Rejestracja | Logowanie »


Forum “zAfganistanu.pl”

21 września 2009

Z Afganistanu » Forum » Obie strony misji, XI zmiana
Nie jesteś zalogowany.
Pisanie na tym forum wymaga zalogowania.
78055 - zarejestrowani użytkownicy.
Brak nowych postów
Nowe posty!
Odpowiedzi: 20542 - Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169 170 171 172 173 174 175 176 177 178 179 180 181 182 183 184 185 186 187 188 189 190 191 192 193 194 195 196 197 198 199 200 201 202 203 204 205 206 207 208 209 210 211 212 213 214 215 216 217 218 219 220 221 222 223 224 225 226 227 228 229 230 231 232 233 234 235 236 237 238 239 240 241 242 243 244 245 246 247 248 249 250 251 252 253 254 255 256 257 258 259 260 261 262 263 264 265 266 267 268 269 270 271 272 273 274 275 276 277 278 279 280 281 282 283 284 285 286 287 288 289 290 291 292 293 294 295 296 297 298 299 300 301 302 303 304 305 306 307 308 309 310 311 312 313 314 315 316 317 318 319 320 321 322 323 324 325 326 327 328 329 330 331 332 333 334 335 336 337 338 339 340 341 342 343 344 345 346 347 348 349 350 351 352 353 354 355 356 357 358 359 360 361 362 363 364 365 366 367 368 369 370 371 372 373 374 375 376 377 378 379 380 381 382 383 384 385 386 387 388 389 390 391 392 393 394 395 396 397 398 399 400 401 402 403 404 405 406 407 408 409 410 411 412 413 414 415 416 417 418 419 420 421 422 423 424 425 426 427 428 429 430 431 432 433 434 435 436 437 438 439 440 441 442 443 444 445 446 447 448 449 450 451 452 453 454 455 456 457 458 459 460 461 462 463 464 465 466 467 468 469 470 471 472 473 474 475 476 477 478 479 480 481 482 483 484 485 486 487 488 489 490 491 492 493 494 495 496 497 498 499 500 501 502 503 504 505 506 507 508 509 510 511 512 513 514 515 516 517 518 519 520 521 522 523 524 525 526 527 528 529 530 531 532 533 534 535 536 537 538 539 540 541 542 543 544 545 546 547 548 549 550 551 552 553 554 555 556 557 558 559 560 561 562 563 564 565 566 567 568 569 570 571 572 573 574 575 576 577 578 579 580 581 582 583 584 585 586 587 588 589 590 591 592 593 594 595 596 597 598 599 600 601 602 603 604 605 606 607 608 609 610 611 612 613 614 615 616 617 618 619 620 621 622 623 624 625 626 627 628 629 630 631 632 633 634 635 636 637 638 639 640 641 642 643 644 645 646 647 648 649 [650] 651 652 653 654 655 656 657 658 659 660 661 662 663 664 665 666 667 668 669 670 671 672 673 674 675 676 677 678 679 680 681 682 683 684 685 686 687 688 689 690 691 692 693 694 695 696 697 698 699 700 701 702 703 704 705 706 707 708 709 710 711 712 713 714 715 716 717 718 719 720 721 722 723 724 725 726 727 728 729 730 731 732 733 734 735 736 737 738 739 740 741 742 743 744 745 746 747 748 749 750 751 752 753 754 755 756 757 758 759 760 761 762 763 764 765 766 767 768 769 770 771 772 773 774 775 776 777 778 779 780 781 782 783 784 785 786 787 788 789 790 791 792 793 794 795 796 797 798 799 800 801 802 803 804 805 806 807 808 809 810 811 812 813 814 815 816 817 818 819 820 821 822 - Najnowszy: 26.06.2012 21:14 - fanka szefa
Autor Wiadomość

G.I.Jane

Posty: 1355

Aga, jesteś niezawodna jak KBKS :)
Pewnie pisałyśmy jednocześnie, bo nasze czutki nieźle działają :) . Ale ja nie dostałam @ :-/

Wróć na górę

G.I.Jane

Posty: 1355

Już maaaaaaaam Aga :)
Nie mów, że puściłaś do innej osoby?

