Rejestracja | Logowanie »


Mit bezpiecznej bazy

24 września 2009

„Nasi żołnierze w bazach są bezpieczni” – oznajmiano za każdym razem, gdy w Iraku czy w Afganistanie ginęli kolejni żołnierze.

Gdyby zapytać, jaki był cel tych komunikatów, usłyszymy zapewne, że chodziło o uspokojenie rodzin żołnierzy. Lecz tak naprawdę gra toczyła się o to, by przekonać opinię publiczną, że mimo wszystko wysłaliśmy wojsko na w miarę bezpieczną misję.

I nikt nie przejmował się tym, że przy okazji niszczono wizerunek żołnierzy, robiąc z nich przysłowiowe „wołowe dupy” i „cwaniaczków” zarazem. Do dziś – o czym przekonałem się podczas przygotowań do ostatniego wyjazdu – wśród wielu Polaków panuje przekonanie, że „nasi to siedzą w bazach i obżerają się na amerykańskich stołówkach”. A do tego „piją i liczą kasę, która wpływa na ich konta”.

Słowem, luz i maniana. Misja urlopowa…

Cóż, zawsze znajdą się jacyś dekownicy. Sporo też jest takich, których zadania nie wymagają działań w polu. Ale generalnie wojsko w bazach nie siedzi – czemu zresztą poświęciłem sporą część tego bloga.

Wróćmy jednak do sedna. Za każdym razem, gdy wracałem do bazy z patrolu czy konwoju – w Iraku czy w Afganistanie – towarzyszyło mi poczucie ulgi. Trochę jednak na wyrost.

Irackim rebeliantom udało się trafić stołówkę w polskiej bazie w Diwaniji. Szczęśliwie nie w chwili wydawania posiłków. Takiego farta nie mieli Amerykanie w Mosulu – gdy samobójca wysadził się w jadłodajni, zabijając i raniąc kilkudziesięciu marines.

Kilkanaście dni temu w Ghazni ogłoszono alarm 3. stopnia (wszyscy pozostają w kamizelkach i hełmach, w miejscach swojej dyslokacji) – bo pojawiły się informacje, że w bazie znajduje się zamachowiec.

Marcin Poręba, z którym jechałem w konwoju, zginął w zdawałoby się bezpiecznej strefie – tuż przy bazie w Giro. Na samo Giro jakiś czas temu spadło ponad 20 różnego rodzaju pocisków. Inne polskie bazy również obrywają, najczęściej z moździerzy i sto-siódemek – pocisków znanych u nas jako katiusze (choć oczywiście nieodpalanych z wyrzutni na samochodach).

Jednak informacje o tym, jeśli nie ma strat w ludziach, zwykle nie docierają do opinii publicznej…

Nie chcę, by mnie źle zrozumiano i nazywano „siewcą grozy”. Ktoś jakiś czas temu obliczył, że ryzyko utraty życia przez dużo podróżującego kierowcę jest porównywalne do zagrożenia, jakie niosło za sobą przebywanie w Bagdadzie w czasie największego nasilenia działań terrorystycznych na przełomie lat 2004/05.

Nie sądzę, by prawdopodobieństwo utraty życia w bazach w Afganistanie było wyższe. Ale nikt nie wmawia nam, że ruch drogowy w Polsce jest bezpieczny. Przeciwnie – spora część wysiłków policji idzie w uświadamianie, że każde wejście do samochodu może się zakończyć śmiercią.

I takiej samej uczciwości należałoby oczekiwać w sprawie polskich baz.

Bo na wojnie nie ma bezpiecznych baz.

Baza w Giro

Baza w Giro/fot. Marcin Ogdowski





42 komentarze do “Mit bezpiecznej bazy”

  1. Ja sama ile razy usłyszałam, że “twój mąż pojechał tam dla pieniędzy, żebyś ty mogła poszaleć w Polsce” “najemnik” i wiele innych bardzo raniących słów… Wiem, iż to nasz wybór, że On tam jest ale taka jest jego praca… A ludzie. któerzy nie mają bladego pojęcia o tych misjach niech milczą…


  2. @UP nie sądzę by określenie “najemnik” było obraźliwe ;) to takie samo słowo jak lekarz, sprzątaczka czy ogrodnik. Życie żołnierza z pewnością nie jest usłane różami, wykonuje zawód z którego czasami nie wychodzi – lecz każdy robi to co lubi. Osobiście kiedyś również myślałem o wojsku… ale jakoś moje ścieżki poszły w innym kierunku.


