukochany ‘odstresował się’ na misji koleżanką z pracy… Nie tłumaczcie mi , że owa dziewczyna musiała się odstresować bo to jest paranoja według mnie. Jeżeli dziewczyna robi to czemu chłopak nie mógłby tego samego robić. Dlatego apeluje do każdej dziewczyny, która ma męża/chłopaka żołnierza: Dziewczyny, macie prawdziwy skarb przy sobie. Nie zmarnujcie tego.
    Takiej jest moje zdanie.


  21. Nie jedną misję przeżyłam czekając na męża. Sama nie chodzę imprezy gdy on znowu jest na wyjeździe. Ale musicie znać dwie strony medalu. Misjonarze którzy chcą znaleźć sobie rozrywkę to też sobie nie żałują. Wyjeżdżając na misję ( lub na kurs do innego miasta) maja taką możliwość wypić i zabawić się i nie ma tu znaczenia stopień. Bywa tak że jedna pielęgniarka i mundurowa maja po kilku wielbicieli. Z czego rodzą się potem bijatyki itp, a ile rozbitych rodzin jest nie tylko z powodu wyjścia żony na dyskotekę. Ale z powodu tego , że ma misji zostało poczęte dziecko, a w kraju czeka mąż, żona i dzieci z obu związków. Tyle osób jest nieszczęśliwych chociaż nie wszystkie przyłożyły do tego rękę. To jesli się wyda, ale ile jest takich sytuacji, że na misjach tworzą się “związki”. W domach czekają wierni partnerzy, partnerki…. i co ? Pamiętajcie, że nie jest to regułą ale nie jest to też odosobniony przypadek. I od razu do tych pan które poczują się oburzone słowami o kobietach na misjach. Kto ma czyste sumienie to się nie obruszy – LOGICZNE. Dlatego misja nie misja, kto chce zdradzić to zrobi to wychodząc na “piwo” lub do koleżanki na ” kawę”. Nie bierzcie sobie tego tak do serca, bo życzę wszystkim aby wasze związki były trwałe i szczęśliwe. A zamiast opisywać NIEGODZIWOŚĆ KOBIET KTÓRE WYCHODZĄ NA IMPREZY BEZ MĘŻÓW, RADZĘ ZAJĄĆ SIĘ SWOIM OGRÓDKIEM !!!!


  22. A zastanówmy się, co dzieje się kiedy Ci nasi mężowie zanim wyjadą do Afganistanu jeżdżą na kursy. Na moim własnym przykładzie, pół roku rozłąki jeszcze przed. Chłopcy raczej grzecznie nie siedzą w internacie i nie czekają na kolejny dzień. Nie wnikam co robił mój mąż (wolę nie wiedzieć:D), ufam mu, tak jak on nie musi obawiać się mnie. Ale jak słyszę, że facet nie wybaczyłby żonie zdrady kiedy on przebywał na misji, a przed sam obracał panienki, a żona z dziećmi czekała, to życzę mu, aby też był tak robiony w ch* jak ona wcześniej. A poza tym przykładem, jak się bierze ślub i jest się z kimś, to się nie zdradza. Tyle w tym temacie.


  23. “kasia, dnia stycznia 21, 2014 pisze:

    ja mam to szczęście, że mój mąż jest również moim najlepszym przyjacielem, a przyjaciół się nie zdradza…więc on dzielnie walczy, a ja wyżywam się na treningu i naprawdę da się przetrwać bez głupich ekscesów, poza tym jest świadomość, że oboje potrzebujemy wsparcia, on tego, że ma gdzie wracać, a ja tego,że wróci:.

    NAJLEPSZY komentarz! :) :
    “że oboje potrzebujemy wsparcia, on tego, że ma gdzie wracać, a ja tego,że wróci”.


  24. dziękuję za uznanie, ale taka prawda:) czasem muszę być silna za nas oboje, ale wcale tego nie żałuję, a to, że już po tym pół roku wraca do domu rekompensuje wszystkie stresy i takie życie, ślub z żołnierzem, to ślub z armią…jak się decydujesz to nie narzekasz i wiernie czekasz


  25. Mężczyzna składa dwie przysięgi w swoim życiu kobiecie i Polsce. Ale jak państwo zawołał to niestety musi kobietę zostawić samą. Tak było i będzie i to od kobiety zależy czy poczeka.