Wróć na górę

Aga.24

Posty: 1274

hahaha, no tak

Wróć na górę

yaro

Posty: 125

Cześc dziewczyny życzę miłego dnia zarówno tym pracującym jak i bezrobotnym:)
Pozdrawiam buziaki:*

Wróć na górę

mahdziunia

Posty: 1267

G.I.Jane
Dzięki :) fajnie jest sobie tak oglądnąć:)heeeeeeeee:)
Fanka!WIELKIE dzięki:)przesyłam cle z cytrynka i lodem:)

Wróć na górę

monia83

Posty: 1242

A co tu tak Myszki ponuro?
Weszłam i normalnie słoneczko zaraz w serduchu mi chmurami zaszło:)
G.I.Jane Kochana nie będę cię pocieszać bo musisz to przejść i tyle…:)głowa do góry..:)dasz radę….jak każda z nas jak ja:)
całuski Kochane :)
Aneczko11 ciągle myślami przy tobie Rybko:)

halo Myszki na spacerek jest bajecznie na dworku…:)

Wróć na górę

G.I.Jane

Posty: 1355

Mahdziunia, ja jestem zachwycona i postanowiłam też tak spróbować, mój ma do perfekcji obcykane :D
Hej Yaro, miłego dnia :)
K…. w pracy też bez przerwy myślę :-/

Aga, nie gadaj… :O Czy ja się dobrze domyślam?

Wróć na górę

Aga.24

Posty: 1274

G.I.Jane napisałam Ci wszystko w @, zmykam stąd:)

Pora wreszcie popracować.
Ale będę zaglądać:)))

Wróć na górę

monia83

Posty: 1242

Ps: Kochane ponawiam moją prośbę nie piszcie co robią chłopaki i gdzie są w danym momencie ok?…bo to nie dotyczy tylko waszych mężczyzn ale też nie jednej z nas..a przede wszystkim ich bezpieczeństwa…

Pozdrawiam i dalej idę korzystać z wczasów…:)

Wróć na górę

mala22

Posty: 1015

Dziękuję dziewczynom z @ z odpowiedziami na pytanko :) Na forum zawsze można liczyć :)

Wróć na górę

Andromeda

Posty: 330

Witam wszystkie XI :) słoneczny Tarnów was pozdrawia …

Jane kochana ja swojemu po ostatnich dniach paniki wydałam ”rozkaz” wysysłania eska 1 w ciągu doby jak nie może dzwonić poza tym czasem ma wyłączony tel :) ja nie piszę by mu nie bruździć i puki co jakoś to się pcha :)

może Twój kolorowy da się namówić na takie ”ustępstwo” :) będzisz wóczas spokojniejsza i bardziej aromatyczna (czyli bananowa ) :)

k… jak się nudzisz to wpadaj do mnie posiedzimy w ogrodzie :) )

Wróć na górę

mahdziunia

Posty: 1267

mala ciekawi mnie jaka Twoj ma wpisana date w rozkazie;) bo niby ja wiem jaka ma moj ciekawe ile w tym prawdy…:)ahhhh ta ciekawość moja;)

Wróć na górę

pathh

Posty: 1104

Przeczytałam to u znajomej na fb. Przeczytajcie jak macie chwilę moje drogie, piękna i smutna historia. Czy naprawdę miała miejsce nie wiem :D

„Kiedy wróciłem tamtego wieczoru do domu, moja żona przygotowywała kolację. Wziąłem ją za rękę, spojrzałem w oczy i powiedziałem: Musimy porozmawiać. Usiadła i po cichu zaczęła jeść posiłek. Po raz kolejny w oczy rzucił mi się ten ból w jej oczach. Nie potrafiłem wycedzić z siebie ani jednego słowa. Ale w końcu musiałem powiedzieć to, o czym tak długo myślałem. Chciałem rozwodu. W końcu to z siebie wyrzuciłem. Ku memu zdziwieniu nie rozpaczała, zamiast tego zapytała o powód.