  3. @ ŻonaŻołnierza

    Współczuję.

    Znam metodę na podobne chwile – należy słodko uśmiechnąć się, zatrzepotać rzęsami, powiedzieć: “To tylko dla Ciebie. Tak w zaufaniu. Jestem z Nim tylko dla kasy. Wpadnij wieczorem na imprezkę. Będą wszyscy, a Ciebie wyłącznie brakowało”. Można też delikwenta lubieżnie obciąć wzrokiem:))

    Pełne sarkazmu i skuteczne;)))


  4. Będzie dyskusja na tematy prównania “najemnik” – żołnierz? Tak na szybko bez sprawdzania w słownikach, to pierwsze oznacza chyba kogoś kto słyży temu kto więcej zapłaci i robi to tylko dla pieniędzy. Natomiast drugie określenie to chyba ktoś kto służy jednej ojczyźnie i raczej z powołania (no moze czasem dla pieniędzy). Żołnierz to żołnierz i koniec. Moim zdaniem różnica dość istotna…

    A co do bloga, też żałuję, że zwykle ludziom tutaj mydli się oczy pisząc, że tam taka sielanka…


  5. Iki.. Ja już przestałam się tym przejmować… Niech sobie każdy myśli co chce:) Ja uważam, że mój mąż jest żołnierzem a nie najemnikiem…


  6. Jeżeli są ostrzeliwani z broni typu moździerz to oznacza, że wróg podchodzi bardzo blisko, a bazą nie da się uciec. Takie działania świadczą tylko o braku kontroli nawet nad terenem wokół bazy, choć wiadomo, że jest on trudny i pewnie ataki odbywają się w nocy co zmniejsza ich skuteczność. Brakuje też helikopterów w bazach do błyskawicznego likwidowania tego typu punktów ostrzału. Sytuacja nie jest wesoła, aż dziwnie, że jeszcze nie zdobyli żadnej bazy.


  7. @ ŻonaŻołnierza

    Tak trzymać:))) Uważam, że rodzin żołnierzy nie wolno się czepiać. To takie podłe i niskie.


  8. No nie jest to przyjemne… Bo niczemu nie jesteśmy winni, a nasi żołnierze to ludzie jak wszyscy inni:)
    Dziękuję Iki za miłe słowo:)


  9. @ ŻonaŻołnierza

    Proszę bardzo:)) Służę na duszę lukrem, cukrem i miodem…;)))))))))))))))


  10. Bazy bezpieczne? Raczej mało prawdopodobne. Nas, cywili, poinformowali dziennikarze tylko o jednym ataku na bazę FOB Warrior, który miał miejsce w lipcu. Na szczęście wtedy nikt nie zginął. Teraz Pan pisze o ataku na FB Giro. Zastanawiam się tylko, w jaki sposób zamachowiec samobójca mógł dostać się na teren bazy Ghazni. Przecież baza otoczone są hesco i zasiekami z concertiny, która raczej do łatwych elementów do przejścia nie należy (można się ostro pokaleczyć).
    Bo to, że namioty nie zapewnią bezpieczeństwa to pewne. Nawet jak sa obłożone styropianem i piachem.
    Ostatnio przeczytałam ciekawą uwagę. Jeśli Amerykanie zwiększyliby kontyngent o 40 tys. to talibowie z tego okręgu uciekliby w rejon prowincji Ghazni, którą obecnie my nadzorujemy. Według mnie byłby to problem. Bo z liczbą 2000 żołnierzy nie zapanujemy nad tym, a zwiększanie kontyngentu…Raczej za tym nie jestem.