  26. Każdy z nas na swój sposób przeżywa takie rozstania. To kwestia zaufania z obu stron. Nie ma reguły, że mężowie wyjeżdżają a żony zdradzają i odwrotnie. Małżeństwo to przede wszystkim przysięga, z której każda ze stron wywiązuje się w taki czy inny sposób.
    A wracając do opisywanego przypadku to zastanówmy się czy idąc na pewną zdradę zakłada się obrączkę? .


  27. Nie wyobrazam sobie sytuacji, gdzie ja się bawię z innymi, a mój mąż tam w każdej chwili naraża życie dla nas w końcu. To sprawa charakteru i tego, jak bardzo nam zależy na drugiej osobie.


  28. @Żona misjonarza : święte słowa, ja też dobrze wiem co ci żołnierze oprócz walki robią na tych misjach… i Ci wszyscy Panowie którzy tak się tu rozpisują też wiedzą, pewnie dlatego tak się bronią… tak się akurat składa ze teraz na misjach to tyle tych piguł, tłumaczek, dziennikarek, pilotek, itp. że o płeć rzeńską wcale nie trudno… a sama misja powiedziałabym że nawet temu sprzyja… ostatnio nawet usłyszałam od bardzo dobrego kolegi ( wspaniała żona, dwójka dzieciaczków), a on do mnie : ” cicho siedź na misji się nie liczy”/ albo popularny tekst facetów / …”za granicą się nie liczy….” i pewnie żona się nigdy nie dowie, bo to jest solidarność facetów… i tyle… jak facet może to i kobieta do dyskoteki może, i raczej na bank gdyby chciała zdradzic to by ściągnęła obrączkę i nie chwaliła się mężem w Afg.


  29. Jest taka niepisana ZASADA, że na misji nie rozmawiamy o listonoszu, który doręcza przesyłki naszym żonom.
    Czyli generalnie nie żartujemy w “tym temacie”.
    To nie jest zakłamanie tylko “nie nakręcanie się” bo tylko zaufanie pozytywnie funkcjonuje zarówno w relacjach małżeńskich jak i relacjach żołnierskich w kontekście realizowanych zadań.
    Nie jestem zwolennikiem wkładania kija do mrowiska.
    I nie odbiję właśnie z tego powodu piłeczki w kontekście żon oddelegowanych redaktorów :)


  30. to ja jestem autorką tego maila i nie chodziło mi o to że, żony misjonarzy mają siedzieć w domu i czekać pół roku na powrót swoich ukochanych, wręcz przeciwnie. Tylko ,że ta akurat dziewczyna nie czekała “grzecznie”, dla niej to nie był problem że obściskuje się z obcym facetem. był do dla mnie po prostu szok


  31. W miłości i na wojnie wszystkie chwyty dozwolone..


  32. Brutalna prawda jak s…nie da pies nie weźmie…bardzo przepraszam za tą ostrą formę ale życie to nie bajka…Tak jak było napisane misja to nie pół roku a wiele miesięcy więcej przygotowania ,kursy,szkolenia…i tam my żołnierze aniołami nie jesteśmy więc niewielu z nas spokojnie może uderzyć się w pierś…Misja i łatka dla kobiet na misji…są i takie które oficjalnie stwarzają misyjne związki bazy tylko wydają się duże i w ciągu niewielu dni wszyscy wiedzą o takim związku…ale też wielkim świństwem jest dodanie łatki rozwiązłej kobiety każdej kobiecie na misji…a tu rządzi plota kobieta może kochać do szaleństwa męża może być mu w 100% wierna ale zawsze na bazie znajdzie się jakiś osobnik który w ramach zemsty za brak uśmiechu od takiej kobiety rozpuści o niej plotki…na mojej zmianie chyba nie było kobiety o której nie słyszałem plotki..każda miała swoją historię nieraz bardzo bujną…a co do żon,narzeczonych,kobiet,przyjaciółek…życie…czego oczy nie widzą tego sercu nie żal…możecie być idealnie wierne a i tak ktoś może wam dorobić opinię i wszystko się sypnie…życie to nie bajka…ale myślenie ma kolosalną przyszłość:)