Starałem się zmienić temat. To ją zdenerwowało. Chlusnęła we mnie wodą ze szklanki i stwierdziła, że nie jestem mężczyzną. Tamtej nocy w ogóle już ze sobą nie rozmawialiśmy. Cały czas płakała. Wiedziałem, że chciała usłyszeć ode mnie co się stała z naszym małżeństwem. Ale nie chciałem dać jej prawdziwego powodu a nic innego mi do głowy nie przychodziło. Straciła mnie na rzecz Jane. Już jej, po prostu, nie kochałem. Było mi jej żal, nic po za tym.
W poczuciu winy, podpisałem wcześniej przygotowany pozew rozwodowy, oddając jej dom, nasz samochód i 30% w akcjach mojej firmy. Rzuciła tylko na to okiem i podarła dokument. Osoba, która poświęciła mi 10 lat życia, stała się nagle zupełnie obca. Żal mi było jej straconego czasu, energii i poświęcenia, ale moja miłość do Jane była zbyt duża, no i kości zostały rzucone. W końcu jej płacz zmienił się w rozpacz, nabrał na sile, czego się spodziewałem. Prawdę mówiąc w tym momencie ulżyło mi. Pomysł rozwodu, który chodził za mną od tygodni, ciążył niczym kamień, w końcu zaczął wydawać się rozsądnym i prawidłowym rozwiązaniem. Utwierdziłem się w tym rozwiązaniu.

Następnego dnia , wróciłem do domu bardzo późno, zobaczyłem ją piszącą coś przy stole. Nie chciało mi się przygotowywać sobie kolacji, więc udałem się prosto do łóżka. Sen zmógł mnie momentalnie, byłem tak wykończony niesamowitym dniem spędzonym z Jane. Kiedy się obudziłem, zobaczyłem ją nadal przy stole, piszącą. Prawdę mówiąc nie obchodziło mnie to, więc obróciłem się na drugi bok i usnąłem.
Nad ranem przedstawiła mi swoje warunki rozwodowe: Nie chciała ode mnie niczego, ale potrzebowała miesiąca czasu, wtedy da mi rozwód. Poprosiła również, że podczas tego miesiąca oboje zrobimy wszystko, żeby żyć ze sobą jak normalniej się tylko da. Jej powód był prosty: Nasz syn miał egzaminy za miesiąc a ona nie chciała, żeby rozpad małżeństwa rodziców wpłynął na jego naukę i wyniki.

To były warunki do zaakceptowania. Ale poprosiła o jeszcze coś. Poprosiła abym przypomniał sobie, jak przeniosłem ją przez próg sypialni w dniu naszego ślubu. Poprosiła, abym każdego dnia w ciągu tego ostatniego miesiąca naszego małżeństwa, niósł ją w ten sposób z naszej sypialni aż pod drzwi wejściowe. Pomyślałem, że jej odbiło. Ale chcąc doprowadzić do końca nasze małżeństwo i rozpocząć życie z Jane, zgodziłem się.
Opowiedziałem Jane o warunkach rozwodowych mojej żony. Śmiała się i powiedziała, że to absurd. Powiedziała również, że bez względu na sztuczki, jakie wymyśli moja żona, w końcu będzie musiała się pogodzić z końcem jej małżeństwa.