  11. to albo ich stamtąd całkowicie wycofują, albo muszą im dać lepszy sprzęt
    jeśli aż tak ci Talibowie sobie poczynają

    jak to możliwe, żeby do stołówki wszedł samobójca,
    musieli zle pilnować,
    przecież na teren wojskowy nie można sobie ot tak po prostu wejść


  12. no właśnie ” Jednak informacje o tym, jeśli nie ma strat w ludziach, zwykle nie docierają do opinii publicznej…” ludzie nie maja zielonego pojęcia o tym co się tam dzieje.
    “mój żołnierz” codziennie mówi o jakiejś akcji, o wyciągniętym ajdiku czy ostrzale bazy, albo jak to mówią chłopaki: o tym jak kolejna grupa “uczyła się latać” bo wjechali znów na jakiś ładunek, ale dopiero kiedy któryś z nich zginie zaczyna się w kraju szum… a potem przychodzi codzienność i sprawa cichnie…
    to wszystko co mówi “mój żołnierz” to oczywiście ogólniki bez szczegółów bo telefony są przecież na podsłuchu, a poza tym co można powiedzieć przez wydzielone 4 minuty codziennej rozmowy…


  13. Zadna baza nie jest bezpieczna- wkoncu to wojna!
    rozumiem strach o najblizszych i oczekiwanie kazdego dnia na sygnal od nich.
    @1…..
    nie warto przejmowac sie tymi ktorzy nie maja bladego pojecia co znaczy zawod zolnierza-pracuje to i ma prawo zarabiac .Nie latwy kawalek chleba-niestety!

    Ten blog potrzebny byl jest i bedzie aby moc dowiadywac sie prawdy.
    Niech kazdy mowi co chce !!! najlepiej wiedza najblizsi co odczuwaja zolnierze po powrocie z misji wtedy potrzebuja najwiecej wsparcia i odpoczynku zasluzonego!!!!


  14. @14 rak jurek
    Przegiąłes pałę pisząc o mordecach, i najwyraźniej nie wiesz nic o wojsku, albo jestes otępiałym zaćpanym pacyfistą, bo jednym z podstawowych założeń wojkowości jest likwidowanie celów, a podstawowym szkoleniem jest strzelanie z bronii strzeleckiej a nie malowanie trawy na zielono czy też asfaltu na czarno, nikt z Polaków nie strzela do ludzi dla zabawy albo dla pieniędzy, przeczytaj sobie w słowniku definicję mordercy, i szkoda że nie wymieniłes tu jakiego konkretnego nazwista bo od “ręki” dostałbyś wyrok za zniesławienie.


  15. WOINA:


  16. rak jurek, przegiąłeś chłopie. Obyś nigdy nie potrzebował pomocy żadnego z nich. Ciekawa jestem, czy starczyłoby ci odwagi by powiedzieć im to prosto w oczy.


  17. Osobiście jestem po ZMECH’u i wg mnie nie jest problemem to co mówią polscy pseudo politycy ani tzw. opinia publiczna o żołnierzach przebywających w Afganistanie…
    Problem stanowi ciąganie żołnierzy po sądach… To jest wojna a nie wycieczka krajoznawcza… Żołnierz nie może się zastanawiać nad tym czy ma strzelać czy tez nie bo za chwile prokurator go oskarży … Nie może być tak , że żołnierz w Afganistanie występuje w charakterze tarczy strzelniczej bo nie może się skutecznie bronić… Amerykanie rozumieja realia wojny i wiedzą też że gdzie się strzela tam tez mogą wystapić ostrzały omyłkowe nie tylko ludności cywilnej ale nawet własnych oddziałów… Polacy skoro tego nie rozumieja Panie Ministrze Obrony powinni czym predzej wycofac wojsko do koszar w Polsce bo to co dzieje się teraz w Polskich Siłach Zbrojnych jest parodia dowodzenia a Pan nie nadaje sie na zajmowane stanowisko… Na kluczowe stanowiska w systemie dowodzenia dobierani sa klakierzy a nie dowódcy znający swój fach i mający własne zdanie jak gen Skrzypczak… Takich w Armii się gnoi i pozbawia stanowisk bo najważniejsze jest dobre samopoczucie ministra Klicha i jego kliki… Współczuje szczerze chłopcom w Afganistanie bo nie dosyć że wiąże im sie ręce to jeszcze biorą udział w konflikcie który nie ma szans na to aby pokonać Afgańczyków … Ich nikt nigdy nie zwyciężył i nie zwycięży…