  33. Wszystko zależy od realiacji w związku i od granic jakie zostały w nim panują – co wolno a co nie.
    Ja jestem żoną misjonarza i dla mnie naturalne było czekanie na męża w domu – nie czułam potrzeby odreagowywania, pobawienia się itp. I jestem z tego dumna – żona zakonnica


  34. @ Dominika
    Jeżeli ta kobieta pozwoliła poderwać się facetowi to dlaczego facet zrobił to jeżeli widział u niej obrączkę na palcu. Według mnie to czysta prowokacja aby przyszyc latke takiej kobiecie i aby wszyscy potępili ją. Uważam, że ten chłopak zrobił błąd próbując uwieść zajęta kobietę. Bo tak jak już pisałam jeżeli poszlaby na pewną zdradę nie zabieralby obrączki. Pomyśl o tym, że to jest sters dla każdej z nas (ja czekałam 7 miesięcy), i taki wypad może pomóc odreagować. A nie siedzieć w domu i myśleć albo lepiej byłoby dla obserwatorów żeby usiadła na rowie i płakała. Zanim kogoś się ocenie poznaj jego sytuację i postaw się choć na 5 minut w jej sytuacji. To , że przez jakiś czas jest sama nie musi nosić żałoby, bo wierz mi druga połowa nie tylko ma obowiązki wyjazdów i niebezpiecznie sytuacje. Grunt to zaufanie. A z tej dziewczyny zrobiono niewierna. Szkoda, że tak szybko oceniamy ludzi po ich zachowaniu i wyglądzie. Sugeruje więcej wyrozumiałości.


  35. moim zamiarem nie było zrobienie z kogoś niewiernej żony. i nie twierdzę, że musicie (żony misjonarzy) czekać te kilka miesięcy w domu. rozumiem, że tak się nie da, ze trzeba odreagować i żyć w miarę normalnie. i przecież nie uogólniłam Was, nie napisałam,że wszystkie tak robią,że zdradzacie czy chcecie zdradzać. chodziło mi tylko o ten konkretny przypadek tej dziewczyny. znam kilku misjonarzy i ich żony i wiem jak takie czekanie na męża wygląda, i mam ogromny szacunek dla tych,którzy muszą znosić taką rozłąkę bo wiem że nie jest to proste. dlatego zdziwiło mnie zachowanie tej dziewczyny, i tyle,nie chciałam nikogo oceniać.


  36. “A ja żyłam jak w zakonie przez 7 miesięcy. I jestem dumna, że moge mojemu Ukochanemu spojrzeć w oczy i nie mieć wyrzutów. Pozdro”

    JESTEŚ SUPER! POZAZDROŚCIĆ


  37. jak mozna isc sie bawic z “innym facetem” kiedy maz jest na misji??? nie mam meza, ani chlopaka na misji ale mysle, ze nie potrafilabym sie tak zachowac. szok


  38. Nie potrzeba misji, żeby zdradzić. Sama uważam, że zdrada w momencie gdy partner/partnerka jest na misji to szczyt perfidii. Jednakże nie wybielałabym zanadto Panów. Sama wielokrotnie uczestniczyłam w kursach wyjazdowych (tych kilkumiesięcznych) i widziałam jak zachowują się co niektórzy mężowie. Nie wszyscy ale dobre 25% szuka mocnych wrażeń a potem kochający mąż wraca do domu i oby tylko jakiegoś świństwa nie przywiózł. Mój partner też nosi mundur. Oboje wyjeżdżamy w rożne miejsca, ja jemu ufam, on mi też. Jemu chyba trudniej bo w moim otoczeniu są prawie sami mężczyźni ale to zależy od charakteru osoby, czy będzie zdradzać czy nie.