Moja żona i ja nie mieliśmy żadnego kontaktu cielesnego od bardzo dawna. Nawet zwykły dotyk był nam obcy. Więc kiedy, po raz pierwszy od dnia naszego ślubu, wziąłem ją w ramiona i przeniosłem z sypialni pod drzwi wejściowe, oboje czuliśmy się nieswojo i niezdarnie. Nasz syn wtórował całej sytuacji oklaskami. Patrzył na nas z uśmiechem i radością. Sprawiło mi to trochę bólu wewnątrz, wiedząc co się stanie za miesiąc. Trzymając ją tak w ramionach przeszedłem 10 metrów, zatrzymując się przed drzwiami wejściowymi. Ona spojrzała na mnie, zamknęła oczy i wyszeptała, abym nie mówił ich synowi o rozwodzie. Kiwnąłem głową, czując wewnątrz jakiś dziwny ból. Postawiłem ją na nogi, po czym pozwoliłem odejść na autobus, którym jechała do pracy. Sam pojechałem do swojego biura.
Drugiego dnia, poszło nam o wiele łatwiej. Wślizgnęła mi się na ręce, opierając się o klatkę piersiową. Zapach jej perfum momentalnie uderzył moje nozdrza. Zdałem sobie sprawę, że przez lata, wiele szczegółów umknęło mi , przestałem patrzeć na nią jak na kobietę. Zauważyłem, że nie była już tak młoda. Jej twarz otaczały zmarszczki, włosy u podstawy posiwiały. Nasze małżeństwo wyraźnie zaznaczyło swoje ślady na jej ciele. Przez moment, zacząłem się zastanawiać, co takiego jej zrobiłem.
Czwartego dnia, kiedy ją unosiłem, poczułem przez chwilę ten błysk intymności pomiędzy kobietą a mężczyzną, niczym przed laty. Patrzyłem na kobietę, która poświęciła mi 10 lat swojego życia. Szóstego dnia zacząłem coraz bardziej komfortowo czuć się, mając jej ciało blisko siebie. Jakby zatracona intymność zaczęła powracać z otchłani zapomnienia. Nie powiedziałem o tym Jane. Z każdym dniem, robiłem to z coraz większą łatwością i swobodą. Być może była to jakaś forma ćwiczenia, przez co stawałem się silniejszy fizycznie.
Pewnego ranka, zobaczyłem ją, jak wybiera co na siebie włożyć. Wybierała z pośród wielu sukienek, ale nie mogła się zdecydować. W pewnym momencie westchnęła i powiedziała jakby do siebie: Wszystkie moje sukienki zrobiły się za duże. Zdałem sobie sprawę, że strasznie straciła na wadze, dlatego z taką łatwością nosiłem ją każdego dnia. W końcu to do mnie dotarło. Nosiła w sobie tyle żalu, smutku i bólu. Jakby podświadomie moja dłoń sięgnęła jej głowy.
W tym momencie wszedł nasz syn i powiedział: Tato, czas abyś zaniósł mamę do wyjścia. Dla niego widok ojca niosącego jego mamę do drzwi wyjściowych stał się nieodłącznym rytuałem dnia. Moja żona przyciągnęła go do siebie i mocno przytuliła. Odwróciłem głowę, bojąc się że moje emocję puszczą i zmienię decyzję. Wziąłem ją w ramiona i zszedłem z nią te 10 metrów pod drzwi wyjściowe naszego domu. Czułem jak jej dłoń oplata moją szyję. Trzymałem ją w ramionach pewnie ale nie za mocno. Nagle poczułem jakby czas się cofnął o 10 lat.