  18. … “Przegiąłes pałę pisząc o mordecach, i najwyraźniej nie wiesz nic o wojsku, albo jestes otępiałym zaćpanym pacyfistą, bo jednym z podstawowych założeń wojkowości jest likwidowanie celów” …
    Hmm, dziwi mnie troszkę Twoje podejście, fakt wojsko to wojsko, jak ktos nazywa ich mordercami to jest idiotą, jednak określenie otępiały, zaćpany pacyfista – niski poziom, widzisz wiem, że to utopia dla ludzkości, ale uważam że nie ma nic złego w byciu i propagowaniu pacyfizmu, może kiedyś w dalekiej, baaaardzo dalekiej przyszłości nie będzie w nas impulsu do zabijania i wtedy może znikną armie, chociaż osobiście sądzę że prędzej rodzaj ludzki zniknie z tej palnety nim to nastąpi.
    Pozdrawiam wszystkich broniących ludność cywilną w Afganistanie i Iraku, w tym naszych żołnierzy


  19. Beeezzzdura!!!
    Może i z bazę w Giro sie zgodze co do ostrzałów ale nasza główna w Ghazni to jak najbardziej wakacje i urlop! Ilu jest tam ludzi? Ilu jest od działań bojowych? A ilu oficerów mozna spotkac na stołówce w porze obiadowej? Glowa boli!!! 70/30 (30 % ludzie uczestniczący w patrolach)- ABSURD!!!
    Ghazni na IV zmianie ostrzelali raz (nie celnie) a ile w tym czasie rosomaków i mrap-ów zostalo zniszczonych!!! 30 % ludzi pracuje na tych co spokojnie siedza w bazie, liczą kase a i nad wyglądem fizycznym idzie popracować!!!
    Byłem pewny że po powrocie opisze Pan kilkunaście ABSURDÓW Polskiej misji w Afganistanie! Myslę że wiele osób własnie na to czeka!!! Pan wie o co chodzi!!!
    pozdrawiam


  20. A to taka ciekawostka, ciekawe czy uznacie to za prowokację…
    Takich manewrów na Białorusi nie było od rozpadu ZSRR. Kilkanaście tysięcy żołnierzy, setki czołgów, dziesiątki samolotów i śmigłowców białoruskich oraz rosyjskich ćwiczą, żeby skutecznie odeprzeć ewentualny atak. Wybór przeciwnika nie jest dla nas bez znaczenia, bo – według scenariusza – wojsko ze wschodu przygotowuje się na starcie z… Polakami. A same ćwiczenia prowadzone są blisko naszej granicy.
    Według scenariusza manewrów Zapad 2009 (Zachód 2009), w Grodnie wybucha powstanie inspirowane przez Polaków. Na pomoc białoruskiej władzy ruszają rosyjskie wojska. W mieście dochodzi do walk między Polakami a komandosami z Rosji. Główna część ćwiczeń prowadzona jest pod Brześciem przy samej granicy z Polską. Niektóre manewry wykonywane są też niedaleko wsi Bielica na wschód od Grodna, inne trwają na rosyjskich poligonach Aszuluk i Talermba a także w Kaliningradzie, gdzie flota bałtycka ćwiczy obronę infrastruktury na morzu, w tym Rurociągu Północnego.(…)
    Manewry rozpoczęły się 18 września, a obecnie wkraczają w finałową fazę. W poniedziałek podziwiać je mają prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew i Aleksander Łukaszenka. Oficjalna białoruska agencja BEŁTA informuje, że łączna liczba żołnierzy biorących udział w ćwiczeniach wynosi 12,6 tys., w tym ze strony białoruskiej – 6,5 tys., rosyjskiej – ok. 6 tys. W manewrach uczestniczy też 30 żołnierzy z Kazachstanu. Zaangażowany sprzęt to 63 samoloty, 40 śmigłowców, 470 transporterów opancerzonych, 228 czołgów i 234 działa samobieżne. Tak dużych manewrów od czasu rozpadu Związku Radzieckiego nie było. Według oficjalnych zapewnień, manewry mają służyć jedynie wspólnym działaniom obronnym.(”Polska”, TVN 24)