  39. “Sama uważam, że zdrada w momencie gdy partner/partnerka jest na misji to szczyt perfidii”.. moim zdaniem zdrada jest po prostu perfidna i nie ważne czy to jest misja czy zwykłe wyjście do pracy. Jeśli ktoś naprawdę kocha to 7 miesięcy nie jest długim czasem oczekiwania.. w końcu jak kocha to poczeka:). Z kolei nie każdy misjonarz i nie każda kobieta szuka przygód w momencie, gdy wybranka/ek zamyka za sobą drzwi, żeby wyjechać.. Trochę WIARY I ZAUFANIA.. teraz na pewno Wasze kobiety siedzą i myślą o Was Panowie! Może, życie to nie bajka, ale też nie hollywoodzki film, w którym w każdej szafie czai się listonosz :)


  40. Ludzie nie dajcie się zwariować. Nie podsycajcie atmosfery pobytu tym którzy tam i tęsknoty w kraju najbliższym takimi wpisami i taką polemiką Afganistan za chwile będzie historią dajmy tym co służą spokojnie odbyć swoje. Każda rodzina wie jaką ceną jest rozłąka to sprawa prywatna, a nie temat do dyskusji. Pozdrawiam misjonarz Vi i X zmiana


  41. Olo – racja = patrz @ 29.
    Takie wrabianie mrówek przez przyjaciela Misjonarzy, hmmmm, jest bardzo niestosowne!
    pozdrawiam


  42. Jeżeli ktoś nie chce dotrzymywać zasad gry, to wyjazd partnera na koniec świata nie będzie lepszym pretekstem niż wyjście na siłownie czy nadgodziny w pracy.

    A odnośnie Państwa zakonników… to czy wiecie w ogóle co się na misjach dzieje, kiedy Wy tutaj jesteście wierni?
    Przeświadczenie, że w ciągu doby tam się tylko patroluje, pracuje, je, wydala i śpi, uważam za naiwne.
    To jest kawał drogi od domu. Przecież tu się nie liczy, nikt się nie dowie. Tu jest inaczej.
    Afgan… to nie zdrada. Ja nic nie zrobiłem ale Ty jak mogłaś/eś?
    Zasady ograniczają się tylko do granic RP?
    Z wyrazami szacunku, pozdrawiam wiernych partnerów w Polsce.


  43. Zgadzam się, na misji też niektórzy się nudzą…czasami sieć, aż się przegrzewa…zatem Polska, Afgan to to samo…nie ważne gdzie jesteś…zawsze możesz zdradzić…wszystko rozbija się o wartości jakimi człowiek kieruje się w życiu…życzę wszystkim wiary i związków z ludźmi, którzy cenią uczciwość i miłość…


  44. Uważam, że temat jest biciem piany. Kto jest wierny i ma kręgosłup moralny takim pozostanie, a kto nie – no cóż, zdradzi pod przysłowiowym śmietnikiem. Związek to odpowiedzialność i zaufanie. Jeżeli ktoś nie rozumie tego nie powinien nikomu wiązać życia, bo życie w kłamstwie jest wstrętne, a kłamstwo ma krótkie nogi. Co z tego , że Afgan daleko? W bazie wszyscy o wszystkim wiedzą, prędzej, czy później dolatują wieści do Polski.
    Pozdrawiam i dołączam się do życzeń Miśka :)


  45. Wystarczy posiedzieć z kumplami “zielonego” przy wódce i wszystko śpiewają co się działo na misji nie koniecznie co robił “zielony”, ale np mąż znajomej ?! Kłamstwo ma krótkie nóżki ! Nie wyda się dziś, ale może jutro albo za tydzień?!

    PS.
    I ładnie ktoś napisał że jak ktoś kocha to żaden wyczyn przetrwać te kilka miesięcy!
    Podobnie myślę :)
    Pozdrawiam


  46. nie można myśleć,że jak ktos wyleci to zaraz zdradza.Trochę przesadzone – wszystko zależy od człowieka


  47. Czytam, czytam i nie wierzę. Temat wierności na forum. Tylko Ci którzy tam byli, a w kraju zostały osoby bliskie( zony, dzieci, matki, przyjaciółki) wiedzą jak jest trudno. Teraz tęsknić i czekać. Po powrocie pomóc ukochanej osobie wrócić do cywilizacji i normalnego życia. Ile małżeństw nie przetrwało takiej próby , wystarczy wejść na portale społecznościowe. Ilu naszych chłopców do dnia dzisiejszego nie poradziło sobie z powrotem do normalności, pokoju i cywilizacji. To bardzo trudny i złożony temat, a zdrada ta prawdziwa, to moim zdaniem pozostawienie kogoś w trudnej sytuacji, kiedy tego potrzebują. Nie poradzenie sobie z dniem codziennym. Ile jest takich rodzin, nikt nie zadał sobie trudu, by to sprawdzić.