Ale jej wątła sylwetka mnie zasmuciła. Ostatniego dnia, kiedy trzymałem ją w ramionach, poczułem jak każdy krok stawiam z trudem. Nasz syn już dawno był w szkole. Trzymając ją tak w ramionach, spojrzałem na nią i powiedziałem, że zdziwiło mnie jak brak intymności pomiędzy kobietą a mężczyzną wpływa na ich związek. Pojechałem do biura. Wszystko działo się tak szybko. Wyskoczyłem z samochodu, nawet go nie zamykając, nie chciałem dopuścić do siebie żadnych wątpliwości. Wszedłem na górę. Jane otworzyła mi drzwi. Spojrzałem jej głęboko w oczy i jakby wiedziała, co za chwilę powiem. Powiedziałem jej, że jest mi bardzo przykro, ale nie chcę rozwodu. Spojrzała na mnie, niczym porażona. Dotknęła mnie, jakby sprawdzając czy nie mam temperatury. Wziąłem ją za dłoń i odsunąłem ją. Powtórzyłem, jak bardzo mi przykro i, że się nie rozwiodę. Dotarło do mnie, jak wiele poświęciła dla mnie żona, jak brak dotyku i intymności wpłynął na relację między nami i jak zaniedbałem nasze małżeństwo, kobietę, która była przy mnie przez 10 lat, dała mi na świat syna. I być może zrozumiałem to dopiero teraz nosząc ją przez ten miesiąc na rękach. Dlatego będę pracował nad sobą i naszym małżeństwem i zrobię wszystko co w moich siłach, aby nosić ją do końca naszych dni, tak jak sobie przyrzekliśmy przed ołtarzem, w dniu naszego ślubu. Jane jakby oprzytomniała i poczułem silny plask na swoim policzku. Zamknęła za mną drzwi i słyszałem jak płacze. Zszedłem na dół i odjechałem. Po drodze zatrzymałem się w kwiaciarni i zamówiłem bukiet kwiatów dla mojej żony. Sprzedawczyni zapytała mnie co ma widnieć na karteczce przy bukiecie? Uśmiechnąłem się i napisałem : „Będę Cię nosił w ramionach każdego ranka aż śmierć nas nie rozłączy”.
Tego dnia wróciłem szybciej do domu, trzymając bukiet w dłoni. Byłem strasznie szczęśliwy, czułem uśmiech na mojej twarzy. Wszystko nabrało zupełnie nowych, niesamowicie świeżych barw. Wbiegłem po schodach na górę. Leżała na łóżku. Nie ruszała się. Była martwa. Jak się okazało, moja żona chorowała na raka od wielu miesięcy. Walczyła z tą straszną chorobą, przegrywała, będąc w stadium termalnym. Byłem tak zajęty swoim życiem i Jane, że tego nie zauważyłem. Wiedziała, że jej czas się kończy, dlatego sprawiła mi swój ostatni dar. Chciała mi oszczędzić reakcji syna, jego poczucia winy względem mnie i naszych relacji w przyszłości. Wiedziała, że gdyby rozwód doszedł do skutku, nasz syn znienawidziłby mnie. Przynajmniej w oczach naszego syna, nadal byłem kochającym ojcem… do samego końca.

Najdrobniejsze szczegóły naszego życia, te detale, są tym co jest najważniejsze w związku. Nie chodzi o posiadłość w której mieszkacie, samochody, domek letniskowy, konto w banku. One mogą jedynie stworzyć warunki w których żyjecie szczęśliwie, ale nie samo szczęście.
Więc nigdy nie traćcie z zasięgu wzroku najprostszych gestów. Dotyku, intymności, wzajemności. To one wpływają na jakość waszej relacji.

Czas płynie nam wszystkim. Niektórym po prostu szybciej.