  21. Na południu Afganistanu zginęło w czwartek pięciu amerykańskich żołnierzy – poinformował w piątek w Kabulu rzecznik wojsk USA Robert Carr.
    Trzech żołnierzy poniosło śmierć w prowincji Zabul, gdy ich pojazd wjechał na minę, podłożoną przez talibów. Czwarty żołnierzy zginął w czasie potyczki z talibami. Do obu tych wydarzeń doszło w prowincji Zabul. Piąty z amerykańskich żołnierzy poległ w czasie pieszego patrolu w prowincji Nimroz, zastrzelony przez talibskiego snajpera.
    W Afganistanie – łącznie z najnowszymi ofiarami – w 2009 roku zginęło już co najmniej 368 zagranicznych żołnierzy. Jest to najwyższa liczba zabitych w ciągu ośmiu lat wojny.
    W końcu ubiegłego tygodnia przywódca afgańskich talibów mułła Omar zapowiedział nasilenie działań islamskich bojowników i porażkę wojsk NATO.
    W Afganistanie przebywa obecnie ponad 100 tysięcy żołnierzy sił wielonarodowych. Dwie trzecie z nich to Amerykanie. Prezydent Obama zarządził wysłanie w tym roku na terytorium afgańskie dodatkowych sił w liczbie 21 tysięcy ludzi.(PAP)


  22. @ Tori, Maki, Nord, Redoo, X, Wkurzony

    zniknął blog o Afganistanie,
    więc czas się żegnać,
    fajnie było Was poznać
    i niektóre komentarze dobrze się czytało
    blog przybliżył mi tematykę wojenną
    Dzięki niektórym wypowiedziom, tak jak np Liroya,
    bardziej zrozumiałam wojnę, żołnierzy i ich sytuacje

    Pozdrawiam i być może do zobaczenia gdzieś w Wirtualnej Polsce

    Anka


  23. Nic nie znika.
    I nie ma podstaw, by się żegnać.
    Blog na razie nie będzie promowany ze strony głównej portalu INTERIA.PL. I tyle.
    Nadal można go znaleźć na stronie http://www.zafganistanu.pl
    M.


  24. Oj widzę, że niektórym śpieszno do pożegnań. Ja się cieszę, że blog będzie istniał. Mam tylko nadzieję, że brak bezpośrednich relacji nie przyczyni się do spadku zainteresowania nim, że uda się zainicjować dalszą dyskusję.


  25. Co za debile czepiaja sie rodzin chlopakow co walcza,to sa rodacy wyslani przez rzad i prezydenta poto zeby sie szkolic .Zolnierze ucza sie jak reagowac w stanach zagrożenia np. terroryzm, przestępczość, sabotaż,wojna.ZA TO IM PLACA .mam nadzieje ze te barany co wypisuja o polakach i ich rodzinach na tenat tej wojny ,to nie sa prawdziwi polacy.
    Pozdrawiam zolnierzy i ich rodziny z powazaniem muslim


  26. @Tori21
    apropos doniesień PAP są one trochę nieściłe, (ale tylko trochę), w Sierpniu 2007 widziałem na CNN porównanie strat lipca Iraku i Afganu i wyglądało to tak: 130/120 zabitych, i były to wygodne fakty, w sierniu na początku amerykanie wpadli w zasadzkę (zaspali) i 12tu zostało nożami zarżniętych, amerykanów zginęło wiecej niż w Iraku ale cały marketing i PR wojska, zatajane są straty sił specjalnych DELTA FORCE, i nie liczone są straty najemników firm ochroniarskich, których jest tam SPORO,


  27. Liroy, wiem o tym. Tych danych nikt nie udostępnia. To są podane tylko dane ISAF-u. Amerykanie chętnie wysyłają firmy ochroniarskie w rejony konfliktów. Wiem, że nasi też przechodzą do nich, skuszeni dużymi zarobkami. Niestety jesli giną (a takie przypadki były w Iraku) to nik ich nie ujmuje w wojskowych danych statystycznych