  48. Sam jestem na misji. W głowie mimo wszystko czasami lęgną się dziwne wizje. I nie chodzi tu o brak zaufania, czy przesłanki ku temu. To normalny proces psychologiczny. Znajdujemy się w zamkniętym kręgu. Wielokrotnie słyszymy różne historie. Człowiek,który wybiera służbę Ojczyźnie powinien kierować się zasadami. A czy tak jest? Odpowiedzmy sobie sami. Kocham swoją Żonę i ufam Jej bezgranicznie. Życie i tak samo pisze swój scenariusz. To,że wyjdzie gdzieś nie oznacza,że musi mnie zdradzić. Mogę być w sklepie na zakupach,albo na stacji benzynowej i też może dojść do zdrady. Powyżej można też przeczytać,że typ z szacunku do żołnierzy powinien odpuścić. Powinien – JASNE. Ale ilu jest chłopaków żyjących z zasadami? Popatrzmy nawet na ludzi,którzy służą z nami. Wybrałem zawód żołnierza bo kocham Moją Ojczyznę i JESTEM DUMNY,że JESTEM POLAKIEM. Życzę sobie i Wam spokoju ducha i spotkania Miłości Swojego Życia, która nie da powodów do niepokoju! Kochajmy i bądźmy kochani! Wierzmy i ufajmy! Nie pozwalajmy na politykę nienawiści, która powoduje,że wszyscy czujemy niepokój. Skupmy się na zadaniach i wierzmy w szybki powrót do domu! Do kochających i wiernych żon! Pozdrawiam


  49. Najwięcej do powiedzenia mają ci , którzy nie powinni się na ten temat wypowiadać np:…misiek…hm…jakimi wartościami kieruje się facet…który zamiast zainteresować się zdrowiem dzieci i żony……interesuje się psem w bazie…no ale psa wszyscy widzą…dzieci i żona zostały w kraju…P.R. najważniejszy…aga- trzydziestoletnia zdesperowana panienka w mundurze cierpiąca na brak zainteresowania cywilnej męskiej publiczności, powierniczka doli i niedoli biednego zakompleksionego żołnierzyka “wielkiego” wodza. POLSKA GOLA


  50. Wodzu, a Ty na pewno do mnie pijesz? O co kaman, jeśli łaska?


  51. luzik ludziska.
    Focus Historia ekstra str. 24


  52. a co w sytuacji gdy chłop więcej czasu spędził na wojnie niż w domu? Wychodzisz za mąż za kogoś z kim prawie w ogóle nie spędzasz czasu. Podobna sytuacja mogla być ze wspomnianą w blogu kobietą. Ale zdrada to zdrada. Dlatego kobieta powinna wziąć rozwód.


  53. Czy żona musi żyć jak zakonnica?
    Czy aby jest to pytanie właściwe?
    Zakonnica to ma fajowe życie ;)
    https://www.google.pl/#q=demotywatory%2C+zakonnica
    aha… Carmelo Abbate: “Sex and the Vatican” brrr


  54. „Nie oczekuj, że żona czy narzeczona zamknie się na pół roku w zakonie. (…). To, że pójdzie na dyskotekę i pobawi się z jakimś facetem, nie oznacza przecież, że musi zdradzić męża. Litości…”.

    tylko współczuć mężowi …


  55. Ja z tych dumnych żon,bo wiernie czekalam 7 miesięcy i nawet lata poczekałabym,bo tak Kocham a odstresować się można w inny sposób.Ja duzo czasu spędzałam z synem ,wspólne wycieczki,zabawy (on zadowolony,ja zadowolona).Teraz mąż z nami .Jest cudownie .Pozdrawiam Wiernych.


Dodaj komentarz