Wróć na górę

Bawoma

Posty: 482

Hejka XI :D
Przeczytałam Pathh aż mi łzy poleciały choc nie wiadomo czy to prawda jesli tak to była to piękna miłość i prawdziwa z jej strony rzadko kto jest w stanie tak postąpić i tak to poprowadzić bezbolesnie aby jednak miało to szczęśliwe zakończenie żeby facet zaczął dostrzegać na nowo ukochana osobę tak jak przed i po ślubie; Szkoda że niestety była ona chora ale może i dlatego przez tą chorobę postapiła tak jak postapiła chciała przez ten miesiąc żyć tak jak żyli Oni jak byli w sobie zakochani chciała być tylko szczęśliwa i widzieć szczęście swojego syna bo chyba najbardziej w tym wszystkim o Nim myślała. Męża swojego pozostawiła z wyrzutami sumienia ale czyniąc w ten sposób też go kochała i myslała o nim o jego relacjach z synem a reszta zostaje tajemnicą między nimi :)
Jak to nie wiele trzeba żeby doszło do rozpadu małżeństwa a jak wiele żeby to na nowo poukładać :)
Jak to nie wiele trzeba żeby docenić tą drugą osobę a jak wiele żeby ją na nowo odzyskać :)
Ja też mam 10 lat stażu małżeńskiego i synka jedynaczka nie wyobrażam sobie życia bez nich codzień cieszę się i dziękuję, że jesteśmy razem szczęśliwi i zdrowi i nie chciałabym aby było inaczej i rzadne pieniądze i bogactwa tego świata mi Ich nie zastąpią ::)
Dziewczyny życie jest kruche więc cieszmy się każdym dniem danym nam, mój mąż wrócił z misji szczęśliwie i wierzę w to że i wasi też wrócą wiadomo to co przeżywamy w trakcie tej misji to nasze zmartwienia i radości i nikt kto to nie przechodził nie zna tego bólu , ale przejdę do setna Ja bardzo przeżywałam tą misje i strach był ogromny bo mój kochany mężulek o mały włos kiedyś nie stracił życia i to prawie pod domem to co wtedy przechodziłam i co czułam było nie doopisania więc wiedziałam z czym wiąże się ten wyjazd i wiedziałam z czym będe się borykać każdego dnia i tego najbardziej się bałam. Od tamtego dnia mineło kilka dobrych lat mój mały choć był malutki też to pamięta a starch o jego życie do tej pory jest i zostanie. Naprawdę misja nie oznacza, że tam im moze coś się stać to ta nieświadomość co tam się dzieje gdy ich nie słyszymy nas zabija.
Teraz na to wszystko inaczej patrzę i dlatego bardziej doceniam każdy dzień!!!! :D
____________________________________________________________________
Dziewczyny więc życze Wam szczęśliwych powrotów bo napewno takie będą a to że się o nich martwicie jest rzeczą normalna( Trzeba czasmi popłakać pozłościć się i wyrzucić złe emocje) bo ich kochacie a oni wiedząc o tym będą z całych sił starać się do Was szczęśliwie wrócić do swoich ukochanych połówek :) Wytrwałości i pogody ducha kochane!!! :D

Pozdrawiam Was i miłego dzionka pa pa :D :D :D

Wróć na górę

bombelek

Posty: 1210

witam kochaniutkie:):)
ja jestem w trakcie malowania jeszcze raz przelecimy potem wzorek i powinno być git.
——————————————————
Pathh jak to przeczytałam to łzy siurkiem poleciały :(
ta historia wzruszająca i nie jedno serducho poruszy

życzę milusiego popołudnia mykam bo chcę dziś skończyć:):0

Wróć na górę

bombelek

Posty: 1210

bawoma nie dziękuje i pozdrawiam cieplutko :D

Wróć na górę

MALENSTWO

Posty: 1138

Pathh, historyjka piękna, dająca do myślenia. Pokazuje co tak naprawdę jest ważne w życiu każdego człowieka. W swojej codzienności, zapędzeniu i egoiźmie gubimy to co najcenniejsze. Trzeba czasem dostać po głowie, by przewartościować swoje życie na nowo. Tylko wtedy, bywa już za późno. Okazuje się, że nie ma z kim dzielić szczęśćia i radości. Zostajemy sami ze swoją samotnością i rozgoryczeniem….

Wróć na górę

sylwinia8

Posty: 1309

Witajcie po południu. Path historia wzruszająca i dająca do myślenia – tylko szkoda że czasami jest już za późno :(

Wróć na górę

sylwinia8

Posty: 1309

Fanko jesteś??

Wróć na górę

G.I.Jane

Posty: 1355

Pathh, bardzo mądra historia i z pouczającą puentą, pod którą się podpisuję rękami i nogami. Bo wiem z poprzedniego życia, że wielkie pieniądze mogą zrobić z człowieka kanalię, która depcze nawet po uczuciach najbliższych.

Andi, czy @ dotarł?
Aguś, koffana piszę @

Wróć na górę

emeralda86

Posty: 699

Witam późnym popołudniem:)
Path wzruszająca historia, łzy same lecą….
Czasami nie doceniamy tego co mamy…

Wróć na górę

pathh

Posty: 1104

Panie ale wy mi tu nie płakać :D Tylko doceniać każdy dzień!