  28. @zipo 19
    Przykra prawda, ale masz rację. Niestety, jak wskazuje na to także historia wojen, w bezpośrednich działaniach rzadko kiedy bierze udział więcej niż 20-30% wojska, a raszta siedzi z takich, czy z innych powodów na zapleczu. Oczywiśćie niektórzy nie powinni być na piewszej linii ze względu na swoje zadania, ale wielu nie ma po prostu ochoty do rzeczywistego nadstawiania tyłka i nie zrobią tego, dopóki ktoś lub coś ich do tego nie zmusi.

    @Tori 20
    Nie jest to chyba prowokacja, raczej demonstracja i to przeznaczona bardziej dla własnego społeczeństwa.


  29. Nord, demonstracja i owszem, ale bardziej skierowana do nas. Ale też i prowokacja. Zważ, że manewry rozpoczęły się 18, a u nas od jakiegoś czasu toczyła sie poselska wojenka na temat Katynia. Wcześniej PiS ostro krytykował Putina, po 1 września. A teraz po przyjęciu uchwały Rosja ostro protestuje. Według mnie nie pozostało to bez wpływu. Zważ również na tytuł manewrów i miejsce ich przeprowadzenia.


  30. @Tori 29
    Prowokacja jeśli była, to ze strony USA, które akurat 17 września ogłosiły rezygnację z budowy elementów swojej tarczy w Polsce. Moim zdaniem gadanie o rzekomym rosyjskim zagrożeniu wobec Polski to stare obsesje rusofobów. Naprawdę Rosja ma swoje znacznie poważniejsze problemy, a atak na Polskę raczej nie znajduje się w jej planach. I tu nie tylko chodzi o praktyczny brak możliwości, ale także o brak sensu, czyli realnych korzyści z takiego działania. Zakładając nawet hipotetycznie atak Rosji na Polskę i okupację naszego kraju, co by na tym niby miała zyskać Rosja? Ale tak konkretnie, a nie, że ma po prostu taki kaprys. Niektórzy ludzie postrzegają świat z “polskocentrycznej” perspektywy. Wydaje im się, że cały świat zapatrzony jest w Polskę, a szczególnie Rosjanie nie marzą o niczym innym, tylko o tym, aby zająć nasze terytorium. W rzeczywistości to są jedynie obsesje rusofobów, których u nas nie brakuje, niestety. To bardzo groźni ludzie, bo mącą innym w głowach, zarażając ich swą chorobą. Polska polityka, opanowana przez tych chorych ludzi, wprowadziła dawno temu Polskę na zgubną ścieżkę konfrontacji z Rosją. Tym samym popchnęła kolejny raz Rosję w objęcia Niemiec, co już jest potencjalnie niebezpieczne. Szkoda gadać…


  31. Nord, ale ja nic nie pisałam o ataku Rosji na Polskę. Tylko nie podobał mi się tytuł rosyjsko-białoruskich manewrów. Bo Polska, nawet w snach, nie rozważa ataku na Rosję. I tylko to traktuję jako prowokację. My im dopiekliśmy rozmowami o 17 września, a oni wzięli odwet. Nie podobały mi się te dyskusje i ich finał. Raczej jestem za umocnieniem związków, niz za ich psuciem.
    Dla USA 17 września nie miał znaczenia. Gorszy był sposób załatwienia sprawy niż sama jej treść.


  32. Atak Rosji na Polskę? Moim zdaniem tak mogłoby to wyglądać:
    http://facet.interia.pl/szukaj/news/gdyby-rosja-napadla-na-polske,1163235
    Pytanie, czy dziś Rosja byłaby w stanie przeprowadzić taki atak? Rozważyłem i to:
    http://facet.interia.pl/szukaj/news/gdyby-rosja-napadla-na-polske,1163235


  33. Marcin, ciekawy artykuł. Wiemy, że dla żadnej ze stron taki ruch nie byłby opłacalny. I całe szczęście, że ten scenariusz, aczkolwiek przerażający, był tylko zabawą. Niemniej jednak świat coraz bardziej staje na głowie. Ognisk zapalnych jest coraz więcej na świecie. Oby one nigdy się tu, nad Wisłę, nie przeniosły.


  34. @Tori 31
    Moja wypowiedź była ogólniejszą refleksją dotyczącą podsycania antyrosyjskich nastrojów w Polsce przez pewne środowiska.
    Podtrzymuję swoją opinię, że te manewry są przede wszystkim demonstracją wobec własnej opinii publicznej. Rosjanie lubią silnych przywódców i to obecnie otrzymują. Mnie nie dziwi taki scenariusz manewrów. Ale w praktyce atak Polski na Rosję jest tak samo mało prawdopodobny, jak atak Rosji na Polskę, czym cały czas straszą chorzy na rusofobię. A gdy NATO organizuje manewry, tak jak choćby ostatnio na terenie Europy Zachodniej, to niby ćwiczy walkę z kim? Z najeźdźcami z kosmosu?

    Co do “awantury o Katyń” i okolic, uważam, że te tych “dyskusji” nie podtrzymują u nas patrioci, tylko szkodnicy. Gdyby sprawy Katynia cynicznie nie wykorzystywali do politycznych celów w antyrosyjskiej kampanii, już dawno sprawa byłaby zakończona z udziałem Rosji w sposób satysfakcjonujący dla rodzin. Traktowanie na równi bolszewickich Sowietów, czyli ZSRR ze współczesną Rosją jest żałosne. Komuniści w Sowietach, liderami których nie byli w większości Rosjanie, tylko przedstawiciele mniejszości, wymordowali miliony Rosjan, w tym prawie całą inteligencję. Oni wydawali rozkazy, a mordowała lokalna swołocz, której nie brakowało i u nas w okresie stalinowskiego terroru. Ci sami odpowiadają za Katyń. Rosjanie, jako naród i Rosja, jako państwo, w takim samym stopniu za Katyń, jak Polacy i obecna Polska odpowiadają za zbrodnie tzw. Polski Ludowej lat 1944-1968. W sprawie tego, kto ponosi odpowiedzialność za zbrodnie pierwszych lat PRL jest ciekawa wypowiedź nieżyjącego już gen. St. Skalskiego, pierwszego na liście asów lotnictwa polskiego w jego historii. A on wiedział, o czym mówi, bo spędził w PRL po wojnie kilka lat w celi śmierci. Można to sobie odszukać na YouTube, o ile nadal jest, bo to mocno “niepoprawne politycznie”.

    W Polsce najbardziej aktywne rusofobiczne środowiska skupione są wokół bliźniaków. Rzekomo kierują się potrzebą ujawnienia prawdy, jednak co ciekawe, nie przejawiają podobnego zainteresowania choćby sprawami ukraińskich zbrodni na Polakach na Wołyniu, przy których nawet Katyń blednie. Kto wie, może podłoża ich rusofobicznej choroby należy szukać w pochodzeniu rodziny z linii matki z Odessy. Jak wiadomo, Odessa była miastem wyjątkowo “wielonarodowym” ;-) Są na ten temat ciekawe materiały w sieci, kto chce, pewnie je odnajdzie.

    Co do 1-17 września, ja podzielam poglądy zmarłego niedawno wybitnego sowietologa, prof. P. Wieczorkiewicza, tak jak ogólne tezy artykułu Ziemkiewicza, jaki jest na Interii ” Lepiej być zgwałconym, niż zamordowanym” (http://fakty.interia.pl/felietony/ziemkiewicz/news/lepiej-byc-zgwalconym-niz-zamordowanym,1362991). Moim zdaniem w latach 30-tych XX w. miejsce Polski było w jedynym antykomunistycznym pakiecie, czyli Pakcie Antykominternowskim u boku innych europejskich państw. Nie będę tu tego tematu szerzej rozwijał, bo nie miejsce.
    Stalin bardzo umiejętnie przekształcił propagandowo niemiecki atak na bolszewię w 1941r. w “Wojnę Ojczyźnianą”, choć jedyną prawdziwą rosyjską armią wyzwoleńczą była ROA gen. Własowa (jak lubisz takie książki, polecam Ci: Jürgen Thorwald “Iluzja”, naprawdę warto). Jednak żaden mądry rosyjski polityk nie odważy się publicznie podważać mitu “Wojny Ojczyźnianej”. Na pewno nie zrobią więc tego obecne władze i im się nie dziwię.