Wróć na górę

sylwinia8

Posty: 1309

Idę do łóżka poczytać – dobrej nocy – cyfra na dziś – 132 ddp

Wróć na górę

mala22

Posty: 1015

mahdziunia poszedł @ :)

Wróć na górę

GosiekOSP

Posty: 790

Kurde, Dziopy :D Jak Wy lecicie z tymi stronami, a przecież ostatni raz byłam tutaj, hmm… Pod koniec kwietnia :P

Wróć na górę
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169 170 171 172 173 174 175 176 177 178 179 180 181 182 183 184 185 186 187 188 189 190 191 192 193 194 195 196 197 198 199 200 201 202 203 204 205 206 207 208 209 210 211 212 213 214 215 216 217 218 219 220 221 222 223 224 225 226 227 228 229 230 231 232 233 234 235 236 237 238 239 240 241 242 243 244 245 246 247 248 249 250 251 252 253 254 255 256 257 258 259 260 261 262 263 264 265 266 267 268 269 270 271 272 273 274 275 276 277 278 279 280 281 282 283 284 285 286 287 288 289 290 291 292 293 294 295 296 297 298 299 300 301 302 303 304 305 306 307 308 309 310 311 312 313 314 315 316 317 318 319 320 321 322 323 324 325 326 327 328 329 330 331 332 333 334 335 336 337 338 339 340 341 342 343 344 345 346 347 348 349 350 351 352 353 354 355 356 357 358 359 360 361 362 363 364 365 366 367 368 369 370 371 372 373 374 375 376 377 378 379 380 381 382 383 384 385 386 387 388 389 390 391 392 393 394 395 396 397 398 399 400 401 402 403 404 405 406 407 408 409 410 411 412 413 414 415 416 417 418 419 420 421 422 423 424 425 426 427 428 429 430 431 432 433 434 435 436 437 438 439 440 441 442 443 444 445 446 447 448 449 450 451 452 453 454 455 456 457 458 459 460 461 462 463 464 465 466 467 468 469 470 471 472 473 474 475 476 477 478 479 480 481 482 483 484 485 486 487 488 489 490 491 492 493 494 495 496 497 498 499 500 501 502 503 504 505 506 507 508 509 510 511 512 513 514 515 516 517 518 519 520 521 522 523 524 525 526 527 528 529 530 531 532 533 534 535 536 537 538 539 540 541 542 543 544 545 546 547 548 549 550 551 552 553 554 555 556 557 558 559 560 561 562 563 564 565 566 567 568 569 570 571 572 573 574 575 576 577 578 579 580 581 582 583 584 585 586 587 588 589 590 591 592 593 594 595 596 597 598 599 600 601 602 603 604 605 606 607 608 609 610 611 612 613 614 615 616 617 618 619 620 621 622 623 624 625 626 627 628 629 630 631 632 633 634 635 636 637 638 639 640 641 642 643 644 645 646 647 648 649 [650] 651 652 653 654 655 656 657 658 659 660 661 662 663 664 665 666 667 668 669 670 671 672 673 674 675 676 677 678 679 680 681 682 683 684 685 686 687 688 689 690 691 692 693 694 695 696 697 698 699 700 701 702 703 704 705 706 707 708 709 710 711 712 713 714 715 716 717 718 719 720 721 722 723 724 725 726 727 728 729 730 731 732 733 734 735 736 737 738 739 740 741 742 743 744 745 746 747 748 749 750 751 752 753 754 755 756 757 758 759 760 761 762 763 764 765 766 767 768 769 770 771 772 773 774 775 776 777 778 779 780 781 782 783 784 785 786 787 788 789 790 791 792 793 794 795 796 797 798 799 800 801 802 803 804 805 806 807 808 809 810 811 812 813 814 815 816 817 818 819 820 821 822