    Co do USA, trudno mi uwierzyć, aby data ogłoszenia rezygnacji z tarczy w dniu 17 września była przypadkowa. Można tylko się zastanawiać, czy była to jakaś demonstracja pod adresem Polski, czy może bardziej Rosji. Jeśli jednak był to przypadek, Amerykanie byliby znacznie bardziej ograniczeni, niż dotąd myślałem ;-)

    @marcin 32
    Tak, tezy artykułu z tego linku są bardzo ciekawe. Uważam, że opisywany scenariusz jest prawdopodobny. Nieodpowiedzialność wielu polityków w Polsce mogłoby doprowadzić do otwartego konfliktu, wskutek udzielenia przez nasz kraj otwartego poparcia jakiejś Ukrainie, czy co gorsza, jakiejś-tam Gruzji, a nawet fundamentalistycznym terrorystom islamskim w Czeczenii :-D . Jak czytam o takiej Gruzji jako “strategicznym sojuszniku” Polski, nie wiem, czy się śmiać, czy płakać. Tak jak kiedy czytam, że w przyszłym roku Polska ma podarować Gruzji 4mln Euro. To karykatura polityki realnej. Nasi politycy-amatorzy uważają, że w interesie Polski jest popierać wszelkie kraje wrogie wobec Rosji. To zwyczajnie CHORE.
    Mają też jakieś obsesyjne sentymenty “kresowe”, czego ja nie rozumiem, bo owa “Polska-B” w większości nie należała nigdy etnicznie do naszego kraju.


  35. Nord, zgadzam się z Tobą w zupełności. Tez mi się nie podoba podsycanie antyrosyjskich nastrojów. W PiS-ie jest cała masa takich osób, nie tylko bliźniacy. A takie zachowanie nam chwały nie przysparza.
    Gruzja jest takim samym dla nas sojusznikiem strategicznym jak my dla USA:-) Skoro w konflikt rosyjsko-gruziński nikt się nie angażował to z wiadomych celów. Rosja wciąż jest potężnym państwem, z którym liczy się świat.
    Ja stawiam na ograniczenie, bo przecież że to wielki niewypał to już było wiadome wcześniej. Możemy się cieszyć, że nie będzie tarczy i rakiet w obwodzie kaliningradzkim, bo to miał być taki mały bonus.


  36. Niestety czasy gdy nasi zołnierze “siedza” w Polsce sie skonczyły , obawiam sie ze bezpowrotnie


  37. Żonka nie żonka hehhheee… plan finansowy polityki państwa zadecyduje o żołnierskim krześle :) )).
    “Nihil homini certum est”


  38. Mój narzeczony jest w afganistanie w bazie Giro w ostatnim konwoju wjechali na mine na szczescie ladunek nie byl zbyt duzy i nikomu nic powaznego sie nie stalo.Przerazona jestem tym co ciagle sie tam dzieje a do opini publicznej nie trafia nawet 10% tego co tam sie dzieje.Niecierpliwie wyczekuje marca i mam nadzieje ze wroci caly i zdrowy


  39. Marca ? optymistka z Ciebie ; )) Ja się na maj przygotowuję.


  40. Lonia,to mój też jest w Giro i wie o tym konwoju,może nasi są razem,Pozdrawiam wszystkie kobietki!


  41. Tak może są razem i się wspieraja jakoś czas im leci :) Wcześniej pocieszałam się że ratownicy medyczni nie są aż tak bardzo narażeni a tu jednak okazało się po tym konwoju że tak samo wszyscy są narażni :( W marcu minie pół roku i tak ustaliliśmy że jeśli tylko będzie możliwość to rotuje się do kraju :)


  42. Że też nawet w bazie nie jest bezpiecznie …